czwartek, 9 kwietnia 2015

Należenie do Richa było czymś więcej niż bycie po prostu sobą. Bycie przy nim było bolesne ale takiego bólu oczekiwałam. Mogłam łamać zasady a przede wszystkim być inna od rodziców.. No właśnie tak myślałam że bede inna od nich a tu okazało się z biegiem czasu  robię dokładnie to samo, Chciałabym żeby ktoś mnie teraz złapał za czubek mojego największego palca u stopy i ściągnął na dół, uświadomił że on ma raka i nie mogę frunąć gdy nie mam skrzydeł. Miał raka a mimo to ja niszczyłam wszystko jak burza. Urodziłam nam córeczkę- Nazwaliśmy ją Kylie. Była piękna, miała  duże usta a oczy miała po tacie. Ma dopiero trzy tygodnie a ja czuję jakbym z nią była od zawsze.
*Kilka dni wcześniej*
-Jak możesz tak mówić Lil!!!
-Jak? Chce oddać swoje udziały i znaleźć lekarza który cię uratuje
-Ja umieram, pogódź się z tym
-Nie potrafię- Wykrztusiłam.

*Teraz*
Cały czas sobie przypominam tą kłótnie, to jak nie pozwala mi siebie leczyć. Halo! Przecież ja wiem co mam zrobić, uratować go nie mogę go znowu stracić, dlatego też postępuje bardzo nieodpowiedzialne-Pomyślałam i włożyłam ostatnią walizkę do samochodu.
Miałam pewien plan, musiałam odnaleźć spokój i ciszę gdzieś gdzie Rich będzie mógł odpocząć, gdzie zajmą się nim. To zabawne ale czytałam artykuł o Balii i postanowiłam to zrobić, po prostu to zrobić. Zostawiłam Richowi tylko wodę i bilet z zegarkiem a wszystko resztę sprzedałam, jedyne co mamy to ubrania i pamiątki i nasza Kylie, byłam gotowa ją tam wychować i żyć z Richem.
Szczerze? Bałam się ze gdy tylko tam wyląduje okaże się że nawet to nie pomoże, a teraz postawiłam na to wszystko-dosłownie nie mam ani grosza bo moje udziały są sprzedane, może nie tyle co je sprzedałam, oddałam je rodzicom i straciłam majątek, nie mam nic a za ten pomysł to i nic nie odzyskam tak bynajmniej usłyszałam z ust mamy, wiem że tata myśli inaczej i pomoże jeśli to nie pomoże.


* Następnego dnia*
Kylie źle przeżyła lot, dostała gorączki i w nocy jedyne co widziałam to korytarz u drzwi w połowie drogi na wyspę. Nie wiedziałam co mam zrobić. Muszę ją zabrać i pojechać tam bo Rich nie będzie wiedział gdzie nas szukać, ale jeśli pojadę to zaryzykuje zdrowie dziecka, może jej się pogorszyć, byłam załamana i zapłakana, czułam się znowu jak dziecko, małe rozpieszczone dziecko. Ubrałam buty i weszłam po nią, oderwałam ją od apretury która zaczęła piszczeć i wzdłuż korytarza pobiegłam na lotnisko dla helikopterów gdzie tam był i mój.
-Co Pani robi?-Powiedział pilot
-Leć-Krzyknęłam.




Nie powinnam tego robić. Kylie wymiotowała a ja płakałam, gdy tylko wylądowaliśmy z samego rana na wyspie to znalazłam się w kolejnym szpitalu obok lotniska.


-Co ty zrobiłaś?-Powiedział Rich gdy tylko wylądował i dostał telefon
-Jak mogłas ją tak narazić? Czemu w ogóle nie myślałaś?
-Bo ..-Za brakło mi słów, tak chciałam by żył że naraziłam naszą córkę. Mineło kilka dni zanim Rich mi wybaczył i powiedział że możemy iść do naszego domu, problem polegał w tym że on oczekiwał tutaj jakiegoś wypadu SPA czy coś, nie zdawał sobie sprawy że będzie medytował a ja pracowała, że będziemy tutaj mieszkać.

czwartek, 26 marca 2015

Rozdział 20 " Niekończąca się opowieść"

W mojej głowie układały się przeróżne historyjki które nie miały końca. Przestałam płakać ale nic nie mówiłam. Nie wiedziałam kogo chce.
serce chciało Richa, ale rozum wiedział że Sam mnie lepiej traktuje
-Kocham cię, zawsze będę-Odwróciłam się do niego i spojrzałam w jego nieskazitelne, niebezpieczne oczy. Poczułam ból w klatce piersiowej. Moje dziecko kopało
-Zobacz, kopie!- Krzyknęłam. Rich wstał i dotknął mojego brzucha. Jego uśmiech był paraliżujący, nie pamiętam kiedy ostatnio widziałam go takiego szczęśliwego.
-Potrzebuje czasu żeby wybrać-Powiedziałam
-Nie ma problemu, masz mój numer-Uściskał mnie na pożegnanie.



*miesiąc później*


byłam w trakcie pakowania walizek i zdjęć gdy nagle zapukał ktoś do moich drzwi. Otworzyłam to był Sam
-Jeszcze coś zostawiłem-Powiedział. Było mi głupio go teraz zobaczyć po tym jak mu powiedziałam że wracam do Richa, złamałam mu serce.
-Ja będę czekał na ciebie-Powiedział ze smutkiem
-Nie kłam, nawet kilka lat?-Powiedziałam i spojrzałam mu w oczy
-Tak. -Zrobił pauzę- Wydaje ci się że kochasz Richa i że robisz dobrze ale gdy tylko będzie ci źle, on będzie umierał na twoich oczach twoje uczucia znikną. To już nie jest miłość, to jest stare uczucie, pierwsza miłość i tak dalej i jest ojcem dziecka nic pomiędzy tym nie ma -Powiedział i wyszedł.

Miał racje? nie uważałam tak jak on. Moim zdaniem on był błędem, złudzeniem czymś pomiędzy początkiem a końcem. Nie chce tracić Richa, nigdy nie chciałam, ma raka czy nie ma ja jestem jego. Nie potrzebuje być jego żoną czy matką jego dziecka, ja po prostu należę do niego.













poniedziałek, 22 grudnia 2014

Rozdział 19"jeśli"

Ledwo co Rich zdążył zamknąć drzwi a ja rozpłakałam się jak male dziecko
-Mam ci tyle do opowiedzenia-Powiedziałam przytulając go
-Chcesz herbaty?-Powiedział ze spokojem-Tylko to na razie mam-Uśmiechnął się do mnie
-Tak, a gdzie masz pokój swój?-Zapytałam
-Na końcu korytarza, na pewno znajdziesz.
Odwróciłam się i poszłam do jego pokoju.
Wszystko w tym mieszkaniu było nowe, niezniszczone i wyglądało tak obco, nie czułam się tutaj komfortowo. Zdjęłam kurtkę i buty i położyłam się do łózka. Kiedy Rich wszedł nawet się nie uśmiechnął tylko usiadł obok mnie.
- Nie płacz, proszę-Powiedział patrząc mi w oczy
-Przegapiłeś najlepsze chwilę. Wtedy jak wróciłam z Paryża do domu bez ciebie strasznie się obżerałam, przytyłam. Jadłam lody, oglądałam samotnie tv i bardzo często zamykałam się w szafie rzucając ubraniami i dopiero rano wychodziłam jak już wszystko przepłakałam.
Tak było do stycznia, zero poprawy. Lekarze stwierdzili u mnie depresje i  miałam chodzić na grupę dla takich jak ja- ciężarnych ale nie poszłam bo nie chciałam żeby ktokolwiek wiedział. Zdałam testy w szkole  i tak własnie skończyłam rok szkolny.
Po nowym roku mama wpadła na pomysł żebym mieszkała sama- Myślała że mi to pomoże. Więc wyjechałam  i znalazłam się tutaj.
Swojego drugiego dnia poznałam Sama w salonie samochodowym. Tak to się wszystko zaczęło, staliśmy się przyjaciółmi po dwóch dniach i przespaliśmy się ze sobą bo moje hormony skakały, bardzo tego potrzebowałam... A potem nawet nie wiem kiedy zakochałam się w nim.
To on mnie zmusił żebym poznała płeć dziecka kiedy byliśmy na zakupach. Wkrótce też poznałam jego rodzinę. Myślałam że wszystko jest okej, że wyleczyłam się z ciebie, że stanęłam na nogi. W końcu sama się utrzymywałam i miałam znajomych których tutaj poznałam dzięki Samowi.
A potem pojawiłeś się ty.. Dzisiaj. Kiedy wszystko było ułożone to zobaczyłam twoją twarz, święcąca w mroku. Te oczy i ten wewnętrzny smutek.
Wszystko we mnie pękło. Myślałam że nie potrzebuje ciebie.
Choćbym nie wiem jak cię kochała już nigdy nie będę umiała z tobą żyć.. Nie po tym jak mnie zostawiłeś. Kocham cię strasznie i teraz wiem że ślub z Samem nie będzie tym czego chce,  będzie niczym. Nie pokocham go, moje serce wybrało ciebie a rozum jego. Chce spędzić z tobą tą noc, chce rozmawiać, chce coś ugotować, chce czuć ciebie dzisiaj, proszę zrób to dla nas-Powiedziałam z płaczem i popatrzałam na niego.
-Najgorsze w tym wszystkim jest to że jesteśmy jak ogień i woda. Ty mnie rozpalasz a ja cię gaszę. Potrzebuje cie w moim życiu tak samo jak ty mnie. Nigdy nie chciałem żebyś odeszła, ale dzisiaj widziałem twoje szczęście... Jeśli zostanę, tutaj w tym miejscu.. I jeśli ty wybierzesz mnie to będziemy szczęśliwy?- Złapał moją dłoń
-Mam raka- Powiedział.-Co zrobisz jeśli zostanę?-Zadał mi ponownie te pytanie. Umrę razem z nim pomyślałam, ale nie umiałam nic odpowiedzieć. Wstałam i ubrałam kurtkę, oraz buty. Płakałam i nie mogłam nic powiedzieć, Co mam zrobić?. Kocham go, strasznie ale on i tak umrze, bałam się. Usiadłam ponownie na łóżku i płakałam. Rich nic  nie mówił, on chyba wiedział że umrę razem z nim.

niedziela, 14 grudnia 2014

Rozdział 18 " jeśli zostanę"

Minęły dwa miesiące. Dużo się zmieniło. Świat dowiedział się że spodziewam się dziecka no i byłam teraz z Samem. Za trzy miesiące rodziłam.
Rodzice Sama poznali moich, zrobiliśmy rodzinny obiad. Moi rodzice byli ze mnie dumni. Cieszyłam się i o dziwo nikt z nich nie miał problemu ze statusem Sama, może dlatego że widzieli jak mnie traktował-A traktował jak księżniczkę. Chodził ze mną na zakupy, poznałam jego znajomych, nawet pracowałam dorywczo. Byłam szczęśliwa no i od tych dwóch miesięcy nie pomyślałam o Richu. Wszystko było coraz lepsze, byłam coraz szczęśliwsza. Sam traktował to dziecko jak swoje, dawał mi miłość. Przestałam płakać a zaczęłam się uśmiechać. Moi rodzice mieszkali trochę z nami w moim domu i dzięki temu bardziej poznali Sama.
Chodziłam do swojego lekarza, sprawdzałam ciąże, wybierałam z tatą salę.. Sam był inny nigdy nikogo takiego nie spotkałam, dawał mi szczęście i pasowało mu to że czasami byłam silniejsza w związku i że utrzymywałam nas bo z jego pensji nawet nie starczyłoby na rachunki. Dopełnialiśmy się.


Dzisiaj Sam miał dla mnie niespodziankę. Powiedział że mam przyjść o 20 mam być w Park Central. Ubrałam na siebie spodnie i koszule w kratkę a na to skórę i wyszłam w koku i nie ogarnięta.

Przebiłam się przez tłum ludzi i zobaczyłam Sama, stał w garniturze, nie wiedziałam o co chodzi przecież ja byłam ubrana normalnie, zobaczyłam też w tłumie naszych znajomych, nasze rodziny. Nie pewna siebie podeszłam do niego a on złapał mnie za ręce
-Chce żebyś była szczęśliwa- Powiedział i złapał za mój brzuch
-Chce traktować to dziecko jak nasze, chce sprawiać że będziesz szczęśliwa. Kocham cię jesteś miłością mojego życia- Zaczęłam płakać a on uklęknął przede mną i wyjął pudełko a w nim pierścionek, był mały ale piękny, jeszcze bardziej płakałam
-Zostaniesz moją żoną?-Powiedział pewny siebie. Podałam mu rękę żeby nałożył ten pierścionek
-Tak- Gdy wypowiedziałam te słowa usłyszałam jak wszyscy otworzyli szampana i popłakałam się ze szczęścia. Moi rodzice podeszli jako pierwsi i zaczęli mnie całować.Byłam w szoku jestem teraz jego narzeczoną, nie wspomnę o tym że było też tutaj dużo fanów mojego taty i wszyscy to widzieli. Przytuliłam każdego i płakałam jeszcze bardziej. To był najlepszy dzień mojego życia i wtedy gdy byłam cholernie szczęśliwa zobaczyłam w tłumie Richa, nie byłam pewna czy to on. Uśmiech z mojej twarzy zniknął i wyrwałam się z objęć. On chyba to zauważył i szedł przed siebie, uciekał przede mną a ja go goniłam. Gdy go już dorwałam spojrzałam na niego, tak to był on
-Co ty tutaj robisz?
-Nie byłem zaproszony?-Powiedział prawie ze łzami w oczach
-Nie wiem ja tego..-Przerwał mi
-Nie byłem, ale wiedziałem o tym dowiedziałem się przez przypadek jak spotkałem twojego tatę. Nie chciałem tutaj przyjść ale musiałem zobaczyć uśmiech.. On naprawdę dał ci wszystko co chciałaś-Powiedział.
Nigdy nie widziałam żeby mężczyzna prawie płakał, serce mi pękało
- Nie płacz Lil-Wyszeptał-Teraz stworzysz rodzinę, nie będę twoim ciężarem jeśli nie chcesz nigdy nie zobaczę tego dziecka.. Chociaż chciałbym ją przytulić i powiedzieć " Jestem twoim tatą i dupkiem który zostawił twoją mamę"
-Dlaczego mnie zostawiłeś?
-Bo nie spełniałem żadnych wymagań twojej rodziny. Nie miałem rodziców których polubią, nie miałem pracy, nie miałem pieniędzy.
Serce mi pękało z każdym jego słowem
-Ale miałeś mnie-Powiedziałam znowu płacząc
-Nie miałem, nigdy nie byłaś moja... Chociaż myślałem że jesteś tą jedyną, dalej tak uważam- Powiedział.
Bogu dzięki że byłam teraz daleko od tego tłumu bo płakałam, płakałam bo teraz nie byłam pewna
- Jeśli powiesz że mnie chcesz.. Ja zostanę z tobą
-I co zrobisz jeśli zostanę?
-Nie wiem. Czuje teraz wszystko. Kocham Sama ale gdy ciebie widzę nic się nie liczy- Płakałam a Rich mnie uspokajał
-Ja to spieprzyłem.. Proszę nie rezygnuj z tego co daje ci szczęście ale proszę nie odbieraj mi dziecka, chcę być przy porodzie, chce je dotykać i całować na dobranoc, chce być ojcem-Powiedział patrząc mi w oczy
-Jesteś ojcem, zawsze będziesz
- Znalazłem pracę tutaj i mieszkanie. Będę zarabiać i płacić na dziecko, ja ja kocham naprawdę- Rozpłakał się. Mój boże facet płakał przede mną z miłości do swojego dziecka i z miłości do mnie a ja wybrałam innego
-Nigdy ci tego nie zabiorę, obiecuje. Proszę zadzwoń jutro i pojedź ze mną do lekarza, tylko mi sami okej?-Zapytałam
-Dobrze. A teraz wróć i ciesz się
-Postaram się-Powiedziałam.
Przytuliłam go jeszcze na pożegnanie i wróciłam.
Wszyscy się pytali gdzie byłam więc powiedziałam że w toalecie. Chyba tylko mój tata widział że płakałam i wcale nie byłam w toalecie, więc wziął mnie na stronę
-Czy on tutaj był?-Zapytał
-Tak tato-Powiedziałam zakrywając oczy
-Co mówił?
- Że chce  mojego szczęścia ale żebym mu nie odbierała dziecka, że  ma tutaj dom i pracę że będzie płacił za dziecko że chce być przy porodzie że.. Je kocha i że to on nie spełniał tych kryteriów dlatego odszedł i że byłam tą jedyną- Płakałam i przytuliłam się do taty
-Co czujesz?-Zapytał i mnie mocno przytulił- Kochanie ja chce tylko twojego szczęścia..
-Ale tato, co mam zrobić. Rich.. Znasz go a Sam jest inny..
-Ja nie chce żebyś cierpiała, wyobraź sobie życie z Samem a potem z Richem
-Nie wiem co jest lepsze. On był.. Myślałam że Rich jest tym jedynym-Wypowiedziałam i nie mogłam przestać płakać. Tata zawołał moją mamę i poprosił żeby mnie zawiozła dzisiaj do Richa do jego mieszkania bo ma jego adres i żebym z nim została i porozmawiała. Mama miała skwaszoną minę ale chyba pierwszy raz w życiu wiedziała co czuje i nie była zła. Całą drogę mnie uspokajała i powiedziała że Samowi powie tata że pojechałam gdzieś z tobą na noc. Nie była zła, wręcz przeciwnie dawała mi miłość
-Mamo co mam zrobić?
-Za każdym razem jak widzisz Richa czujesz wszystko i go kochasz ale on nie może dać ci tego co potrzebujesz..Ale jeśli daje ci szczęście to wybierz go bo pamiętaj on zawsze będzie ojcem twojego dziecka.. I nigdy już go nie zapomnisz-Powiedziała jak prowadziła mnie na górę
-Potrzebuje chyba czasu.. Muszę wybrać
-Masz jeszcze ten czas.. To że Sam ci się oświadczył nie znaczy że zaraz będzie po wszystkim a poza tym Sam chce twojego szczęścia więc to co wybierzesz on uszanuje-Powiedziała i pocałowała mnie w czoło.
Zapukałyśmy do drzwi, Rich otworzył i był w szoku
-Dzień dobry-Przywitał moją mamę
-Zajmij się nią, macie dużo do pogadania.-Powiedziała i go przytuliła. Nie mogłam uwierzyć ona go przytuliła. Jeszcze raz mnie pocałowała i poszła
-Wszystko okej?-Zapytał Rich i zamknął drzwi
-Nie.. Nic nie jest okej....


sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 17 " Dom"

-Dziękuje-Szybko odparłam i wzięłam kawę
-A kwiaty?-Pokazał na nie palcem
-Wstawisz?,są śliczne-Powiedziałam i upiłam łyk kawy.
Za jakie grzechy to wszystko było takie skomplikowane..
-Co się stało?-Zapytał i usiadł obok mnie
-Nic takiego
-Wcale nie-Powiedział wyłączając mój komputer
-Dziękuje za pokój
-Nie ma za co, ale nie zmieniaj tematu
-Naprawdę nic się nie stało, idziemy dzisiaj do tego pubu?
-Jasne że tak, obiecałem ci. Musisz poznać ludzi wyjść gdzieś
-No właśnie a o której?
-20 pasuje?-Zapytał
-Tak, idealna godzina
Była dopiero 10, jeszcze 10 godzin. Mój boże nie miałam siły na to.
-Ja jadę do rodziny, wiesz?-Powiedział i wstał
-Jak to?
-No bo dopiero o 20 mamy gdzieś wyjść, a nie zamierzam całego dnia przesiedzieć i nic nie robić poza tym nie masz humoru i nie chce być ciężarem
-A mogę z tobą?-Będę tego żałować ale nie chciałam też tutaj zostać
-Ale masz brzuch a tam jest moja siostra..
-Nie uwierzy jak powiem że przytyłam?
-Uwierzy ale nie będziesz czuła się dziwnie?. Nie znasz ich a poza tym chciałaś wszystko ukryć
-Nie jestem sławna, jestem normalna, bogata ale nic więcej-Powiedziałam wstając
-Okej, to czekam w aucie.


Własnie to mnie wkurzało że byłam tak traktowana, przez każdego. Czy ja już zawsze dla każdego faceta będę bogata i sławna?
Poszłam do szafy i myślałam co ubrać. Skoro tam ma być jego siostra która się mną interesuje muszę wyglądać co najmniej tak jak wyglądam zazwyczaj.
Było zimno i musiałam poszukać czegoś specjalnego. Buty wysokie zakryte były odpowiednie. Hm ale co dalej?. Miałam czarny płaszczyk z jednej kolekcji, do tego mogłabym ubrać białą bluzkę na długi rękaw i spodnie z wysokim stanem z kolekcji dla ciężarnych które mi mama załatwiła. Spodnie były luźne na dole, to znaczy że nie rurki, wyglądały naprawdę niesamowicie, czarne i luźne ale tak naprawdę z wysokim stanem który mógł ukrywać mój brzuch.
Do tego rozpuściłam włosy ale zrobiłam kitkę bo jeszcze miałam długie włosy i dobrze to wyglądało. Żeby się nie wysilać przyczepiłam doczepiane rzęsy i pomalowałam się szminką w kolorze mojej skóry. Wszystko było gotowe. Sam na pewno jest wkurzony bo zajęło mi to 40 minut, ale musiałam dobrze wyglądać.
Zeszłam na dół i wsiadłam
-Wow, ale się ubrałaś
-Wiesz kiedyś zawsze tak wyglądałam-Zaśmiałam się i zapięłam pas
- ładny masz płaszczyk
-Poczekaj aż zobaczysz moje spodnie z kolekcji dla ciężarnych, są z wysokim stanem i maskują brzuch.
-To dobrze, ciesze się że mogłaś się tak ubrać
-Dlaczego?
-Bo pewnie ci tego brakowało
-Strasznie-Popatrzałam na niego-Brakuje mi wszystkiego z mojego starego życia. -Dodałam i zaczęłam robić coś na telefonie.
Sam ani drgnął, nawet nie patrzał na mnie. Może pomyślał że odwaliłam się bez sensu ale jadę do jego rodziny jako Lili Jenner a nie jako Lili w ciąży.
Zatrzymaliśmy się przy małym ale na swój sposób ślicznym domku. Otworzyłam drzwi i wysiadłam. Zanim Sam to zrobił byłam już przy wejściu.
Usłyszałam chyba jego mamę która własnie otworzyła mi drzwi
-Dzień dobry-Uśmiechnęłam się a za mną stał już Sam
-Mamo, to Lili, mieszkam z nią-Powiedział.
Jego mama była naprawdę miła, od razu mnie przytuliła i zaparzyła mi herbatę. Usiadłam w salonie i zobaczyłam zabawki dziecka. Od razu złapałam się za brzuch i pomyślałam o swojej przyszłości. Nagle prawdopodobnie tata Sama usiadł obok na fotelu
-Dzień dobry-Uśmiechnęłam się
-Wiem kim jesteś-Powiedział i się zaśmiał
Poczułam się niezręcznie
-Nie bój się, nie będziemy rozmawiać o twoim tacie-Ponownie się zaśmiał
-Mi to wcale nie przeszkadza ale teraz go nie widziałam
-Tak bo jest w trasie ze swoimi nowymi utworami, kupiłem tą płytę, mam każde. -Uśmiechnął się
-Ja nie poszłam w jego ślady
-Ani w mamy, jesteś zupełnie inną jednostką- Usłyszałam głos kobiety. Odwróciłam się
-Lindsay-Przedstawiła mi się i podała rękę. Wstałam i ją przytuliłam.
Wiedziałam że wszyscy strasznie się cieszą, może nawet czują się podnieceni i musiałam to skomentować
-Nie jestem sławna-Usiadłam i wzięłam łyka herbaty-Jestem bogata, moi rodzice po prostu tacy są, nie chce żebyście czuli się niezręcznie. Mieszkam z Samem bo mi pomógł a ja nie chciałam być sama.
-Lindsay złapała mnie za rękę, to było dziwne
-Wiem ale po prostu chce ci powiedzieć że uwielbiam cię. Śledzę cię i zawsze oglądam każdą kolekcje. Próbuje ubierać się podobnie do ciebie-Zaśmiała się-A tak poza tym masz niesamowity gust nawet teraz wyglądasz jak gwiazda
-To przez to że to wszystko jest drogie-Odparłam- Gdybym nie miała pieniędzy pewnie ubierałabym się inaczej ale po prostu mam to co chce i to mi ułatwia-Odparłam uśmiechem
-Masz dziecko prawda?
-Tak to dziewczyna, zaraz pewnie wstanie i będę musiała ją nakarmić
-Będę mogła ci towarzyszyć?
-Owszem


Kilka godzin minęło naprawdę szybko, pomogłam Lindsay z dzieckiem, porozmawiałam z ojcem Sama i z jego mamą. Czułam się tam naprawdę dobrze, jak w rodzinie. Było widać że ją tworzyli. Obiecałam że tata Sama pozna mojego i będzie mu mógł podziękować i porozmawiać bo będą w Nowym Yorku. Linds- Pozwoliła mi siebie tak nazywać zaprosiłam na kawę w niedziele i obiecałam że dam jej ubrania których nie noszę, a z mamą Sama pogadałam na poważnie i osobności bo zauważyła jak się uśmiechałam do dziecka i jak robiłam to wszystko z zapałem.. Dowiedziała się że jestem w ciąży.Sam miał racje że przed jego rodziną nie da się niczego ukrywać i choćbym nie wiem jak tego nie chciała musiałam powiedzieć, przecież ona była w ciąży z dwójką dzieci i tak jakby z Lindsay była, przechodziła przez to. Z dnia na dzień to było coraz łatwiejsze- Mówić o tym że spodziewam się dziecka. Przełamałam się


W drodze powrotnej rozmawiałam z Samem o wszystkim o jego rodzinie o mojej. Pytał się mnie czemu obiecałam tyle rzeczy a ja mu wyznałam że nie zamierzam go zostawić i wtedy stało się to.. Pocałowaliśmy się. Nie dlatego że mieliśmy ochotę na seks, chciałam to zrobić.
Tego dnia nawet nie myślałam o Richu, skupiałam się tylko na Samie, czułam że w końcu byłam dla kogoś ważna taka jaka byłam, on nie chciał mnie zmieniać, on chciał mnie taką jaką byłam i to było niesamowite.


wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 16 " Oczarował mnie"

Gdy Sam powiedział te wielkie słowa zgasiłam światło i poszłam spać. Czułam się dziwnie, nawet gorzej. Nie sądziłam że między nami może być cokolwiek a teraz on mi mówi że jestem dla niego wszystkim chociaż znamy się 5 dni. Czułam się okropnie, wiedziałam że on nie śpi, odwróciłam się do niego i złapałam za rękę
- Będzie dobrze
-To powinna być moja kwestia- Zaśmiał się
-I moja-Otarłam swoją brodę o jego tors
-Nie rób tak
-Dlaczego?
-Nie chce myśleć że ci zależy
-Ale mi zależy, chce jutro pomalować pokój dziecka i go w końcu dokończyć
-Jutro mam pracę
-Wiem zrobię to sama. Co robimy w piątek?
-A co chcesz?
-Chce iść do jakiegoś baru, nigdy w nim nie byłam
-Okej masz to jak w baku-Zaśmiał się.
Przestaliśmy gadać i poszliśmy spać.




 Obudziłam się rano, ubrałam dresy i poszłam do pokoju dla dziecka. Przyszykowałam farbę, odsunęłam szafki i zaczęłam malować, nagle przerwał mi telefon. Numer nieznany, odebrałam i powiedziałam  " Halo" To co usłyszałam zmieniło wszystko
-Lil, hej-Powiedział. Jego głos, boże tęskniłam za nim
-Jak tam?-Zapytałam jakby nasza rozmowa nigdy się nie skończyła
-Głupio.. Powinienem z tobą porozmawiać-Dodał
-A mamy o czym?, przecież pozwoliłeś mi odejść, jest styczeń..pozwoliłeś mi odejść na końcu października
-Chciałem żebyś nie miała problemu jakim jestem
-Nie tłumacz się tak- Powiedziałam i odłożyłam pędzel -Wybrałeś taką drogę która byłaby łatwiejsza, cierpiałam do stycznia, płakałam próbowałam się z tobą skontaktować.. A ty zjawiłeś się w naszym mieście i uciekłeś nawet wzrokiem od mojej mamy. Nawet nie wiesz jakie mamy dziecko, co noszę pod sercem..-Popłakałam się
-Chce z tobą porozmawiać. Masz rację źle zrobiłem..
-przynajmniej się przyznajesz
-Mam jakieś szansę zobaczyć ciebie?
-Jestem w Nowym Yorku, mam swoje mieszkanie, będę szukać pracy. Jestem samodzielna a wiesz dlaczego?. Dla naszego dziecka, które wychowam i nauczę żyć.-Powiedziałam ze złości
- Gadałem z twoim tatą- Powiedział po chwili- To będzie dziewczynka, wiem że jest zdrowa i wiem wszystko Lil co się działo, ciągle utrzymuje z twoim tatą kontakt
-Dlaczego nie ze mną?!, kim ja byłam dla ciebie tak właściwie, kochałeś mnie?
- Ponad życie ale straciłem cię i wiem że już tego nie odbuduje- Zabrakło mi powietrza
-Jak kiedyś tutaj będziesz to zadzwoń, pogadamy normalnie.. Rich ja też cię kocham, wciąż. -Powiedziałam i się rozłączyłam.


Nie mogłam uwierzyć że zadzwonił i udawał jakby nigdy nic się nie działo. Otarłam łzy i wróciłam do malowania.




Była już 20 godzina i byłam bardzo zmęczona więc wzięłam prysznic i poszłam do łózka. Położyłam się i usnęłam.


Rano gdy się podniosłam nie było już Sama, nie widziałam go dobę ale nic się nie stało. Od razu skierowałam się do pokoju i zobaczyłam że wszystko było poukładane, pewnie zrobił to Sam gdy farba wyschła. Byłam mu za to wdzięczna bo ja już dzisiaj nie miałam na nic siły, ta rozmowa z Richem kosztowała mnie bardzo dużo.
Nie miałam dzisiaj na nic ochoty, czułam jak moje dni się rozpłynęły i miałam ochotę uciec a wtedy ku mojemu zdziwieniu zobaczyłam Sama który stał w drzwiach z bukietem kwiatów i kawy. Nie wiedziałam co mam zrobić, byłam załamana.


sobota, 6 grudnia 2014

Rozdział 15

Byłam taka szczęśliwa że Sam zamieszka tutaj, może w końcu uda mi się znaleźć jakiś znajomych, i wszystko pójdzie tak dobrze, jakbym chciała.
Wzięłam ciepły prysznic a Sam zrobił nam kolacje do łózka bo nie miałam dzisiaj siły na więcej nić moje łóżko.
Wyszłam i ubrałam piżamę. Sama jeszcze nie było w pokoju więc zapaliłam lampki i czekałam na niego, w końcu przyszedł
-To ja śpię od lewej?
-Tak- Zaśmiałam się.
Poddał mi herbatę i tosta. Musze przyznać że naprawdę było to dobre. Herbata kojarzyła mi się z Rushem bo to on nauczył mnie pić herbatę ale ta była inna, była z cukrem i była przepyszna, była ciepła.
-Smakuje ci ?
-Tak, szczególnie herbata-Powiedziałam
-Opowiedz mi coś o sobie
-Przecież wszystko wiesz-Powiedziałam
-Wiem tyle co moja siostra mówiła
-A co mówiła?
-Jedyne co pamiętam to mówiła że jesteś bardzo miła i ponoć zapłaciłaś coś na jakieś konto charytatywne no i obserwuje cię wszędzie gdzie masz profile, jest strasznie tobą oczarowana
-Szczerze to nie wiem dlaczego bo nie jestem sławna
-Masz sławne nazwisko i ludzie cię kojarzą, wiesz po prostu ktoś się tobą interesuje w świecie mody i tutaj nie możesz zaprzeczyć, bardzo dużo reklamowałaś
-Tak, ale to nie dlatego że chciałam, mama do pewnych rzeczy mnie zmuszała, uważała że stać mnie na dużo i z moją urodą mogę dużo osiągnąc
-A stosujesz jakaś dietę czy po prostu taka jesteś?
-Po prostu taka jestem. Nigdy nie robiłam żadnej operacji na moje usta a media tak twierdzą, a to nie  prawda po prostu takie mam a dobry makijaż je podkreśla, tak samo jak nigdy nie doczepiałam rzęs ja stosuje odżywki. Nigdy nie byłam na żadnej siłowni ani nie ćwiczyłam. Jak byłam mała byłam gruba, ale za to słodka, z czasem przestałam tyle jeść i jakoś to ciało się zrobiło. Moja mama jest bardzo szczupła ale to też tak z natury. Przyznam że raz byłam na diecie ale to od lekarza bo miałam problemy jakieś tam zdrowotne i tak wyszło.
-A coś jeszcze?-Zapytał z zaciekawieniem
-Nie poznałam żadnej gwiazdy osobiście, oprócz zespołu taty. Nigdy też nie byłam na żadnym koncercie oprócz taty.
-Wow.- Popatrzał na mnie- A ten chłopak?
-Rich
-Jesteś gotowa mi coś powiedzieć?
-Chyba tak, chciałabym móc z kimś o nim pogadać, bo zawsze robiłam to z tatą
-Jesteś z tatą bardzo blisko co?
-Tak, bo moja mama była zawsze zimna dla mnie, nie dlatego że mnie nie kochała, po prostu chciała nauczyć mnie życia
-A teraz jak ci się z mamą układa?
-Teraz jest idealnie
-To co z Rich'em?-Zapytał
-Jak chodziłam do szkoły- a chodziłam i to nie do prywatnej tylko normalnej  i miałam znajomych i tak dalej.. Pewnego dnia on wszedł do klasy i okazało się że jest nowym uczniem. Nie gadaliśmy ale ciągle patrzeliśmy na siebie, ja wiedziałam że to miłość od pierwszego wejrzenia.
Potem mieliśmy projekty, na początku to nic nie znaczyło, ale gadaliśmy bardzo dużo na tych projektach bo byliśmy razem w parze i spotykaliśmy się po szkole.. I pewnego razu zabrałam go do domu na plaży, tam pierwszy raz się przytuliliśmy.. Potem były moje 18 urodziny i ja zaprosiłam tylko go.. Zrobiłam makaron bo tylko to umiem gotować, pokazałam mu dom i wyznałam miłość. Wtedy też straciłam cnotę ale nie w taki tradycyjny sposób jak moje koleżanki, ja z nim uprawiałam miłość. Po tym wszystkim byliśmy razem i było dobrze dopóki nie ten cholerny wywiad gdzie ogłosiłam to każdemu. Mama była tak wściekła-Powiedziałam ze łzami
-Na pewno chcesz dalej mówić?
-Tak..-Otarłam łzy i wzięłam łyk herbaty- Mama mi powiedziała że nie mogę z nim być, ja jestem bogata a on nie, nie pozwoliła nam być razem i się rozstaliśmy. Płakałam wtedy dniami i nocami i tata załatwił mi coś. Wyjazd do Paryża z nim. Pierwszy tydzień z nim robiliśmy wszystko z pieniędzmi bo chciałam mu to pokazać..Zakupy i tak dalej a w drugim tygodniu mieliśmy robić wszystko bez pieniędzy, on strasznie chciał zmienić moje poglądy, chciał mi pokazać jak to jest.Wtedy piłam rano zimną herbatę bez cukru i jadłam starą bułkę, chodziliśmy po mieście i zabrał mi wszystkie moje ubrania i kosmetyki ale to nie było ważne, ja go kochałam.. Na koniec tygodnia wiedziałam że jesteśmy w ciąży, znaczy że ja jestem bo on skończył we mnie, to było takie dynamiczne, on był pewny siebie i kiedyś też był bogaty ale wszystko stracił. Tak go kochałam.. Niestety mama do mnie zadzwoniła w ostatnim tygodniu pobytu tam i powiedziała że przyjedzie. On się wkurzył, ale nie tak bardzo o moją mamę tylko o to że za wszystko mu płaciłam, bo kupiłam mu pokój obok, wszystko robiłam dla niego żeby był obok i on uważał że nie jest mężczyzna w tym związku ale to nie moja wina, on nie miał pieniędzy miałam mu pozwolić spać na dworze? Byłam załamana i wtedy to wszystko się rozplatało..
-W jaki sposób?-Otarł łzy z moich policzków
-Jak przyjechała mama to wiedziała wszystko od taty i pozwoliła mi z nim być, ale Rich nie wiedział że jestem w ciąży i jakoś tak wyszło że mama się ukryła a on wszedł do pokoju, zaczęliśmy rozmowę i ja powiedziałam mu o dziecku bo mama chciała mi udowodnić coś. I wtedy on się przestraszył i powiedział..Dokładnie pamiętam te słowa " Ja nawet nie wiem czy jestem totalnie w tobie zakochany" i WSZYSTKO się rozpadło, mama wyszła i on odszedł, miał gdzieś mnie i moje dziecko, on mnie nigdy nie kochał i ja chyba go też nie.Tak bardzo o nas walczyłam, tak chciałam tego byłam gotowa zostawić dla niego rodzinę, swoje życie, pieniądze wszystko tylko żeby z nim być a on odszedł- Zaczełam płakać a Sam mnie przytulał
-Chciałam się zabić ale nie potrafiłam, mam w sobie nasze dziecko a on mnie nie chce-Nie mogłam się uspokoić. Sam mnie przytulał i mówił że będzie dobrze ale ja w to nie wierzyłam, czułam się tak fatalnie
-Mogłaś mi nie opowiadać bo to tyle dla ciebie znaczy-Powiedział
-Sam, wierzysz w coś takiego jak miłość?
-Nigdy nie miałem dziewczyny.. Czekałem na tą odpowiednią.
-Jak to?-Otarłam łzy
-Ale sypiałeś z dziewczynami
-Nie, wcale nie. Wydawało ci się tak bo byłem pewny siebie prawda?
-Co?-Wstałam,  chyba byłam w szoku
-To z tobą pierwszy raz się przespałem
-Ale przecież, wsadziłeś mi penisa do ust !- Krzyknęłam
-Tak bo to że nigdy tego nie robiłem, nie świadczy że muszę być idiotą i nie umieć tego robić. Umiem bo mam chorych przyjaciół i zawsze o tym gadaliśmy
-Ale jak to? Nigdy nikogo nie kochałeś?.Poczekaj jesteś taki.. Cieszyłeś się z mojego dziecka i z tego że to dziewczynka, nic nie rozumiem-Usiadłam i próbowałam złapać wdech
-Lil przepraszam-Powiedział i wstał
-Za co?-Spojrzałam na niego z góry
-To wszystko jest takie pokręcone i nie uwierzysz pewnie w żadne moje słowo-Odparł i zaczął chodzić w kółko
-Dlaczego nie?
-Pomiędzy nami jest taka różnica. Ty masz dziecko, pieniądze, kochasz kogoś. Jesteś taka piękna i inteligentna. A ja jestem bardzo rodzinny, opiekuje się dzieckiem mojej siostry, mam prace w salonie no i kiedy na ciebie spojrzałem, od razu się zakochałem a jak spędziłem z tobą ten dzień byłem pewny.. Pewny że zawsze będę chciał cię uszczęśliwiać i kochać. Może " kocham cię to za duże slowo" może tego nie rozumiesz ale jestem chorym romantykiem i kocham cię do szaleństwa, to było od pierwszego wejrzenia, czuje teraz wszystko przepraszam.