Ledwo co Rich zdążył zamknąć drzwi a ja rozpłakałam się jak male dziecko
-Mam ci tyle do opowiedzenia-Powiedziałam przytulając go
-Chcesz herbaty?-Powiedział ze spokojem-Tylko to na razie mam-Uśmiechnął się do mnie
-Tak, a gdzie masz pokój swój?-Zapytałam
-Na końcu korytarza, na pewno znajdziesz.
Odwróciłam się i poszłam do jego pokoju.
Wszystko w tym mieszkaniu było nowe, niezniszczone i wyglądało tak obco, nie czułam się tutaj komfortowo. Zdjęłam kurtkę i buty i położyłam się do łózka. Kiedy Rich wszedł nawet się nie uśmiechnął tylko usiadł obok mnie.
- Nie płacz, proszę-Powiedział patrząc mi w oczy
-Przegapiłeś najlepsze chwilę. Wtedy jak wróciłam z Paryża do domu bez ciebie strasznie się obżerałam, przytyłam. Jadłam lody, oglądałam samotnie tv i bardzo często zamykałam się w szafie rzucając ubraniami i dopiero rano wychodziłam jak już wszystko przepłakałam.
Tak było do stycznia, zero poprawy. Lekarze stwierdzili u mnie depresje i miałam chodzić na grupę dla takich jak ja- ciężarnych ale nie poszłam bo nie chciałam żeby ktokolwiek wiedział. Zdałam testy w szkole i tak własnie skończyłam rok szkolny.
Po nowym roku mama wpadła na pomysł żebym mieszkała sama- Myślała że mi to pomoże. Więc wyjechałam i znalazłam się tutaj.
Swojego drugiego dnia poznałam Sama w salonie samochodowym. Tak to się wszystko zaczęło, staliśmy się przyjaciółmi po dwóch dniach i przespaliśmy się ze sobą bo moje hormony skakały, bardzo tego potrzebowałam... A potem nawet nie wiem kiedy zakochałam się w nim.
To on mnie zmusił żebym poznała płeć dziecka kiedy byliśmy na zakupach. Wkrótce też poznałam jego rodzinę. Myślałam że wszystko jest okej, że wyleczyłam się z ciebie, że stanęłam na nogi. W końcu sama się utrzymywałam i miałam znajomych których tutaj poznałam dzięki Samowi.
A potem pojawiłeś się ty.. Dzisiaj. Kiedy wszystko było ułożone to zobaczyłam twoją twarz, święcąca w mroku. Te oczy i ten wewnętrzny smutek.
Wszystko we mnie pękło. Myślałam że nie potrzebuje ciebie.
Choćbym nie wiem jak cię kochała już nigdy nie będę umiała z tobą żyć.. Nie po tym jak mnie zostawiłeś. Kocham cię strasznie i teraz wiem że ślub z Samem nie będzie tym czego chce, będzie niczym. Nie pokocham go, moje serce wybrało ciebie a rozum jego. Chce spędzić z tobą tą noc, chce rozmawiać, chce coś ugotować, chce czuć ciebie dzisiaj, proszę zrób to dla nas-Powiedziałam z płaczem i popatrzałam na niego.
-Najgorsze w tym wszystkim jest to że jesteśmy jak ogień i woda. Ty mnie rozpalasz a ja cię gaszę. Potrzebuje cie w moim życiu tak samo jak ty mnie. Nigdy nie chciałem żebyś odeszła, ale dzisiaj widziałem twoje szczęście... Jeśli zostanę, tutaj w tym miejscu.. I jeśli ty wybierzesz mnie to będziemy szczęśliwy?- Złapał moją dłoń
-Mam raka- Powiedział.-Co zrobisz jeśli zostanę?-Zadał mi ponownie te pytanie. Umrę razem z nim pomyślałam, ale nie umiałam nic odpowiedzieć. Wstałam i ubrałam kurtkę, oraz buty. Płakałam i nie mogłam nic powiedzieć, Co mam zrobić?. Kocham go, strasznie ale on i tak umrze, bałam się. Usiadłam ponownie na łóżku i płakałam. Rich nic nie mówił, on chyba wiedział że umrę razem z nim.
poniedziałek, 22 grudnia 2014
niedziela, 14 grudnia 2014
Rozdział 18 " jeśli zostanę"
Minęły dwa miesiące. Dużo się zmieniło. Świat dowiedział się że spodziewam się dziecka no i byłam teraz z Samem. Za trzy miesiące rodziłam.
Rodzice Sama poznali moich, zrobiliśmy rodzinny obiad. Moi rodzice byli ze mnie dumni. Cieszyłam się i o dziwo nikt z nich nie miał problemu ze statusem Sama, może dlatego że widzieli jak mnie traktował-A traktował jak księżniczkę. Chodził ze mną na zakupy, poznałam jego znajomych, nawet pracowałam dorywczo. Byłam szczęśliwa no i od tych dwóch miesięcy nie pomyślałam o Richu. Wszystko było coraz lepsze, byłam coraz szczęśliwsza. Sam traktował to dziecko jak swoje, dawał mi miłość. Przestałam płakać a zaczęłam się uśmiechać. Moi rodzice mieszkali trochę z nami w moim domu i dzięki temu bardziej poznali Sama.
Chodziłam do swojego lekarza, sprawdzałam ciąże, wybierałam z tatą salę.. Sam był inny nigdy nikogo takiego nie spotkałam, dawał mi szczęście i pasowało mu to że czasami byłam silniejsza w związku i że utrzymywałam nas bo z jego pensji nawet nie starczyłoby na rachunki. Dopełnialiśmy się.
Dzisiaj Sam miał dla mnie niespodziankę. Powiedział że mam przyjść o 20 mam być w Park Central. Ubrałam na siebie spodnie i koszule w kratkę a na to skórę i wyszłam w koku i nie ogarnięta.
Przebiłam się przez tłum ludzi i zobaczyłam Sama, stał w garniturze, nie wiedziałam o co chodzi przecież ja byłam ubrana normalnie, zobaczyłam też w tłumie naszych znajomych, nasze rodziny. Nie pewna siebie podeszłam do niego a on złapał mnie za ręce
-Chce żebyś była szczęśliwa- Powiedział i złapał za mój brzuch
-Chce traktować to dziecko jak nasze, chce sprawiać że będziesz szczęśliwa. Kocham cię jesteś miłością mojego życia- Zaczęłam płakać a on uklęknął przede mną i wyjął pudełko a w nim pierścionek, był mały ale piękny, jeszcze bardziej płakałam
-Zostaniesz moją żoną?-Powiedział pewny siebie. Podałam mu rękę żeby nałożył ten pierścionek
-Tak- Gdy wypowiedziałam te słowa usłyszałam jak wszyscy otworzyli szampana i popłakałam się ze szczęścia. Moi rodzice podeszli jako pierwsi i zaczęli mnie całować.Byłam w szoku jestem teraz jego narzeczoną, nie wspomnę o tym że było też tutaj dużo fanów mojego taty i wszyscy to widzieli. Przytuliłam każdego i płakałam jeszcze bardziej. To był najlepszy dzień mojego życia i wtedy gdy byłam cholernie szczęśliwa zobaczyłam w tłumie Richa, nie byłam pewna czy to on. Uśmiech z mojej twarzy zniknął i wyrwałam się z objęć. On chyba to zauważył i szedł przed siebie, uciekał przede mną a ja go goniłam. Gdy go już dorwałam spojrzałam na niego, tak to był on
-Co ty tutaj robisz?
-Nie byłem zaproszony?-Powiedział prawie ze łzami w oczach
-Nie wiem ja tego..-Przerwał mi
-Nie byłem, ale wiedziałem o tym dowiedziałem się przez przypadek jak spotkałem twojego tatę. Nie chciałem tutaj przyjść ale musiałem zobaczyć uśmiech.. On naprawdę dał ci wszystko co chciałaś-Powiedział.
Nigdy nie widziałam żeby mężczyzna prawie płakał, serce mi pękało
- Nie płacz Lil-Wyszeptał-Teraz stworzysz rodzinę, nie będę twoim ciężarem jeśli nie chcesz nigdy nie zobaczę tego dziecka.. Chociaż chciałbym ją przytulić i powiedzieć " Jestem twoim tatą i dupkiem który zostawił twoją mamę"
-Dlaczego mnie zostawiłeś?
-Bo nie spełniałem żadnych wymagań twojej rodziny. Nie miałem rodziców których polubią, nie miałem pracy, nie miałem pieniędzy.
Serce mi pękało z każdym jego słowem
-Ale miałeś mnie-Powiedziałam znowu płacząc
-Nie miałem, nigdy nie byłaś moja... Chociaż myślałem że jesteś tą jedyną, dalej tak uważam- Powiedział.
Bogu dzięki że byłam teraz daleko od tego tłumu bo płakałam, płakałam bo teraz nie byłam pewna
- Jeśli powiesz że mnie chcesz.. Ja zostanę z tobą
-I co zrobisz jeśli zostanę?
-Nie wiem. Czuje teraz wszystko. Kocham Sama ale gdy ciebie widzę nic się nie liczy- Płakałam a Rich mnie uspokajał
-Ja to spieprzyłem.. Proszę nie rezygnuj z tego co daje ci szczęście ale proszę nie odbieraj mi dziecka, chcę być przy porodzie, chce je dotykać i całować na dobranoc, chce być ojcem-Powiedział patrząc mi w oczy
-Jesteś ojcem, zawsze będziesz
- Znalazłem pracę tutaj i mieszkanie. Będę zarabiać i płacić na dziecko, ja ja kocham naprawdę- Rozpłakał się. Mój boże facet płakał przede mną z miłości do swojego dziecka i z miłości do mnie a ja wybrałam innego
-Nigdy ci tego nie zabiorę, obiecuje. Proszę zadzwoń jutro i pojedź ze mną do lekarza, tylko mi sami okej?-Zapytałam
-Dobrze. A teraz wróć i ciesz się
-Postaram się-Powiedziałam.
Przytuliłam go jeszcze na pożegnanie i wróciłam.
Wszyscy się pytali gdzie byłam więc powiedziałam że w toalecie. Chyba tylko mój tata widział że płakałam i wcale nie byłam w toalecie, więc wziął mnie na stronę
-Czy on tutaj był?-Zapytał
-Tak tato-Powiedziałam zakrywając oczy
-Co mówił?
- Że chce mojego szczęścia ale żebym mu nie odbierała dziecka, że ma tutaj dom i pracę że będzie płacił za dziecko że chce być przy porodzie że.. Je kocha i że to on nie spełniał tych kryteriów dlatego odszedł i że byłam tą jedyną- Płakałam i przytuliłam się do taty
-Co czujesz?-Zapytał i mnie mocno przytulił- Kochanie ja chce tylko twojego szczęścia..
-Ale tato, co mam zrobić. Rich.. Znasz go a Sam jest inny..
-Ja nie chce żebyś cierpiała, wyobraź sobie życie z Samem a potem z Richem
-Nie wiem co jest lepsze. On był.. Myślałam że Rich jest tym jedynym-Wypowiedziałam i nie mogłam przestać płakać. Tata zawołał moją mamę i poprosił żeby mnie zawiozła dzisiaj do Richa do jego mieszkania bo ma jego adres i żebym z nim została i porozmawiała. Mama miała skwaszoną minę ale chyba pierwszy raz w życiu wiedziała co czuje i nie była zła. Całą drogę mnie uspokajała i powiedziała że Samowi powie tata że pojechałam gdzieś z tobą na noc. Nie była zła, wręcz przeciwnie dawała mi miłość
-Mamo co mam zrobić?
-Za każdym razem jak widzisz Richa czujesz wszystko i go kochasz ale on nie może dać ci tego co potrzebujesz..Ale jeśli daje ci szczęście to wybierz go bo pamiętaj on zawsze będzie ojcem twojego dziecka.. I nigdy już go nie zapomnisz-Powiedziała jak prowadziła mnie na górę
-Potrzebuje chyba czasu.. Muszę wybrać
-Masz jeszcze ten czas.. To że Sam ci się oświadczył nie znaczy że zaraz będzie po wszystkim a poza tym Sam chce twojego szczęścia więc to co wybierzesz on uszanuje-Powiedziała i pocałowała mnie w czoło.
Zapukałyśmy do drzwi, Rich otworzył i był w szoku
-Dzień dobry-Przywitał moją mamę
-Zajmij się nią, macie dużo do pogadania.-Powiedziała i go przytuliła. Nie mogłam uwierzyć ona go przytuliła. Jeszcze raz mnie pocałowała i poszła
-Wszystko okej?-Zapytał Rich i zamknął drzwi
-Nie.. Nic nie jest okej....
Rodzice Sama poznali moich, zrobiliśmy rodzinny obiad. Moi rodzice byli ze mnie dumni. Cieszyłam się i o dziwo nikt z nich nie miał problemu ze statusem Sama, może dlatego że widzieli jak mnie traktował-A traktował jak księżniczkę. Chodził ze mną na zakupy, poznałam jego znajomych, nawet pracowałam dorywczo. Byłam szczęśliwa no i od tych dwóch miesięcy nie pomyślałam o Richu. Wszystko było coraz lepsze, byłam coraz szczęśliwsza. Sam traktował to dziecko jak swoje, dawał mi miłość. Przestałam płakać a zaczęłam się uśmiechać. Moi rodzice mieszkali trochę z nami w moim domu i dzięki temu bardziej poznali Sama.
Chodziłam do swojego lekarza, sprawdzałam ciąże, wybierałam z tatą salę.. Sam był inny nigdy nikogo takiego nie spotkałam, dawał mi szczęście i pasowało mu to że czasami byłam silniejsza w związku i że utrzymywałam nas bo z jego pensji nawet nie starczyłoby na rachunki. Dopełnialiśmy się.
Dzisiaj Sam miał dla mnie niespodziankę. Powiedział że mam przyjść o 20 mam być w Park Central. Ubrałam na siebie spodnie i koszule w kratkę a na to skórę i wyszłam w koku i nie ogarnięta.
Przebiłam się przez tłum ludzi i zobaczyłam Sama, stał w garniturze, nie wiedziałam o co chodzi przecież ja byłam ubrana normalnie, zobaczyłam też w tłumie naszych znajomych, nasze rodziny. Nie pewna siebie podeszłam do niego a on złapał mnie za ręce
-Chce żebyś była szczęśliwa- Powiedział i złapał za mój brzuch
-Chce traktować to dziecko jak nasze, chce sprawiać że będziesz szczęśliwa. Kocham cię jesteś miłością mojego życia- Zaczęłam płakać a on uklęknął przede mną i wyjął pudełko a w nim pierścionek, był mały ale piękny, jeszcze bardziej płakałam
-Zostaniesz moją żoną?-Powiedział pewny siebie. Podałam mu rękę żeby nałożył ten pierścionek
-Tak- Gdy wypowiedziałam te słowa usłyszałam jak wszyscy otworzyli szampana i popłakałam się ze szczęścia. Moi rodzice podeszli jako pierwsi i zaczęli mnie całować.Byłam w szoku jestem teraz jego narzeczoną, nie wspomnę o tym że było też tutaj dużo fanów mojego taty i wszyscy to widzieli. Przytuliłam każdego i płakałam jeszcze bardziej. To był najlepszy dzień mojego życia i wtedy gdy byłam cholernie szczęśliwa zobaczyłam w tłumie Richa, nie byłam pewna czy to on. Uśmiech z mojej twarzy zniknął i wyrwałam się z objęć. On chyba to zauważył i szedł przed siebie, uciekał przede mną a ja go goniłam. Gdy go już dorwałam spojrzałam na niego, tak to był on
-Co ty tutaj robisz?
-Nie byłem zaproszony?-Powiedział prawie ze łzami w oczach
-Nie wiem ja tego..-Przerwał mi
-Nie byłem, ale wiedziałem o tym dowiedziałem się przez przypadek jak spotkałem twojego tatę. Nie chciałem tutaj przyjść ale musiałem zobaczyć uśmiech.. On naprawdę dał ci wszystko co chciałaś-Powiedział.
Nigdy nie widziałam żeby mężczyzna prawie płakał, serce mi pękało
- Nie płacz Lil-Wyszeptał-Teraz stworzysz rodzinę, nie będę twoim ciężarem jeśli nie chcesz nigdy nie zobaczę tego dziecka.. Chociaż chciałbym ją przytulić i powiedzieć " Jestem twoim tatą i dupkiem który zostawił twoją mamę"
-Dlaczego mnie zostawiłeś?
-Bo nie spełniałem żadnych wymagań twojej rodziny. Nie miałem rodziców których polubią, nie miałem pracy, nie miałem pieniędzy.
Serce mi pękało z każdym jego słowem
-Ale miałeś mnie-Powiedziałam znowu płacząc
-Nie miałem, nigdy nie byłaś moja... Chociaż myślałem że jesteś tą jedyną, dalej tak uważam- Powiedział.
Bogu dzięki że byłam teraz daleko od tego tłumu bo płakałam, płakałam bo teraz nie byłam pewna
- Jeśli powiesz że mnie chcesz.. Ja zostanę z tobą
-I co zrobisz jeśli zostanę?
-Nie wiem. Czuje teraz wszystko. Kocham Sama ale gdy ciebie widzę nic się nie liczy- Płakałam a Rich mnie uspokajał
-Ja to spieprzyłem.. Proszę nie rezygnuj z tego co daje ci szczęście ale proszę nie odbieraj mi dziecka, chcę być przy porodzie, chce je dotykać i całować na dobranoc, chce być ojcem-Powiedział patrząc mi w oczy
-Jesteś ojcem, zawsze będziesz
- Znalazłem pracę tutaj i mieszkanie. Będę zarabiać i płacić na dziecko, ja ja kocham naprawdę- Rozpłakał się. Mój boże facet płakał przede mną z miłości do swojego dziecka i z miłości do mnie a ja wybrałam innego
-Nigdy ci tego nie zabiorę, obiecuje. Proszę zadzwoń jutro i pojedź ze mną do lekarza, tylko mi sami okej?-Zapytałam
-Dobrze. A teraz wróć i ciesz się
-Postaram się-Powiedziałam.
Przytuliłam go jeszcze na pożegnanie i wróciłam.
Wszyscy się pytali gdzie byłam więc powiedziałam że w toalecie. Chyba tylko mój tata widział że płakałam i wcale nie byłam w toalecie, więc wziął mnie na stronę
-Czy on tutaj był?-Zapytał
-Tak tato-Powiedziałam zakrywając oczy
-Co mówił?
- Że chce mojego szczęścia ale żebym mu nie odbierała dziecka, że ma tutaj dom i pracę że będzie płacił za dziecko że chce być przy porodzie że.. Je kocha i że to on nie spełniał tych kryteriów dlatego odszedł i że byłam tą jedyną- Płakałam i przytuliłam się do taty
-Co czujesz?-Zapytał i mnie mocno przytulił- Kochanie ja chce tylko twojego szczęścia..
-Ale tato, co mam zrobić. Rich.. Znasz go a Sam jest inny..
-Ja nie chce żebyś cierpiała, wyobraź sobie życie z Samem a potem z Richem
-Nie wiem co jest lepsze. On był.. Myślałam że Rich jest tym jedynym-Wypowiedziałam i nie mogłam przestać płakać. Tata zawołał moją mamę i poprosił żeby mnie zawiozła dzisiaj do Richa do jego mieszkania bo ma jego adres i żebym z nim została i porozmawiała. Mama miała skwaszoną minę ale chyba pierwszy raz w życiu wiedziała co czuje i nie była zła. Całą drogę mnie uspokajała i powiedziała że Samowi powie tata że pojechałam gdzieś z tobą na noc. Nie była zła, wręcz przeciwnie dawała mi miłość
-Mamo co mam zrobić?
-Za każdym razem jak widzisz Richa czujesz wszystko i go kochasz ale on nie może dać ci tego co potrzebujesz..Ale jeśli daje ci szczęście to wybierz go bo pamiętaj on zawsze będzie ojcem twojego dziecka.. I nigdy już go nie zapomnisz-Powiedziała jak prowadziła mnie na górę
-Potrzebuje chyba czasu.. Muszę wybrać
-Masz jeszcze ten czas.. To że Sam ci się oświadczył nie znaczy że zaraz będzie po wszystkim a poza tym Sam chce twojego szczęścia więc to co wybierzesz on uszanuje-Powiedziała i pocałowała mnie w czoło.
Zapukałyśmy do drzwi, Rich otworzył i był w szoku
-Dzień dobry-Przywitał moją mamę
-Zajmij się nią, macie dużo do pogadania.-Powiedziała i go przytuliła. Nie mogłam uwierzyć ona go przytuliła. Jeszcze raz mnie pocałowała i poszła
-Wszystko okej?-Zapytał Rich i zamknął drzwi
-Nie.. Nic nie jest okej....
sobota, 13 grudnia 2014
Rozdział 17 " Dom"
-Dziękuje-Szybko odparłam i wzięłam kawę
-A kwiaty?-Pokazał na nie palcem
-Wstawisz?,są śliczne-Powiedziałam i upiłam łyk kawy.
Za jakie grzechy to wszystko było takie skomplikowane..
-Co się stało?-Zapytał i usiadł obok mnie
-Nic takiego
-Wcale nie-Powiedział wyłączając mój komputer
-Dziękuje za pokój
-Nie ma za co, ale nie zmieniaj tematu
-Naprawdę nic się nie stało, idziemy dzisiaj do tego pubu?
-Jasne że tak, obiecałem ci. Musisz poznać ludzi wyjść gdzieś
-No właśnie a o której?
-20 pasuje?-Zapytał
-Tak, idealna godzina
Była dopiero 10, jeszcze 10 godzin. Mój boże nie miałam siły na to.
-Ja jadę do rodziny, wiesz?-Powiedział i wstał
-Jak to?
-No bo dopiero o 20 mamy gdzieś wyjść, a nie zamierzam całego dnia przesiedzieć i nic nie robić poza tym nie masz humoru i nie chce być ciężarem
-A mogę z tobą?-Będę tego żałować ale nie chciałam też tutaj zostać
-Ale masz brzuch a tam jest moja siostra..
-Nie uwierzy jak powiem że przytyłam?
-Uwierzy ale nie będziesz czuła się dziwnie?. Nie znasz ich a poza tym chciałaś wszystko ukryć
-Nie jestem sławna, jestem normalna, bogata ale nic więcej-Powiedziałam wstając
-Okej, to czekam w aucie.
Własnie to mnie wkurzało że byłam tak traktowana, przez każdego. Czy ja już zawsze dla każdego faceta będę bogata i sławna?
Poszłam do szafy i myślałam co ubrać. Skoro tam ma być jego siostra która się mną interesuje muszę wyglądać co najmniej tak jak wyglądam zazwyczaj.
Było zimno i musiałam poszukać czegoś specjalnego. Buty wysokie zakryte były odpowiednie. Hm ale co dalej?. Miałam czarny płaszczyk z jednej kolekcji, do tego mogłabym ubrać białą bluzkę na długi rękaw i spodnie z wysokim stanem z kolekcji dla ciężarnych które mi mama załatwiła. Spodnie były luźne na dole, to znaczy że nie rurki, wyglądały naprawdę niesamowicie, czarne i luźne ale tak naprawdę z wysokim stanem który mógł ukrywać mój brzuch.
Do tego rozpuściłam włosy ale zrobiłam kitkę bo jeszcze miałam długie włosy i dobrze to wyglądało. Żeby się nie wysilać przyczepiłam doczepiane rzęsy i pomalowałam się szminką w kolorze mojej skóry. Wszystko było gotowe. Sam na pewno jest wkurzony bo zajęło mi to 40 minut, ale musiałam dobrze wyglądać.
Zeszłam na dół i wsiadłam
-Wow, ale się ubrałaś
-Wiesz kiedyś zawsze tak wyglądałam-Zaśmiałam się i zapięłam pas
- ładny masz płaszczyk
-Poczekaj aż zobaczysz moje spodnie z kolekcji dla ciężarnych, są z wysokim stanem i maskują brzuch.
-To dobrze, ciesze się że mogłaś się tak ubrać
-Dlaczego?
-Bo pewnie ci tego brakowało
-Strasznie-Popatrzałam na niego-Brakuje mi wszystkiego z mojego starego życia. -Dodałam i zaczęłam robić coś na telefonie.
Sam ani drgnął, nawet nie patrzał na mnie. Może pomyślał że odwaliłam się bez sensu ale jadę do jego rodziny jako Lili Jenner a nie jako Lili w ciąży.
Zatrzymaliśmy się przy małym ale na swój sposób ślicznym domku. Otworzyłam drzwi i wysiadłam. Zanim Sam to zrobił byłam już przy wejściu.
Usłyszałam chyba jego mamę która własnie otworzyła mi drzwi
-Dzień dobry-Uśmiechnęłam się a za mną stał już Sam
-Mamo, to Lili, mieszkam z nią-Powiedział.
Jego mama była naprawdę miła, od razu mnie przytuliła i zaparzyła mi herbatę. Usiadłam w salonie i zobaczyłam zabawki dziecka. Od razu złapałam się za brzuch i pomyślałam o swojej przyszłości. Nagle prawdopodobnie tata Sama usiadł obok na fotelu
-Dzień dobry-Uśmiechnęłam się
-Wiem kim jesteś-Powiedział i się zaśmiał
Poczułam się niezręcznie
-Nie bój się, nie będziemy rozmawiać o twoim tacie-Ponownie się zaśmiał
-Mi to wcale nie przeszkadza ale teraz go nie widziałam
-Tak bo jest w trasie ze swoimi nowymi utworami, kupiłem tą płytę, mam każde. -Uśmiechnął się
-Ja nie poszłam w jego ślady
-Ani w mamy, jesteś zupełnie inną jednostką- Usłyszałam głos kobiety. Odwróciłam się
-Lindsay-Przedstawiła mi się i podała rękę. Wstałam i ją przytuliłam.
Wiedziałam że wszyscy strasznie się cieszą, może nawet czują się podnieceni i musiałam to skomentować
-Nie jestem sławna-Usiadłam i wzięłam łyka herbaty-Jestem bogata, moi rodzice po prostu tacy są, nie chce żebyście czuli się niezręcznie. Mieszkam z Samem bo mi pomógł a ja nie chciałam być sama.
-Lindsay złapała mnie za rękę, to było dziwne
-Wiem ale po prostu chce ci powiedzieć że uwielbiam cię. Śledzę cię i zawsze oglądam każdą kolekcje. Próbuje ubierać się podobnie do ciebie-Zaśmiała się-A tak poza tym masz niesamowity gust nawet teraz wyglądasz jak gwiazda
-To przez to że to wszystko jest drogie-Odparłam- Gdybym nie miała pieniędzy pewnie ubierałabym się inaczej ale po prostu mam to co chce i to mi ułatwia-Odparłam uśmiechem
-Masz dziecko prawda?
-Tak to dziewczyna, zaraz pewnie wstanie i będę musiała ją nakarmić
-Będę mogła ci towarzyszyć?
-Owszem
Kilka godzin minęło naprawdę szybko, pomogłam Lindsay z dzieckiem, porozmawiałam z ojcem Sama i z jego mamą. Czułam się tam naprawdę dobrze, jak w rodzinie. Było widać że ją tworzyli. Obiecałam że tata Sama pozna mojego i będzie mu mógł podziękować i porozmawiać bo będą w Nowym Yorku. Linds- Pozwoliła mi siebie tak nazywać zaprosiłam na kawę w niedziele i obiecałam że dam jej ubrania których nie noszę, a z mamą Sama pogadałam na poważnie i osobności bo zauważyła jak się uśmiechałam do dziecka i jak robiłam to wszystko z zapałem.. Dowiedziała się że jestem w ciąży.Sam miał racje że przed jego rodziną nie da się niczego ukrywać i choćbym nie wiem jak tego nie chciała musiałam powiedzieć, przecież ona była w ciąży z dwójką dzieci i tak jakby z Lindsay była, przechodziła przez to. Z dnia na dzień to było coraz łatwiejsze- Mówić o tym że spodziewam się dziecka. Przełamałam się
W drodze powrotnej rozmawiałam z Samem o wszystkim o jego rodzinie o mojej. Pytał się mnie czemu obiecałam tyle rzeczy a ja mu wyznałam że nie zamierzam go zostawić i wtedy stało się to.. Pocałowaliśmy się. Nie dlatego że mieliśmy ochotę na seks, chciałam to zrobić.
Tego dnia nawet nie myślałam o Richu, skupiałam się tylko na Samie, czułam że w końcu byłam dla kogoś ważna taka jaka byłam, on nie chciał mnie zmieniać, on chciał mnie taką jaką byłam i to było niesamowite.
-A kwiaty?-Pokazał na nie palcem
-Wstawisz?,są śliczne-Powiedziałam i upiłam łyk kawy.
Za jakie grzechy to wszystko było takie skomplikowane..
-Co się stało?-Zapytał i usiadł obok mnie
-Nic takiego
-Wcale nie-Powiedział wyłączając mój komputer
-Dziękuje za pokój
-Nie ma za co, ale nie zmieniaj tematu
-Naprawdę nic się nie stało, idziemy dzisiaj do tego pubu?
-Jasne że tak, obiecałem ci. Musisz poznać ludzi wyjść gdzieś
-No właśnie a o której?
-20 pasuje?-Zapytał
-Tak, idealna godzina
Była dopiero 10, jeszcze 10 godzin. Mój boże nie miałam siły na to.
-Ja jadę do rodziny, wiesz?-Powiedział i wstał
-Jak to?
-No bo dopiero o 20 mamy gdzieś wyjść, a nie zamierzam całego dnia przesiedzieć i nic nie robić poza tym nie masz humoru i nie chce być ciężarem
-A mogę z tobą?-Będę tego żałować ale nie chciałam też tutaj zostać
-Ale masz brzuch a tam jest moja siostra..
-Nie uwierzy jak powiem że przytyłam?
-Uwierzy ale nie będziesz czuła się dziwnie?. Nie znasz ich a poza tym chciałaś wszystko ukryć
-Nie jestem sławna, jestem normalna, bogata ale nic więcej-Powiedziałam wstając
-Okej, to czekam w aucie.
Własnie to mnie wkurzało że byłam tak traktowana, przez każdego. Czy ja już zawsze dla każdego faceta będę bogata i sławna?
Poszłam do szafy i myślałam co ubrać. Skoro tam ma być jego siostra która się mną interesuje muszę wyglądać co najmniej tak jak wyglądam zazwyczaj.
Było zimno i musiałam poszukać czegoś specjalnego. Buty wysokie zakryte były odpowiednie. Hm ale co dalej?. Miałam czarny płaszczyk z jednej kolekcji, do tego mogłabym ubrać białą bluzkę na długi rękaw i spodnie z wysokim stanem z kolekcji dla ciężarnych które mi mama załatwiła. Spodnie były luźne na dole, to znaczy że nie rurki, wyglądały naprawdę niesamowicie, czarne i luźne ale tak naprawdę z wysokim stanem który mógł ukrywać mój brzuch.
Do tego rozpuściłam włosy ale zrobiłam kitkę bo jeszcze miałam długie włosy i dobrze to wyglądało. Żeby się nie wysilać przyczepiłam doczepiane rzęsy i pomalowałam się szminką w kolorze mojej skóry. Wszystko było gotowe. Sam na pewno jest wkurzony bo zajęło mi to 40 minut, ale musiałam dobrze wyglądać.
Zeszłam na dół i wsiadłam
-Wow, ale się ubrałaś
-Wiesz kiedyś zawsze tak wyglądałam-Zaśmiałam się i zapięłam pas
- ładny masz płaszczyk
-Poczekaj aż zobaczysz moje spodnie z kolekcji dla ciężarnych, są z wysokim stanem i maskują brzuch.
-To dobrze, ciesze się że mogłaś się tak ubrać
-Dlaczego?
-Bo pewnie ci tego brakowało
-Strasznie-Popatrzałam na niego-Brakuje mi wszystkiego z mojego starego życia. -Dodałam i zaczęłam robić coś na telefonie.
Sam ani drgnął, nawet nie patrzał na mnie. Może pomyślał że odwaliłam się bez sensu ale jadę do jego rodziny jako Lili Jenner a nie jako Lili w ciąży.
Zatrzymaliśmy się przy małym ale na swój sposób ślicznym domku. Otworzyłam drzwi i wysiadłam. Zanim Sam to zrobił byłam już przy wejściu.
Usłyszałam chyba jego mamę która własnie otworzyła mi drzwi
-Dzień dobry-Uśmiechnęłam się a za mną stał już Sam
-Mamo, to Lili, mieszkam z nią-Powiedział.
Jego mama była naprawdę miła, od razu mnie przytuliła i zaparzyła mi herbatę. Usiadłam w salonie i zobaczyłam zabawki dziecka. Od razu złapałam się za brzuch i pomyślałam o swojej przyszłości. Nagle prawdopodobnie tata Sama usiadł obok na fotelu
-Dzień dobry-Uśmiechnęłam się
-Wiem kim jesteś-Powiedział i się zaśmiał
Poczułam się niezręcznie
-Nie bój się, nie będziemy rozmawiać o twoim tacie-Ponownie się zaśmiał
-Mi to wcale nie przeszkadza ale teraz go nie widziałam
-Tak bo jest w trasie ze swoimi nowymi utworami, kupiłem tą płytę, mam każde. -Uśmiechnął się
-Ja nie poszłam w jego ślady
-Ani w mamy, jesteś zupełnie inną jednostką- Usłyszałam głos kobiety. Odwróciłam się
-Lindsay-Przedstawiła mi się i podała rękę. Wstałam i ją przytuliłam.
Wiedziałam że wszyscy strasznie się cieszą, może nawet czują się podnieceni i musiałam to skomentować
-Nie jestem sławna-Usiadłam i wzięłam łyka herbaty-Jestem bogata, moi rodzice po prostu tacy są, nie chce żebyście czuli się niezręcznie. Mieszkam z Samem bo mi pomógł a ja nie chciałam być sama.
-Lindsay złapała mnie za rękę, to było dziwne
-Wiem ale po prostu chce ci powiedzieć że uwielbiam cię. Śledzę cię i zawsze oglądam każdą kolekcje. Próbuje ubierać się podobnie do ciebie-Zaśmiała się-A tak poza tym masz niesamowity gust nawet teraz wyglądasz jak gwiazda
-To przez to że to wszystko jest drogie-Odparłam- Gdybym nie miała pieniędzy pewnie ubierałabym się inaczej ale po prostu mam to co chce i to mi ułatwia-Odparłam uśmiechem
-Masz dziecko prawda?
-Tak to dziewczyna, zaraz pewnie wstanie i będę musiała ją nakarmić
-Będę mogła ci towarzyszyć?
-Owszem
Kilka godzin minęło naprawdę szybko, pomogłam Lindsay z dzieckiem, porozmawiałam z ojcem Sama i z jego mamą. Czułam się tam naprawdę dobrze, jak w rodzinie. Było widać że ją tworzyli. Obiecałam że tata Sama pozna mojego i będzie mu mógł podziękować i porozmawiać bo będą w Nowym Yorku. Linds- Pozwoliła mi siebie tak nazywać zaprosiłam na kawę w niedziele i obiecałam że dam jej ubrania których nie noszę, a z mamą Sama pogadałam na poważnie i osobności bo zauważyła jak się uśmiechałam do dziecka i jak robiłam to wszystko z zapałem.. Dowiedziała się że jestem w ciąży.Sam miał racje że przed jego rodziną nie da się niczego ukrywać i choćbym nie wiem jak tego nie chciała musiałam powiedzieć, przecież ona była w ciąży z dwójką dzieci i tak jakby z Lindsay była, przechodziła przez to. Z dnia na dzień to było coraz łatwiejsze- Mówić o tym że spodziewam się dziecka. Przełamałam się
W drodze powrotnej rozmawiałam z Samem o wszystkim o jego rodzinie o mojej. Pytał się mnie czemu obiecałam tyle rzeczy a ja mu wyznałam że nie zamierzam go zostawić i wtedy stało się to.. Pocałowaliśmy się. Nie dlatego że mieliśmy ochotę na seks, chciałam to zrobić.
Tego dnia nawet nie myślałam o Richu, skupiałam się tylko na Samie, czułam że w końcu byłam dla kogoś ważna taka jaka byłam, on nie chciał mnie zmieniać, on chciał mnie taką jaką byłam i to było niesamowite.
wtorek, 9 grudnia 2014
Rozdział 16 " Oczarował mnie"
Gdy Sam powiedział te wielkie słowa zgasiłam światło i poszłam spać. Czułam się dziwnie, nawet gorzej. Nie sądziłam że między nami może być cokolwiek a teraz on mi mówi że jestem dla niego wszystkim chociaż znamy się 5 dni. Czułam się okropnie, wiedziałam że on nie śpi, odwróciłam się do niego i złapałam za rękę
- Będzie dobrze
-To powinna być moja kwestia- Zaśmiał się
-I moja-Otarłam swoją brodę o jego tors
-Nie rób tak
-Dlaczego?
-Nie chce myśleć że ci zależy
-Ale mi zależy, chce jutro pomalować pokój dziecka i go w końcu dokończyć
-Jutro mam pracę
-Wiem zrobię to sama. Co robimy w piątek?
-A co chcesz?
-Chce iść do jakiegoś baru, nigdy w nim nie byłam
-Okej masz to jak w baku-Zaśmiał się.
Przestaliśmy gadać i poszliśmy spać.
Obudziłam się rano, ubrałam dresy i poszłam do pokoju dla dziecka. Przyszykowałam farbę, odsunęłam szafki i zaczęłam malować, nagle przerwał mi telefon. Numer nieznany, odebrałam i powiedziałam " Halo" To co usłyszałam zmieniło wszystko
-Lil, hej-Powiedział. Jego głos, boże tęskniłam za nim
-Jak tam?-Zapytałam jakby nasza rozmowa nigdy się nie skończyła
-Głupio.. Powinienem z tobą porozmawiać-Dodał
-A mamy o czym?, przecież pozwoliłeś mi odejść, jest styczeń..pozwoliłeś mi odejść na końcu października
-Chciałem żebyś nie miała problemu jakim jestem
-Nie tłumacz się tak- Powiedziałam i odłożyłam pędzel -Wybrałeś taką drogę która byłaby łatwiejsza, cierpiałam do stycznia, płakałam próbowałam się z tobą skontaktować.. A ty zjawiłeś się w naszym mieście i uciekłeś nawet wzrokiem od mojej mamy. Nawet nie wiesz jakie mamy dziecko, co noszę pod sercem..-Popłakałam się
-Chce z tobą porozmawiać. Masz rację źle zrobiłem..
-przynajmniej się przyznajesz
-Mam jakieś szansę zobaczyć ciebie?
-Jestem w Nowym Yorku, mam swoje mieszkanie, będę szukać pracy. Jestem samodzielna a wiesz dlaczego?. Dla naszego dziecka, które wychowam i nauczę żyć.-Powiedziałam ze złości
- Gadałem z twoim tatą- Powiedział po chwili- To będzie dziewczynka, wiem że jest zdrowa i wiem wszystko Lil co się działo, ciągle utrzymuje z twoim tatą kontakt
-Dlaczego nie ze mną?!, kim ja byłam dla ciebie tak właściwie, kochałeś mnie?
- Ponad życie ale straciłem cię i wiem że już tego nie odbuduje- Zabrakło mi powietrza
-Jak kiedyś tutaj będziesz to zadzwoń, pogadamy normalnie.. Rich ja też cię kocham, wciąż. -Powiedziałam i się rozłączyłam.
Nie mogłam uwierzyć że zadzwonił i udawał jakby nigdy nic się nie działo. Otarłam łzy i wróciłam do malowania.
Była już 20 godzina i byłam bardzo zmęczona więc wzięłam prysznic i poszłam do łózka. Położyłam się i usnęłam.
Rano gdy się podniosłam nie było już Sama, nie widziałam go dobę ale nic się nie stało. Od razu skierowałam się do pokoju i zobaczyłam że wszystko było poukładane, pewnie zrobił to Sam gdy farba wyschła. Byłam mu za to wdzięczna bo ja już dzisiaj nie miałam na nic siły, ta rozmowa z Richem kosztowała mnie bardzo dużo.
Nie miałam dzisiaj na nic ochoty, czułam jak moje dni się rozpłynęły i miałam ochotę uciec a wtedy ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Sama który stał w drzwiach z bukietem kwiatów i kawy. Nie wiedziałam co mam zrobić, byłam załamana.
- Będzie dobrze
-To powinna być moja kwestia- Zaśmiał się
-I moja-Otarłam swoją brodę o jego tors
-Nie rób tak
-Dlaczego?
-Nie chce myśleć że ci zależy
-Ale mi zależy, chce jutro pomalować pokój dziecka i go w końcu dokończyć
-Jutro mam pracę
-Wiem zrobię to sama. Co robimy w piątek?
-A co chcesz?
-Chce iść do jakiegoś baru, nigdy w nim nie byłam
-Okej masz to jak w baku-Zaśmiał się.
Przestaliśmy gadać i poszliśmy spać.
Obudziłam się rano, ubrałam dresy i poszłam do pokoju dla dziecka. Przyszykowałam farbę, odsunęłam szafki i zaczęłam malować, nagle przerwał mi telefon. Numer nieznany, odebrałam i powiedziałam " Halo" To co usłyszałam zmieniło wszystko
-Lil, hej-Powiedział. Jego głos, boże tęskniłam za nim
-Jak tam?-Zapytałam jakby nasza rozmowa nigdy się nie skończyła
-Głupio.. Powinienem z tobą porozmawiać-Dodał
-A mamy o czym?, przecież pozwoliłeś mi odejść, jest styczeń..pozwoliłeś mi odejść na końcu października
-Chciałem żebyś nie miała problemu jakim jestem
-Nie tłumacz się tak- Powiedziałam i odłożyłam pędzel -Wybrałeś taką drogę która byłaby łatwiejsza, cierpiałam do stycznia, płakałam próbowałam się z tobą skontaktować.. A ty zjawiłeś się w naszym mieście i uciekłeś nawet wzrokiem od mojej mamy. Nawet nie wiesz jakie mamy dziecko, co noszę pod sercem..-Popłakałam się
-Chce z tobą porozmawiać. Masz rację źle zrobiłem..
-przynajmniej się przyznajesz
-Mam jakieś szansę zobaczyć ciebie?
-Jestem w Nowym Yorku, mam swoje mieszkanie, będę szukać pracy. Jestem samodzielna a wiesz dlaczego?. Dla naszego dziecka, które wychowam i nauczę żyć.-Powiedziałam ze złości
- Gadałem z twoim tatą- Powiedział po chwili- To będzie dziewczynka, wiem że jest zdrowa i wiem wszystko Lil co się działo, ciągle utrzymuje z twoim tatą kontakt
-Dlaczego nie ze mną?!, kim ja byłam dla ciebie tak właściwie, kochałeś mnie?
- Ponad życie ale straciłem cię i wiem że już tego nie odbuduje- Zabrakło mi powietrza
-Jak kiedyś tutaj będziesz to zadzwoń, pogadamy normalnie.. Rich ja też cię kocham, wciąż. -Powiedziałam i się rozłączyłam.
Nie mogłam uwierzyć że zadzwonił i udawał jakby nigdy nic się nie działo. Otarłam łzy i wróciłam do malowania.
Była już 20 godzina i byłam bardzo zmęczona więc wzięłam prysznic i poszłam do łózka. Położyłam się i usnęłam.
Rano gdy się podniosłam nie było już Sama, nie widziałam go dobę ale nic się nie stało. Od razu skierowałam się do pokoju i zobaczyłam że wszystko było poukładane, pewnie zrobił to Sam gdy farba wyschła. Byłam mu za to wdzięczna bo ja już dzisiaj nie miałam na nic siły, ta rozmowa z Richem kosztowała mnie bardzo dużo.
Nie miałam dzisiaj na nic ochoty, czułam jak moje dni się rozpłynęły i miałam ochotę uciec a wtedy ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Sama który stał w drzwiach z bukietem kwiatów i kawy. Nie wiedziałam co mam zrobić, byłam załamana.
sobota, 6 grudnia 2014
Rozdział 15
Byłam taka szczęśliwa że Sam zamieszka tutaj, może w końcu uda mi się znaleźć jakiś znajomych, i wszystko pójdzie tak dobrze, jakbym chciała.
Wzięłam ciepły prysznic a Sam zrobił nam kolacje do łózka bo nie miałam dzisiaj siły na więcej nić moje łóżko.
Wyszłam i ubrałam piżamę. Sama jeszcze nie było w pokoju więc zapaliłam lampki i czekałam na niego, w końcu przyszedł
-To ja śpię od lewej?
-Tak- Zaśmiałam się.
Poddał mi herbatę i tosta. Musze przyznać że naprawdę było to dobre. Herbata kojarzyła mi się z Rushem bo to on nauczył mnie pić herbatę ale ta była inna, była z cukrem i była przepyszna, była ciepła.
-Smakuje ci ?
-Tak, szczególnie herbata-Powiedziałam
-Opowiedz mi coś o sobie
-Przecież wszystko wiesz-Powiedziałam
-Wiem tyle co moja siostra mówiła
-A co mówiła?
-Jedyne co pamiętam to mówiła że jesteś bardzo miła i ponoć zapłaciłaś coś na jakieś konto charytatywne no i obserwuje cię wszędzie gdzie masz profile, jest strasznie tobą oczarowana
-Szczerze to nie wiem dlaczego bo nie jestem sławna
-Masz sławne nazwisko i ludzie cię kojarzą, wiesz po prostu ktoś się tobą interesuje w świecie mody i tutaj nie możesz zaprzeczyć, bardzo dużo reklamowałaś
-Tak, ale to nie dlatego że chciałam, mama do pewnych rzeczy mnie zmuszała, uważała że stać mnie na dużo i z moją urodą mogę dużo osiągnąc
-A stosujesz jakaś dietę czy po prostu taka jesteś?
-Po prostu taka jestem. Nigdy nie robiłam żadnej operacji na moje usta a media tak twierdzą, a to nie prawda po prostu takie mam a dobry makijaż je podkreśla, tak samo jak nigdy nie doczepiałam rzęs ja stosuje odżywki. Nigdy nie byłam na żadnej siłowni ani nie ćwiczyłam. Jak byłam mała byłam gruba, ale za to słodka, z czasem przestałam tyle jeść i jakoś to ciało się zrobiło. Moja mama jest bardzo szczupła ale to też tak z natury. Przyznam że raz byłam na diecie ale to od lekarza bo miałam problemy jakieś tam zdrowotne i tak wyszło.
-A coś jeszcze?-Zapytał z zaciekawieniem
-Nie poznałam żadnej gwiazdy osobiście, oprócz zespołu taty. Nigdy też nie byłam na żadnym koncercie oprócz taty.
-Wow.- Popatrzał na mnie- A ten chłopak?
-Rich
-Jesteś gotowa mi coś powiedzieć?
-Chyba tak, chciałabym móc z kimś o nim pogadać, bo zawsze robiłam to z tatą
-Jesteś z tatą bardzo blisko co?
-Tak, bo moja mama była zawsze zimna dla mnie, nie dlatego że mnie nie kochała, po prostu chciała nauczyć mnie życia
-A teraz jak ci się z mamą układa?
-Teraz jest idealnie
-To co z Rich'em?-Zapytał
-Jak chodziłam do szkoły- a chodziłam i to nie do prywatnej tylko normalnej i miałam znajomych i tak dalej.. Pewnego dnia on wszedł do klasy i okazało się że jest nowym uczniem. Nie gadaliśmy ale ciągle patrzeliśmy na siebie, ja wiedziałam że to miłość od pierwszego wejrzenia.
Potem mieliśmy projekty, na początku to nic nie znaczyło, ale gadaliśmy bardzo dużo na tych projektach bo byliśmy razem w parze i spotykaliśmy się po szkole.. I pewnego razu zabrałam go do domu na plaży, tam pierwszy raz się przytuliliśmy.. Potem były moje 18 urodziny i ja zaprosiłam tylko go.. Zrobiłam makaron bo tylko to umiem gotować, pokazałam mu dom i wyznałam miłość. Wtedy też straciłam cnotę ale nie w taki tradycyjny sposób jak moje koleżanki, ja z nim uprawiałam miłość. Po tym wszystkim byliśmy razem i było dobrze dopóki nie ten cholerny wywiad gdzie ogłosiłam to każdemu. Mama była tak wściekła-Powiedziałam ze łzami
-Na pewno chcesz dalej mówić?
-Tak..-Otarłam łzy i wzięłam łyk herbaty- Mama mi powiedziała że nie mogę z nim być, ja jestem bogata a on nie, nie pozwoliła nam być razem i się rozstaliśmy. Płakałam wtedy dniami i nocami i tata załatwił mi coś. Wyjazd do Paryża z nim. Pierwszy tydzień z nim robiliśmy wszystko z pieniędzmi bo chciałam mu to pokazać..Zakupy i tak dalej a w drugim tygodniu mieliśmy robić wszystko bez pieniędzy, on strasznie chciał zmienić moje poglądy, chciał mi pokazać jak to jest.Wtedy piłam rano zimną herbatę bez cukru i jadłam starą bułkę, chodziliśmy po mieście i zabrał mi wszystkie moje ubrania i kosmetyki ale to nie było ważne, ja go kochałam.. Na koniec tygodnia wiedziałam że jesteśmy w ciąży, znaczy że ja jestem bo on skończył we mnie, to było takie dynamiczne, on był pewny siebie i kiedyś też był bogaty ale wszystko stracił. Tak go kochałam.. Niestety mama do mnie zadzwoniła w ostatnim tygodniu pobytu tam i powiedziała że przyjedzie. On się wkurzył, ale nie tak bardzo o moją mamę tylko o to że za wszystko mu płaciłam, bo kupiłam mu pokój obok, wszystko robiłam dla niego żeby był obok i on uważał że nie jest mężczyzna w tym związku ale to nie moja wina, on nie miał pieniędzy miałam mu pozwolić spać na dworze? Byłam załamana i wtedy to wszystko się rozplatało..
-W jaki sposób?-Otarł łzy z moich policzków
-Jak przyjechała mama to wiedziała wszystko od taty i pozwoliła mi z nim być, ale Rich nie wiedział że jestem w ciąży i jakoś tak wyszło że mama się ukryła a on wszedł do pokoju, zaczęliśmy rozmowę i ja powiedziałam mu o dziecku bo mama chciała mi udowodnić coś. I wtedy on się przestraszył i powiedział..Dokładnie pamiętam te słowa " Ja nawet nie wiem czy jestem totalnie w tobie zakochany" i WSZYSTKO się rozpadło, mama wyszła i on odszedł, miał gdzieś mnie i moje dziecko, on mnie nigdy nie kochał i ja chyba go też nie.Tak bardzo o nas walczyłam, tak chciałam tego byłam gotowa zostawić dla niego rodzinę, swoje życie, pieniądze wszystko tylko żeby z nim być a on odszedł- Zaczełam płakać a Sam mnie przytulał
-Chciałam się zabić ale nie potrafiłam, mam w sobie nasze dziecko a on mnie nie chce-Nie mogłam się uspokoić. Sam mnie przytulał i mówił że będzie dobrze ale ja w to nie wierzyłam, czułam się tak fatalnie
-Mogłaś mi nie opowiadać bo to tyle dla ciebie znaczy-Powiedział
-Sam, wierzysz w coś takiego jak miłość?
-Nigdy nie miałem dziewczyny.. Czekałem na tą odpowiednią.
-Jak to?-Otarłam łzy
-Ale sypiałeś z dziewczynami
-Nie, wcale nie. Wydawało ci się tak bo byłem pewny siebie prawda?
-Co?-Wstałam, chyba byłam w szoku
-To z tobą pierwszy raz się przespałem
-Ale przecież, wsadziłeś mi penisa do ust !- Krzyknęłam
-Tak bo to że nigdy tego nie robiłem, nie świadczy że muszę być idiotą i nie umieć tego robić. Umiem bo mam chorych przyjaciół i zawsze o tym gadaliśmy
-Ale jak to? Nigdy nikogo nie kochałeś?.Poczekaj jesteś taki.. Cieszyłeś się z mojego dziecka i z tego że to dziewczynka, nic nie rozumiem-Usiadłam i próbowałam złapać wdech
-Lil przepraszam-Powiedział i wstał
-Za co?-Spojrzałam na niego z góry
-To wszystko jest takie pokręcone i nie uwierzysz pewnie w żadne moje słowo-Odparł i zaczął chodzić w kółko
-Dlaczego nie?
-Pomiędzy nami jest taka różnica. Ty masz dziecko, pieniądze, kochasz kogoś. Jesteś taka piękna i inteligentna. A ja jestem bardzo rodzinny, opiekuje się dzieckiem mojej siostry, mam prace w salonie no i kiedy na ciebie spojrzałem, od razu się zakochałem a jak spędziłem z tobą ten dzień byłem pewny.. Pewny że zawsze będę chciał cię uszczęśliwiać i kochać. Może " kocham cię to za duże slowo" może tego nie rozumiesz ale jestem chorym romantykiem i kocham cię do szaleństwa, to było od pierwszego wejrzenia, czuje teraz wszystko przepraszam.
Wzięłam ciepły prysznic a Sam zrobił nam kolacje do łózka bo nie miałam dzisiaj siły na więcej nić moje łóżko.
Wyszłam i ubrałam piżamę. Sama jeszcze nie było w pokoju więc zapaliłam lampki i czekałam na niego, w końcu przyszedł
-To ja śpię od lewej?
-Tak- Zaśmiałam się.
Poddał mi herbatę i tosta. Musze przyznać że naprawdę było to dobre. Herbata kojarzyła mi się z Rushem bo to on nauczył mnie pić herbatę ale ta była inna, była z cukrem i była przepyszna, była ciepła.
-Smakuje ci ?
-Tak, szczególnie herbata-Powiedziałam
-Opowiedz mi coś o sobie
-Przecież wszystko wiesz-Powiedziałam
-Wiem tyle co moja siostra mówiła
-A co mówiła?
-Jedyne co pamiętam to mówiła że jesteś bardzo miła i ponoć zapłaciłaś coś na jakieś konto charytatywne no i obserwuje cię wszędzie gdzie masz profile, jest strasznie tobą oczarowana
-Szczerze to nie wiem dlaczego bo nie jestem sławna
-Masz sławne nazwisko i ludzie cię kojarzą, wiesz po prostu ktoś się tobą interesuje w świecie mody i tutaj nie możesz zaprzeczyć, bardzo dużo reklamowałaś
-Tak, ale to nie dlatego że chciałam, mama do pewnych rzeczy mnie zmuszała, uważała że stać mnie na dużo i z moją urodą mogę dużo osiągnąc
-A stosujesz jakaś dietę czy po prostu taka jesteś?
-Po prostu taka jestem. Nigdy nie robiłam żadnej operacji na moje usta a media tak twierdzą, a to nie prawda po prostu takie mam a dobry makijaż je podkreśla, tak samo jak nigdy nie doczepiałam rzęs ja stosuje odżywki. Nigdy nie byłam na żadnej siłowni ani nie ćwiczyłam. Jak byłam mała byłam gruba, ale za to słodka, z czasem przestałam tyle jeść i jakoś to ciało się zrobiło. Moja mama jest bardzo szczupła ale to też tak z natury. Przyznam że raz byłam na diecie ale to od lekarza bo miałam problemy jakieś tam zdrowotne i tak wyszło.
-A coś jeszcze?-Zapytał z zaciekawieniem
-Nie poznałam żadnej gwiazdy osobiście, oprócz zespołu taty. Nigdy też nie byłam na żadnym koncercie oprócz taty.
-Wow.- Popatrzał na mnie- A ten chłopak?
-Rich
-Jesteś gotowa mi coś powiedzieć?
-Chyba tak, chciałabym móc z kimś o nim pogadać, bo zawsze robiłam to z tatą
-Jesteś z tatą bardzo blisko co?
-Tak, bo moja mama była zawsze zimna dla mnie, nie dlatego że mnie nie kochała, po prostu chciała nauczyć mnie życia
-A teraz jak ci się z mamą układa?
-Teraz jest idealnie
-To co z Rich'em?-Zapytał
-Jak chodziłam do szkoły- a chodziłam i to nie do prywatnej tylko normalnej i miałam znajomych i tak dalej.. Pewnego dnia on wszedł do klasy i okazało się że jest nowym uczniem. Nie gadaliśmy ale ciągle patrzeliśmy na siebie, ja wiedziałam że to miłość od pierwszego wejrzenia.
Potem mieliśmy projekty, na początku to nic nie znaczyło, ale gadaliśmy bardzo dużo na tych projektach bo byliśmy razem w parze i spotykaliśmy się po szkole.. I pewnego razu zabrałam go do domu na plaży, tam pierwszy raz się przytuliliśmy.. Potem były moje 18 urodziny i ja zaprosiłam tylko go.. Zrobiłam makaron bo tylko to umiem gotować, pokazałam mu dom i wyznałam miłość. Wtedy też straciłam cnotę ale nie w taki tradycyjny sposób jak moje koleżanki, ja z nim uprawiałam miłość. Po tym wszystkim byliśmy razem i było dobrze dopóki nie ten cholerny wywiad gdzie ogłosiłam to każdemu. Mama była tak wściekła-Powiedziałam ze łzami
-Na pewno chcesz dalej mówić?
-Tak..-Otarłam łzy i wzięłam łyk herbaty- Mama mi powiedziała że nie mogę z nim być, ja jestem bogata a on nie, nie pozwoliła nam być razem i się rozstaliśmy. Płakałam wtedy dniami i nocami i tata załatwił mi coś. Wyjazd do Paryża z nim. Pierwszy tydzień z nim robiliśmy wszystko z pieniędzmi bo chciałam mu to pokazać..Zakupy i tak dalej a w drugim tygodniu mieliśmy robić wszystko bez pieniędzy, on strasznie chciał zmienić moje poglądy, chciał mi pokazać jak to jest.Wtedy piłam rano zimną herbatę bez cukru i jadłam starą bułkę, chodziliśmy po mieście i zabrał mi wszystkie moje ubrania i kosmetyki ale to nie było ważne, ja go kochałam.. Na koniec tygodnia wiedziałam że jesteśmy w ciąży, znaczy że ja jestem bo on skończył we mnie, to było takie dynamiczne, on był pewny siebie i kiedyś też był bogaty ale wszystko stracił. Tak go kochałam.. Niestety mama do mnie zadzwoniła w ostatnim tygodniu pobytu tam i powiedziała że przyjedzie. On się wkurzył, ale nie tak bardzo o moją mamę tylko o to że za wszystko mu płaciłam, bo kupiłam mu pokój obok, wszystko robiłam dla niego żeby był obok i on uważał że nie jest mężczyzna w tym związku ale to nie moja wina, on nie miał pieniędzy miałam mu pozwolić spać na dworze? Byłam załamana i wtedy to wszystko się rozplatało..
-W jaki sposób?-Otarł łzy z moich policzków
-Jak przyjechała mama to wiedziała wszystko od taty i pozwoliła mi z nim być, ale Rich nie wiedział że jestem w ciąży i jakoś tak wyszło że mama się ukryła a on wszedł do pokoju, zaczęliśmy rozmowę i ja powiedziałam mu o dziecku bo mama chciała mi udowodnić coś. I wtedy on się przestraszył i powiedział..Dokładnie pamiętam te słowa " Ja nawet nie wiem czy jestem totalnie w tobie zakochany" i WSZYSTKO się rozpadło, mama wyszła i on odszedł, miał gdzieś mnie i moje dziecko, on mnie nigdy nie kochał i ja chyba go też nie.Tak bardzo o nas walczyłam, tak chciałam tego byłam gotowa zostawić dla niego rodzinę, swoje życie, pieniądze wszystko tylko żeby z nim być a on odszedł- Zaczełam płakać a Sam mnie przytulał
-Chciałam się zabić ale nie potrafiłam, mam w sobie nasze dziecko a on mnie nie chce-Nie mogłam się uspokoić. Sam mnie przytulał i mówił że będzie dobrze ale ja w to nie wierzyłam, czułam się tak fatalnie
-Mogłaś mi nie opowiadać bo to tyle dla ciebie znaczy-Powiedział
-Sam, wierzysz w coś takiego jak miłość?
-Nigdy nie miałem dziewczyny.. Czekałem na tą odpowiednią.
-Jak to?-Otarłam łzy
-Ale sypiałeś z dziewczynami
-Nie, wcale nie. Wydawało ci się tak bo byłem pewny siebie prawda?
-Co?-Wstałam, chyba byłam w szoku
-To z tobą pierwszy raz się przespałem
-Ale przecież, wsadziłeś mi penisa do ust !- Krzyknęłam
-Tak bo to że nigdy tego nie robiłem, nie świadczy że muszę być idiotą i nie umieć tego robić. Umiem bo mam chorych przyjaciół i zawsze o tym gadaliśmy
-Ale jak to? Nigdy nikogo nie kochałeś?.Poczekaj jesteś taki.. Cieszyłeś się z mojego dziecka i z tego że to dziewczynka, nic nie rozumiem-Usiadłam i próbowałam złapać wdech
-Lil przepraszam-Powiedział i wstał
-Za co?-Spojrzałam na niego z góry
-To wszystko jest takie pokręcone i nie uwierzysz pewnie w żadne moje słowo-Odparł i zaczął chodzić w kółko
-Dlaczego nie?
-Pomiędzy nami jest taka różnica. Ty masz dziecko, pieniądze, kochasz kogoś. Jesteś taka piękna i inteligentna. A ja jestem bardzo rodzinny, opiekuje się dzieckiem mojej siostry, mam prace w salonie no i kiedy na ciebie spojrzałem, od razu się zakochałem a jak spędziłem z tobą ten dzień byłem pewny.. Pewny że zawsze będę chciał cię uszczęśliwiać i kochać. Może " kocham cię to za duże slowo" może tego nie rozumiesz ale jestem chorym romantykiem i kocham cię do szaleństwa, to było od pierwszego wejrzenia, czuje teraz wszystko przepraszam.
poniedziałek, 1 grudnia 2014
Rozdział 14 " zamieszkaj tutaj"
Obudziłam się z mega wielkim uczuciem przerażenia, była to 5 nad ranem. Sprawdziłam telefon i szukałam jakiś informacji, niby ufałam Sam'owi ale z drugiej strony wiem że ludzie są okrutni. Nie było nic ale już nie mogłam usnąć, więc wstałam i poszłam do kuchni.
Zobaczyłam że Sam spał na tej małej kanapie i pewnie nie było mu wygodnie, podeszłam i obudziłam go
-Hm?, coś się stało?
-Nie, ale możesz iść do mojego łóżka, ja nie zamierzam już spać a ty musisz się wyspać
-Nie będziesz się czuła dziwnie jak obcy facet będzie spał w twoim łóżku z tymi wszystkimi ramkami i osobistymi rzeczami?
-Będę ale też będę się dziwnie czuć jak tutaj zostaniesz, musisz się wyspać
-Dobrze, obiecuje spać na kawałku łożka
-Nie musisz
-Ale chce-Wstał i odszedł.
Zaparzyłam sobie kawę i przy okazji poszukałam jakiegoś prywatnego lekarza, ktoś musi sprawdzać moją ciąże bo za pięć miesięcy poród.
W końcu znalazłam odpowiedniego i zapisałam numer, oglądałam też koncerty taty i się popłakałam, musiałam z nim pogadać ale pierw muszę zrobić to z mamą. Wzięłam wdech i wybrałam jej numer, wiedziałam że może śpi, może tam jest noc ale nie obchodziło mnie to
-Halo mamo?-Zapytałam
-Tak, coś się stało?
-Kupiłam używane auto żeby mieć jak przewieźć te rzeczy a potem kupie małe a te sprzedam
-Wow ! -Krzyknęła
-I znalazłam przyjaciela, Sam się nazywa, pomógł mi ze wszystkim
-Powiedziałaś mu?
-Na początku nie ale potem zapomniałam o zdjęciach usg i jeszcze.. Zapomniałam że on będzie ze mną jechał na zakupy i potem sprzeda mi auto i musiałam mu powiedzieć..
-Nie powie?
-Tak powiedział.. Mam nadzieje że nie
-Wiesz jak bardzo jestem z ciebie dumna?
-Naprawdę?-Zapytałam ze zdziwienia
-Tak,tata wie wszystko, od razu do niego dzwonie po twoich rozmowach, jest bardzo szczęśliwy i mamy dla ciebie dobrą nowinę
-Jaką?-Zapytałam zaciekawieniem
-Tata za dwa tygodnie kończy trasę i wyjeżdżamy odpocząć a potem odwiedzimy cię, zostaniemy w Nowym Jorku na dłużej chcemy być z tobą jak będziesz rodzić
-A za ile macie zamiar do mnie wpaść?
-Jeszcze nie, zanim wyjedziemy i wszystko.. Wiesz nie mięliśmy 18 rocznicy ślubu.. Musimy teraz to zrobić-Zaśmiała się
-Strasznie cię kocham mamo.. Wiesz co u Richa?-Zapytałam i złapałam się za brzuch
-Widziałam go w naszym mieście szedł z kimś jak mnie zobaczył od razu uciekł wzrokiem, nie wiem co u niego.. A co?
-Tak się zapytałam.. Kocham go-Wyszeptałam
-Wiem ale nie potrzebujesz go
-Tak, dokładnie-Otarłam łzy-To pa mamo, odezwę się
-Pa kochanie
Rozłączyłam się i popłakałam się do końca. Było mi tak przykro.. Cholernie przykro, był tam i nawet nie próbował się ze mną skontaktować, może naprawdę mnie nie kochał i byłam mu nie potrzebna, on pewnie po prostu mnie pragnął i to wszystko ale nigdy mnie nie kochał...
Gdy na zegarku zrobiła się godzina 8 zrobiłam sobie dwie kanapki i obudziłam Sama, chciałam mieć już z głowy te zakupy i całe to urządzanie.
Sam rano wyglądał jak wielki pluszowy miś, miał na sobie szarą obcisła koszulkę i białe gacie, starałam się na niego nie patrzeć ale nie mogłam, tak bardzo miałam ochotę na seks, to przez ciąże, mama mi to powiedziała że będę tak wrażliwa i że będą mną emocje manipulowały, że będę płakać i śmiać się a moja ochota na seks będzie niepowstrzymana, i tak było. Każdego ranka chciało mi się coraz bardziej, robiłam się tam mokra od samego dotyku a ..Sam nie pomagał mi taki widok sprawiał że nie mogłam oddychać, gdyby mnie nawet przez przypadek dotknął to myślę że od razu rozłożyłabym nogi i chciała go poczuć. Właściwie ja nie wiem jak to jest robić to co się robi. Ja miałam Richa i robiliśmy to zaledwie 4 razy w tym jedna palcówka, albo 3. Nie pamiętam dokładnie ale nasz Seks był słodki, romantyczny tylko jego przyrodzenie widziałam, nawet nie wiem jak to jest robić komuś loda, nic nie wiedziałam, nie byłam dobra w tym.
Długo nad tym myślałam i nie zauważyłam że gapiłam się cały czas na Sama.
-Wszystko dobrze?-Zapytał i wstał.
O mój boże mógł tego nie robić, czułam jak się czerwienie jak się rozpalam, jak go pragnę, nawet nie go, ja pragnę mieć w środku penisa, pragnę orgazmu, i tak przecież długo dawałam radę, od września od końca września nie robiłam tego z nikim, w październiku był miesiąc jak byłam w ciąży i dawałam sobie radę, a teraz jestem taka .. Rozpalona
-Tak-Powiedziałam i odwróciłam się i mówiłam w myślach " Proszę nie podchodź, odejdź bo się rzucę na ciebie"
Kurwa podszedł
-Lil coś się stało?
-Nie, to hormony wiesz..
-A wiem, wiem-Zaśmiał się pod nosem-Przed chwilą modliłem się żebyś to ty nie weszła do pokoju bo bym się rzucił na ciebie, teraz ty to robisz.-Ponownie się zaśmiał-Wypije kawę i jedziemy zrobić te zakupy? Jestem gotowy na chodzenie z tobą po tych wszystkich drogich sklepach z ubraniami i tak dalej
-Myślisz że nikt nas nie zauważy, wiesz to duże miasto może nikt nie pozna że jestem córką tego rockman'a
-Na pewno nie, skoro wczoraj nikt ciebie nie rozpoznał to dzisiaj też nie.
Sam wziął łyk swojej kawy i pomyślałam że to dobry pomysł na ewakuacje się do łazienki i tak tez zrobiłam.
Pomalowałam się trochę i rozpuściłam dzisiaj włosy. Wszystko było okej tylko nie wiedziałam w co się ubrać. Miałam kilka ładnych rzeczy ale na zakupy nie muszę być tak ubrana i pomyślałam też żeby dzisiaj sam zjadł dobrą kolacje ze mną, jesteśmy przyjaciółmi, przyjaciele tak robią, prawda?
Na pewno tak, wiem to, nie jesteśmy razem to że ja chciałam się na niego rzucić i on na mnie to nic nie znaczy, jesteśmy tylko przyjaciółmi a ja jestem w ciąży i to są moje hormony, taka była prawda.
Stałam naga i szukałam ręcznika ale nie mogłam znaleźć, nie byłam pewna czy Sam jest w pokoju czy nie, więc wyjrzałam, uf nie było.
Otworzyłam drzwi i szybko przeleciałam do małej garderoby która była zaraz obok łazienki, właściwie drzwi obok więc nie musiałam wylecieć.
Weszłam tam i szukałam ubrania, stanika i bielizny. Jeszcze nie poukładałam tutaj według schematu jaki mam w domu, miałam to zrobić dzisiaj więc jak na razie nie mogłam nic znaleźć. Wkurzyłam się trochę. Odwróciłam się i na moje nieszczęście zobaczyłam tutaj ubranie Sama. Oh nie to znaczyło że-Odwróciłam się i zobaczyłam go nago, wyszedł z pod prysznica, kurwa pewnie był w tej drugiej łazience na drugim końcu mieszkania obok pokoju dziecka, jezu, stał nago, znaczy miał ręcznik.
-Mój boże-Powiedziałam. nie umiałam się powstrzymać. Byłam zawstydzona on właśnie patrzył się na mnie, na mój mały- trochę większy brzuszek i piersi które zrobiły się nabrzmiałe
-Przepraszam boże Lil przepraszam
-Pieprze to -Powiedziałam i podbiegłam do niego. Właśnie targały mną emocje, zdjęłam z niego ręcznik i patrzałam na jego reakcje, chyba teraz też miał to gdzieś.
Rzuciłam się na łóżko
-Wejdź we mnie, zrób mi dobrze i potem zapomnimy o tym-Wypowiedziałam.
I tak też zrobił, wszedł we mnie, BOŻE! czułam niesamowitą rozkosz, cała drżałam z podniecenia, zaczęłam wbijać paznokcie w jego plecy, dyszałam. Robił to coraz szybciej, był taki niesamowity, darłam się z całych sił. Czułam się jakby ktoś wcisnął guzik i ja bym eksplodowała, on chyba też to czuł
-Gdzie mam skończyć?-Wydyszał mi te słowa
- Gdziekolwiek chcesz
-Chce w twojej buzi-Przeraziłam się ja przecież nawet nie wiem ja kto jest, jak to smakuje\
-Okej-Powiedziałam. On pewnie myślał że jestem doświadczona ale nie byłam. Pociągnął mnie za włosy i wsadził mi penisa prosto do gardła, był wielki, robił szybkie ruchy i w tym cały czas mną szarpał, aż w końcu skończył. Poczułam ciepłą.. Substancje? Nie wiem jak mogę to nazwać ale połknęłam to.
Czułam jak się pomiędzy nami zrobiło niezręcznie
-Ja nigdy nie miałam penisa w ustach-Powiedziałam i spojrzałam się na niego
-Słodka Lil, muszę cię chyba zmienić
-Jak to?
-Jesteś w ciąży a nigdy nie miałaś penisa w ustach?, nigdy nie robiłaś loda?
-Nie, teraz chyba go robiłam co?
-Nie, to jeszcze nie to. Pokaże ci
-Będziemy to częściej robić?
-Nie, ale jeśli tylko zechcesz.. Przecież to ty się na mnie rzuciłaś
-No tak, bo jestem w ciąży
-Wiem i jesteś cholernie ciasna
-Dziękuję, to komplement?
-Tak. Jesteś wyjątkowa, większość dziewczyn w twoim wieku nie są takie ciasne
-I nie są w ciąży
-Też prawda ale.. Ty masz to chyba rodzinne
-Nic już nie mów-Zaśmiałam się i go uderzyłam w ramię
-Dobra, musimy zrobić zakupy
-Masz racje
-Więc księżniczko wstań i się ubierz
Nikt jeszcze nigdy nie nazwał mnie księżniczką oprócz taty, on tak zawsze na mnie mówił, ale nigdy Rich. Zapomniałam jak to jest słyszeć komplementy.
Wstałam i się ubrałam, popatrzałam w lustro. O mój boże, Jenner przespałaś się z facetem którego znasz jeden dzień..
Nie chciałam za bardzo o tym myśleć. Wyszłam z domu i wsiadłam do auta.
Jak na używane auto, było wygodne a szczególnie wygodne było to że Sam prowadził.
Pojechaliśmy do kilku sklepów. Kupiłam tam łóżeczko, i różne przybory dla dziecka. Sam w pewnym momencie zapytał się mnie czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, powiedziałam mu że nie wiem i wtedy on rzucił torby i powiedział że jedziemy do lekarza. Kłóciłam się z nim i mówiłam że nie mam tutaj lekarza a on powiedział że pojedziemy na jakiś dyżur w szpitalu i tam się dowiemy.
Nie mogłam uwierzyć że to właśnie dla mnie zrobi, zawiezie mnie do szpitala i znajdzie mi lekarza który pewnie będzie prowadził moją ciąże i dodatkowo robi to wszystko żebym znała płeć. Był niesamowity.
Okazało się że to będzie dziewczynka. Popłakałam się-Tak znowu ale to przez te emocje. Sam uśmiechał się od ucha do ucha jakby to było jego dziecko, pewnie był super bratem i będzie niesamowitym ojcem,chciałabym takiego mieć męża który to właśnie dla mnie robił, nawet znalazł mi lekarza.. Nie prywatnego ale miałam to gdzieś lekarz to lekarz. Sam zostawił nas samych żebym mogła omówić swój poród bo zamierzałam urodzić tutaj z rodzicami. Z racji że jak tata tutaj przyjedzie wszystko się zmieni, potrzebowałam własnej sali, jakieś dłużej i takiej gdzie ludzie nie dowiedzą się kto tutaj rodzi. Miałam ochotę wynająć cały szpital ale lekarz się zaśmiał i powiedział że mają prywatne skrzydło na takie sytuacje, cieszyłam się. Zapytałam się kiedy mogę zapłacić a on powiedział że zawsze po porodach.
Jeszcze lepiej bo rodzice zapłacą, znaczy miałam pieniądze ale z dnia na dzień coraz mniej bo tyle miałam teraz wydatków a przecież nie miałam pracy.
Gdy wyszliśmy ze szpitala Sam zabrał mnie z powrotem na zakupy. Nie rozmawialiśmy od czasu kiedy dowiedział się że to będzie dziewczynka, nie musiałam z nim rozmawiać i tak był dla mnie niesamowity.
Kupiliśmy masę ubranek, smoczki, nosidełko, wózek, łóżeczko, szafki, zabawki, pampersy, do samochodu różne rzeczy, dodatkowo kupiliśmy różne takie specjalne dla dzieci, blokady na przykład na szafki. Byłam mega szczęśliwa, zawieźliśmy to do domu, Sam to zaniósł a potem pojechaliśmy do sklepu z jedzeniem i kupiłam znowu masę nie potrzebnych produktów ale ja po prostu lubię mieć pełną lodówkę, po tych zakupach od razu pojechaliśmy do sklepu z ubraniami, kupiłam parę rzeczy dla siebie, jak to się mówi? " na swoją dupę" i kupiłam też dużo kosmetyków, perfumy, balsamy, kupiłam też Sam'owi mydło, golarki, szczoteczkę i bieliznę. Zapytał się mnie po co to a ja mu powiedziałam że mam dla niego jedną propozycje. Gdy dzień się skończył Sam pojechał oddać auto do serwisu a ja w domu wszystko układałam na swoim miejscu. Rzeczy dla dziecka zostawiłam w pokoju, kosmetyki dziecięce, pampersy i tak dalej schowałam do łazienki-obok pokoju dziecka. Nie było tego aż tak dużo . Chciałam ten pokój jakoś ozdobić rzeczami które kupiliśmy i zmontować to łóżeczko, i szafkę ustawić jakoś odpowiednio ale nie mogłam tego zrobić sama, chciałam też mieć różowe ściany więc znowu Sam będzie musiał mi pomóc.
Potem poszłam do swojej garderoby i ułożyłam to wszystko, i w mojej łazience też. Wszystko było gotowe.
W końcu wyglądało tutaj jak w domu, wszędzie zdjęcia, moje ubrania, wszystko miało swoje miejsce. Zakochałam się, cholernie mi się ten apartament teraz podobał, oprócz pokoju dla dziecka, go trzeba było jeszcze zrobić ale tak czy inaczej było idealnie
Po dwóch godzinach Sam przyjechał. Pochwalił moje danie -Tak makaron który gotowałam Rich'owi ale to nieważne przecież ja tylko to umiałam gotować a on nie musiał tego wiedzieć. Powiedziałam mu o pokoju i się zgodził a teraz czekał mnie najgorszy temat
-Sam, chce cię o coś poprosić
-Tak?
-Chce żebyś ze mną zamieszkał- Otworzył oczy
-Jak to?
-Nie chce być tutaj sama, poza tym co jeśli będę szybciej rodzic? sama nie pojadę do szpitala, poza tym czułabym się samotna.
-Nie robisz tego z powodu żeby trzymać mnie blisko żebym nikomu nic nie powiedział
-Nie, -Zaśmiałam się-Nie myślałam o tym. Więc jak?
-A co z moimi rzeczami i łóżkiem? Nie mam łóżka nie możemy na zmianę spać w jednym
-Mam drugą kołdrę będziemy spać w jednym ale tak jakby osobno, możesz tutaj się przeprowadzić, jest dużo miejsca
-Okej, zrobię to
-Naprawdę?
-Tak, nie możesz zostać sama, poza tym zanudziłabyś się tutaj, nie masz innych znajomych oprócz mnie
-No tak-Zaśmiałam się. Był kochany i cieszyłam się że będę go tutaj mieć.
Zobaczyłam że Sam spał na tej małej kanapie i pewnie nie było mu wygodnie, podeszłam i obudziłam go
-Hm?, coś się stało?
-Nie, ale możesz iść do mojego łóżka, ja nie zamierzam już spać a ty musisz się wyspać
-Nie będziesz się czuła dziwnie jak obcy facet będzie spał w twoim łóżku z tymi wszystkimi ramkami i osobistymi rzeczami?
-Będę ale też będę się dziwnie czuć jak tutaj zostaniesz, musisz się wyspać
-Dobrze, obiecuje spać na kawałku łożka
-Nie musisz
-Ale chce-Wstał i odszedł.
Zaparzyłam sobie kawę i przy okazji poszukałam jakiegoś prywatnego lekarza, ktoś musi sprawdzać moją ciąże bo za pięć miesięcy poród.
W końcu znalazłam odpowiedniego i zapisałam numer, oglądałam też koncerty taty i się popłakałam, musiałam z nim pogadać ale pierw muszę zrobić to z mamą. Wzięłam wdech i wybrałam jej numer, wiedziałam że może śpi, może tam jest noc ale nie obchodziło mnie to
-Halo mamo?-Zapytałam
-Tak, coś się stało?
-Kupiłam używane auto żeby mieć jak przewieźć te rzeczy a potem kupie małe a te sprzedam
-Wow ! -Krzyknęła
-I znalazłam przyjaciela, Sam się nazywa, pomógł mi ze wszystkim
-Powiedziałaś mu?
-Na początku nie ale potem zapomniałam o zdjęciach usg i jeszcze.. Zapomniałam że on będzie ze mną jechał na zakupy i potem sprzeda mi auto i musiałam mu powiedzieć..
-Nie powie?
-Tak powiedział.. Mam nadzieje że nie
-Wiesz jak bardzo jestem z ciebie dumna?
-Naprawdę?-Zapytałam ze zdziwienia
-Tak,tata wie wszystko, od razu do niego dzwonie po twoich rozmowach, jest bardzo szczęśliwy i mamy dla ciebie dobrą nowinę
-Jaką?-Zapytałam zaciekawieniem
-Tata za dwa tygodnie kończy trasę i wyjeżdżamy odpocząć a potem odwiedzimy cię, zostaniemy w Nowym Jorku na dłużej chcemy być z tobą jak będziesz rodzić
-A za ile macie zamiar do mnie wpaść?
-Jeszcze nie, zanim wyjedziemy i wszystko.. Wiesz nie mięliśmy 18 rocznicy ślubu.. Musimy teraz to zrobić-Zaśmiała się
-Strasznie cię kocham mamo.. Wiesz co u Richa?-Zapytałam i złapałam się za brzuch
-Widziałam go w naszym mieście szedł z kimś jak mnie zobaczył od razu uciekł wzrokiem, nie wiem co u niego.. A co?
-Tak się zapytałam.. Kocham go-Wyszeptałam
-Wiem ale nie potrzebujesz go
-Tak, dokładnie-Otarłam łzy-To pa mamo, odezwę się
-Pa kochanie
Rozłączyłam się i popłakałam się do końca. Było mi tak przykro.. Cholernie przykro, był tam i nawet nie próbował się ze mną skontaktować, może naprawdę mnie nie kochał i byłam mu nie potrzebna, on pewnie po prostu mnie pragnął i to wszystko ale nigdy mnie nie kochał...
Gdy na zegarku zrobiła się godzina 8 zrobiłam sobie dwie kanapki i obudziłam Sama, chciałam mieć już z głowy te zakupy i całe to urządzanie.
Sam rano wyglądał jak wielki pluszowy miś, miał na sobie szarą obcisła koszulkę i białe gacie, starałam się na niego nie patrzeć ale nie mogłam, tak bardzo miałam ochotę na seks, to przez ciąże, mama mi to powiedziała że będę tak wrażliwa i że będą mną emocje manipulowały, że będę płakać i śmiać się a moja ochota na seks będzie niepowstrzymana, i tak było. Każdego ranka chciało mi się coraz bardziej, robiłam się tam mokra od samego dotyku a ..Sam nie pomagał mi taki widok sprawiał że nie mogłam oddychać, gdyby mnie nawet przez przypadek dotknął to myślę że od razu rozłożyłabym nogi i chciała go poczuć. Właściwie ja nie wiem jak to jest robić to co się robi. Ja miałam Richa i robiliśmy to zaledwie 4 razy w tym jedna palcówka, albo 3. Nie pamiętam dokładnie ale nasz Seks był słodki, romantyczny tylko jego przyrodzenie widziałam, nawet nie wiem jak to jest robić komuś loda, nic nie wiedziałam, nie byłam dobra w tym.
Długo nad tym myślałam i nie zauważyłam że gapiłam się cały czas na Sama.
-Wszystko dobrze?-Zapytał i wstał.
O mój boże mógł tego nie robić, czułam jak się czerwienie jak się rozpalam, jak go pragnę, nawet nie go, ja pragnę mieć w środku penisa, pragnę orgazmu, i tak przecież długo dawałam radę, od września od końca września nie robiłam tego z nikim, w październiku był miesiąc jak byłam w ciąży i dawałam sobie radę, a teraz jestem taka .. Rozpalona
-Tak-Powiedziałam i odwróciłam się i mówiłam w myślach " Proszę nie podchodź, odejdź bo się rzucę na ciebie"
Kurwa podszedł
-Lil coś się stało?
-Nie, to hormony wiesz..
-A wiem, wiem-Zaśmiał się pod nosem-Przed chwilą modliłem się żebyś to ty nie weszła do pokoju bo bym się rzucił na ciebie, teraz ty to robisz.-Ponownie się zaśmiał-Wypije kawę i jedziemy zrobić te zakupy? Jestem gotowy na chodzenie z tobą po tych wszystkich drogich sklepach z ubraniami i tak dalej
-Myślisz że nikt nas nie zauważy, wiesz to duże miasto może nikt nie pozna że jestem córką tego rockman'a
-Na pewno nie, skoro wczoraj nikt ciebie nie rozpoznał to dzisiaj też nie.
Sam wziął łyk swojej kawy i pomyślałam że to dobry pomysł na ewakuacje się do łazienki i tak tez zrobiłam.
Pomalowałam się trochę i rozpuściłam dzisiaj włosy. Wszystko było okej tylko nie wiedziałam w co się ubrać. Miałam kilka ładnych rzeczy ale na zakupy nie muszę być tak ubrana i pomyślałam też żeby dzisiaj sam zjadł dobrą kolacje ze mną, jesteśmy przyjaciółmi, przyjaciele tak robią, prawda?
Na pewno tak, wiem to, nie jesteśmy razem to że ja chciałam się na niego rzucić i on na mnie to nic nie znaczy, jesteśmy tylko przyjaciółmi a ja jestem w ciąży i to są moje hormony, taka była prawda.
Stałam naga i szukałam ręcznika ale nie mogłam znaleźć, nie byłam pewna czy Sam jest w pokoju czy nie, więc wyjrzałam, uf nie było.
Otworzyłam drzwi i szybko przeleciałam do małej garderoby która była zaraz obok łazienki, właściwie drzwi obok więc nie musiałam wylecieć.
Weszłam tam i szukałam ubrania, stanika i bielizny. Jeszcze nie poukładałam tutaj według schematu jaki mam w domu, miałam to zrobić dzisiaj więc jak na razie nie mogłam nic znaleźć. Wkurzyłam się trochę. Odwróciłam się i na moje nieszczęście zobaczyłam tutaj ubranie Sama. Oh nie to znaczyło że-Odwróciłam się i zobaczyłam go nago, wyszedł z pod prysznica, kurwa pewnie był w tej drugiej łazience na drugim końcu mieszkania obok pokoju dziecka, jezu, stał nago, znaczy miał ręcznik.
-Mój boże-Powiedziałam. nie umiałam się powstrzymać. Byłam zawstydzona on właśnie patrzył się na mnie, na mój mały- trochę większy brzuszek i piersi które zrobiły się nabrzmiałe
-Przepraszam boże Lil przepraszam
-Pieprze to -Powiedziałam i podbiegłam do niego. Właśnie targały mną emocje, zdjęłam z niego ręcznik i patrzałam na jego reakcje, chyba teraz też miał to gdzieś.
Rzuciłam się na łóżko
-Wejdź we mnie, zrób mi dobrze i potem zapomnimy o tym-Wypowiedziałam.
I tak też zrobił, wszedł we mnie, BOŻE! czułam niesamowitą rozkosz, cała drżałam z podniecenia, zaczęłam wbijać paznokcie w jego plecy, dyszałam. Robił to coraz szybciej, był taki niesamowity, darłam się z całych sił. Czułam się jakby ktoś wcisnął guzik i ja bym eksplodowała, on chyba też to czuł
-Gdzie mam skończyć?-Wydyszał mi te słowa
- Gdziekolwiek chcesz
-Chce w twojej buzi-Przeraziłam się ja przecież nawet nie wiem ja kto jest, jak to smakuje\
-Okej-Powiedziałam. On pewnie myślał że jestem doświadczona ale nie byłam. Pociągnął mnie za włosy i wsadził mi penisa prosto do gardła, był wielki, robił szybkie ruchy i w tym cały czas mną szarpał, aż w końcu skończył. Poczułam ciepłą.. Substancje? Nie wiem jak mogę to nazwać ale połknęłam to.
Czułam jak się pomiędzy nami zrobiło niezręcznie
-Ja nigdy nie miałam penisa w ustach-Powiedziałam i spojrzałam się na niego
-Słodka Lil, muszę cię chyba zmienić
-Jak to?
-Jesteś w ciąży a nigdy nie miałaś penisa w ustach?, nigdy nie robiłaś loda?
-Nie, teraz chyba go robiłam co?
-Nie, to jeszcze nie to. Pokaże ci
-Będziemy to częściej robić?
-Nie, ale jeśli tylko zechcesz.. Przecież to ty się na mnie rzuciłaś
-No tak, bo jestem w ciąży
-Wiem i jesteś cholernie ciasna
-Dziękuję, to komplement?
-Tak. Jesteś wyjątkowa, większość dziewczyn w twoim wieku nie są takie ciasne
-I nie są w ciąży
-Też prawda ale.. Ty masz to chyba rodzinne
-Nic już nie mów-Zaśmiałam się i go uderzyłam w ramię
-Dobra, musimy zrobić zakupy
-Masz racje
-Więc księżniczko wstań i się ubierz
Nikt jeszcze nigdy nie nazwał mnie księżniczką oprócz taty, on tak zawsze na mnie mówił, ale nigdy Rich. Zapomniałam jak to jest słyszeć komplementy.
Wstałam i się ubrałam, popatrzałam w lustro. O mój boże, Jenner przespałaś się z facetem którego znasz jeden dzień..
Nie chciałam za bardzo o tym myśleć. Wyszłam z domu i wsiadłam do auta.
Jak na używane auto, było wygodne a szczególnie wygodne było to że Sam prowadził.
Pojechaliśmy do kilku sklepów. Kupiłam tam łóżeczko, i różne przybory dla dziecka. Sam w pewnym momencie zapytał się mnie czy to będzie chłopiec czy dziewczynka, powiedziałam mu że nie wiem i wtedy on rzucił torby i powiedział że jedziemy do lekarza. Kłóciłam się z nim i mówiłam że nie mam tutaj lekarza a on powiedział że pojedziemy na jakiś dyżur w szpitalu i tam się dowiemy.
Nie mogłam uwierzyć że to właśnie dla mnie zrobi, zawiezie mnie do szpitala i znajdzie mi lekarza który pewnie będzie prowadził moją ciąże i dodatkowo robi to wszystko żebym znała płeć. Był niesamowity.
Okazało się że to będzie dziewczynka. Popłakałam się-Tak znowu ale to przez te emocje. Sam uśmiechał się od ucha do ucha jakby to było jego dziecko, pewnie był super bratem i będzie niesamowitym ojcem,chciałabym takiego mieć męża który to właśnie dla mnie robił, nawet znalazł mi lekarza.. Nie prywatnego ale miałam to gdzieś lekarz to lekarz. Sam zostawił nas samych żebym mogła omówić swój poród bo zamierzałam urodzić tutaj z rodzicami. Z racji że jak tata tutaj przyjedzie wszystko się zmieni, potrzebowałam własnej sali, jakieś dłużej i takiej gdzie ludzie nie dowiedzą się kto tutaj rodzi. Miałam ochotę wynająć cały szpital ale lekarz się zaśmiał i powiedział że mają prywatne skrzydło na takie sytuacje, cieszyłam się. Zapytałam się kiedy mogę zapłacić a on powiedział że zawsze po porodach.
Jeszcze lepiej bo rodzice zapłacą, znaczy miałam pieniądze ale z dnia na dzień coraz mniej bo tyle miałam teraz wydatków a przecież nie miałam pracy.
Gdy wyszliśmy ze szpitala Sam zabrał mnie z powrotem na zakupy. Nie rozmawialiśmy od czasu kiedy dowiedział się że to będzie dziewczynka, nie musiałam z nim rozmawiać i tak był dla mnie niesamowity.
Kupiliśmy masę ubranek, smoczki, nosidełko, wózek, łóżeczko, szafki, zabawki, pampersy, do samochodu różne rzeczy, dodatkowo kupiliśmy różne takie specjalne dla dzieci, blokady na przykład na szafki. Byłam mega szczęśliwa, zawieźliśmy to do domu, Sam to zaniósł a potem pojechaliśmy do sklepu z jedzeniem i kupiłam znowu masę nie potrzebnych produktów ale ja po prostu lubię mieć pełną lodówkę, po tych zakupach od razu pojechaliśmy do sklepu z ubraniami, kupiłam parę rzeczy dla siebie, jak to się mówi? " na swoją dupę" i kupiłam też dużo kosmetyków, perfumy, balsamy, kupiłam też Sam'owi mydło, golarki, szczoteczkę i bieliznę. Zapytał się mnie po co to a ja mu powiedziałam że mam dla niego jedną propozycje. Gdy dzień się skończył Sam pojechał oddać auto do serwisu a ja w domu wszystko układałam na swoim miejscu. Rzeczy dla dziecka zostawiłam w pokoju, kosmetyki dziecięce, pampersy i tak dalej schowałam do łazienki-obok pokoju dziecka. Nie było tego aż tak dużo . Chciałam ten pokój jakoś ozdobić rzeczami które kupiliśmy i zmontować to łóżeczko, i szafkę ustawić jakoś odpowiednio ale nie mogłam tego zrobić sama, chciałam też mieć różowe ściany więc znowu Sam będzie musiał mi pomóc.
Potem poszłam do swojej garderoby i ułożyłam to wszystko, i w mojej łazience też. Wszystko było gotowe.
W końcu wyglądało tutaj jak w domu, wszędzie zdjęcia, moje ubrania, wszystko miało swoje miejsce. Zakochałam się, cholernie mi się ten apartament teraz podobał, oprócz pokoju dla dziecka, go trzeba było jeszcze zrobić ale tak czy inaczej było idealnie
Po dwóch godzinach Sam przyjechał. Pochwalił moje danie -Tak makaron który gotowałam Rich'owi ale to nieważne przecież ja tylko to umiałam gotować a on nie musiał tego wiedzieć. Powiedziałam mu o pokoju i się zgodził a teraz czekał mnie najgorszy temat
-Sam, chce cię o coś poprosić
-Tak?
-Chce żebyś ze mną zamieszkał- Otworzył oczy
-Jak to?
-Nie chce być tutaj sama, poza tym co jeśli będę szybciej rodzic? sama nie pojadę do szpitala, poza tym czułabym się samotna.
-Nie robisz tego z powodu żeby trzymać mnie blisko żebym nikomu nic nie powiedział
-Nie, -Zaśmiałam się-Nie myślałam o tym. Więc jak?
-A co z moimi rzeczami i łóżkiem? Nie mam łóżka nie możemy na zmianę spać w jednym
-Mam drugą kołdrę będziemy spać w jednym ale tak jakby osobno, możesz tutaj się przeprowadzić, jest dużo miejsca
-Okej, zrobię to
-Naprawdę?
-Tak, nie możesz zostać sama, poza tym zanudziłabyś się tutaj, nie masz innych znajomych oprócz mnie
-No tak-Zaśmiałam się. Był kochany i cieszyłam się że będę go tutaj mieć.
niedziela, 30 listopada 2014
Rozdział 13
Obudziło mnie słońce które przebijało się przez okna. Podniosłam głowę i zobaczyłam jak bardzo mi się tutaj nie podoba, brakuje tutaj przede wszystkim.. Mnie.
Podniosłam się i poszłam sobie zrobić kawę i jakąś kanapkę. Miałam dzisiaj tyle na głowie że musiałam brać się do roboty. Kiedy piłam kawę odpaliłam komputer i przeglądałam różne wiadomości. Nie było żadnej informacji o mnie, raczej wszyscy pisali o moim tacie i nowym projekcie mojej mamy i o tym że nie wystąpię w tej kolekcji. Nic ciekawego, zamknęłam komputer i poszłam ubrać dresy i zrobić koka
Zeszłam na dół do tak jakby recepcji, spisałam adres lokalu gdzie znajdują się wszystkie informacje, gdzie można płacić rachunki i tak dalej. Nie znałam Nowego Jorku jak kieszeni więc wsiadłam w taksówkę i poddałam adres.
Budynek nie był wielki ale całkiem ładny- O ile tak można to nazwać. weszłam tam i czekałam na dyrektora. Chyba nie za bardzo się tutaj mnie spodziewali ale wiedzieli kim jestem. Wpuścili mnie do dyrektora, usiadłam na wygodnym fotelu i się przedstawiłam. Powiedziałam że chce żeby anulowali pieniądze mojej mamy i że ja zapłacę za rok z góry. Poszło to bardzo szybko i nie obyło się bez telefonu do mojej mamy o tej informacji że przelew został anulowany. Odetchnęłam z ulgą jak wszystko się udało. Wyszłam z biura i od razu miałam telefon od mamy
-Lilianno, co zrobiłaś?
-To co powinnam. Anulowałam twoje pieniądze i zapłaciłam swoimi które miałam odłożone za cały rok. Jestem gotowa mamo by zrobić krok
-Ale jesteś pewna że sobie poradzisz?..Nie wątpię w ciebie ale jesteś w ciąży i nie ma przy tobie Richa, ja przynajmniej miałam tatę..
-Mamo najwyżej jak mi się nie uda, wrócę do was. Chce spróbować
-Okej, a wiesz że potrzebujesz pracy?
-Tak i to jest chyba najgorsze bo przecież jestem w ciąży kto da kobiecie w ciąży prace?-Zapytałam i czekałam na jakąś podpowiedź
-Nie wiem ale na pewno sobie poradzisz słonko-Powiedziała-Musze kończyć kocham cię, zadzwonię za kilka dni to mi powiesz jak sprawy się toczą
-Okej-Powiedziałam -Kocham cię- Ja ciebie też-Rozłączyłam się i wzięłam wdech. Nie miałam pojęcia gdzie mam się udać by zdobyć ramki, naczynia, pościel. Miałam w pudełku kilka zdjęć już z brzuchem, jeszcze przed i kilka z Richem. Miałam też parę zdjęć z dzieciństwa i zdjęcia usg. Potrzebowałam bardzo dużo rzeczy ale nie wiedziałam gdzie mam się udać. Wpisałam w internet i wyszło mi kilka ulic, złapałam taksówkę i udałam się na zakupy. Miałam tego naprawdę dużo, gdy wyszłam ze sklepu z wielką torbą- A to było tylko ramki taksówkarz się spojrzał i zapytał
-Będzie więcej tych zakupów?
-Tak...-Odparłam. Wiedziałam że nie zmieszczę tutaj połowy tego co planuje na dzisiaj
-Gdzie mogę kupić samochód?-Zapytałam się i wsiadłam do auta.
Chyba trochę go zawstydziłam bo nie nie uważał mnie za bogatą, bo byłam w dresie i całkiem sama bez mediów. Zaśmiał się i powiedział
-A stać cię?
-Tak-Powiedziałam
Rozmowa się urwała i zabrał mnie do serwisu. Wyszłam z taksówki, wzięłam swoją torbę i zapłaciłam za usługę.
Weszłam tam i zobaczyłam tyle ślicznych aut ale nie wiedziałam jakiego potrzebuje, poza tym nigdy nie kupowałam auta, tata to robił nie miałam pojęcia, oglądałam je wszystkie i każde było dla mnie wyjątkowe ale wiedziałam też że nie mam tyle pieniędzy, potrzebuje mieć auto duże na teraz bo mam zakupy ale potem poruszanie się dużym autem będzie tylko problemem ale jak urodzę dziecko to musi to być bezpieczne auto. Wszystkie które mi się podobały były za drogie, nie było mnie stać, tak dziwnie to było powiedzieć " nie było mnie stać"
Usiadłam na ławce i zadzwoniłam do mamy.
Powiedziała że powinnam mieć w portfelu jedną z kart i numer do banku. Mama powiedziała że tam zadzwoni. Po kilku minutach zadzwoniła do mnie i powiedziała że mam już wystarczająco dużo pieniędzy ale ona nie wie jakie mam kupić auto. Popłakałam się, może nie tyle co się popłakałam ale wzruszyłam, nie wiedziałam co mam zrobić, rozłączyłam się i w tym momencie podszedł do mnie pewien mężczyzna
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
-Obejrzałam wszystkie auta i nie wiem jakie jest dla mnie odpowiednie, muszę je miec duże na teraza potem będę potrzebowała mniejszego a za pół roku mega bezpiecznego bo będę miała dziecko- Powiedziałam i spojrzałam się na faceta, wyglądał na rozbawionego
-Niech zgadnę,-Popatrzał na mnie i podał mi rękę, był bardzo miły
-Jesteś samotna i bogata, nigdy nie wybierałaś auta a poza tym w swoim rodzinnym domu masz ich tak dużo że właśnie mogłabyś mieć każde na inny tydzień, nie wiesz co masz zrobić i przyszłaś do serwisu ale nie możesz kupić trzech aut, poza tym nie znasz Nowego Jorku -Powiedział i popatrzał na mnie
-Jestem Lil Jenner-Wyszeptałam i się uśmiechnęłam
-Wiem, moja siostra bardzo cię lubi, a mój tata słucha twojego taty, znam cię-Uśmiechnął się
-Znasz moją rodzinę, ja nie jestem sławna
-No nie jesteś.
-I co mam zrobić z tym autem?
-Znam taki serwis..
-Jaki?
-Ale to nie są nowe auta
-Ale sprawne?
-Tak i mam pewien pomysł. Kupimy te trzy ale nie jednego dnia, kupisz dzisiaj jakiś wielki na te kilka dni, potem mniejszy a potem kupisz sobie jakiś tutaj..
-My?-Zapytałam bo gościu mówił w liczbie mnogiej a ja nawet nie znałam jego imienia
-Jestem Sam, Jesteś trochę zagubiona a ja chce ci pomóc poza tym tutaj pracuję i wiem że nie znajdziesz auta odpowiedniego
-Ale mówisz że mam kupić trzy auta a ja mogę mieć tylko jedno
-Słuchaj, to wypożyczysz je
-Co?-Nie rozumiałam nic
-Kupisz jeden, sprzedasz kupisz drugi, rozumiesz?-Zaśmiał się
-Ale jak mam tam trafić?
-A widzisz tak się składa że skończyłem własnie pracę i zabiorę cię tam
-Ale ja muszę dzisiaj mieć auto, ja muszę kupić bardzo dużo rzeczy...-Powiedziałam
-Okej, mogę nawet z tobą po nie pojechać
-Naprawdę? a co będę musiała zrobić?, jesteś dla mnie zbyt miły
-Pójdziesz ze mną kiedyś na kolacje?-Zapytał,
Niech to szlak był pewny siebie i bardzo przystojny. Miał brązowe włosy, i niebieskie wielkie oczy i niesamowity uśmiech. Jego figura przypominała jakiegoś modela, był bardzo przystojny i nie rozumiałam dlaczego pracuje tutaj bo mógłby zrobić karierę, na pewno był zajęty a jak nie to uganiały się za nim tłumy. Nie wiem czemu o tym pomyślałam przecież i tak mnie nic z nim nie połączy bo ja mam dziecko, i znając moje życie i tak by nam nie wyszło.
*kilka godzin później*
-Dziękuję-Powiedziałam do niego
-Za co?
-Za ten serwis, za chodzenie ze mną i trzymanie mi toreb, i za to że jutro jeszcze ze mną pojedziesz- Uśmiechnęłam się
-Nie chce być nachalny ale wniesiesz to wszystko?-Zapytał
-Nie za bardzo, ale nie chce cię już tak wykorzystywać
-Nie robisz tego, tylko po prostu nie wiem czy mogę wejść na górę, czy mogę ci to zanieść
-Możesz a czemu by nie?
-To trochę dziwnie ale twoi rodzice są sławni, pewnie nie lubisz obcych ludzi
-Dla mnie już nie jesteś obcy a teraz mi pomóż-Powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Byłam strasznie głodna ale nie mówiłam tego mu bo nie byłam jeszcze na etapie by mu cokolwiek mówić, okej spędziliśmy kilka fajnych godzin i jutro on ma wolne i czeka nas to samo ale to nic nie znaczyło
Sam wniósł ostatnią torbę i czekał na przedpokoju
-Wejdź-Krzyknęłam z kuchni
-Okej-Powiedział i przyszedł do mnie
-Urządzasz się-Stwierdził-Chcesz się czuć jak w domu?
-Tak, a co?
-Bo masz tyle ramek.
-Ha, tak i jeszcze nie zapomnij o pościeli, naczyniach, ozdobach. -Stwierdziłam
-Tak, a masz tutaj sprzęty AGD?
-Tak tutaj jest full wypas, mam tutaj wszystko i co najlepsze to wszystko tak jakby należy do mnie-Zaśmiałam się
-Więc jakbyś chciała nową kanapę to tą możesz wyrzucić?
-Tak właśnie, bo to wszystko jest ubezpieczone i jest totalnie moje-Zaśmiałam się
-Napijesz się czegoś? Mam tutaj na myśli wodę, tylko to posiadam-Znowu się zaśmiałam
-Okej, możesz mi nalać
-Właśnie takie jutro czekają nas zakupy-Powiedziałam i podałam mu szklankę wody
-Jedzenie?
-Tak, ubrania i kosmetyki, wtedy będę miała już z głowy-Powiedziałam i poczułam jak dziecko mnie kopie. o Szlak zapomniałam totalnie o tym że Sam nie wiedział że jestem w ciąży ale nie ufałam mu na tyle by to powiedzieć bo co jeśli powie coś swojej siostrze, albo prasie albo komukolwiek kiedykolwiek.Nie wiedziałam co mam zrobić przecież jutro oddajemy auto i kupujemy jakieś małe, jak ja potem poradzę sobie z taką ilością?.
-Hm?-Zapytał
-Tak?
-Trochę się zamyśliłaś
-Tak, myślałam o tym co dzisiaj muszę jeszcze zrobić
-Mogę ci pomóc?-Zapytał
-Jest późno, nie będziesz zmęczony
-Jutro mam wolne, poza tym mamy jutro też tyle spraw
-Dlaczego to wszystko robisz?-Zmieniłam temat-Dlatego że jestem bogata, że moi rodzice są sławni? czy o co chodzi?-Zapytałam i trochę się od niego odsunęłam, szczerze to byłam trochę przerażona z obcym człowiekiem zrobiłam tyle i teraz go wpuściłam do domu, rodzice by mnie zabili, jestem zbyt łatwo wierna
-Bo widziałem jak płakałaś-Odpowiedział to tak przyjemnie że aż zrobiło mi się ciepło w sercu
-Naprawdę?
-Widziałem jak wchodziłaś z tą torbą, oglądałaś te auta i wiedziałem kim jesteś więc nie zwracałem uwagi, bo do nas dużo takich osób przychodzi ale potem siedziałaś i płakałaś. Wtedy skojarzyłem każde fakty, twój tata jest w trasie a mama ma nowy projekt i podróżuje a ty chcesz się usamodzielnić, bałem się podejść ale to zrobiłem, tylko nie znałem twojej reakcji, nie wiedziałem czy nawet się do mnie odezwiesz
-Jestem strasznie naiwna prawda?-Zaśmiałam się i napiłam wody
-Trochę tak ale to dlatego że jesteś przyzwyczajona pewnie do rozmów o sobie, o dzieleniu się sobą z ludźmi.
-Trochę tak ale wiesz.. Moje nazwisko mi często przeszkadza, nie mam przyjaciółek czy znajomych od serca, mam tylko rodzinę.
-No własnie i teraz masz mnie tutaj-Powiedział
-Okej to możesz mi pomóc.-Wstałam i zaprowadziłam go do pokoju.
Zaczęliśmy rozpakowywać zdjęcia i wkładać w ramki, i układać na półkach, nagle zobaczyłam że Sam wyciągnął zdjęcie usg
-A to w ramkę?-Zapytał
Totalnie osłupiałam, chyba mi się świat zawalił pod nogami
-To będzie szło.. do pokoju dla dziecka-Powiedziałam niepewnie i podeszłam do niego
-Jesteś w ciąży?-Powiedział kiedy brałam od niego to cholernie zdjęcie
-Yhm.. mhm..Tak..Nikt o tym nie wie, Sam proszę to jest moja tajemnica rodzinna-Powiedziałam ze łzami w oczach
-Ej, ej Lil nie płacz-Otarł moje łzy-Nie powiem
-Ale skąd mam mieć pewność, twoja siostra mnie lubi, twój tata słucha mojego taty i .. Ja nie chce by ktokolwiek się dowiedział
-Więc dlatego tutaj przyjechałaś, bo pewnie chciałaś zacząć nowy etap
-Tak, znaczy nie.. Chciałam zapomnieć o ojcu tego dziecka. Zdałam wszystkie testy w szkole i odbieram dyplom w czerwcu, kilka dni po porodzie, to miał być sekret
-Dobrze nie powiem, nie chce tego robić, rozumiem że jest ci ciężko
-Tak
-I pewnie jutro będziemy jechać także po rzeczy do tego pustego pokoju co tam widzę-Pokazał palcem
-Tak.. -Popatrzałam na niego
-Chcesz mi opowiedzieć o ojcu tego dziecka?
-Nie nie jestem gotowa, ale chciałabym żebyś tutaj dzisiaj ze mną został. Jesteśmy przyjaciółmi teraz?-Zapytałam
-Tak, i tak, zostanę skoro jutro mamy tyle do zrobienia
-Tak, będziesz musiał na pewno składać łóżko dla dziecka
-Wiedziałem!-Przytulił mnie.
Uf nie sądziłam że ten dzień tak się skończy że poznam Sama że zrobię takie zakupy że kupię używane auto i że powiem komuś o ciąży..Może to dobry znak?
Podniosłam się i poszłam sobie zrobić kawę i jakąś kanapkę. Miałam dzisiaj tyle na głowie że musiałam brać się do roboty. Kiedy piłam kawę odpaliłam komputer i przeglądałam różne wiadomości. Nie było żadnej informacji o mnie, raczej wszyscy pisali o moim tacie i nowym projekcie mojej mamy i o tym że nie wystąpię w tej kolekcji. Nic ciekawego, zamknęłam komputer i poszłam ubrać dresy i zrobić koka
Zeszłam na dół do tak jakby recepcji, spisałam adres lokalu gdzie znajdują się wszystkie informacje, gdzie można płacić rachunki i tak dalej. Nie znałam Nowego Jorku jak kieszeni więc wsiadłam w taksówkę i poddałam adres.
Budynek nie był wielki ale całkiem ładny- O ile tak można to nazwać. weszłam tam i czekałam na dyrektora. Chyba nie za bardzo się tutaj mnie spodziewali ale wiedzieli kim jestem. Wpuścili mnie do dyrektora, usiadłam na wygodnym fotelu i się przedstawiłam. Powiedziałam że chce żeby anulowali pieniądze mojej mamy i że ja zapłacę za rok z góry. Poszło to bardzo szybko i nie obyło się bez telefonu do mojej mamy o tej informacji że przelew został anulowany. Odetchnęłam z ulgą jak wszystko się udało. Wyszłam z biura i od razu miałam telefon od mamy
-Lilianno, co zrobiłaś?
-To co powinnam. Anulowałam twoje pieniądze i zapłaciłam swoimi które miałam odłożone za cały rok. Jestem gotowa mamo by zrobić krok
-Ale jesteś pewna że sobie poradzisz?..Nie wątpię w ciebie ale jesteś w ciąży i nie ma przy tobie Richa, ja przynajmniej miałam tatę..
-Mamo najwyżej jak mi się nie uda, wrócę do was. Chce spróbować
-Okej, a wiesz że potrzebujesz pracy?
-Tak i to jest chyba najgorsze bo przecież jestem w ciąży kto da kobiecie w ciąży prace?-Zapytałam i czekałam na jakąś podpowiedź
-Nie wiem ale na pewno sobie poradzisz słonko-Powiedziała-Musze kończyć kocham cię, zadzwonię za kilka dni to mi powiesz jak sprawy się toczą
-Okej-Powiedziałam -Kocham cię- Ja ciebie też-Rozłączyłam się i wzięłam wdech. Nie miałam pojęcia gdzie mam się udać by zdobyć ramki, naczynia, pościel. Miałam w pudełku kilka zdjęć już z brzuchem, jeszcze przed i kilka z Richem. Miałam też parę zdjęć z dzieciństwa i zdjęcia usg. Potrzebowałam bardzo dużo rzeczy ale nie wiedziałam gdzie mam się udać. Wpisałam w internet i wyszło mi kilka ulic, złapałam taksówkę i udałam się na zakupy. Miałam tego naprawdę dużo, gdy wyszłam ze sklepu z wielką torbą- A to było tylko ramki taksówkarz się spojrzał i zapytał
-Będzie więcej tych zakupów?
-Tak...-Odparłam. Wiedziałam że nie zmieszczę tutaj połowy tego co planuje na dzisiaj
-Gdzie mogę kupić samochód?-Zapytałam się i wsiadłam do auta.
Chyba trochę go zawstydziłam bo nie nie uważał mnie za bogatą, bo byłam w dresie i całkiem sama bez mediów. Zaśmiał się i powiedział
-A stać cię?
-Tak-Powiedziałam
Rozmowa się urwała i zabrał mnie do serwisu. Wyszłam z taksówki, wzięłam swoją torbę i zapłaciłam za usługę.
Weszłam tam i zobaczyłam tyle ślicznych aut ale nie wiedziałam jakiego potrzebuje, poza tym nigdy nie kupowałam auta, tata to robił nie miałam pojęcia, oglądałam je wszystkie i każde było dla mnie wyjątkowe ale wiedziałam też że nie mam tyle pieniędzy, potrzebuje mieć auto duże na teraz bo mam zakupy ale potem poruszanie się dużym autem będzie tylko problemem ale jak urodzę dziecko to musi to być bezpieczne auto. Wszystkie które mi się podobały były za drogie, nie było mnie stać, tak dziwnie to było powiedzieć " nie było mnie stać"
Usiadłam na ławce i zadzwoniłam do mamy.
Powiedziała że powinnam mieć w portfelu jedną z kart i numer do banku. Mama powiedziała że tam zadzwoni. Po kilku minutach zadzwoniła do mnie i powiedziała że mam już wystarczająco dużo pieniędzy ale ona nie wie jakie mam kupić auto. Popłakałam się, może nie tyle co się popłakałam ale wzruszyłam, nie wiedziałam co mam zrobić, rozłączyłam się i w tym momencie podszedł do mnie pewien mężczyzna
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
-Obejrzałam wszystkie auta i nie wiem jakie jest dla mnie odpowiednie, muszę je miec duże na teraza potem będę potrzebowała mniejszego a za pół roku mega bezpiecznego bo będę miała dziecko- Powiedziałam i spojrzałam się na faceta, wyglądał na rozbawionego
-Niech zgadnę,-Popatrzał na mnie i podał mi rękę, był bardzo miły
-Jesteś samotna i bogata, nigdy nie wybierałaś auta a poza tym w swoim rodzinnym domu masz ich tak dużo że właśnie mogłabyś mieć każde na inny tydzień, nie wiesz co masz zrobić i przyszłaś do serwisu ale nie możesz kupić trzech aut, poza tym nie znasz Nowego Jorku -Powiedział i popatrzał na mnie
-Jestem Lil Jenner-Wyszeptałam i się uśmiechnęłam
-Wiem, moja siostra bardzo cię lubi, a mój tata słucha twojego taty, znam cię-Uśmiechnął się
-Znasz moją rodzinę, ja nie jestem sławna
-No nie jesteś.
-I co mam zrobić z tym autem?
-Znam taki serwis..
-Jaki?
-Ale to nie są nowe auta
-Ale sprawne?
-Tak i mam pewien pomysł. Kupimy te trzy ale nie jednego dnia, kupisz dzisiaj jakiś wielki na te kilka dni, potem mniejszy a potem kupisz sobie jakiś tutaj..
-My?-Zapytałam bo gościu mówił w liczbie mnogiej a ja nawet nie znałam jego imienia
-Jestem Sam, Jesteś trochę zagubiona a ja chce ci pomóc poza tym tutaj pracuję i wiem że nie znajdziesz auta odpowiedniego
-Ale mówisz że mam kupić trzy auta a ja mogę mieć tylko jedno
-Słuchaj, to wypożyczysz je
-Co?-Nie rozumiałam nic
-Kupisz jeden, sprzedasz kupisz drugi, rozumiesz?-Zaśmiał się
-Ale jak mam tam trafić?
-A widzisz tak się składa że skończyłem własnie pracę i zabiorę cię tam
-Ale ja muszę dzisiaj mieć auto, ja muszę kupić bardzo dużo rzeczy...-Powiedziałam
-Okej, mogę nawet z tobą po nie pojechać
-Naprawdę? a co będę musiała zrobić?, jesteś dla mnie zbyt miły
-Pójdziesz ze mną kiedyś na kolacje?-Zapytał,
Niech to szlak był pewny siebie i bardzo przystojny. Miał brązowe włosy, i niebieskie wielkie oczy i niesamowity uśmiech. Jego figura przypominała jakiegoś modela, był bardzo przystojny i nie rozumiałam dlaczego pracuje tutaj bo mógłby zrobić karierę, na pewno był zajęty a jak nie to uganiały się za nim tłumy. Nie wiem czemu o tym pomyślałam przecież i tak mnie nic z nim nie połączy bo ja mam dziecko, i znając moje życie i tak by nam nie wyszło.
*kilka godzin później*
-Dziękuję-Powiedziałam do niego
-Za co?
-Za ten serwis, za chodzenie ze mną i trzymanie mi toreb, i za to że jutro jeszcze ze mną pojedziesz- Uśmiechnęłam się
-Nie chce być nachalny ale wniesiesz to wszystko?-Zapytał
-Nie za bardzo, ale nie chce cię już tak wykorzystywać
-Nie robisz tego, tylko po prostu nie wiem czy mogę wejść na górę, czy mogę ci to zanieść
-Możesz a czemu by nie?
-To trochę dziwnie ale twoi rodzice są sławni, pewnie nie lubisz obcych ludzi
-Dla mnie już nie jesteś obcy a teraz mi pomóż-Powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Byłam strasznie głodna ale nie mówiłam tego mu bo nie byłam jeszcze na etapie by mu cokolwiek mówić, okej spędziliśmy kilka fajnych godzin i jutro on ma wolne i czeka nas to samo ale to nic nie znaczyło
Sam wniósł ostatnią torbę i czekał na przedpokoju
-Wejdź-Krzyknęłam z kuchni
-Okej-Powiedział i przyszedł do mnie
-Urządzasz się-Stwierdził-Chcesz się czuć jak w domu?
-Tak, a co?
-Bo masz tyle ramek.
-Ha, tak i jeszcze nie zapomnij o pościeli, naczyniach, ozdobach. -Stwierdziłam
-Tak, a masz tutaj sprzęty AGD?
-Tak tutaj jest full wypas, mam tutaj wszystko i co najlepsze to wszystko tak jakby należy do mnie-Zaśmiałam się
-Więc jakbyś chciała nową kanapę to tą możesz wyrzucić?
-Tak właśnie, bo to wszystko jest ubezpieczone i jest totalnie moje-Zaśmiałam się
-Napijesz się czegoś? Mam tutaj na myśli wodę, tylko to posiadam-Znowu się zaśmiałam
-Okej, możesz mi nalać
-Właśnie takie jutro czekają nas zakupy-Powiedziałam i podałam mu szklankę wody
-Jedzenie?
-Tak, ubrania i kosmetyki, wtedy będę miała już z głowy-Powiedziałam i poczułam jak dziecko mnie kopie. o Szlak zapomniałam totalnie o tym że Sam nie wiedział że jestem w ciąży ale nie ufałam mu na tyle by to powiedzieć bo co jeśli powie coś swojej siostrze, albo prasie albo komukolwiek kiedykolwiek.Nie wiedziałam co mam zrobić przecież jutro oddajemy auto i kupujemy jakieś małe, jak ja potem poradzę sobie z taką ilością?.
-Hm?-Zapytał
-Tak?
-Trochę się zamyśliłaś
-Tak, myślałam o tym co dzisiaj muszę jeszcze zrobić
-Mogę ci pomóc?-Zapytał
-Jest późno, nie będziesz zmęczony
-Jutro mam wolne, poza tym mamy jutro też tyle spraw
-Dlaczego to wszystko robisz?-Zmieniłam temat-Dlatego że jestem bogata, że moi rodzice są sławni? czy o co chodzi?-Zapytałam i trochę się od niego odsunęłam, szczerze to byłam trochę przerażona z obcym człowiekiem zrobiłam tyle i teraz go wpuściłam do domu, rodzice by mnie zabili, jestem zbyt łatwo wierna
-Bo widziałem jak płakałaś-Odpowiedział to tak przyjemnie że aż zrobiło mi się ciepło w sercu
-Naprawdę?
-Widziałem jak wchodziłaś z tą torbą, oglądałaś te auta i wiedziałem kim jesteś więc nie zwracałem uwagi, bo do nas dużo takich osób przychodzi ale potem siedziałaś i płakałaś. Wtedy skojarzyłem każde fakty, twój tata jest w trasie a mama ma nowy projekt i podróżuje a ty chcesz się usamodzielnić, bałem się podejść ale to zrobiłem, tylko nie znałem twojej reakcji, nie wiedziałem czy nawet się do mnie odezwiesz
-Jestem strasznie naiwna prawda?-Zaśmiałam się i napiłam wody
-Trochę tak ale to dlatego że jesteś przyzwyczajona pewnie do rozmów o sobie, o dzieleniu się sobą z ludźmi.
-Trochę tak ale wiesz.. Moje nazwisko mi często przeszkadza, nie mam przyjaciółek czy znajomych od serca, mam tylko rodzinę.
-No własnie i teraz masz mnie tutaj-Powiedział
-Okej to możesz mi pomóc.-Wstałam i zaprowadziłam go do pokoju.
Zaczęliśmy rozpakowywać zdjęcia i wkładać w ramki, i układać na półkach, nagle zobaczyłam że Sam wyciągnął zdjęcie usg
-A to w ramkę?-Zapytał
Totalnie osłupiałam, chyba mi się świat zawalił pod nogami
-To będzie szło.. do pokoju dla dziecka-Powiedziałam niepewnie i podeszłam do niego
-Jesteś w ciąży?-Powiedział kiedy brałam od niego to cholernie zdjęcie
-Yhm.. mhm..Tak..Nikt o tym nie wie, Sam proszę to jest moja tajemnica rodzinna-Powiedziałam ze łzami w oczach
-Ej, ej Lil nie płacz-Otarł moje łzy-Nie powiem
-Ale skąd mam mieć pewność, twoja siostra mnie lubi, twój tata słucha mojego taty i .. Ja nie chce by ktokolwiek się dowiedział
-Więc dlatego tutaj przyjechałaś, bo pewnie chciałaś zacząć nowy etap
-Tak, znaczy nie.. Chciałam zapomnieć o ojcu tego dziecka. Zdałam wszystkie testy w szkole i odbieram dyplom w czerwcu, kilka dni po porodzie, to miał być sekret
-Dobrze nie powiem, nie chce tego robić, rozumiem że jest ci ciężko
-Tak
-I pewnie jutro będziemy jechać także po rzeczy do tego pustego pokoju co tam widzę-Pokazał palcem
-Tak.. -Popatrzałam na niego
-Chcesz mi opowiedzieć o ojcu tego dziecka?
-Nie nie jestem gotowa, ale chciałabym żebyś tutaj dzisiaj ze mną został. Jesteśmy przyjaciółmi teraz?-Zapytałam
-Tak, i tak, zostanę skoro jutro mamy tyle do zrobienia
-Tak, będziesz musiał na pewno składać łóżko dla dziecka
-Wiedziałem!-Przytulił mnie.
Uf nie sądziłam że ten dzień tak się skończy że poznam Sama że zrobię takie zakupy że kupię używane auto i że powiem komuś o ciąży..Może to dobry znak?
sobota, 29 listopada 2014
Rozdział 12 " dwa serca"
Minęły dwa miesiące od mojego powrotu do domu. Strasznie dużo się zmieniło. Mój tata pojechał w trasę a mama zajmuję się wszystkim co związane z naszym nazwiskiem, ludzie chcą zobaczyć mnie w pewnej kolekcji, a ja miałam już mały brzuszek.. Mama nie chciała żeby ktokolwiek wiedział i to była tak bardzo skrywana tajemnica że szkołę skończyłam szybkimi testami z których mnie oceniono no i swój dyplom dostanę wtedy kiedy wszyscy ale po prostu tak jakby mam zaliczony semestr.
Regularnie chodziłam na badania i miałam już powieszone zdjęcia z usg mojego dziecka. Byliśmy zdrowi, tak bardzo kochałam to maleństwo w sobie. Za 6 miesięcy mam poród w czerwcu. Jeśli chodzi o święta, sylwester i tak dalej -Każdy dzień przepłakałam za Richem. Często tęskniłam i przestałam wychodzić też ze znajomymi bo one dużo o nim gadali, o nas.. Przez ten wywiad. Totalnie się zamknęłam. Nie mogłam spokojnie iść zrobić zakupów dla dziecka poza tym nie znałam płci, nie chciałam bałam się ale będę musiała to zrobić na następnej wizycie bo musimy z mamą zaprojektować pokój, właściwie nie musimy bo chcą mi kupić mieszkanie ale sami nie wiedza czy chce apartament w innym miejscu, czy jakiś wielki dom czy ten na plaży. Wszystko było powiązane z dzieckiem co czasami bardzo mnie bolało. Rich nie odzywał się do mnie ale z tego co podsłuchałam mój tata z nim gadał, mama nie chciała mi powiedzieć o czym i chyba na tym się zamknęło.
Zbyt często płakałam i mama się bała że mam depresje, czasami też się tak czułam. Chodziłam w brudnym dresie i obżerałam się w salonie.
Strasznie chciałam iść na tą kolekcje, być w to ubrana dlatego mama starała się z całych sił ale nic z tego, ubrania będą obcisłe a oni myślą że mam idealną figurę a teraz tak nie było.
Moje piersi zrobiły się wielkie i obolałe. Brakowało mi komplementów od Richa i jego dotyków. Miałam dni kiedy chciałam go przeprosić, wybaczyć.. żyć z nim ale nie wiedziałam jak mam to zrobić a poza tym ta ostatnia rozmowa z moim tatą na temat mamy, tak się bałam stracić to wszystko, bo z czego będę żyć? W czerwcu mam poród i odebranie świadectw. Byłam przerażona z dnia na dzień.Traciłam ochotę na wszystko, swój dom znałam na pamięć. Mój pokój już nie musiał być czysty i idealny bo nikt tutaj nie wchodził, mało kto nas odwiedzał, mama często latała a ja po prostu zamykałam się w garderobie i rzucałam ubraniami, butami i wszystkimi dodatkami przeklinając Richa i to dziecko. Zazwyczaj po takich atakach kładłam się i płakałam i dopiero rano wychodziłam z garderoby i sprzątałam w pokoju.
Miałam się zapisać na grupę samotne matki ale bałam się że ktoś może się dowiedzieć. Chciałam wyjechać gdzieś na trochę bo czym dłużej tutaj siedziałam tym bardziej płakałam. Moja mama ciągle latała a tata zarabiał pieniądze.
Długo myślałam o Nowym Jorku. Tam mogłabym mieć apartament, może poznałabym kogoś, to duże miasto i dawałabym sobie radę. Mama powiedziała że jeśli tylko chce mogę tam wyjechać i chyba chciałam.
Spakowałam jedną walizkę, małą bo mój rozmiar zmieniał się co chwile więc muszę kupować wszystko na teraz. Kosmetyków nie używałam bo nie wychodziłam z domu.. Szczerze to nie wiedziałam co będzie mi potrzebne i wzięłam to co najważniejsze.
Oh miała być jedna walizka a wyszły 3- Trudno pomyślałam. Bilet miałam na lotnisku zarezerwowany telefonicznie.
Na lotnisko pojechałam własnym autem a potem ktoś miał je odebrać. Długo się zastanawiałam nad tym czym ja tam będę jeździć. Chciałabym być niezauważona tam przez ludzi i poznać kogoś normalnego, mieć jakieś problemy i siedzieć w barze, nie mam ochoty wychodzić i widzieć prasę, poza tym nie byłam nikim, dosłownie nikim miałam sławnego tatę i sławną mamę projektantkę a to że ja czasami coś reklamowałam nic nie znaczyło.
*Po locie*
Nowy Jork był piękny, duży i szybki. Brakowało mi tego. Z lotniska pojechałam od razu do mojego nowego mieszkania, apartamentu.
Pachniało tam miętą i wszystko było takie nowe i drogie. Zadzwoniłam do mamy i się rozpakowałam. Mama cieszyła się że mi się podoba a ja dużo płakałam przez telefon, próbowała mnie uspokoić i mówiła że dam radę, ale wtedy ja jej powiedziałam że wiem że ona chce żebym się usamodzielniła żebym zrobiła to co ona.. Była pomiędzy nami cisza a potem ona powiedziała " Tak chce tego ale teraz jesteś w rozsypce i nie chce cię z tym zostawić" Dobrze wiedziałam że chciała, bo przyleciałam tutaj bez pieniędzy i nie znajdę pracy, poza tym kto da mi pracę w ciąży?. Miałam swoje konto gdzie dostawałam pieniądze za różne reklamy, akcje i tak dalej. Okej było tam dużo ale chciałam mieć to konto na oszczędności. Nie wiedziałam co mam zrobić, przecież i tak urodzić miałam tam więc po co tutaj mam wydawać te pieniądze i szukać pracy? Ale z drugiej strony jakbym tutaj nic nie robiła czułabym się jak śmieć i chyba bym musiała się przyznać do tego że jestem rozpieszczona i nic nie potrafię.
Usiadłam na kanapie i patrzyłam się przez okno-Miałam piękny widok na Manhattan. Złapałam się za brzuch bo poczułam jak moje dziecko kopie \
-Tak teraz tylko ja i ty, kochanie nie zawiodę cie- Wyszeptałam. Chyba wpadłam na genialny pomysł w końcu odetnę się od pępowiny, zrobię to po swojemu, zacznę żyć, przestanę być dzieckiem i dorosnę. Znajdę jakąś prace. Jutro pójdę i powiem żeby oddali pieniądze mojej mamie i że ja zapłace z góry na rok, potem pójdę na zakupy które kupię do domu a na sam koniec urządzę pokój dla dziecka i znajdę znajomych. Chyba byłam gotowa.Tak byłam przerażona ale teraz tata i mama będą dumni, a Rich?.. Rich... on na pewno by się wzruszył i powiedział że robię dobrze.. Ale teraz go tutaj nie było.. I nie będzie.
Regularnie chodziłam na badania i miałam już powieszone zdjęcia z usg mojego dziecka. Byliśmy zdrowi, tak bardzo kochałam to maleństwo w sobie. Za 6 miesięcy mam poród w czerwcu. Jeśli chodzi o święta, sylwester i tak dalej -Każdy dzień przepłakałam za Richem. Często tęskniłam i przestałam wychodzić też ze znajomymi bo one dużo o nim gadali, o nas.. Przez ten wywiad. Totalnie się zamknęłam. Nie mogłam spokojnie iść zrobić zakupów dla dziecka poza tym nie znałam płci, nie chciałam bałam się ale będę musiała to zrobić na następnej wizycie bo musimy z mamą zaprojektować pokój, właściwie nie musimy bo chcą mi kupić mieszkanie ale sami nie wiedza czy chce apartament w innym miejscu, czy jakiś wielki dom czy ten na plaży. Wszystko było powiązane z dzieckiem co czasami bardzo mnie bolało. Rich nie odzywał się do mnie ale z tego co podsłuchałam mój tata z nim gadał, mama nie chciała mi powiedzieć o czym i chyba na tym się zamknęło.
Zbyt często płakałam i mama się bała że mam depresje, czasami też się tak czułam. Chodziłam w brudnym dresie i obżerałam się w salonie.
Strasznie chciałam iść na tą kolekcje, być w to ubrana dlatego mama starała się z całych sił ale nic z tego, ubrania będą obcisłe a oni myślą że mam idealną figurę a teraz tak nie było.
Moje piersi zrobiły się wielkie i obolałe. Brakowało mi komplementów od Richa i jego dotyków. Miałam dni kiedy chciałam go przeprosić, wybaczyć.. żyć z nim ale nie wiedziałam jak mam to zrobić a poza tym ta ostatnia rozmowa z moim tatą na temat mamy, tak się bałam stracić to wszystko, bo z czego będę żyć? W czerwcu mam poród i odebranie świadectw. Byłam przerażona z dnia na dzień.Traciłam ochotę na wszystko, swój dom znałam na pamięć. Mój pokój już nie musiał być czysty i idealny bo nikt tutaj nie wchodził, mało kto nas odwiedzał, mama często latała a ja po prostu zamykałam się w garderobie i rzucałam ubraniami, butami i wszystkimi dodatkami przeklinając Richa i to dziecko. Zazwyczaj po takich atakach kładłam się i płakałam i dopiero rano wychodziłam z garderoby i sprzątałam w pokoju.
Miałam się zapisać na grupę samotne matki ale bałam się że ktoś może się dowiedzieć. Chciałam wyjechać gdzieś na trochę bo czym dłużej tutaj siedziałam tym bardziej płakałam. Moja mama ciągle latała a tata zarabiał pieniądze.
Długo myślałam o Nowym Jorku. Tam mogłabym mieć apartament, może poznałabym kogoś, to duże miasto i dawałabym sobie radę. Mama powiedziała że jeśli tylko chce mogę tam wyjechać i chyba chciałam.
Spakowałam jedną walizkę, małą bo mój rozmiar zmieniał się co chwile więc muszę kupować wszystko na teraz. Kosmetyków nie używałam bo nie wychodziłam z domu.. Szczerze to nie wiedziałam co będzie mi potrzebne i wzięłam to co najważniejsze.
Oh miała być jedna walizka a wyszły 3- Trudno pomyślałam. Bilet miałam na lotnisku zarezerwowany telefonicznie.
Na lotnisko pojechałam własnym autem a potem ktoś miał je odebrać. Długo się zastanawiałam nad tym czym ja tam będę jeździć. Chciałabym być niezauważona tam przez ludzi i poznać kogoś normalnego, mieć jakieś problemy i siedzieć w barze, nie mam ochoty wychodzić i widzieć prasę, poza tym nie byłam nikim, dosłownie nikim miałam sławnego tatę i sławną mamę projektantkę a to że ja czasami coś reklamowałam nic nie znaczyło.
*Po locie*
Nowy Jork był piękny, duży i szybki. Brakowało mi tego. Z lotniska pojechałam od razu do mojego nowego mieszkania, apartamentu.
Pachniało tam miętą i wszystko było takie nowe i drogie. Zadzwoniłam do mamy i się rozpakowałam. Mama cieszyła się że mi się podoba a ja dużo płakałam przez telefon, próbowała mnie uspokoić i mówiła że dam radę, ale wtedy ja jej powiedziałam że wiem że ona chce żebym się usamodzielniła żebym zrobiła to co ona.. Była pomiędzy nami cisza a potem ona powiedziała " Tak chce tego ale teraz jesteś w rozsypce i nie chce cię z tym zostawić" Dobrze wiedziałam że chciała, bo przyleciałam tutaj bez pieniędzy i nie znajdę pracy, poza tym kto da mi pracę w ciąży?. Miałam swoje konto gdzie dostawałam pieniądze za różne reklamy, akcje i tak dalej. Okej było tam dużo ale chciałam mieć to konto na oszczędności. Nie wiedziałam co mam zrobić, przecież i tak urodzić miałam tam więc po co tutaj mam wydawać te pieniądze i szukać pracy? Ale z drugiej strony jakbym tutaj nic nie robiła czułabym się jak śmieć i chyba bym musiała się przyznać do tego że jestem rozpieszczona i nic nie potrafię.
Usiadłam na kanapie i patrzyłam się przez okno-Miałam piękny widok na Manhattan. Złapałam się za brzuch bo poczułam jak moje dziecko kopie \
-Tak teraz tylko ja i ty, kochanie nie zawiodę cie- Wyszeptałam. Chyba wpadłam na genialny pomysł w końcu odetnę się od pępowiny, zrobię to po swojemu, zacznę żyć, przestanę być dzieckiem i dorosnę. Znajdę jakąś prace. Jutro pójdę i powiem żeby oddali pieniądze mojej mamie i że ja zapłace z góry na rok, potem pójdę na zakupy które kupię do domu a na sam koniec urządzę pokój dla dziecka i znajdę znajomych. Chyba byłam gotowa.Tak byłam przerażona ale teraz tata i mama będą dumni, a Rich?.. Rich... on na pewno by się wzruszył i powiedział że robię dobrze.. Ale teraz go tutaj nie było.. I nie będzie.
poniedziałek, 24 listopada 2014
Rozdział 11 " pewna gra do odegrania "
Stałam przed wejściem do domu. Bałam się że jak tutaj zostanę to nie zapomnę nawet te cholernie łóżko mi się z nim kojarzyło. Bardzo cierpiałam ale pokazywałam mamie że dobrze zrobiłam przecież on nawet nie wie czy jest "totalnie" we mnie zakochany i czy chce tego dziecka. Mama się cieszyła że tak to się potoczyło a ja nie zaprzeczyłam i nie powiedziałam że cierpię, ona uznała że nie potrzebny mi on, dziecko wychowam i spotkam miłość swojego życia, ale to chyba on nią był. Ja to czułam.. Własnie o takiej miłości marzyłam, nie dobrej i idealnej, chciałam mieć wybuchową i trudną bym zawsze mogła o nią walczyć, walczyć z ukochanym... Nikt na mnie tak nie patrzył jak on, a przecież byłam.. całkiem w dobrej formie że tak powiem.. Ja też na nikogo tak nie patrzyłam jak na niego, a przecież tyle było tych niesamowitych twarzy.
Pod sercem miałam jego dziecko więc jak miałam o nim zapomnieć?. Na pewno te dziecko będzie podobne do niego, przecież to jest z naszej miłości.. Może nie miłości nie wiem jak to nazwać, tak czy siak cierpiałam strasznie ale z głową do góry weszłam do domu. Tata siedział i pisał jakąś piosenkę, myślałam że mnie nie zauważy, nie chciałam teraz z nim rozmawiać bo przecież musiał być zawiedziony z jego postawy a poza tym sam mnie teraz wepchnął do niego. Poszłam na górę po cichutku, weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko Bogu dziękując że nie zauważył mnie i teraz nie muszę tego opowiadać i nie muszę nic robić, mogę siedzieć tak do końca dnia. Chyba chciałam płakać ale nie mogłam, chciałam też krzyczeć ale nie mogłam, czułam pustkę.
Usiadłam na dywanie obok łóżka i przeglądałam telefon. Nie było nic ciekawego. Weszłam na swój profil na Facebook'u i usnęłam różne wspomnienia związane z Richem. Nagle ktoś zapukał do drzwi, modliłam się w duchu żeby to była pokojówka, ktokolwiek ale nie żaden z moich rodziców.
A niech to szlak, wiedziałam to był tata.
Patrzał na mnie z góry, chciało mi się płakać.
-On cię kocha, to ty źle zrobiłaś-Wypowiedział słowa które uderzyły we mnie z ogromną siłą
-Nie prawda- Pokiwałam głową
-Ależ tak, ty go do tego zmusiłaś.Bałaś się bo już od dawna wiedziałaś że jesteś w ciąży, potem dowiedziałaś się że mama jedzie i poczułaś się zagrożona, poczułaś że mama tego nie zaakceptuje i nie wiedziałaś co masz zrobić, nie miałaś pomysłu.
-Tak było-Nie zaprzeczyłam
-No własnie i kiedy pojawiła się mama i była miła to poczułaś ból bo chciałaś awantury, chciałaś żeby tak naprawdę ona cię od niego zabrała a ty miałabyś z głowy jego i dziecko i nie musiałabyś się już niczym przejmować, bo przecież gdyby twoja mama na to nie pozwoliła to teraz mieszkałabyś z nim i nie miała grosza przy duszy, tego się Lilianno bałaś.. Mama ci tak naprawdę podrzuciła pomysł a ty to zrobiłas i wymusiłaś na nim presje.. Kiedy zobaczył cię z twoją mamą szlak go trafił a jak powiedziałaś o ciąży to tak naprawdę on nie pomyślał że nie chce tego dziecka, tylko wkurzył się bo zrobiłaś to przy twojej mamie której on nienawidził bo ona mogła zabrać ciebie, a on kocha cię nad życie. Poczuł się źle i chciał powiedzieć coś żebyś i ty cierpiała. Powiedział pierwsze lepsze słowa i pozwolił ci odejść bo tak chciałaś- Gdy tata skończył mówić usiadł obok mnie, a ja płakałam bo własnie tak było
-Skąd wiesz, gadałeś z nim?-Zapytałam
-Nie musiałem, bo 18 lat temu tak postąpiła twoja matka-Powiedział a ja wtedy chyba wszystko zrozumiałam dlaczego taka była
-Jak to?-Chciałam żeby mi opowiedział, może w tej historii znajdę jakiś sens i zrobię coś, cokolwiek
-To było tak kochanie. Ja i twoja mama bardzo się w sobie zakochaliśmy wiesz ja już jako nastolatek czułem rock'a i chciałem to robić i robiłem. Miałem tatuaże, paliłem i ćpałem- Zaśmiał się. Ona była spokojna, delikatna. Połączyło nas uczucie. Ja wtedy byłem biedny, żyłem z tego co miałem, jakieś koncerty małe ale zawsze coś, czasami coś się okradło lub sprzedało a twoja mama była bogata, może nie tyle co ona ale jej rodzice. Potem w efekcie połączenia alkoholu i nas dwoje - powstałaś ty. Dowiedziała się o tym kilka dni przed wyjazdem z rodzicami. Strasznie płakała, powiedziała mi że nie chce ciebie i usunie. Ja uważałem że to dobry pomysł bo nie miałem pieniędzy, chciałem żeby to zrobiła ale po kilku dniach kazałem jej tego nie robić i wtedy ona zrobiła to co ty, wzięła mnie pod lupę z Babcią.. Stałem tam wpatrzony z nią a ona mówiła mi że jest w ciąży i usunie, tego dnia powiedziałem jej że nie kocham jej i niech tak zrobi, ona uśmiechnęła się i wyjechała. Kochanie serce mi pękło wtedy na milion kawałków, napisałem przez miesiąc tyle piosenek że w końcu stałem się sławny bo bardzo dużo robiłem, nie spałem przestałem pic, palić ćpać.. Chciałem ją odzyskać ale nie wiedziałem gdzie ona jest. Pewnej nocy pojawiła się w klubie w którym grałem przed trasą koncertową, wtedy już miałem pieniądze, trochę więcej pieniędzy. Ona mnie zauważyła i po koncercie poszła do mojej garderoby, stała tam zapłakana i powiedziała że nie usunęła dziecka, że nie mogła ale wie że ja nie mam pieniędzy i nie damy rady wychować ciebie. Mówiła też że myślała że mama jej pomoże tak samo jak pieniądze i dobre nazwisko ale tak naprawdę umierała każdego dnia.. Wtedy ja jej powiedziałem że mam trasę, że odkładam pieniądze dla dziecka i matki tego dziecka. Ona się wzruszyła i powiedziała że strasznie mnie kocha i wie że ja ją też ale strasznie mnie zraniła i dlatego tak powiedziałem. To była prawda.
Po dwóch miesiącach było mnie stać już na więcej rzeczy i powoli budowaliśmy się, aż do twoich narodzin ja zyskałem bardzo dużo a twoja mama zaczęła te projekty bo było nas stać... Nigdy już potem nie gadała ze swoją mamą o tym a jak się urodziłaś to płakała przez miesiąc bo nie mogła uwierzyć że chciała ciebie usunąć. Nie mogła uwierzyć że ja zarobię na nas. Widzisz, to był cały jej problem kochanie..-Popłakałam się z ostatnim zdaniem i wtuliłam się w tatę
- To dlaczego mi tak zrobiła?
-Bo to jest wasz ruch obrony. Ucieczka, zrobienie wszystkiego by chłopak się zgubił i nie wiedział czego chce. Twoja mama na pewno o tym myślała całą drogę, poza tym gotuje.. Ma wyrzuty sumienia bo przypomniało jej się nasza historia, ale ci nigdy tego nie powie. Kochanie musze ci zdradzić sekret
-Jaki?
-Ona czeka aż dorośniesz i zrobisz to co ona...
-Co?
-Będziesz potrafiła wyrzec się dziedzictwa i jej, będziesz umiała odejść bez grosza ale mieć cel w życiu.Ona oczekuję od ciebie decyzji takiej jaką ona podjęła. Nie pokaże ci tego ale tego właśnie chce, ja to wiem.. Kochanie ja ją kocham tak jak kochałem 18 lat temu, znam ją i wiem że gdy to zrobisz ona wcale cię nie zostawi, wtedy będzie z tobą jeszcze bliżej, ona cię kocha tak samo jak ja ciebie
-Tato ale ja nie jestem jeszcze gotowa..
-Wiem, masz jeszcze dużo czasu-Wstał i pocałował mnie w czoło.
Miał cholerną racje, a ta cała historia z moją mamą.. Bardzo się wzruszyłam. Usiadłam i złapałam się za brzuch.. Teraz jest nas dwoje-Wyszeptałam.
Pod sercem miałam jego dziecko więc jak miałam o nim zapomnieć?. Na pewno te dziecko będzie podobne do niego, przecież to jest z naszej miłości.. Może nie miłości nie wiem jak to nazwać, tak czy siak cierpiałam strasznie ale z głową do góry weszłam do domu. Tata siedział i pisał jakąś piosenkę, myślałam że mnie nie zauważy, nie chciałam teraz z nim rozmawiać bo przecież musiał być zawiedziony z jego postawy a poza tym sam mnie teraz wepchnął do niego. Poszłam na górę po cichutku, weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko Bogu dziękując że nie zauważył mnie i teraz nie muszę tego opowiadać i nie muszę nic robić, mogę siedzieć tak do końca dnia. Chyba chciałam płakać ale nie mogłam, chciałam też krzyczeć ale nie mogłam, czułam pustkę.
Usiadłam na dywanie obok łóżka i przeglądałam telefon. Nie było nic ciekawego. Weszłam na swój profil na Facebook'u i usnęłam różne wspomnienia związane z Richem. Nagle ktoś zapukał do drzwi, modliłam się w duchu żeby to była pokojówka, ktokolwiek ale nie żaden z moich rodziców.
A niech to szlak, wiedziałam to był tata.
Patrzał na mnie z góry, chciało mi się płakać.
-On cię kocha, to ty źle zrobiłaś-Wypowiedział słowa które uderzyły we mnie z ogromną siłą
-Nie prawda- Pokiwałam głową
-Ależ tak, ty go do tego zmusiłaś.Bałaś się bo już od dawna wiedziałaś że jesteś w ciąży, potem dowiedziałaś się że mama jedzie i poczułaś się zagrożona, poczułaś że mama tego nie zaakceptuje i nie wiedziałaś co masz zrobić, nie miałaś pomysłu.
-Tak było-Nie zaprzeczyłam
-No własnie i kiedy pojawiła się mama i była miła to poczułaś ból bo chciałaś awantury, chciałaś żeby tak naprawdę ona cię od niego zabrała a ty miałabyś z głowy jego i dziecko i nie musiałabyś się już niczym przejmować, bo przecież gdyby twoja mama na to nie pozwoliła to teraz mieszkałabyś z nim i nie miała grosza przy duszy, tego się Lilianno bałaś.. Mama ci tak naprawdę podrzuciła pomysł a ty to zrobiłas i wymusiłaś na nim presje.. Kiedy zobaczył cię z twoją mamą szlak go trafił a jak powiedziałaś o ciąży to tak naprawdę on nie pomyślał że nie chce tego dziecka, tylko wkurzył się bo zrobiłaś to przy twojej mamie której on nienawidził bo ona mogła zabrać ciebie, a on kocha cię nad życie. Poczuł się źle i chciał powiedzieć coś żebyś i ty cierpiała. Powiedział pierwsze lepsze słowa i pozwolił ci odejść bo tak chciałaś- Gdy tata skończył mówić usiadł obok mnie, a ja płakałam bo własnie tak było
-Skąd wiesz, gadałeś z nim?-Zapytałam
-Nie musiałem, bo 18 lat temu tak postąpiła twoja matka-Powiedział a ja wtedy chyba wszystko zrozumiałam dlaczego taka była
-Jak to?-Chciałam żeby mi opowiedział, może w tej historii znajdę jakiś sens i zrobię coś, cokolwiek
-To było tak kochanie. Ja i twoja mama bardzo się w sobie zakochaliśmy wiesz ja już jako nastolatek czułem rock'a i chciałem to robić i robiłem. Miałem tatuaże, paliłem i ćpałem- Zaśmiał się. Ona była spokojna, delikatna. Połączyło nas uczucie. Ja wtedy byłem biedny, żyłem z tego co miałem, jakieś koncerty małe ale zawsze coś, czasami coś się okradło lub sprzedało a twoja mama była bogata, może nie tyle co ona ale jej rodzice. Potem w efekcie połączenia alkoholu i nas dwoje - powstałaś ty. Dowiedziała się o tym kilka dni przed wyjazdem z rodzicami. Strasznie płakała, powiedziała mi że nie chce ciebie i usunie. Ja uważałem że to dobry pomysł bo nie miałem pieniędzy, chciałem żeby to zrobiła ale po kilku dniach kazałem jej tego nie robić i wtedy ona zrobiła to co ty, wzięła mnie pod lupę z Babcią.. Stałem tam wpatrzony z nią a ona mówiła mi że jest w ciąży i usunie, tego dnia powiedziałem jej że nie kocham jej i niech tak zrobi, ona uśmiechnęła się i wyjechała. Kochanie serce mi pękło wtedy na milion kawałków, napisałem przez miesiąc tyle piosenek że w końcu stałem się sławny bo bardzo dużo robiłem, nie spałem przestałem pic, palić ćpać.. Chciałem ją odzyskać ale nie wiedziałem gdzie ona jest. Pewnej nocy pojawiła się w klubie w którym grałem przed trasą koncertową, wtedy już miałem pieniądze, trochę więcej pieniędzy. Ona mnie zauważyła i po koncercie poszła do mojej garderoby, stała tam zapłakana i powiedziała że nie usunęła dziecka, że nie mogła ale wie że ja nie mam pieniędzy i nie damy rady wychować ciebie. Mówiła też że myślała że mama jej pomoże tak samo jak pieniądze i dobre nazwisko ale tak naprawdę umierała każdego dnia.. Wtedy ja jej powiedziałem że mam trasę, że odkładam pieniądze dla dziecka i matki tego dziecka. Ona się wzruszyła i powiedziała że strasznie mnie kocha i wie że ja ją też ale strasznie mnie zraniła i dlatego tak powiedziałem. To była prawda.
Po dwóch miesiącach było mnie stać już na więcej rzeczy i powoli budowaliśmy się, aż do twoich narodzin ja zyskałem bardzo dużo a twoja mama zaczęła te projekty bo było nas stać... Nigdy już potem nie gadała ze swoją mamą o tym a jak się urodziłaś to płakała przez miesiąc bo nie mogła uwierzyć że chciała ciebie usunąć. Nie mogła uwierzyć że ja zarobię na nas. Widzisz, to był cały jej problem kochanie..-Popłakałam się z ostatnim zdaniem i wtuliłam się w tatę
- To dlaczego mi tak zrobiła?
-Bo to jest wasz ruch obrony. Ucieczka, zrobienie wszystkiego by chłopak się zgubił i nie wiedział czego chce. Twoja mama na pewno o tym myślała całą drogę, poza tym gotuje.. Ma wyrzuty sumienia bo przypomniało jej się nasza historia, ale ci nigdy tego nie powie. Kochanie musze ci zdradzić sekret
-Jaki?
-Ona czeka aż dorośniesz i zrobisz to co ona...
-Co?
-Będziesz potrafiła wyrzec się dziedzictwa i jej, będziesz umiała odejść bez grosza ale mieć cel w życiu.Ona oczekuję od ciebie decyzji takiej jaką ona podjęła. Nie pokaże ci tego ale tego właśnie chce, ja to wiem.. Kochanie ja ją kocham tak jak kochałem 18 lat temu, znam ją i wiem że gdy to zrobisz ona wcale cię nie zostawi, wtedy będzie z tobą jeszcze bliżej, ona cię kocha tak samo jak ja ciebie
-Tato ale ja nie jestem jeszcze gotowa..
-Wiem, masz jeszcze dużo czasu-Wstał i pocałował mnie w czoło.
Miał cholerną racje, a ta cała historia z moją mamą.. Bardzo się wzruszyłam. Usiadłam i złapałam się za brzuch.. Teraz jest nas dwoje-Wyszeptałam.
piątek, 21 listopada 2014
Rozdział 10 " bo choćbym nie wiem jak go nienawidziła"
Dzisiaj mijał 7 dzień naszych spotkań. Muszę przyznać że przyzwyczaiłam się do herbaty i tej bułki, przyzwyczaiłam się do kremu z filtrem i tych ubrań w szafie, ale szczerze cieszyłam się że to ostatni dzień z nim w takim stylu. Brakowało mi wszystkiego, oprócz telefonu bo dostałam go z powrotem przez niemiłą sytuacje z moją mama. Powiedziała że wpadnie na kilka dni jutro. Muszę powiedzieć o tym Rich'owi ale cholernie się bałam, będzie musiał zabrać wszystkie rzeczy stąd i będziemy musieli się rozstać, on chyba mnie znienawidzi a poza tym była jeszcze jedna zła wiadomość, okres mi się spóźniał i miałam mdłości, o tym też nie chciałam mu wspominać bo miał idealny tydzień ze mną, właściwie dwa.Nie wiem czemu przed nim to wszystko ukrywałam, po prostu nie chciałam go stracić, zbyt bardzo go kochałam a te fakty tylko niszczyły nasze uczucie.
Wstałam z łóżka i jak zawsze jak poczułam zapach herbaty poszłam zwymiotować, dobrze że Richa nigdy nie było rano, mogłam wszystko ukrywać.
Ubrałam dzisiaj długie spodnie i zwykłą białą bluzkę, nie wiem jak to się działo, nie jadłam prawie w ogóle ale miałam taki brzuszek który sprawiał że czułam się niekomfortowo bo mogłam dostać jakieś pytanie od niego, nie chciałam tego. Chyba cieszyłam się że mama przyjedzie, chciałam jej o tym powiedzieć ale nie wspominać o Richu.
Zeszłam na dół, do Richa
-Co dzisiaj chcesz robić księżniczko?-Zapytał mnie i pocałował w policzek.
-Chce ci coś powiedzieć, może wrócimy do pokoju, nie chce dzisiaj nic robić-Powiedziałam i schowałam twarz w swoje dłonie
-Okej, szczerze to wyczerpały mi się pomysły co można robić bez pieniędzy bo już wszystko robiliśmy
-Tak, nawet pamiętam nasze żebranie i skakanie do fontanny
-Podobało ci się?
-Tak, to były niesamowite chwile, albo jak prosiłeś o jakąś wodę, naprawdę super się bawiłam w tym tygodniu-Zapewniłam go i złapałam za rękę. Równym krokiem weszliśmy do windy i pojechaliśmy na samą górę.
Trzymając go za rękę naprawdę przypominałam sobie ten tydzień, nasza kąpiel w nocy albo jedna noc pod namiotem, to było coś niesamowitego, takiego niezwykłego, typowe dla niego. To był udany tydzień mimo wszystko.. Bałam się czym bliżej byliśmy tym bardziej chciało mi się zwymiotować ale nie miałam już wyjścia, nie miałam zamiaru mu dzisiaj wspominać o ciąży tylko o mamie, to było ważniejsze
Gdy weszliśmy do pokoju, spojrzałam się na niego, pokazałam mu ręką żeby usiadł a ja usiadłam obok niego. Drżałam.
- To chyba poważna sprawa-Powiedział i mnie przytulił
-Moja mama będzie jutro rano- Po tych słowach oczekiwałam wybuchu
-Jak to?-Wstał i patrzał na mnie z góry
-Dzwoniła że chce zrobić jakieś zakupy a ja jestem tutaj jeszcze tydzień to przyjedzie na dwa dni i porobimy coś razem, a potem wróci. Rich zapłacę ci za pokój obok, zapewnię ci wszystko nie denerwuj się
-Czy ty w ogóle siebie słyszysz?.Czemu musisz mi wszystko zapewniać to ja jestem facetem w tym związku
-No ale nie pozwolę ci spać gdzieś nie wiadomo gdzie !!- wstałam i zaczęłam krzyczeć
- To sprzedam prezenty od ciebie!- Oboje krzyczeliśmy
-Nawet się nie waż rozumiesz?. -Byłam tak zdenerwowana że rzuciłam czymś w niego, nie sadziłam że jestem do tego zdolna
-Co ty robisz?
-Denerwujesz mnie!-Rzuciłam kolejną rzeczą w niego- Okej, jestem bogata i wiesz co? Wynoś się, skoro nie chcesz pokoju obok to nie, skoro nie możesz zrozumieć że moja mama tutaj jedzie bo myśli że ciebie nie ma to też wynoś się, ja mam rodziców których kocham, rozumiesz? Zrozum w końcu, wiem że to jest trudne- Załamałam się jak spojrzałam na jego twarz- Chyba musimy zakończyć nasz związek, nie wybiorę cię i nie zostawię rodziców ale też nie zostawię ciebie.. Wole przestań cię kochać i pozwolić ci odejść- Powiedziałam i popłakałam się.
Rich stał ogłupiały nie wiedział, byłam przerażona tą sytuacją i jakoś zrobiło mi się słabo, na chwilę straciłam kontrolę i upadłam uderzając kątem brzucha w stolik, poleciałam
Kilka minut później
Obudziłam się w jego ramionach, jego serce biło wszystko
-Rozumiem-Wyszeptał w moje usta- Nie chce żebyś wybierała nas, nie zrezygnuje z ciebie, dobrze?
-Dobrze-Kłamałam, jeszcze nie wiedział nic o ciąży może nie byłam jej pewna
Próbowałam wstać ale on trzymał mnie w swoich ramionach
-Rich, okej wybaczam ci-Pocałowałam go w policzek i wtedy mnie puścił,.Poleciałam prosto do toalety bo czułam że coś ze mnie leci.
Gdy usiadłam na toaletę zobaczyłam krew ale to nie była miesiączka, to był strumień. Krzyknęłam a Rich zjawił się w moich drzwiach
-Co się dzieje?
-POGOTOWIE ! -Ponownie uniosłam głos.
Zjechałam na dół, karetka już czekała, zabrała mnie do szpitala. Byłam zdenerwowana, ale chyba Rich bardziej. Bałam się że poroniłam czy coś, uderzyłam przecież brzuchem, może to jeszcze nie było dziecko , może tylko zarodek ale ja nie nie chciałam go stracić.
W szpitalu wsadzili mnie w wózek i pojechałam na usg.
Gdy byłam sama w pokoju bez Richa, powiedziałam prawdę
-Ja chyba jestem w ciąży-Powiedziałam do pielęgniarki
-To zmienia postać rzeczy
-Ale nie chce by ktoś się o tym dowiedział-Dodałam i położyłam się
-Rozumiem, w takim razie pierw musimy iść do gabinetu.
Położyłam się i zostałam zbadana. Nie było na razie nic co mogło grozić mi lub dziecku, ale lekarze jeszcze nie byli pewni czy na pewno jestem w ciąży
-Ile miesiączka się spóźnia?
-Od mojego drugiego razu, jakieś dwa tygodnie temu to było ale po moim pierwszym stosunku nie dostałam okresu, miałam go tylko przez kilka dni
-Okej rozumiem, to jakiś miesiąc tak?
-Tak a który dzisiaj jest ?
-20
-to tak, miesiąc
-Okej, to teraz usg
Zabrali mnie z powrotem do tej sali. Miałam dopochwowe usg nie było miłe ale tak.. Byłam w ciąży. Pokazała mi lekarz jego serduszko. Strasznie się wzruszyłam. Było stać mnie na to dziecko i na wszystko. Po prosiłam o zdjęcia z usg. Doktor też powiedziała że nic mi nie dolega, to był tylko krwotok ale nawet nie wewnętrzny więc wszystko jest dobrze, poprosiłam ją także żeby wysłała to do mojego prywatnego lekarza bo nie jestem z Paryża.
Wyszłam z gabinetu cała szczęśliwa.
-Ale jesteś szczęśliwa, coś się stało?
-Nie nic,wszystko jest okej, nic mi nie jest, wracajmy do domu
-Do hotelu
-Tak właśnie to miałam na myśli.
* w pokoju*
Spakowałam Richa, oboje baliśmy się tego rozstania ale ja chyba bardziej bo miałam jego dziecko w brzuchu a on nie miał o tym zielonego pojęcia.
-Poradzisz sobie?-Zapytał się mnie
-Tak, przecież będziesz w pokoju obok, jak coś to dam znać, kocham cię- Wyszeptałam
-Ja ciebie też, to tylko dwa dni.
-Tak, dokładnie to nic poważnego.-Pocałowałam go na dobranoc i wróciłam do łóżka. Oczywiście moje rzeczy były już w szafie, cała gama kosmetyków i wszystkiego co Rich pochował.Teraz naprawdę wyglądało jakbym tutaj była sama. Położyłam głowę i od razu usnęłam.
Rano obudziła mnie mama. nie wiem jak ona to robi ale nawet po nie przespanej nocy wygląda ślicznie. Poczułam mdłości jak wstałam i od razu pobiegłam do toalety. Gdy wróciłam mama siedziała na łóżku, uśmiechnięta
-Jak byłam z tobą w ciąży to też miałam mdłości, bardzo długo i były nietypowe bo nie musiałam czuć nawet zapachu ale szczególnie reagowałam na te perfumy które mam na sobie, wtedy często moja przyjaciółka je miała
-Dlaczego mówisz o ciąży nie jestem, przecież-Powiedziałam i się w nią wtuliłam
-Strasznie za tobą tęskniłam mamo-Powiedziałam i pocałowałam ją. Brakowało mi jej cholernie
-Lil, ja też ale proszę- Spojrzała się na mnie i wyrwała z moich pocałunków
-Jesteś w ciąży
-Dlaczego tak stwierdzasz?
-Masz zupełnie inny biust i mały brzuszek -Kiedy to wypowiedziała popłakałam się, wszystko szło nie tak jak powinno. Miałam zamiar jej powiedzieć a ona miała mi pomóc i się na mnie nie wydzierać a tym czasem ona się uśmiechała
-Mamo-Powiedziałam płacząc
-Lilianno proszę nie płacz-Przytuliła mnie'
-Czemu na mnie nie krzyczysz?
-Bo tak bardzo za tobą tęskniłam..
Oparłam się o jej ramie
-Mamo... Jestem z Richem w ciąży
-Wiedziałam-Znowu mówiła spokojnym głosem
-Jak to?-Wzięłam oddech
-Tata się wygadał
-Dlaczego nie robisz awantury ?
-Bo kiedy cię nie było te dwa tygodnie, rozmawiałam z twoim tatą, wspominaliśmy wszystko i kochanie po prostu zrozumiałam że go kochasz i nie mogę ci zakazać bycia z nim..-Powiedziała
-Ale tak naprawdę nie chcesz żebym z nim była, prawda?
-Tak nie chce ale jesteś teraz w ciąży
-Mamo, on o tym nie wie, z trudem mu powiedziałam że przyjedziesz, wtedy się pokłóciliśmy i ja zemdlałam, uderzyłam brzuchem o stolik i trafiłam do szpitala, zrobili mi usg, wszystko jest okej, ale on o tym nie wie.. Mamo ja -Znowu się popłakałam- Go nie stać na dziecko, analizowałam nasz związek, ja mam przecież 18 lat, górę pieniędzy i szkołę na głowie a poza tym nie chce wybierac pomiędzy moją rodziną a nim, ale nie umiem go także zostawić.. Czasami mam wrażenie że go nie kocham i że go wcale nie potrzebuje-Rozpłakałam się
-Wiem że nienawidzisz mnie kiedy cieszę się jak płaczesz ale jestem z ciebie dumna. Tak szczerze to cała krzyczałam jak tutaj jechałam, miałam ochotę od razu cię zabić jak się o tym dowiedziałam ale obiecałam twojemu ojcu że będę spokojna, wiem że to twoje szczęście ale nie mogę tego zaakceptować a teraz kiedy mówisz mi że ty sama nie potrafisz czuje ulgę.. Kochanie zabiorę cię stąd, wrócisz do domu zapomnisz o nim
-Mamo ale ja nawet nie wiem czy tego chce..
-Zawołaj go, powiedz mi o ciąży a potem zdecyduj czy tego chcesz, ja ukryje się-Powiedziała to pewna siebie, tak też zrobiłam. Moja mama jakby nie patrzeć była moją przyjaciółką.
Rich stanął przy łóżku
-Nie ma twojej mamy?
-Nie ma. Rich jestem w ciąży-Powiedziałam i pokazałam mu usg. Stał i widziałam jak w nim budowała się nienawiść do mnie
-Więc dlatego ten krwotok!. Ukrywałaś wszystko przede mną. mówiłam ci przecież że będziesz w ciąży.Lil okłamałaś mnie, jakim kurwa prawem?- Zaczął krzyczeć i rzucać rzeczami
-Ja nawet nie wiem czy jestem totalnie w tobie zakochany i czy chce to dziecko!- Gdy wypowiedział te słowa, świat mi się załamał
-Ja też nie wiem czy jestem w tobie zakochana, dlatego odejdę- Mam wyszła i złapała mnie za rękę.
Rich wcale nie był zdziwiony
-Żałuje że napisałem do ciebie ten list, że chciałem z tobą spróbować być
-Ja też tego Rich żałuje -Powiedziałam i wysłałam mu spojrzenie. Nie miałam czasu się pakować, byłam zapłakana, zła i wolna nie wiem czemu czułam się wolna. Mama zostawiła w recepcji dużą sumę i prosiła o zwrot moich rzeczy na nasz adres. Nawet dziwnym trafem mieliśmy dopasowane godziny odlotu. Cieszyłam się że zostawiam te miasto, wiedziałam że Rich pewnie jutro zrobi to samo, bo choćbym nie wiem jak go teraz nienawidziła zostawiłam mu pieniądze, na powrót i na życie.
Teraz zaczynałam nową podróż, bez niego ale z dzieckiem i w końcu byłam pogodzona z mamą
Wstałam z łóżka i jak zawsze jak poczułam zapach herbaty poszłam zwymiotować, dobrze że Richa nigdy nie było rano, mogłam wszystko ukrywać.
Ubrałam dzisiaj długie spodnie i zwykłą białą bluzkę, nie wiem jak to się działo, nie jadłam prawie w ogóle ale miałam taki brzuszek który sprawiał że czułam się niekomfortowo bo mogłam dostać jakieś pytanie od niego, nie chciałam tego. Chyba cieszyłam się że mama przyjedzie, chciałam jej o tym powiedzieć ale nie wspominać o Richu.
Zeszłam na dół, do Richa
-Co dzisiaj chcesz robić księżniczko?-Zapytał mnie i pocałował w policzek.
-Chce ci coś powiedzieć, może wrócimy do pokoju, nie chce dzisiaj nic robić-Powiedziałam i schowałam twarz w swoje dłonie
-Okej, szczerze to wyczerpały mi się pomysły co można robić bez pieniędzy bo już wszystko robiliśmy
-Tak, nawet pamiętam nasze żebranie i skakanie do fontanny
-Podobało ci się?
-Tak, to były niesamowite chwile, albo jak prosiłeś o jakąś wodę, naprawdę super się bawiłam w tym tygodniu-Zapewniłam go i złapałam za rękę. Równym krokiem weszliśmy do windy i pojechaliśmy na samą górę.
Trzymając go za rękę naprawdę przypominałam sobie ten tydzień, nasza kąpiel w nocy albo jedna noc pod namiotem, to było coś niesamowitego, takiego niezwykłego, typowe dla niego. To był udany tydzień mimo wszystko.. Bałam się czym bliżej byliśmy tym bardziej chciało mi się zwymiotować ale nie miałam już wyjścia, nie miałam zamiaru mu dzisiaj wspominać o ciąży tylko o mamie, to było ważniejsze
Gdy weszliśmy do pokoju, spojrzałam się na niego, pokazałam mu ręką żeby usiadł a ja usiadłam obok niego. Drżałam.
- To chyba poważna sprawa-Powiedział i mnie przytulił
-Moja mama będzie jutro rano- Po tych słowach oczekiwałam wybuchu
-Jak to?-Wstał i patrzał na mnie z góry
-Dzwoniła że chce zrobić jakieś zakupy a ja jestem tutaj jeszcze tydzień to przyjedzie na dwa dni i porobimy coś razem, a potem wróci. Rich zapłacę ci za pokój obok, zapewnię ci wszystko nie denerwuj się
-Czy ty w ogóle siebie słyszysz?.Czemu musisz mi wszystko zapewniać to ja jestem facetem w tym związku
-No ale nie pozwolę ci spać gdzieś nie wiadomo gdzie !!- wstałam i zaczęłam krzyczeć
- To sprzedam prezenty od ciebie!- Oboje krzyczeliśmy
-Nawet się nie waż rozumiesz?. -Byłam tak zdenerwowana że rzuciłam czymś w niego, nie sadziłam że jestem do tego zdolna
-Co ty robisz?
-Denerwujesz mnie!-Rzuciłam kolejną rzeczą w niego- Okej, jestem bogata i wiesz co? Wynoś się, skoro nie chcesz pokoju obok to nie, skoro nie możesz zrozumieć że moja mama tutaj jedzie bo myśli że ciebie nie ma to też wynoś się, ja mam rodziców których kocham, rozumiesz? Zrozum w końcu, wiem że to jest trudne- Załamałam się jak spojrzałam na jego twarz- Chyba musimy zakończyć nasz związek, nie wybiorę cię i nie zostawię rodziców ale też nie zostawię ciebie.. Wole przestań cię kochać i pozwolić ci odejść- Powiedziałam i popłakałam się.
Rich stał ogłupiały nie wiedział, byłam przerażona tą sytuacją i jakoś zrobiło mi się słabo, na chwilę straciłam kontrolę i upadłam uderzając kątem brzucha w stolik, poleciałam
Kilka minut później
Obudziłam się w jego ramionach, jego serce biło wszystko
-Rozumiem-Wyszeptał w moje usta- Nie chce żebyś wybierała nas, nie zrezygnuje z ciebie, dobrze?
-Dobrze-Kłamałam, jeszcze nie wiedział nic o ciąży może nie byłam jej pewna
Próbowałam wstać ale on trzymał mnie w swoich ramionach
-Rich, okej wybaczam ci-Pocałowałam go w policzek i wtedy mnie puścił,.Poleciałam prosto do toalety bo czułam że coś ze mnie leci.
Gdy usiadłam na toaletę zobaczyłam krew ale to nie była miesiączka, to był strumień. Krzyknęłam a Rich zjawił się w moich drzwiach
-Co się dzieje?
-POGOTOWIE ! -Ponownie uniosłam głos.
Zjechałam na dół, karetka już czekała, zabrała mnie do szpitala. Byłam zdenerwowana, ale chyba Rich bardziej. Bałam się że poroniłam czy coś, uderzyłam przecież brzuchem, może to jeszcze nie było dziecko , może tylko zarodek ale ja nie nie chciałam go stracić.
W szpitalu wsadzili mnie w wózek i pojechałam na usg.
Gdy byłam sama w pokoju bez Richa, powiedziałam prawdę
-Ja chyba jestem w ciąży-Powiedziałam do pielęgniarki
-To zmienia postać rzeczy
-Ale nie chce by ktoś się o tym dowiedział-Dodałam i położyłam się
-Rozumiem, w takim razie pierw musimy iść do gabinetu.
Położyłam się i zostałam zbadana. Nie było na razie nic co mogło grozić mi lub dziecku, ale lekarze jeszcze nie byli pewni czy na pewno jestem w ciąży
-Ile miesiączka się spóźnia?
-Od mojego drugiego razu, jakieś dwa tygodnie temu to było ale po moim pierwszym stosunku nie dostałam okresu, miałam go tylko przez kilka dni
-Okej rozumiem, to jakiś miesiąc tak?
-Tak a który dzisiaj jest ?
-20
-to tak, miesiąc
-Okej, to teraz usg
Zabrali mnie z powrotem do tej sali. Miałam dopochwowe usg nie było miłe ale tak.. Byłam w ciąży. Pokazała mi lekarz jego serduszko. Strasznie się wzruszyłam. Było stać mnie na to dziecko i na wszystko. Po prosiłam o zdjęcia z usg. Doktor też powiedziała że nic mi nie dolega, to był tylko krwotok ale nawet nie wewnętrzny więc wszystko jest dobrze, poprosiłam ją także żeby wysłała to do mojego prywatnego lekarza bo nie jestem z Paryża.
Wyszłam z gabinetu cała szczęśliwa.
-Ale jesteś szczęśliwa, coś się stało?
-Nie nic,wszystko jest okej, nic mi nie jest, wracajmy do domu
-Do hotelu
-Tak właśnie to miałam na myśli.
* w pokoju*
Spakowałam Richa, oboje baliśmy się tego rozstania ale ja chyba bardziej bo miałam jego dziecko w brzuchu a on nie miał o tym zielonego pojęcia.
-Poradzisz sobie?-Zapytał się mnie
-Tak, przecież będziesz w pokoju obok, jak coś to dam znać, kocham cię- Wyszeptałam
-Ja ciebie też, to tylko dwa dni.
-Tak, dokładnie to nic poważnego.-Pocałowałam go na dobranoc i wróciłam do łóżka. Oczywiście moje rzeczy były już w szafie, cała gama kosmetyków i wszystkiego co Rich pochował.Teraz naprawdę wyglądało jakbym tutaj była sama. Położyłam głowę i od razu usnęłam.
Rano obudziła mnie mama. nie wiem jak ona to robi ale nawet po nie przespanej nocy wygląda ślicznie. Poczułam mdłości jak wstałam i od razu pobiegłam do toalety. Gdy wróciłam mama siedziała na łóżku, uśmiechnięta
-Jak byłam z tobą w ciąży to też miałam mdłości, bardzo długo i były nietypowe bo nie musiałam czuć nawet zapachu ale szczególnie reagowałam na te perfumy które mam na sobie, wtedy często moja przyjaciółka je miała
-Dlaczego mówisz o ciąży nie jestem, przecież-Powiedziałam i się w nią wtuliłam
-Strasznie za tobą tęskniłam mamo-Powiedziałam i pocałowałam ją. Brakowało mi jej cholernie
-Lil, ja też ale proszę- Spojrzała się na mnie i wyrwała z moich pocałunków
-Jesteś w ciąży
-Dlaczego tak stwierdzasz?
-Masz zupełnie inny biust i mały brzuszek -Kiedy to wypowiedziała popłakałam się, wszystko szło nie tak jak powinno. Miałam zamiar jej powiedzieć a ona miała mi pomóc i się na mnie nie wydzierać a tym czasem ona się uśmiechała
-Mamo-Powiedziałam płacząc
-Lilianno proszę nie płacz-Przytuliła mnie'
-Czemu na mnie nie krzyczysz?
-Bo tak bardzo za tobą tęskniłam..
Oparłam się o jej ramie
-Mamo... Jestem z Richem w ciąży
-Wiedziałam-Znowu mówiła spokojnym głosem
-Jak to?-Wzięłam oddech
-Tata się wygadał
-Dlaczego nie robisz awantury ?
-Bo kiedy cię nie było te dwa tygodnie, rozmawiałam z twoim tatą, wspominaliśmy wszystko i kochanie po prostu zrozumiałam że go kochasz i nie mogę ci zakazać bycia z nim..-Powiedziała
-Ale tak naprawdę nie chcesz żebym z nim była, prawda?
-Tak nie chce ale jesteś teraz w ciąży
-Mamo, on o tym nie wie, z trudem mu powiedziałam że przyjedziesz, wtedy się pokłóciliśmy i ja zemdlałam, uderzyłam brzuchem o stolik i trafiłam do szpitala, zrobili mi usg, wszystko jest okej, ale on o tym nie wie.. Mamo ja -Znowu się popłakałam- Go nie stać na dziecko, analizowałam nasz związek, ja mam przecież 18 lat, górę pieniędzy i szkołę na głowie a poza tym nie chce wybierac pomiędzy moją rodziną a nim, ale nie umiem go także zostawić.. Czasami mam wrażenie że go nie kocham i że go wcale nie potrzebuje-Rozpłakałam się
-Wiem że nienawidzisz mnie kiedy cieszę się jak płaczesz ale jestem z ciebie dumna. Tak szczerze to cała krzyczałam jak tutaj jechałam, miałam ochotę od razu cię zabić jak się o tym dowiedziałam ale obiecałam twojemu ojcu że będę spokojna, wiem że to twoje szczęście ale nie mogę tego zaakceptować a teraz kiedy mówisz mi że ty sama nie potrafisz czuje ulgę.. Kochanie zabiorę cię stąd, wrócisz do domu zapomnisz o nim
-Mamo ale ja nawet nie wiem czy tego chce..
-Zawołaj go, powiedz mi o ciąży a potem zdecyduj czy tego chcesz, ja ukryje się-Powiedziała to pewna siebie, tak też zrobiłam. Moja mama jakby nie patrzeć była moją przyjaciółką.
Rich stanął przy łóżku
-Nie ma twojej mamy?
-Nie ma. Rich jestem w ciąży-Powiedziałam i pokazałam mu usg. Stał i widziałam jak w nim budowała się nienawiść do mnie
-Więc dlatego ten krwotok!. Ukrywałaś wszystko przede mną. mówiłam ci przecież że będziesz w ciąży.Lil okłamałaś mnie, jakim kurwa prawem?- Zaczął krzyczeć i rzucać rzeczami
-Ja nawet nie wiem czy jestem totalnie w tobie zakochany i czy chce to dziecko!- Gdy wypowiedział te słowa, świat mi się załamał
-Ja też nie wiem czy jestem w tobie zakochana, dlatego odejdę- Mam wyszła i złapała mnie za rękę.
Rich wcale nie był zdziwiony
-Żałuje że napisałem do ciebie ten list, że chciałem z tobą spróbować być
-Ja też tego Rich żałuje -Powiedziałam i wysłałam mu spojrzenie. Nie miałam czasu się pakować, byłam zapłakana, zła i wolna nie wiem czemu czułam się wolna. Mama zostawiła w recepcji dużą sumę i prosiła o zwrot moich rzeczy na nasz adres. Nawet dziwnym trafem mieliśmy dopasowane godziny odlotu. Cieszyłam się że zostawiam te miasto, wiedziałam że Rich pewnie jutro zrobi to samo, bo choćbym nie wiem jak go teraz nienawidziła zostawiłam mu pieniądze, na powrót i na życie.
Teraz zaczynałam nową podróż, bez niego ale z dzieckiem i w końcu byłam pogodzona z mamą
wtorek, 18 listopada 2014
Rozdział 9 " To inny dzień"
Obudziłam się w ten nietypowy poniedziałek. Szczerze? Oczekiwałam jakiegoś zwrotu akcji na przykład Richa z walizkami który informuje mnie że wyprowadzamy się pod namioty, cokolwiek ale nie widziałam nic, właściwie nawet się zastanawiałam czy wczoraj Rich poszedł ze mną spać. PO tej idealnej palcówce padłam jak zabita.
Podniosłam się z łóżka, przetarłam zmęczone oczy. Ah nie wiedziałam co mam teraz robić. Zrobiłam kilka ruchów do stolika gdzie była wczorajsza bułka, ugryzłam ją,Auł! była twarda, boże zaczęłam się rozglądać dookoła pokoju, o znalazłam herbatę, podeszłam i się napiłam. PFUU- wyplułam na ziemie, boże niedobra, co to jest? zwykła herbata? oczekiwałam jakieś.. cokolwiek innego tylko nie to.
Usiadłam załamana i dopiero teraz ujrzałam kartkę.
Było napisane na niej że mój telefon został zabrany, moje markowe ubrania schowane, wszystko co było drogie nie istniało w mojej szafie, natomiast miałam kilka tanich ubrań. O! nawet znalazła się odpowiedzieć na śniadanie- Powiedziałam sama do siebie i przeczytałam.
" Śniadanie dostaniesz proste, często takie jadałem, nie jest drogie, może nie pyszne ale się najesz do obiadu". Płakać mi się chciało, serio nigdy się tak nie czułam, mogłam mieć wszystko a teraz musiałam zjeść to obrzydlistwo, nie zjadłam, chyba wolałabym głodować niż jeszcze raz tego spróbować. Poddałam się.
Podeszłam do szafy NOSZ KURWA- Chyba pierwszy raz powiedziałam przekleństwo. Myślałam że przeklnę jak będę rodzić bo to byłby odpowiedni moment ale nie, zaczęłam teraz. Zobaczyłam.. Boże nigdy nie widziałam takiego czegoś.
Była to sukienka w kwiatki - Boże litości!. Żółta, z niebieskimi kwiatkami i jakiś różowy sweterek a do tego sandałki. Boże jak ja mam to ubrać? To nawet nie był pewnie mój rozmiar. Popłakałam się, Usiadłam w kącie i płakałam. To chyba był zły pomysł, myślałam że Rich ograniczy nasze wydatki, nie wiem zmieni hotel i będziemy robić inne rzeczy ale on naprawdę się w to zaangażował i sprawił że płakałam, targały mną emocje, chciałam krzyczeć. Nie wiedziałam czy mam to ubrać czy nie, nawet nie wiedziałam kiedy on przyjdzie więc po prostu dalej płakałam.
Gdy minęło 15 minut wstałam i powiedziałam " Lil ogarnij się". Wzięłam wdechy i po prostu ubrałam to na siebie, bałam się spojrzeć na siebie. Sięgnęłam do kosmetyczki i posmarowałam się kremem z filtrem, właściwie tylko to tam miałam. Teraz serio zastanawiałam się jak to się stało, jak on to szybko dał radę usunąć. Gdy już skończyłam podeszłam do lustra.
O mój boże, wyglądałam tragicznie, ta sukienka nie była aż tak zła gdy spojrzałam się na te sandały, jakieś rzymskie, śmierdziały chiną, oh...
Usiadłam na łóżku i zadzwonił telefon.
-Rich Finally czeka już na Panią na dole
-Dziękuję-Odpowiedziałam.\
Była godzina 12 i byłam mega głodna ale wiedziałam że teraz nic nie zjemy bo ponoć to śniadanie miało starczyć do obiadu.
Zjechałam windą na dół, chyba nie myślałam w tych momentach jakie to dziwne nosić takie ubrania, chciałam zobaczyć Richa i usłyszeć jakieś dobre wiadomości i tak też było. Stanęłam przed nim, nie powiedział mi że ładnie wyglądam ale chyba właśnie o to chodziło.
-Jaki plan?-Zapytałam z nadzieją że usłyszę OBIAD ale tak nie było
-Spacer, to robią ludzie bez tak dłużej sumy na koncie- Zaśmiał się i chwycił mnie za rękę.
Chodziliśmy tu i tam, uśmiechałam się i udawałam że się ciesze, tego dnia wcale nie byłam szczęśliwa ale robiłam to dla niego.
godzina 14, umierałam z głodu
-Teraz coś zjemy-Powiedział całując mnie po dłoni.
Bogu dzięki-Pomyślałam.
Usiedliśmy w taniej knajpie, tam zjedliśmy ciepły posiłek, porozmawialiśmy. Szczerze? teraz mi się podobało ale nie potrafiłam mu nie powiedzieć nie miłej rzeczy
-Rich, to wcale nie był dobry pomysł-Wyszeptałam
-Dlaczego?
-Zabrałeś mi dobre ubrania, na śniadanie herbata i stara bułka..Chodzimy bez celu, nie podoba mi się a te buty..Nigdy nie nosiłam czegoś gorszego. Płakałam dzisiaj jak spojrzałam do szafy. Długo płakałam, wcale nie byłam szczęśliwa.. i nie będę przez ten tydzień.
-Dlaczego tak od razu to widzisz? Daj mi się rozkręcić, jak skończy się tydzień, podziękujesz mi za to, wtedy zobaczysz jakie to było piękne.. Jeśli będziesz do tego tak podchodzić to nigdy nic w sobie nie zmienisz i nigdy nie będziesz się cieszyła z naszego życia bo ja taki jestem a ty zupełnie inna.
Miał racje, znowu niech to szlak.. Czasami o nas myślałam w wolnych chwilach jak na przykład dzisiaj podczas spaceru i też to stwierdzałam, nie pasowaliśmy do siebie a mimo to jednak coś nas do siebie ciągnęło. Czasami miałam dość i rozumiałam dlaczego mama nie chciała go w naszym życiu, bałam się że odkocham się w nim bo nie ma tego co ja a ja przy nim czuję się strasznie dziwnie, jestem zbyt bogata
-Dobrze masz rację, obiecałam ci-Powiedziałam i wzięłam ostatni kęs.
Była godzina 16, boże pozwól mi umrzeć
Wróciliśmy do hotelu, rozebrałam się z tych zabawnych ubrań i usiadłam na łóżku, teraz potrzebowałam seksu, strasznie.
Rich oparł się o mnie i całował mój brzuch a ja się śmiałam, to powoli zaczynało być przyjemne.
Jego jedna ręka zjechała do mojego punktu. Dotykał mnie tam
-Boże, jaka ty jesteś mokra i gorąca- Wyszeptał.
-To twoja wina-Odpowiedziałam i go pocałowałam.
Zawsze gdy dotykał mnie tam nie umiałam się z nim całować bo cała skakałam ze szczęścia więc nasz pocałunek raczej polegał na gryzieniu warg. Zdjął ze mnie majtki i bluzkę. Popatrzył na moje nabrzmiałe piersi, znowu się uśmiechałam. Wziął je w swoje dłonie i dotykał a ustami przegryzał moje sutki, było mi coraz lepiej.
-Rich, proszę wejdź we mnie-Wyszeptałam
-Nie, pierw muszę zasmakować ciebie-Powiedział pewny siebie.
Zjechał ustami do mojej mokrej, nabrzmiałej cipki i zaczął ją całować, zawsze robił to w idealny sposób przegryzał, dotykał, trochę lizał a potem ah. Potem wchodził we mnie.
Krzyknęłam i wbiłam swoje paznokcie w pościel, był taki wielki !. Czasami strasznie mnie bolało ale dzisiaj był ten dzień kiedy nie. Robił kilka ruchów, tych typowych. Było mi jak zawsze dobrze, idealnie. Kiedy już doszłam, a chyba to było za 5 razem, Rich go wyjął i skończył na moim brzuchu.
-Nie ruszaj się- Powiedział i poszedł po papier.
Wszystko ze mnie zmył a ja przeglądałam się jego twarzy, chyba w takich momentach go kochałam, kiedy nie liczyły się dla nas pieniądze i nic innego, tylko widziałam go a on mnie. Strasznie go kochałam
-Kocham cię Lil-Powiedział przytulając się do mnie
-Ja ciebie też-Wyszeptałam w jego ucho.
Byłam ciekawa kolejnych dni, miałam nadzieję że będą lepsze niż ten, bo ten był koszmarny, nigdy takiego dnia nie miałam, nigdy tyle nie płakałam i nie złościłam się co dzisiaj, jak Boga kocham a kocham go całym sercem.
Podniosłam się z łóżka, przetarłam zmęczone oczy. Ah nie wiedziałam co mam teraz robić. Zrobiłam kilka ruchów do stolika gdzie była wczorajsza bułka, ugryzłam ją,Auł! była twarda, boże zaczęłam się rozglądać dookoła pokoju, o znalazłam herbatę, podeszłam i się napiłam. PFUU- wyplułam na ziemie, boże niedobra, co to jest? zwykła herbata? oczekiwałam jakieś.. cokolwiek innego tylko nie to.
Usiadłam załamana i dopiero teraz ujrzałam kartkę.
Było napisane na niej że mój telefon został zabrany, moje markowe ubrania schowane, wszystko co było drogie nie istniało w mojej szafie, natomiast miałam kilka tanich ubrań. O! nawet znalazła się odpowiedzieć na śniadanie- Powiedziałam sama do siebie i przeczytałam.
" Śniadanie dostaniesz proste, często takie jadałem, nie jest drogie, może nie pyszne ale się najesz do obiadu". Płakać mi się chciało, serio nigdy się tak nie czułam, mogłam mieć wszystko a teraz musiałam zjeść to obrzydlistwo, nie zjadłam, chyba wolałabym głodować niż jeszcze raz tego spróbować. Poddałam się.
Podeszłam do szafy NOSZ KURWA- Chyba pierwszy raz powiedziałam przekleństwo. Myślałam że przeklnę jak będę rodzić bo to byłby odpowiedni moment ale nie, zaczęłam teraz. Zobaczyłam.. Boże nigdy nie widziałam takiego czegoś.
Była to sukienka w kwiatki - Boże litości!. Żółta, z niebieskimi kwiatkami i jakiś różowy sweterek a do tego sandałki. Boże jak ja mam to ubrać? To nawet nie był pewnie mój rozmiar. Popłakałam się, Usiadłam w kącie i płakałam. To chyba był zły pomysł, myślałam że Rich ograniczy nasze wydatki, nie wiem zmieni hotel i będziemy robić inne rzeczy ale on naprawdę się w to zaangażował i sprawił że płakałam, targały mną emocje, chciałam krzyczeć. Nie wiedziałam czy mam to ubrać czy nie, nawet nie wiedziałam kiedy on przyjdzie więc po prostu dalej płakałam.
Gdy minęło 15 minut wstałam i powiedziałam " Lil ogarnij się". Wzięłam wdechy i po prostu ubrałam to na siebie, bałam się spojrzeć na siebie. Sięgnęłam do kosmetyczki i posmarowałam się kremem z filtrem, właściwie tylko to tam miałam. Teraz serio zastanawiałam się jak to się stało, jak on to szybko dał radę usunąć. Gdy już skończyłam podeszłam do lustra.
O mój boże, wyglądałam tragicznie, ta sukienka nie była aż tak zła gdy spojrzałam się na te sandały, jakieś rzymskie, śmierdziały chiną, oh...
Usiadłam na łóżku i zadzwonił telefon.
-Rich Finally czeka już na Panią na dole
-Dziękuję-Odpowiedziałam.\
Była godzina 12 i byłam mega głodna ale wiedziałam że teraz nic nie zjemy bo ponoć to śniadanie miało starczyć do obiadu.
Zjechałam windą na dół, chyba nie myślałam w tych momentach jakie to dziwne nosić takie ubrania, chciałam zobaczyć Richa i usłyszeć jakieś dobre wiadomości i tak też było. Stanęłam przed nim, nie powiedział mi że ładnie wyglądam ale chyba właśnie o to chodziło.
-Jaki plan?-Zapytałam z nadzieją że usłyszę OBIAD ale tak nie było
-Spacer, to robią ludzie bez tak dłużej sumy na koncie- Zaśmiał się i chwycił mnie za rękę.
Chodziliśmy tu i tam, uśmiechałam się i udawałam że się ciesze, tego dnia wcale nie byłam szczęśliwa ale robiłam to dla niego.
godzina 14, umierałam z głodu
-Teraz coś zjemy-Powiedział całując mnie po dłoni.
Bogu dzięki-Pomyślałam.
Usiedliśmy w taniej knajpie, tam zjedliśmy ciepły posiłek, porozmawialiśmy. Szczerze? teraz mi się podobało ale nie potrafiłam mu nie powiedzieć nie miłej rzeczy
-Rich, to wcale nie był dobry pomysł-Wyszeptałam
-Dlaczego?
-Zabrałeś mi dobre ubrania, na śniadanie herbata i stara bułka..Chodzimy bez celu, nie podoba mi się a te buty..Nigdy nie nosiłam czegoś gorszego. Płakałam dzisiaj jak spojrzałam do szafy. Długo płakałam, wcale nie byłam szczęśliwa.. i nie będę przez ten tydzień.
-Dlaczego tak od razu to widzisz? Daj mi się rozkręcić, jak skończy się tydzień, podziękujesz mi za to, wtedy zobaczysz jakie to było piękne.. Jeśli będziesz do tego tak podchodzić to nigdy nic w sobie nie zmienisz i nigdy nie będziesz się cieszyła z naszego życia bo ja taki jestem a ty zupełnie inna.
Miał racje, znowu niech to szlak.. Czasami o nas myślałam w wolnych chwilach jak na przykład dzisiaj podczas spaceru i też to stwierdzałam, nie pasowaliśmy do siebie a mimo to jednak coś nas do siebie ciągnęło. Czasami miałam dość i rozumiałam dlaczego mama nie chciała go w naszym życiu, bałam się że odkocham się w nim bo nie ma tego co ja a ja przy nim czuję się strasznie dziwnie, jestem zbyt bogata
-Dobrze masz rację, obiecałam ci-Powiedziałam i wzięłam ostatni kęs.
Była godzina 16, boże pozwól mi umrzeć
Wróciliśmy do hotelu, rozebrałam się z tych zabawnych ubrań i usiadłam na łóżku, teraz potrzebowałam seksu, strasznie.
Rich oparł się o mnie i całował mój brzuch a ja się śmiałam, to powoli zaczynało być przyjemne.
Jego jedna ręka zjechała do mojego punktu. Dotykał mnie tam
-Boże, jaka ty jesteś mokra i gorąca- Wyszeptał.
-To twoja wina-Odpowiedziałam i go pocałowałam.
Zawsze gdy dotykał mnie tam nie umiałam się z nim całować bo cała skakałam ze szczęścia więc nasz pocałunek raczej polegał na gryzieniu warg. Zdjął ze mnie majtki i bluzkę. Popatrzył na moje nabrzmiałe piersi, znowu się uśmiechałam. Wziął je w swoje dłonie i dotykał a ustami przegryzał moje sutki, było mi coraz lepiej.
-Rich, proszę wejdź we mnie-Wyszeptałam
-Nie, pierw muszę zasmakować ciebie-Powiedział pewny siebie.
Zjechał ustami do mojej mokrej, nabrzmiałej cipki i zaczął ją całować, zawsze robił to w idealny sposób przegryzał, dotykał, trochę lizał a potem ah. Potem wchodził we mnie.
Krzyknęłam i wbiłam swoje paznokcie w pościel, był taki wielki !. Czasami strasznie mnie bolało ale dzisiaj był ten dzień kiedy nie. Robił kilka ruchów, tych typowych. Było mi jak zawsze dobrze, idealnie. Kiedy już doszłam, a chyba to było za 5 razem, Rich go wyjął i skończył na moim brzuchu.
-Nie ruszaj się- Powiedział i poszedł po papier.
Wszystko ze mnie zmył a ja przeglądałam się jego twarzy, chyba w takich momentach go kochałam, kiedy nie liczyły się dla nas pieniądze i nic innego, tylko widziałam go a on mnie. Strasznie go kochałam
-Kocham cię Lil-Powiedział przytulając się do mnie
-Ja ciebie też-Wyszeptałam w jego ucho.
Byłam ciekawa kolejnych dni, miałam nadzieję że będą lepsze niż ten, bo ten był koszmarny, nigdy takiego dnia nie miałam, nigdy tyle nie płakałam i nie złościłam się co dzisiaj, jak Boga kocham a kocham go całym sercem.
poniedziałek, 17 listopada 2014
Rozdział 8 " Więc weź moją miłość zanim odejdę"
Kolejne dni przebiegały następująco, nic specjalnego.
Dzisiaj miał być ostatni dzień kiedy to pieniądze miały rządzić.
Nie chciałam nic mówić ale naprawdę zaplanowałam to idealnie.Limuzyna miała przyjechać o 22. Do tego czasu Rich dostał kartkę z instrukcjami. A mianowicie miał zrobić sobie ciepłą kąpiel, ubrać smoking, odpocząć. o godzinie 20 przyjedzie po niego auto.
Ja w tym czasie byłam u kosmetyczki, u stylistki i wszystko załatwiałam. Zamówiłam kelnera, i wszystko. Wykupiłam ten stolik, zapłaciłam podwójnie bo bez rezerwacji...
Byłam cały czas zdenerwowana, bo nie wiedziałam czy to mu się spodoba poza tym to było takie dominujące, nie chciałam być dominantą a jednak w tym momencie byłam.
Godzina 20 wiedziałam że Rich teraz schodzi do auta. Czekałam i czekałam. Miał być zabrany do mnie , na most. Czekałam tam ubrana w czerwoną, długa, błyszczącą sukienkę. Była od stopy do głowy. Idealnie pasowała do czerwonych szpilek. Do tego miałam swoje długie włosy pokręcone i zrobione w koka który idealnie opadał na mój kark. Miałam czerwone, wypełnione usta, długie rzęsy i zrobione paznokcie. Wyglądałam jak gwiazda i tak się czułam.
Brałam szybkie wydechy kiedy zobaczyłam auto które przyjechało. Z niego wyszedł Rich. Podszedł do mnie i się uśmiechnął.
Pokazałam mu naszą kłódkę. Była z naszymi imionami i napisem " na zawsze" Typowa, nie różniła się niczym, oprócz tego że była pozłacana.
Pocałowałam ją a potem on zrobił to samo. Przypięłam ją do mostu i nic nie powiedziałam. Wskazałam auto. Rich wiedział że to nie koniec, czekałam aż odjedzie.
Kiedy nie było go już na widoku, przyjechała i moja limuzyna.
Wtedy pojechałam ponownie do stylistki, teraz żeby wyprostować moje włosy i ubrać w krótką sukienkę. Rich był przewieziony na lotnisko. Tam czekał na nas helikopter. Ja już tam siedziałam. Wylecieliśmy. Oglądaliśmy piękny Paryż. Trzymaliśmy się za ręce. Nie rozmawialiśmy bo było nam idealnie, nigdy czegoś takiego nie czułam, to było mocne uczucie.
Gdy się już wszystko skończyło, wylądowaliśmy w miejscu gdzie to się wszystko zaczęło, on wsiadł do swojego auta a ja do swojego.
Znowu pojechałam zmienić kreację.
Bardzo długo się zastanawiałam nad odpowiednim strojem, Chciałam utrzymać coś w stylu czerwonej sukienki, ale odradzały mi to dziewczyny. Stwierdziły że czerwone będzie odpowiednie na most, a teraz muszę wyglądać słodko, żebym nie musiała bardziej dominować.
Więc miałam delikatny makijaż, włosy proste, może lekko skręcone. Czarne szpilki (oczywiście otwarte, więc stopy też musiałam mieć pomalowane) Sukienka była tak samo długa jak czerwona ale była zupełnie inna.
Zaczynała się od szyi, nie miała kołnierza ale zakrywała całe obojczyki i piersi. Była bardzo obcisła. Na biodrach był czarny pasek który podkreślał to co miałam najlepsze- Moją pupę.
Kończyła się na udach- to był jeden czarny, mocny materiał. A od ud do końca miała czarną falbankę, prostą zwyczajną. Otóż ta sukienka była bardzo piękna, było widać moje nogi. Bardzo lubiłam swoje nogi, dlatego ta kreacja tak mi się podobała. Nie wyglądałam jak aniołek ale byłam śliczna i chyba to najważniejsze.
Kiedy dojechałam na wierze i byłam już niemal stolika, zabrakło mi tchu, stresowałam się dosłownie wszystkim, nawet ta wysokością. Nagle ktoś mnie objął w tali
-Naprawdę dałaś z siebie wszystko-Wyszeptał do mojego ucha
-Dziękuję, starałam się-Odpowiedziałam szybko.
Usiedliśmy przy stoliku i rozkoszowaliśmy się pysznymi daniami.
Czułam się jak w niebie i naprawdę mnie mało dzieliło żeby tam dzisiaj być.
Po skończonym posiłku, patrzeliśmy w gwiazdy. Czułam jak moje motyle stają się coraz szybsze. Nie mogłam ponownie oddychać gdy czułam jego perfumy, kiedy on mnie trzymał w objęciach. Przez te kilka dni nie kłóciliśmy się, nawet nie poruszaliśmy tematu mojej matki, nawet naszego ostatniego razu. Wszystko było idealnie. Mu też się bardzo podobało, dawno nie byliśmy tacy idealni jak teraz, brakowało mi tego ale wiedziałam także że z każdym dniem będzie koniec. Od jutra, od poniedziałku on miał mi pokazać inny świat, bałam się, szczerze? to byłam przerażona.
-Przerażona jesteś, wiem kochanie-Wyszeptał
-Tak, od jutra pokazujesz mi inny świat
-Wiem, dasz radę, postaram się- Zapewnił mnie.
Wsiedliśmy do windy i pojechaliśmy na dół. Czekała już na nas limuzyna. Teraz mieliśmy pojeździć trochę po mieście ale ani ja ani on tego nie chcieliśmy wiec pojechaliśmy od razu do hotelu.
* trochę później*
Kiedy już tylko mogłam zdjąć swoją sukienkę i stanik i buty - poczułam wielką ulgę. Rich chyba też, Oboje staliśmy nago i patrzeliśmy się na siebie
-Jesteś piękna-Powiedział kiedy moje włosy całkowicie straciły blask, moje usta nie były pomalowane, oczy zmyte- stałam tam zupełnie naga
- Taka ci się najlepiej podobam?-Zapytałam biorąc wdech
-Tak. Jesteś piękna właśnie taka i co najlepsze- Powiedział zbliżając się do mnie
-Jesteś tylko i wyłącznie moja, tylko moja, na zawsze moja
-Weź moją miłość zanim odejdę do nieba- Powiedziałam.
I w tym momencie straciłam kontrolę nad panowaniem, każdy jego dotyk mnie pobudzał jeszcze bardziej. BOŻE jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze.. nigdy nikt nie robił mi takiej zajebistej palcówki. Chyba miałam najlepszy orgazm na świecie i Rich też to zauważył więc obmył mnie pod prysznicem i położył do łóżka. Kochałam go, najmocniej....
Dzisiaj miał być ostatni dzień kiedy to pieniądze miały rządzić.
Nie chciałam nic mówić ale naprawdę zaplanowałam to idealnie.Limuzyna miała przyjechać o 22. Do tego czasu Rich dostał kartkę z instrukcjami. A mianowicie miał zrobić sobie ciepłą kąpiel, ubrać smoking, odpocząć. o godzinie 20 przyjedzie po niego auto.
Ja w tym czasie byłam u kosmetyczki, u stylistki i wszystko załatwiałam. Zamówiłam kelnera, i wszystko. Wykupiłam ten stolik, zapłaciłam podwójnie bo bez rezerwacji...
Byłam cały czas zdenerwowana, bo nie wiedziałam czy to mu się spodoba poza tym to było takie dominujące, nie chciałam być dominantą a jednak w tym momencie byłam.
Godzina 20 wiedziałam że Rich teraz schodzi do auta. Czekałam i czekałam. Miał być zabrany do mnie , na most. Czekałam tam ubrana w czerwoną, długa, błyszczącą sukienkę. Była od stopy do głowy. Idealnie pasowała do czerwonych szpilek. Do tego miałam swoje długie włosy pokręcone i zrobione w koka który idealnie opadał na mój kark. Miałam czerwone, wypełnione usta, długie rzęsy i zrobione paznokcie. Wyglądałam jak gwiazda i tak się czułam.
Brałam szybkie wydechy kiedy zobaczyłam auto które przyjechało. Z niego wyszedł Rich. Podszedł do mnie i się uśmiechnął.
Pokazałam mu naszą kłódkę. Była z naszymi imionami i napisem " na zawsze" Typowa, nie różniła się niczym, oprócz tego że była pozłacana.
Pocałowałam ją a potem on zrobił to samo. Przypięłam ją do mostu i nic nie powiedziałam. Wskazałam auto. Rich wiedział że to nie koniec, czekałam aż odjedzie.
Kiedy nie było go już na widoku, przyjechała i moja limuzyna.
Wtedy pojechałam ponownie do stylistki, teraz żeby wyprostować moje włosy i ubrać w krótką sukienkę. Rich był przewieziony na lotnisko. Tam czekał na nas helikopter. Ja już tam siedziałam. Wylecieliśmy. Oglądaliśmy piękny Paryż. Trzymaliśmy się za ręce. Nie rozmawialiśmy bo było nam idealnie, nigdy czegoś takiego nie czułam, to było mocne uczucie.
Gdy się już wszystko skończyło, wylądowaliśmy w miejscu gdzie to się wszystko zaczęło, on wsiadł do swojego auta a ja do swojego.
Znowu pojechałam zmienić kreację.
Bardzo długo się zastanawiałam nad odpowiednim strojem, Chciałam utrzymać coś w stylu czerwonej sukienki, ale odradzały mi to dziewczyny. Stwierdziły że czerwone będzie odpowiednie na most, a teraz muszę wyglądać słodko, żebym nie musiała bardziej dominować.
Więc miałam delikatny makijaż, włosy proste, może lekko skręcone. Czarne szpilki (oczywiście otwarte, więc stopy też musiałam mieć pomalowane) Sukienka była tak samo długa jak czerwona ale była zupełnie inna.
Zaczynała się od szyi, nie miała kołnierza ale zakrywała całe obojczyki i piersi. Była bardzo obcisła. Na biodrach był czarny pasek który podkreślał to co miałam najlepsze- Moją pupę.
Kończyła się na udach- to był jeden czarny, mocny materiał. A od ud do końca miała czarną falbankę, prostą zwyczajną. Otóż ta sukienka była bardzo piękna, było widać moje nogi. Bardzo lubiłam swoje nogi, dlatego ta kreacja tak mi się podobała. Nie wyglądałam jak aniołek ale byłam śliczna i chyba to najważniejsze.
Kiedy dojechałam na wierze i byłam już niemal stolika, zabrakło mi tchu, stresowałam się dosłownie wszystkim, nawet ta wysokością. Nagle ktoś mnie objął w tali
-Naprawdę dałaś z siebie wszystko-Wyszeptał do mojego ucha
-Dziękuję, starałam się-Odpowiedziałam szybko.
Usiedliśmy przy stoliku i rozkoszowaliśmy się pysznymi daniami.
Czułam się jak w niebie i naprawdę mnie mało dzieliło żeby tam dzisiaj być.
Po skończonym posiłku, patrzeliśmy w gwiazdy. Czułam jak moje motyle stają się coraz szybsze. Nie mogłam ponownie oddychać gdy czułam jego perfumy, kiedy on mnie trzymał w objęciach. Przez te kilka dni nie kłóciliśmy się, nawet nie poruszaliśmy tematu mojej matki, nawet naszego ostatniego razu. Wszystko było idealnie. Mu też się bardzo podobało, dawno nie byliśmy tacy idealni jak teraz, brakowało mi tego ale wiedziałam także że z każdym dniem będzie koniec. Od jutra, od poniedziałku on miał mi pokazać inny świat, bałam się, szczerze? to byłam przerażona.
-Przerażona jesteś, wiem kochanie-Wyszeptał
-Tak, od jutra pokazujesz mi inny świat
-Wiem, dasz radę, postaram się- Zapewnił mnie.
Wsiedliśmy do windy i pojechaliśmy na dół. Czekała już na nas limuzyna. Teraz mieliśmy pojeździć trochę po mieście ale ani ja ani on tego nie chcieliśmy wiec pojechaliśmy od razu do hotelu.
* trochę później*
Kiedy już tylko mogłam zdjąć swoją sukienkę i stanik i buty - poczułam wielką ulgę. Rich chyba też, Oboje staliśmy nago i patrzeliśmy się na siebie
-Jesteś piękna-Powiedział kiedy moje włosy całkowicie straciły blask, moje usta nie były pomalowane, oczy zmyte- stałam tam zupełnie naga
- Taka ci się najlepiej podobam?-Zapytałam biorąc wdech
-Tak. Jesteś piękna właśnie taka i co najlepsze- Powiedział zbliżając się do mnie
-Jesteś tylko i wyłącznie moja, tylko moja, na zawsze moja
-Weź moją miłość zanim odejdę do nieba- Powiedziałam.
I w tym momencie straciłam kontrolę nad panowaniem, każdy jego dotyk mnie pobudzał jeszcze bardziej. BOŻE jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze.. nigdy nikt nie robił mi takiej zajebistej palcówki. Chyba miałam najlepszy orgazm na świecie i Rich też to zauważył więc obmył mnie pod prysznicem i położył do łóżka. Kochałam go, najmocniej....
czwartek, 13 listopada 2014
Rozdział 7 " jeśli tylko chcesz"
Rich bardzo długo czasu spędził przy tych drzwiach ale nie byłam smutna czy zła, rozmawiał a raczej próbował się dogadać, nie udało mu się i w ataku złości zamknął drzwi Panu przed nosem. Śmiałam się bo w tym momencie przypominał mnie.
Wszedł do pokoju i popatrzał się na mnie
-Gotowa?
-Tak- Szczerze to nie byłam, to miał być mój drugi raz, cała się trzęsłam i miałam ochotę zwymiotować. Już zapomniałam jakie to uczucie. Rich chyba to wyczuł i gdy zbliżał się do mnie, zapytał się
-Nie musimy tego robić, jeśli nie czujesz się gotowa
-Zadajesz mi takie pytanie jakby to miałby być mój pierwszy raz. Przecież jestem gotowa, tylko... Nie wiem jak to teraz zacząć
-Spokojnie- Zapewnił mnie i złapał moje ciemne włosy w swoje delikatne dłonie. Miałam długie włosy które miałam ściąć ale dla takich momentów bym je zostawiła. Złapał moją brodę i popatrzał się w moje rozpalone oczy. Delikatnie mnie całował i dotykał. Czułam jak rozpalam się w jego dotyku. Mogłabym tak codziennie ale szczerze czym bliżej tam był mnie tym bardziej chciało mi się płakać. Pocałunkami mnie uspokajał ale ja nie mogłam, Wyrwałam się z jego objęć.
-Kochanie rozpływam się jak mnie dotykasz i przez to tracę zmysły. Nie jestem gotowa znowu na kolejną dawkę miłości- Popatrzałam na niego
-Zróbmy to niegrzecznie i szybko
-Ale nie będzie cie boleć? Przecież to twój drugi raz
-Nawet jeśli, chce to zrobić ostro... Nie mogę tak słodko bo boję się
-Czego?
-Że pokocham cię jeszcze bardziej i to złamie mi serce.
Zaśmiał się pod nosem. Myślałam że moje słowa go ucieszą że chce zrobić to tak, ale on chyba sam nie był gotowy zadać mi bólu więc znowu wróciliśmy do punktu A, gdzie całował mnie i włożył palce we mnie. Rozpływałam się, oddech miałam płytki. Rozłożyłam się na całym łóżku i oddałam mu się cała.
Uśmiechnął się pod nosem, skurczybyk, był zbyt idealny. Jego ruchy we mnie były coraz szybsze i potem.. I potem schylił tam swoją twarz i przejechał po moich wargach. Umarłam, przysięgam umarłam. Dopchnął mnie bardziej a ja doszłam w jego ustach
-Jesteś taka słodka- Powiedział-Doszłaś- Dodał a ja miałam chyba kolejny zawał
-Tak.. Yhm, tak- Wykrztusiłam.
-Jesteś na mnie zła?
-A dlaczego miałabym być?
-No nie wiem, zrobiłem ci super palcówkę ale ani razu.. Nie poczułaś
-Ah poczułam!- Krzyknęłam-Czułam wszystko tak dobrze-Dodałam żeby go zapewnić
-To dobrze bo teraz w ciebie wejdę- Dodał tak pewnie siebie.
Nie zaprzeczałam. Rozebrał się do końca. Jego penis już był nabrzmiały. Idealnie. Rozchyliłam nogi a on wszedł
-Kochanie mówiłem ci że jesteś bardzo ciasna?
-nie, ale to logiczne jesteś pierwszy tam
-I ostatni- Dodał i mnie pocałował.
Czułam go tak idealnie w sobie. pasował do mnie. Każdy kolejny jego ruch przybliżał mnie do orgazmu, czym to wolniej robił ja jeszcze bardziej się otwierałam. On to czuł i robił mi to po złości. Chciał jak najdłużej a ja już się poddałam i wykrzyczałam jego imię w kolejnym pchnięciu i nim się zorientowałam, poczułam ciepłą substancje..
-Doszedłeś.. we mnie?-Zapytałam po woli. Tak to było logiczne
-Tak.. Przepraszam- Wstał i od razu wybiegł do łazienki. Nie rozumiałam tego zachowania.
Po 3 minutach wyszedł, cały zmartwiony. Miał w ręku mokre chusteczki. Usiadł obok moich ud i mnie obmył.
-Skończyłem w tobie, jestem cholernym kretynem..
-Ale czemu?-Zadawałam głupie pytania jak idiotka
-Lil, pomyśl. W tobie, moja sperma..
i mnie olśniło
-Dziecko..
-Bierzesz tabletki? Boże głupie pytanie, byłem twoim pierwszym, nie byłaś na to gotowa, czemu ja nie założyłem..
-Ci..Kochanie bo ja ci nie pozwoliłam założyć
-Czemu ty do tego tak spokojnie podchodzisz? Jeśli będziesz miała ze mną dziecko, twoja matka cię zabije
-Ale na razie jesteśmy tutaj a ja tego dziecka nie mam. Pozwól mi się cieszyć chwilą tą którą teraz mamy.
-Nie, ja nie mogę się nią cieszyć, przepraszam.
Nie rozumiałam dlaczego on robił taki problem, okej skończył we mnie i moglibyśmy mieć dziecko ale teraz nic mi nie jest, poza tym .. Może nie byłabym gotowa na to, zostało mi kilka miesięcy szkoły ale kochałam go do szaleństwa że to dziecko byłoby tylko znakiem dla każdego że ten facet jest mój a ja jestem tylko jego. Położyłam się obok niego i przez cały wieczór znowu nie rozmawialiśmy.
Rozumiałam jego strach, moja matka go nienawidzi ale nie mógł jej stawiać przede mną, Ja wybrałam go i byłam gotowa na każde poświęcenie
-O czym myślisz Lil?
-O tobie.
-Okej.. Powiedz
-Rozumiem twoje obawy, moja matka.. Okej rozumiem ale nie możesz jej stawiać przede mną ja wybrałam ciebie i stawiam ponad wszystko. Jeśli nie jesteś na to gotowy to po prostu odejdź z mojego życia i daj mi święty spokój
-Przecież to ty mnie chciałaś
-Chyba zmieniłam zdanie, nie pojmujesz mojego uczucia i przez to czuję się źle...
Nic nie powiedział. Chyba zrobiło mi się głupio
-Masz racje. Wariuję za każdym razem gdy cię dotykam i myślę o tobie to wtedy widzę też twój dom i twoja mamę. Jestem tchórzem ale ja po prostu myślę o tobie
-To nie myśl, skup się tylko na mnie. Niech ja będę całym twoim życiem bo ty jesteś moim.
Wszedł do pokoju i popatrzał się na mnie
-Gotowa?
-Tak- Szczerze to nie byłam, to miał być mój drugi raz, cała się trzęsłam i miałam ochotę zwymiotować. Już zapomniałam jakie to uczucie. Rich chyba to wyczuł i gdy zbliżał się do mnie, zapytał się
-Nie musimy tego robić, jeśli nie czujesz się gotowa
-Zadajesz mi takie pytanie jakby to miałby być mój pierwszy raz. Przecież jestem gotowa, tylko... Nie wiem jak to teraz zacząć
-Spokojnie- Zapewnił mnie i złapał moje ciemne włosy w swoje delikatne dłonie. Miałam długie włosy które miałam ściąć ale dla takich momentów bym je zostawiła. Złapał moją brodę i popatrzał się w moje rozpalone oczy. Delikatnie mnie całował i dotykał. Czułam jak rozpalam się w jego dotyku. Mogłabym tak codziennie ale szczerze czym bliżej tam był mnie tym bardziej chciało mi się płakać. Pocałunkami mnie uspokajał ale ja nie mogłam, Wyrwałam się z jego objęć.
-Kochanie rozpływam się jak mnie dotykasz i przez to tracę zmysły. Nie jestem gotowa znowu na kolejną dawkę miłości- Popatrzałam na niego
-Zróbmy to niegrzecznie i szybko
-Ale nie będzie cie boleć? Przecież to twój drugi raz
-Nawet jeśli, chce to zrobić ostro... Nie mogę tak słodko bo boję się
-Czego?
-Że pokocham cię jeszcze bardziej i to złamie mi serce.
Zaśmiał się pod nosem. Myślałam że moje słowa go ucieszą że chce zrobić to tak, ale on chyba sam nie był gotowy zadać mi bólu więc znowu wróciliśmy do punktu A, gdzie całował mnie i włożył palce we mnie. Rozpływałam się, oddech miałam płytki. Rozłożyłam się na całym łóżku i oddałam mu się cała.
Uśmiechnął się pod nosem, skurczybyk, był zbyt idealny. Jego ruchy we mnie były coraz szybsze i potem.. I potem schylił tam swoją twarz i przejechał po moich wargach. Umarłam, przysięgam umarłam. Dopchnął mnie bardziej a ja doszłam w jego ustach
-Jesteś taka słodka- Powiedział-Doszłaś- Dodał a ja miałam chyba kolejny zawał
-Tak.. Yhm, tak- Wykrztusiłam.
-Jesteś na mnie zła?
-A dlaczego miałabym być?
-No nie wiem, zrobiłem ci super palcówkę ale ani razu.. Nie poczułaś
-Ah poczułam!- Krzyknęłam-Czułam wszystko tak dobrze-Dodałam żeby go zapewnić
-To dobrze bo teraz w ciebie wejdę- Dodał tak pewnie siebie.
Nie zaprzeczałam. Rozebrał się do końca. Jego penis już był nabrzmiały. Idealnie. Rozchyliłam nogi a on wszedł
-Kochanie mówiłem ci że jesteś bardzo ciasna?
-nie, ale to logiczne jesteś pierwszy tam
-I ostatni- Dodał i mnie pocałował.
Czułam go tak idealnie w sobie. pasował do mnie. Każdy kolejny jego ruch przybliżał mnie do orgazmu, czym to wolniej robił ja jeszcze bardziej się otwierałam. On to czuł i robił mi to po złości. Chciał jak najdłużej a ja już się poddałam i wykrzyczałam jego imię w kolejnym pchnięciu i nim się zorientowałam, poczułam ciepłą substancje..
-Doszedłeś.. we mnie?-Zapytałam po woli. Tak to było logiczne
-Tak.. Przepraszam- Wstał i od razu wybiegł do łazienki. Nie rozumiałam tego zachowania.
Po 3 minutach wyszedł, cały zmartwiony. Miał w ręku mokre chusteczki. Usiadł obok moich ud i mnie obmył.
-Skończyłem w tobie, jestem cholernym kretynem..
-Ale czemu?-Zadawałam głupie pytania jak idiotka
-Lil, pomyśl. W tobie, moja sperma..
i mnie olśniło
-Dziecko..
-Bierzesz tabletki? Boże głupie pytanie, byłem twoim pierwszym, nie byłaś na to gotowa, czemu ja nie założyłem..
-Ci..Kochanie bo ja ci nie pozwoliłam założyć
-Czemu ty do tego tak spokojnie podchodzisz? Jeśli będziesz miała ze mną dziecko, twoja matka cię zabije
-Ale na razie jesteśmy tutaj a ja tego dziecka nie mam. Pozwól mi się cieszyć chwilą tą którą teraz mamy.
-Nie, ja nie mogę się nią cieszyć, przepraszam.
Nie rozumiałam dlaczego on robił taki problem, okej skończył we mnie i moglibyśmy mieć dziecko ale teraz nic mi nie jest, poza tym .. Może nie byłabym gotowa na to, zostało mi kilka miesięcy szkoły ale kochałam go do szaleństwa że to dziecko byłoby tylko znakiem dla każdego że ten facet jest mój a ja jestem tylko jego. Położyłam się obok niego i przez cały wieczór znowu nie rozmawialiśmy.
Rozumiałam jego strach, moja matka go nienawidzi ale nie mógł jej stawiać przede mną, Ja wybrałam go i byłam gotowa na każde poświęcenie
-O czym myślisz Lil?
-O tobie.
-Okej.. Powiedz
-Rozumiem twoje obawy, moja matka.. Okej rozumiem ale nie możesz jej stawiać przede mną ja wybrałam ciebie i stawiam ponad wszystko. Jeśli nie jesteś na to gotowy to po prostu odejdź z mojego życia i daj mi święty spokój
-Przecież to ty mnie chciałaś
-Chyba zmieniłam zdanie, nie pojmujesz mojego uczucia i przez to czuję się źle...
Nic nie powiedział. Chyba zrobiło mi się głupio
-Masz racje. Wariuję za każdym razem gdy cię dotykam i myślę o tobie to wtedy widzę też twój dom i twoja mamę. Jestem tchórzem ale ja po prostu myślę o tobie
-To nie myśl, skup się tylko na mnie. Niech ja będę całym twoim życiem bo ty jesteś moim.
wtorek, 11 listopada 2014
Rozdział 6 " Gdziekolwiek pójdziesz"
To był nasz trzeci dzień w Paryżu. Miałam wybrać miejsce gdzie tylko ja ma się pieniądze to się tam wejdzie i wierzcie mi lub nie ale nie miałam pojęcia,co można robić we dwójkę. Przecież Rich nie pójdzie ze mną na zakupy a potem do specjalnego spa które tutaj uwielbiam. Wszystkie fajne miejsca zwiedziliśmy wczoraj i trochę się pokłóciliśmy bo musiałam mamie wysyłać zdjęcia. Mówił do mnie że to nieodpowiedzialne bo raczej mama nie uwierzy że ja sama chodzę do takich miejsc ale miałam to gdzieś. Robiłam zdjęcia i dobrze się bawiłam. Dzień był naprawdę cudowny.
Miałam kilka pomysłów na dzisiaj i jutro i chyba zacznę od tych.
Wstałam i ubrałam się, poprosiłam Richa żeby też się ubrał. Nie wiedział gdzie idziemy, dopóki nie zobaczył mojego uśmieszku znaczącego- Zakupy.
Weszliśmy na droga alejkę tylko z dobrymi i drogimi sklepami. Jemu oczy świeciły na samą myśl że może to wszystko mieć, bo naprawdę mógł, i pierwszy raz będę w paryskich sklepach dla mężczyzn. Pomachałam mu kartą i zaczęliśmy zakupy.
W pierwszych trzech sklepach kupiłam torebki, buty, i marynarki. Poprosiłam o dostarczenie do hotelu na dzisiaj.
W kolejnych dwóch skupiłam się na sukienkach. Chyba kupiłam wszystkie które podobały się Rich'owi, bo mi nie, ale chciałam żeby był szczęśliwy.
W kolejnym kupiłam wszystkie spodnie i kilka butów oraz dodatków.
Rich miał dosyć ale ja nie.
Kolejne dwa były poświęcone na bluzki.
Kiedy już usiadłam ze zmęczenia przy fontannie Rich zapytał się mnie
-To wszystko?
-nie-Pokiwałam głową.
-A co teraz?
-Teraz te 10 sklepów dla ciebie-Pokazałam mu palcem. Chyba się zdziwił i chciał mi odmówić ale nie zrobił tego bo wiedział że to ja tutaj żądze.
Rich nie wiedział co ma wybierać więc stał cały czas obok nas stylista i doradzał mu. Każdy strój był ważny i ładny a zdanie Pana stylisty było obojętne bo chciał znać tylko moje. Kupił sobie marynarki, koszule, bluzki, buty nawet majtki !.Ah to było cudowne. Myślał że to koniec ale potem weszliśmy do sklepów typu "Nike" i tam powybierał sobie jeszcze kilka rzeczy. Potem znowu wróciliśmy i kazałam mu wybrać spodnie, multum spodni. Kiedy i on był okupiony oboje usiadaliśmy przy fontannie
-I teraz już wiesz jak się czułam dwie godziny temu
-Tak, cholernie szczęśliwa?
-Tak, zawsze mam dużo ubrań z Paryża, moja mama zawsze też wysyła tutaj swoją stylistkę i jej wybiera. to dla mnie taka norma.. Ale mam jeszcze coś- Przytuliłam się do niego-Teraz kosmetyki.
Rich się zaśmiał i mnie objął
-Ja też?
-Tak, ale musimy poczekać na Andrée ona ma zawsze dobre pomysły i ma świetny węch
-To nie możemy wybierać tego co lubimy?
-Owszem tak będziemy robić, ale jesteśmy w Paryżu, musimy też brać to co nam się nie podoba ale musi być stylowe i musi stać na kosmetyce w domu żeby pokazać że masz gust mimo że coś ci się nie podoba
-Skąd to wiesz?
-Mama mnie tego uczyła, jak byłam mała i pierwszy raz zabrała mnie na zakupy z tatą,mówiła tak do taty i on naprawdę brał takie rzeczy których nie nosi ktoś taki jak on, ale ja miał i ludzie to widzieli, pisali że ma gust, dzięki temu był bardziej popularny. Ja zawsze chciałam pierdoły i nie podobało mi się to co było " PARYSKIE" ale musiałam to brać i mama tez zaczęła mówić do mnie te słowa..
-Twoja mama dba o co właściwie w waszym domu? Bo naprawdę dużo robi
-O wszystko, o wystrój, o stylizacje mebli o dobre nazwisko, o kontakty, finanse, wystrój i nasze gusty. Robi naprawdę dużo, dlatego ją kocham bo wydaję się być Bogatą suką ale ona naprawdę jest dobra w tym co robi wiesz?.Tak krzywdzi mnie nawet teraz kiedy od dziecka wpajała mi takie rzeczy ale uwierz mi.. Ja zawsze będę sławna i ktoś będzie chciał mi zajrzeć do szafy- Mama też mi to powtarzała. Jak była biedna naprawdę brała tylko to co jej się podobało. Jak zaczęła chodzić z moim tatą i być na studiach była wciąż biedna a tata sławny, ona wtedy nic o tym nie wiedziała i miała tanie rzeczy nawet używanych, i trzymała to w domu. Pewnego dnia przyszła prasa i to zauważyła, afera na maksa, i tatę i mamę oczernili. I wtedy ona zrozumiała że bycie bogatym to nie tylko pieniądze dla siebie ale też dla tego czego się nie chce ale trzeba mieć dla prasy, dla ludzi którzy mają cię lubić. Wiesz to będzie śmieszne ale gdyby nie ona, może już tata nie byłby sławny a ona nie byłaby taka dobra w tym czym jest, może nie mielibyśmy już pieniędzy bo ani ona ani tata nie mieliby pracy dlatego że nikt by nie dbał o takie beznadziejne fakty a przez to że wciąż jesteśmy na topie i w modzie, i we wszystkim co możliwe jesteśmy bogaci i te pieniądze rosną. Mój tata jak na razie jest najlepiej zarabiającym rockman'em w tym wieku, bo zarabia jakieś 20 milionów rocznie a mama 5 milionów, ale ona się nie przejmuje mówi że niedługo będzie ta liczba większa..
-Wow, tyle mi powiedziałaś, Jestem pod wrażeniem, teraz rozumiem jakie to skomplikowane..
-No właśnie, dziwne nie?, Wydaje się że nasze życie jest proste ale nie
-No tak, teraz mogę wszystko zrozumieć.
-A ty coś zarabiasz?
-Właściwie to nie, ale mam coś takiego że jeśli kupię coś i dzięki mnie sprzeda się o 20% więcej tej rzeczy ja dostaję 50% wartości tej rzeczy. Ale jeśli tak jakby ludziom się coś nie spodoba w ubraniu z jakieś marki, a ja zapłaciłam naprawdę dużo to oddają mi te pieniądze.
-Dziwne nie jesteś modelką
-Tak ale byłam więcej razy na bankietach, galach, ślubach, i wszelkich uroczystościach niż ktokolwiek inny. Moja mama na tylu nie była co ja. Znamy bardzo dużo osób, znaczy mama zna, ja nigdy nie poznałam żadnej takiej na przykład gwiazdy popu której bym chciała, nie mam dostępu do tego. Moi rodzice tez udzielają się charytatywnie i to tez dobrze działa na ich status. Kiedy założyłam facebooka takiego oficjalnego po dwóch godzinach dostałam ten ptaszek że jestem prawdziwa a like'ów było tak dużo..
-Boże i to wszystko za nic
-Za pieniądze.
-Jakbyś teraz się zbuntowała, odeszła to co by było z tobą.
-Nie wiem nie umiem sobie nawet tego wyobrazić.
Gdy skończyliśmy rozmowę, ujrzałam Andrée
-O to ona-Pomachałam jej. Jak zawsze idealna.
Przywitała się z nami i od razu wzięliśmy się do roboty
Wybrałam jak zawsze rożne balsamy, kosmetyki do ciała, peelingi, odżywki, perfumy i pierdoły do makijażu.
Rich praktycznie to co ja, oprócz makijażu. Znowu było tego tak dużo... Po skończonych zakupach pożegnałam Andrée i odwróciłam się do Richa
-Wow ile wydałaś?
-Zaraz będę miała telefon, poczekaj za 3 minuty-Powiedziałam opierając się o niego. Ah było mi przy nim tak cudownie, nawet jak było tak gorąco.
To był nasz trzeci dzień na bogato, dzisiaj jeszcze czekało nas spa i potem kolacja na balkonie, jutro miałam zdecydowanie lepszy pomysł ale nie wspomniałam mu o niczym, to miała być niespodzianka.
Gdy już rozkoszowałam się jego zapachem i dotykiem, zadzwonił telefon.
-Czy ona będzie krzyczeć
-Nie wiem-Odparłam i odebrałam
-Hej kochanie, cudowne są te zdjęcia co robiłaś, poznałaś kogoś fajnego?
-Tak,Jest przystojny i tak dalej..
-O to świetnie ! ale pamiętaj nie do hotelu
-Tak wiem mamo !- krzyknęłam i się zaśmiałam.
-Wydałaś bardzo dużą sumę, ale to dobrze, potrzebowałaś tego. Będziesz planowała jeszcze jakieś zakupy?
-Nie a co?
-Bo bym przyjechała na dwa dni i coś z tobą porobiła
-Mamo, przecież miałam odpocząć od tego. Dobrze się bawię, wydaję pieniądze i tak dalej..
-Wiem, kochanie wiem. Prasa już pisała że córka Jenner jest na wakacjach i ..-Przerwała
-No mamo, czytaj, chce wiedzieć, dawno nie byłam w gazecie ! i w ogólnie nie jestem popularna to cud że napisali !! -Krzyczałam
-Więc pisała że robisz szalone rzeczy i że są ciekawi jak to się odbije na nas, bo to sa twoje pierwsze wakacje sama. Nie było żadnych obelg, tylko pisali że pozwalasz sobie na wyjazd w środku roku szkolnego. I właściwie to tyle. Twój tata był wczoraj w wywiadzie i jak wrócił powiedział mi że została jedna piosenka i będzie wydany album
-O mamo, to naprawdę super, ciesze się!-Naprawdę się cieszyłam.
-A ci jak idzie?-Zapytałam
-Wiesz, skończyłam najważniejsze projekty, zaczęłam też gotować, zapisałam się na kurs, Razem z ojcem byliśmy też na akcjach charytatywnych i za dwa dni mamy wyjazd taki z kilkoma osobami i będziemy pomagać przy moście czy coś. Wiesz nie robimy teraz nic specjalnego, odpoczywamy, cieszymy się sobą.. Strasznie za tobą tęsknie-Powiedziała bardzo miło-Jest mi przykro że wspominasz ostatnie tygodnie jak tortury.. Wiem że jestem straszną matką ale kiedyś to docenisz a jak nie to jest szansa że może ja zrozumiem jak bardzo cię skrzywdziłam. Kocham cię
-Mamo ja ciebie też.. Nie chce się już z tobą kłócić.
-To dobrze, kochanie ja kończę, buziaki baw się dobrze.
Kiedy się rozłączyła ja poczułam ulgę jakoś ta rozmowa nie była dla mnie super fajna.
Podeszłam do Richa i go pocałowałam w policzek.
-A teraz spa-Powiedziałam i poszliśmy w kierunku naszego auta które było wynajęte.
Ah potrzebowałam relaksu, Wiedziałam że Rich się ucieszy ale nie będzie wiedział co chce wybrać w tym spa więc już wszystko ułożyłam. Weszliśmy tam i daliśmy się ponieść odprężeniu które było cudowne. Dawno tak bardzo tego nie potrzebowałam jak teraz. Wszystko odchodziło ode mnie. Rich też był bardzo szczęśliwy
Po kilku godzinach pojechaliśmy do naszego hotelu.
Usiadłam na łóżku cała zrelaksowana
-A teraz kochanie .-Powiedział te słowa i przerwał nam dzwonek. A niech to szlak, byłam gotowa na seks z nim tutaj w tym łóżku. Zdecydowałam się poczekać aż to otworzy i się rozebrałam.
......
:)
Miałam kilka pomysłów na dzisiaj i jutro i chyba zacznę od tych.
Wstałam i ubrałam się, poprosiłam Richa żeby też się ubrał. Nie wiedział gdzie idziemy, dopóki nie zobaczył mojego uśmieszku znaczącego- Zakupy.
Weszliśmy na droga alejkę tylko z dobrymi i drogimi sklepami. Jemu oczy świeciły na samą myśl że może to wszystko mieć, bo naprawdę mógł, i pierwszy raz będę w paryskich sklepach dla mężczyzn. Pomachałam mu kartą i zaczęliśmy zakupy.
W pierwszych trzech sklepach kupiłam torebki, buty, i marynarki. Poprosiłam o dostarczenie do hotelu na dzisiaj.
W kolejnych dwóch skupiłam się na sukienkach. Chyba kupiłam wszystkie które podobały się Rich'owi, bo mi nie, ale chciałam żeby był szczęśliwy.
W kolejnym kupiłam wszystkie spodnie i kilka butów oraz dodatków.
Rich miał dosyć ale ja nie.
Kolejne dwa były poświęcone na bluzki.
Kiedy już usiadłam ze zmęczenia przy fontannie Rich zapytał się mnie
-To wszystko?
-nie-Pokiwałam głową.
-A co teraz?
-Teraz te 10 sklepów dla ciebie-Pokazałam mu palcem. Chyba się zdziwił i chciał mi odmówić ale nie zrobił tego bo wiedział że to ja tutaj żądze.
Rich nie wiedział co ma wybierać więc stał cały czas obok nas stylista i doradzał mu. Każdy strój był ważny i ładny a zdanie Pana stylisty było obojętne bo chciał znać tylko moje. Kupił sobie marynarki, koszule, bluzki, buty nawet majtki !.Ah to było cudowne. Myślał że to koniec ale potem weszliśmy do sklepów typu "Nike" i tam powybierał sobie jeszcze kilka rzeczy. Potem znowu wróciliśmy i kazałam mu wybrać spodnie, multum spodni. Kiedy i on był okupiony oboje usiadaliśmy przy fontannie
-I teraz już wiesz jak się czułam dwie godziny temu
-Tak, cholernie szczęśliwa?
-Tak, zawsze mam dużo ubrań z Paryża, moja mama zawsze też wysyła tutaj swoją stylistkę i jej wybiera. to dla mnie taka norma.. Ale mam jeszcze coś- Przytuliłam się do niego-Teraz kosmetyki.
Rich się zaśmiał i mnie objął
-Ja też?
-Tak, ale musimy poczekać na Andrée ona ma zawsze dobre pomysły i ma świetny węch
-To nie możemy wybierać tego co lubimy?
-Owszem tak będziemy robić, ale jesteśmy w Paryżu, musimy też brać to co nam się nie podoba ale musi być stylowe i musi stać na kosmetyce w domu żeby pokazać że masz gust mimo że coś ci się nie podoba
-Skąd to wiesz?
-Mama mnie tego uczyła, jak byłam mała i pierwszy raz zabrała mnie na zakupy z tatą,mówiła tak do taty i on naprawdę brał takie rzeczy których nie nosi ktoś taki jak on, ale ja miał i ludzie to widzieli, pisali że ma gust, dzięki temu był bardziej popularny. Ja zawsze chciałam pierdoły i nie podobało mi się to co było " PARYSKIE" ale musiałam to brać i mama tez zaczęła mówić do mnie te słowa..
-Twoja mama dba o co właściwie w waszym domu? Bo naprawdę dużo robi
-O wszystko, o wystrój, o stylizacje mebli o dobre nazwisko, o kontakty, finanse, wystrój i nasze gusty. Robi naprawdę dużo, dlatego ją kocham bo wydaję się być Bogatą suką ale ona naprawdę jest dobra w tym co robi wiesz?.Tak krzywdzi mnie nawet teraz kiedy od dziecka wpajała mi takie rzeczy ale uwierz mi.. Ja zawsze będę sławna i ktoś będzie chciał mi zajrzeć do szafy- Mama też mi to powtarzała. Jak była biedna naprawdę brała tylko to co jej się podobało. Jak zaczęła chodzić z moim tatą i być na studiach była wciąż biedna a tata sławny, ona wtedy nic o tym nie wiedziała i miała tanie rzeczy nawet używanych, i trzymała to w domu. Pewnego dnia przyszła prasa i to zauważyła, afera na maksa, i tatę i mamę oczernili. I wtedy ona zrozumiała że bycie bogatym to nie tylko pieniądze dla siebie ale też dla tego czego się nie chce ale trzeba mieć dla prasy, dla ludzi którzy mają cię lubić. Wiesz to będzie śmieszne ale gdyby nie ona, może już tata nie byłby sławny a ona nie byłaby taka dobra w tym czym jest, może nie mielibyśmy już pieniędzy bo ani ona ani tata nie mieliby pracy dlatego że nikt by nie dbał o takie beznadziejne fakty a przez to że wciąż jesteśmy na topie i w modzie, i we wszystkim co możliwe jesteśmy bogaci i te pieniądze rosną. Mój tata jak na razie jest najlepiej zarabiającym rockman'em w tym wieku, bo zarabia jakieś 20 milionów rocznie a mama 5 milionów, ale ona się nie przejmuje mówi że niedługo będzie ta liczba większa..
-Wow, tyle mi powiedziałaś, Jestem pod wrażeniem, teraz rozumiem jakie to skomplikowane..
-No właśnie, dziwne nie?, Wydaje się że nasze życie jest proste ale nie
-No tak, teraz mogę wszystko zrozumieć.
-A ty coś zarabiasz?
-Właściwie to nie, ale mam coś takiego że jeśli kupię coś i dzięki mnie sprzeda się o 20% więcej tej rzeczy ja dostaję 50% wartości tej rzeczy. Ale jeśli tak jakby ludziom się coś nie spodoba w ubraniu z jakieś marki, a ja zapłaciłam naprawdę dużo to oddają mi te pieniądze.
-Dziwne nie jesteś modelką
-Tak ale byłam więcej razy na bankietach, galach, ślubach, i wszelkich uroczystościach niż ktokolwiek inny. Moja mama na tylu nie była co ja. Znamy bardzo dużo osób, znaczy mama zna, ja nigdy nie poznałam żadnej takiej na przykład gwiazdy popu której bym chciała, nie mam dostępu do tego. Moi rodzice tez udzielają się charytatywnie i to tez dobrze działa na ich status. Kiedy założyłam facebooka takiego oficjalnego po dwóch godzinach dostałam ten ptaszek że jestem prawdziwa a like'ów było tak dużo..
-Boże i to wszystko za nic
-Za pieniądze.
-Jakbyś teraz się zbuntowała, odeszła to co by było z tobą.
-Nie wiem nie umiem sobie nawet tego wyobrazić.
Gdy skończyliśmy rozmowę, ujrzałam Andrée
-O to ona-Pomachałam jej. Jak zawsze idealna.
Przywitała się z nami i od razu wzięliśmy się do roboty
Wybrałam jak zawsze rożne balsamy, kosmetyki do ciała, peelingi, odżywki, perfumy i pierdoły do makijażu.
Rich praktycznie to co ja, oprócz makijażu. Znowu było tego tak dużo... Po skończonych zakupach pożegnałam Andrée i odwróciłam się do Richa
-Wow ile wydałaś?
-Zaraz będę miała telefon, poczekaj za 3 minuty-Powiedziałam opierając się o niego. Ah było mi przy nim tak cudownie, nawet jak było tak gorąco.
To był nasz trzeci dzień na bogato, dzisiaj jeszcze czekało nas spa i potem kolacja na balkonie, jutro miałam zdecydowanie lepszy pomysł ale nie wspomniałam mu o niczym, to miała być niespodzianka.
Gdy już rozkoszowałam się jego zapachem i dotykiem, zadzwonił telefon.
-Czy ona będzie krzyczeć
-Nie wiem-Odparłam i odebrałam
-Hej kochanie, cudowne są te zdjęcia co robiłaś, poznałaś kogoś fajnego?
-Tak,Jest przystojny i tak dalej..
-O to świetnie ! ale pamiętaj nie do hotelu
-Tak wiem mamo !- krzyknęłam i się zaśmiałam.
-Wydałaś bardzo dużą sumę, ale to dobrze, potrzebowałaś tego. Będziesz planowała jeszcze jakieś zakupy?
-Nie a co?
-Bo bym przyjechała na dwa dni i coś z tobą porobiła
-Mamo, przecież miałam odpocząć od tego. Dobrze się bawię, wydaję pieniądze i tak dalej..
-Wiem, kochanie wiem. Prasa już pisała że córka Jenner jest na wakacjach i ..-Przerwała
-No mamo, czytaj, chce wiedzieć, dawno nie byłam w gazecie ! i w ogólnie nie jestem popularna to cud że napisali !! -Krzyczałam
-Więc pisała że robisz szalone rzeczy i że są ciekawi jak to się odbije na nas, bo to sa twoje pierwsze wakacje sama. Nie było żadnych obelg, tylko pisali że pozwalasz sobie na wyjazd w środku roku szkolnego. I właściwie to tyle. Twój tata był wczoraj w wywiadzie i jak wrócił powiedział mi że została jedna piosenka i będzie wydany album
-O mamo, to naprawdę super, ciesze się!-Naprawdę się cieszyłam.
-A ci jak idzie?-Zapytałam
-Wiesz, skończyłam najważniejsze projekty, zaczęłam też gotować, zapisałam się na kurs, Razem z ojcem byliśmy też na akcjach charytatywnych i za dwa dni mamy wyjazd taki z kilkoma osobami i będziemy pomagać przy moście czy coś. Wiesz nie robimy teraz nic specjalnego, odpoczywamy, cieszymy się sobą.. Strasznie za tobą tęsknie-Powiedziała bardzo miło-Jest mi przykro że wspominasz ostatnie tygodnie jak tortury.. Wiem że jestem straszną matką ale kiedyś to docenisz a jak nie to jest szansa że może ja zrozumiem jak bardzo cię skrzywdziłam. Kocham cię
-Mamo ja ciebie też.. Nie chce się już z tobą kłócić.
-To dobrze, kochanie ja kończę, buziaki baw się dobrze.
Kiedy się rozłączyła ja poczułam ulgę jakoś ta rozmowa nie była dla mnie super fajna.
Podeszłam do Richa i go pocałowałam w policzek.
-A teraz spa-Powiedziałam i poszliśmy w kierunku naszego auta które było wynajęte.
Ah potrzebowałam relaksu, Wiedziałam że Rich się ucieszy ale nie będzie wiedział co chce wybrać w tym spa więc już wszystko ułożyłam. Weszliśmy tam i daliśmy się ponieść odprężeniu które było cudowne. Dawno tak bardzo tego nie potrzebowałam jak teraz. Wszystko odchodziło ode mnie. Rich też był bardzo szczęśliwy
Po kilku godzinach pojechaliśmy do naszego hotelu.
Usiadłam na łóżku cała zrelaksowana
-A teraz kochanie .-Powiedział te słowa i przerwał nam dzwonek. A niech to szlak, byłam gotowa na seks z nim tutaj w tym łóżku. Zdecydowałam się poczekać aż to otworzy i się rozebrałam.
......
:)
Subskrybuj:
Posty (Atom)