czwartek, 13 listopada 2014

Rozdział 7 " jeśli tylko chcesz"

Rich bardzo długo czasu spędził przy tych drzwiach ale nie byłam smutna czy zła, rozmawiał a raczej próbował się dogadać, nie udało mu się i w ataku złości zamknął drzwi Panu przed nosem. Śmiałam się bo w tym momencie przypominał mnie.
Wszedł do pokoju i popatrzał się na mnie
-Gotowa?
-Tak- Szczerze to nie byłam, to miał być mój drugi raz, cała się trzęsłam i miałam ochotę zwymiotować. Już zapomniałam jakie to uczucie. Rich chyba to wyczuł i gdy zbliżał się do mnie, zapytał się
-Nie musimy tego robić, jeśli nie czujesz się gotowa
-Zadajesz mi takie pytanie jakby to miałby być mój pierwszy raz. Przecież jestem gotowa, tylko... Nie wiem jak to teraz zacząć
-Spokojnie- Zapewnił mnie i złapał moje ciemne włosy w swoje delikatne dłonie. Miałam długie włosy które miałam  ściąć ale dla takich momentów bym je zostawiła. Złapał moją brodę i popatrzał się w moje rozpalone oczy. Delikatnie mnie całował i dotykał. Czułam jak rozpalam się w jego dotyku. Mogłabym tak codziennie ale szczerze czym bliżej tam był mnie tym bardziej chciało mi się płakać. Pocałunkami mnie uspokajał ale ja nie mogłam, Wyrwałam się z jego objęć.
-Kochanie rozpływam się jak mnie dotykasz i przez to tracę zmysły. Nie jestem gotowa znowu na kolejną dawkę miłości- Popatrzałam na niego
-Zróbmy to niegrzecznie i szybko
-Ale nie będzie cie boleć? Przecież to twój drugi raz
-Nawet jeśli, chce to zrobić ostro... Nie mogę tak słodko bo boję się
-Czego?
-Że pokocham cię jeszcze bardziej i to złamie mi serce.
Zaśmiał się pod nosem. Myślałam że moje słowa go ucieszą że chce zrobić to tak, ale on chyba sam nie był gotowy zadać mi bólu więc znowu wróciliśmy do punktu A, gdzie całował mnie i włożył palce we mnie. Rozpływałam się, oddech miałam płytki. Rozłożyłam się na całym łóżku i oddałam mu się cała.
Uśmiechnął się pod nosem, skurczybyk, był zbyt idealny. Jego ruchy we mnie były coraz szybsze i potem.. I potem schylił tam swoją twarz i przejechał po moich wargach. Umarłam, przysięgam umarłam. Dopchnął mnie bardziej a ja doszłam w jego ustach
-Jesteś taka słodka- Powiedział-Doszłaś- Dodał a ja miałam chyba kolejny zawał
-Tak.. Yhm, tak- Wykrztusiłam.
-Jesteś na mnie zła?
-A dlaczego miałabym być?
-No nie wiem, zrobiłem ci super palcówkę ale ani razu.. Nie poczułaś
-Ah poczułam!- Krzyknęłam-Czułam wszystko tak dobrze-Dodałam żeby go zapewnić
-To dobrze bo teraz w ciebie wejdę- Dodał tak pewnie siebie.
Nie zaprzeczałam. Rozebrał się do końca. Jego penis już był nabrzmiały. Idealnie. Rozchyliłam nogi a on wszedł
-Kochanie mówiłem ci że jesteś bardzo ciasna?
-nie, ale to logiczne jesteś pierwszy tam
-I ostatni- Dodał i mnie pocałował.
Czułam go tak idealnie w sobie. pasował do mnie. Każdy kolejny jego ruch przybliżał mnie do orgazmu, czym to wolniej robił ja jeszcze bardziej się otwierałam. On to czuł i robił mi to po złości. Chciał jak najdłużej a ja już się poddałam i wykrzyczałam jego imię w kolejnym pchnięciu i nim się zorientowałam, poczułam ciepłą substancje..
-Doszedłeś.. we mnie?-Zapytałam po woli. Tak to było logiczne
-Tak.. Przepraszam- Wstał i od razu wybiegł do łazienki. Nie rozumiałam tego zachowania.
Po 3 minutach wyszedł, cały zmartwiony. Miał w ręku  mokre chusteczki. Usiadł obok moich ud i mnie obmył.
-Skończyłem w tobie, jestem cholernym kretynem..
-Ale czemu?-Zadawałam głupie pytania jak idiotka
-Lil, pomyśl. W tobie, moja sperma..
i mnie olśniło
-Dziecko..
-Bierzesz tabletki? Boże głupie pytanie, byłem twoim pierwszym, nie byłaś na to gotowa, czemu ja nie założyłem..
-Ci..Kochanie bo ja ci nie pozwoliłam założyć
-Czemu ty do tego tak spokojnie podchodzisz? Jeśli będziesz miała ze mną dziecko, twoja matka cię zabije
-Ale na razie jesteśmy tutaj a ja tego dziecka nie mam. Pozwól mi się cieszyć chwilą tą którą teraz mamy.
-Nie, ja nie mogę się nią cieszyć, przepraszam.
Nie rozumiałam dlaczego on robił taki problem, okej skończył we mnie i moglibyśmy mieć dziecko ale teraz nic mi nie jest, poza tym .. Może nie byłabym gotowa na to, zostało mi kilka miesięcy szkoły ale kochałam go do szaleństwa że to dziecko byłoby tylko znakiem dla każdego że ten facet jest mój a ja jestem tylko jego. Położyłam się obok niego i przez cały wieczór znowu nie rozmawialiśmy.
Rozumiałam jego strach, moja matka go nienawidzi ale nie mógł jej stawiać przede mną, Ja wybrałam go i byłam gotowa na każde poświęcenie
-O czym myślisz Lil?
-O tobie.
-Okej.. Powiedz
-Rozumiem twoje obawy, moja matka.. Okej rozumiem ale nie możesz jej stawiać przede mną ja wybrałam ciebie i stawiam ponad wszystko. Jeśli nie jesteś na to gotowy to po prostu odejdź z mojego życia i daj mi święty spokój
-Przecież to ty mnie chciałaś
-Chyba zmieniłam zdanie, nie pojmujesz mojego uczucia i przez to czuję się źle...
Nic nie powiedział. Chyba zrobiło mi się głupio
-Masz racje. Wariuję za każdym razem gdy cię dotykam i myślę o tobie to wtedy widzę też twój dom i twoja mamę. Jestem tchórzem ale ja po prostu myślę o tobie
-To nie myśl, skup się tylko na mnie. Niech ja będę całym twoim życiem bo ty jesteś moim.







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz