Minęły dwa miesiące od mojego powrotu do domu. Strasznie dużo się zmieniło. Mój tata pojechał w trasę a mama zajmuję się wszystkim co związane z naszym nazwiskiem, ludzie chcą zobaczyć mnie w pewnej kolekcji, a ja miałam już mały brzuszek.. Mama nie chciała żeby ktokolwiek wiedział i to była tak bardzo skrywana tajemnica że szkołę skończyłam szybkimi testami z których mnie oceniono no i swój dyplom dostanę wtedy kiedy wszyscy ale po prostu tak jakby mam zaliczony semestr.
Regularnie chodziłam na badania i miałam już powieszone zdjęcia z usg mojego dziecka. Byliśmy zdrowi, tak bardzo kochałam to maleństwo w sobie. Za 6 miesięcy mam poród w czerwcu. Jeśli chodzi o święta, sylwester i tak dalej -Każdy dzień przepłakałam za Richem. Często tęskniłam i przestałam wychodzić też ze znajomymi bo one dużo o nim gadali, o nas.. Przez ten wywiad. Totalnie się zamknęłam. Nie mogłam spokojnie iść zrobić zakupów dla dziecka poza tym nie znałam płci, nie chciałam bałam się ale będę musiała to zrobić na następnej wizycie bo musimy z mamą zaprojektować pokój, właściwie nie musimy bo chcą mi kupić mieszkanie ale sami nie wiedza czy chce apartament w innym miejscu, czy jakiś wielki dom czy ten na plaży. Wszystko było powiązane z dzieckiem co czasami bardzo mnie bolało. Rich nie odzywał się do mnie ale z tego co podsłuchałam mój tata z nim gadał, mama nie chciała mi powiedzieć o czym i chyba na tym się zamknęło.
Zbyt często płakałam i mama się bała że mam depresje, czasami też się tak czułam. Chodziłam w brudnym dresie i obżerałam się w salonie.
Strasznie chciałam iść na tą kolekcje, być w to ubrana dlatego mama starała się z całych sił ale nic z tego, ubrania będą obcisłe a oni myślą że mam idealną figurę a teraz tak nie było.
Moje piersi zrobiły się wielkie i obolałe. Brakowało mi komplementów od Richa i jego dotyków. Miałam dni kiedy chciałam go przeprosić, wybaczyć.. żyć z nim ale nie wiedziałam jak mam to zrobić a poza tym ta ostatnia rozmowa z moim tatą na temat mamy, tak się bałam stracić to wszystko, bo z czego będę żyć? W czerwcu mam poród i odebranie świadectw. Byłam przerażona z dnia na dzień.Traciłam ochotę na wszystko, swój dom znałam na pamięć. Mój pokój już nie musiał być czysty i idealny bo nikt tutaj nie wchodził, mało kto nas odwiedzał, mama często latała a ja po prostu zamykałam się w garderobie i rzucałam ubraniami, butami i wszystkimi dodatkami przeklinając Richa i to dziecko. Zazwyczaj po takich atakach kładłam się i płakałam i dopiero rano wychodziłam z garderoby i sprzątałam w pokoju.
Miałam się zapisać na grupę samotne matki ale bałam się że ktoś może się dowiedzieć. Chciałam wyjechać gdzieś na trochę bo czym dłużej tutaj siedziałam tym bardziej płakałam. Moja mama ciągle latała a tata zarabiał pieniądze.
Długo myślałam o Nowym Jorku. Tam mogłabym mieć apartament, może poznałabym kogoś, to duże miasto i dawałabym sobie radę. Mama powiedziała że jeśli tylko chce mogę tam wyjechać i chyba chciałam.
Spakowałam jedną walizkę, małą bo mój rozmiar zmieniał się co chwile więc muszę kupować wszystko na teraz. Kosmetyków nie używałam bo nie wychodziłam z domu.. Szczerze to nie wiedziałam co będzie mi potrzebne i wzięłam to co najważniejsze.
Oh miała być jedna walizka a wyszły 3- Trudno pomyślałam. Bilet miałam na lotnisku zarezerwowany telefonicznie.
Na lotnisko pojechałam własnym autem a potem ktoś miał je odebrać. Długo się zastanawiałam nad tym czym ja tam będę jeździć. Chciałabym być niezauważona tam przez ludzi i poznać kogoś normalnego, mieć jakieś problemy i siedzieć w barze, nie mam ochoty wychodzić i widzieć prasę, poza tym nie byłam nikim, dosłownie nikim miałam sławnego tatę i sławną mamę projektantkę a to że ja czasami coś reklamowałam nic nie znaczyło.
*Po locie*
Nowy Jork był piękny, duży i szybki. Brakowało mi tego. Z lotniska pojechałam od razu do mojego nowego mieszkania, apartamentu.
Pachniało tam miętą i wszystko było takie nowe i drogie. Zadzwoniłam do mamy i się rozpakowałam. Mama cieszyła się że mi się podoba a ja dużo płakałam przez telefon, próbowała mnie uspokoić i mówiła że dam radę, ale wtedy ja jej powiedziałam że wiem że ona chce żebym się usamodzielniła żebym zrobiła to co ona.. Była pomiędzy nami cisza a potem ona powiedziała " Tak chce tego ale teraz jesteś w rozsypce i nie chce cię z tym zostawić" Dobrze wiedziałam że chciała, bo przyleciałam tutaj bez pieniędzy i nie znajdę pracy, poza tym kto da mi pracę w ciąży?. Miałam swoje konto gdzie dostawałam pieniądze za różne reklamy, akcje i tak dalej. Okej było tam dużo ale chciałam mieć to konto na oszczędności. Nie wiedziałam co mam zrobić, przecież i tak urodzić miałam tam więc po co tutaj mam wydawać te pieniądze i szukać pracy? Ale z drugiej strony jakbym tutaj nic nie robiła czułabym się jak śmieć i chyba bym musiała się przyznać do tego że jestem rozpieszczona i nic nie potrafię.
Usiadłam na kanapie i patrzyłam się przez okno-Miałam piękny widok na Manhattan. Złapałam się za brzuch bo poczułam jak moje dziecko kopie \
-Tak teraz tylko ja i ty, kochanie nie zawiodę cie- Wyszeptałam. Chyba wpadłam na genialny pomysł w końcu odetnę się od pępowiny, zrobię to po swojemu, zacznę żyć, przestanę być dzieckiem i dorosnę. Znajdę jakąś prace. Jutro pójdę i powiem żeby oddali pieniądze mojej mamie i że ja zapłace z góry na rok, potem pójdę na zakupy które kupię do domu a na sam koniec urządzę pokój dla dziecka i znajdę znajomych. Chyba byłam gotowa.Tak byłam przerażona ale teraz tata i mama będą dumni, a Rich?.. Rich... on na pewno by się wzruszył i powiedział że robię dobrze.. Ale teraz go tutaj nie było.. I nie będzie.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz