wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział 9 " To inny dzień"

 Obudziłam się w ten nietypowy poniedziałek. Szczerze? Oczekiwałam jakiegoś zwrotu akcji na przykład Richa z walizkami który informuje mnie że wyprowadzamy się pod namioty, cokolwiek ale nie widziałam nic, właściwie nawet się zastanawiałam czy wczoraj Rich poszedł ze mną spać. PO tej idealnej palcówce padłam jak zabita.
Podniosłam się z łóżka, przetarłam zmęczone oczy. Ah nie wiedziałam co mam teraz robić. Zrobiłam kilka ruchów do stolika gdzie była wczorajsza bułka, ugryzłam ją,Auł!  była twarda, boże zaczęłam się rozglądać dookoła pokoju, o znalazłam herbatę, podeszłam i się napiłam. PFUU- wyplułam na ziemie, boże niedobra, co to jest? zwykła  herbata? oczekiwałam jakieś.. cokolwiek innego tylko nie to.
Usiadłam załamana i dopiero teraz ujrzałam kartkę.
Było napisane na niej że mój telefon został zabrany, moje markowe ubrania schowane, wszystko co było drogie nie istniało w mojej szafie, natomiast miałam kilka tanich ubrań. O! nawet znalazła się odpowiedzieć na śniadanie- Powiedziałam sama do siebie i przeczytałam.
" Śniadanie dostaniesz proste, często takie jadałem, nie jest drogie, może nie pyszne ale się najesz do obiadu". Płakać mi się chciało, serio nigdy się tak nie czułam, mogłam mieć wszystko a teraz musiałam  zjeść to obrzydlistwo, nie zjadłam, chyba wolałabym głodować niż jeszcze raz tego spróbować. Poddałam się.
Podeszłam do szafy NOSZ KURWA- Chyba pierwszy raz powiedziałam przekleństwo. Myślałam że przeklnę jak będę rodzić bo to byłby odpowiedni moment ale nie, zaczęłam teraz. Zobaczyłam.. Boże nigdy nie widziałam takiego czegoś.
Była to sukienka w kwiatki - Boże litości!. Żółta, z niebieskimi kwiatkami i jakiś różowy sweterek a do tego sandałki. Boże jak ja mam to ubrać? To nawet nie był pewnie mój rozmiar. Popłakałam się, Usiadłam w kącie i płakałam. To chyba był zły pomysł, myślałam że Rich ograniczy nasze wydatki, nie wiem zmieni hotel i będziemy robić inne rzeczy ale on naprawdę się w to zaangażował i sprawił że płakałam, targały mną emocje, chciałam krzyczeć. Nie wiedziałam czy mam to ubrać czy nie, nawet nie wiedziałam kiedy on przyjdzie więc po prostu dalej płakałam.

Gdy minęło 15 minut wstałam i powiedziałam " Lil ogarnij się". Wzięłam wdechy i po prostu ubrałam to na siebie, bałam się spojrzeć na siebie. Sięgnęłam do kosmetyczki i posmarowałam się kremem  z filtrem, właściwie tylko to tam miałam. Teraz serio zastanawiałam się jak to się stało, jak on to szybko dał radę usunąć. Gdy już skończyłam podeszłam do lustra.
O mój boże, wyglądałam tragicznie, ta sukienka nie była aż tak zła gdy spojrzałam się na te sandały, jakieś rzymskie, śmierdziały chiną, oh...
Usiadłam na łóżku i zadzwonił telefon.
-Rich Finally czeka już na Panią na dole
-Dziękuję-Odpowiedziałam.\
Była godzina 12 i byłam mega głodna ale wiedziałam że teraz nic nie zjemy bo ponoć to  śniadanie miało starczyć do obiadu.
Zjechałam windą na dół, chyba nie myślałam w tych momentach jakie to dziwne nosić takie ubrania, chciałam zobaczyć Richa i usłyszeć jakieś dobre wiadomości i tak też było. Stanęłam przed nim, nie powiedział mi że ładnie wyglądam ale chyba właśnie o to chodziło.
-Jaki plan?-Zapytałam z nadzieją że usłyszę OBIAD ale tak nie było
-Spacer, to robią ludzie bez tak dłużej sumy na koncie- Zaśmiał się i chwycił mnie za rękę.
Chodziliśmy tu i tam, uśmiechałam się i udawałam że się ciesze, tego dnia wcale nie byłam szczęśliwa ale robiłam to dla niego.
godzina 14, umierałam z głodu
-Teraz coś zjemy-Powiedział całując mnie po dłoni.
Bogu dzięki-Pomyślałam.
 Usiedliśmy w taniej knajpie, tam zjedliśmy ciepły posiłek, porozmawialiśmy. Szczerze? teraz mi się podobało ale nie potrafiłam mu nie powiedzieć nie miłej rzeczy
-Rich, to wcale nie był dobry pomysł-Wyszeptałam
-Dlaczego?
-Zabrałeś mi dobre ubrania, na śniadanie herbata i stara bułka..Chodzimy bez celu, nie podoba mi się a te buty..Nigdy nie nosiłam czegoś gorszego. Płakałam dzisiaj jak spojrzałam do szafy. Długo płakałam, wcale nie byłam szczęśliwa.. i nie będę przez ten tydzień.
-Dlaczego tak od razu to widzisz? Daj mi się rozkręcić, jak skończy się tydzień, podziękujesz mi  za to, wtedy zobaczysz jakie to było piękne.. Jeśli będziesz do tego tak podchodzić to nigdy nic w sobie nie zmienisz i nigdy nie będziesz się cieszyła z naszego życia bo ja taki jestem a ty  zupełnie inna.
Miał racje, znowu niech to szlak.. Czasami o nas myślałam w wolnych chwilach jak na przykład dzisiaj podczas spaceru i też to stwierdzałam, nie pasowaliśmy do siebie a mimo to jednak coś nas do siebie ciągnęło. Czasami miałam dość i rozumiałam dlaczego mama nie chciała go w naszym życiu, bałam się że odkocham się w nim bo nie ma tego co ja a ja przy nim czuję się strasznie dziwnie, jestem zbyt  bogata
-Dobrze masz rację, obiecałam ci-Powiedziałam i wzięłam ostatni kęs.
Była godzina 16, boże pozwól mi umrzeć
Wróciliśmy do hotelu, rozebrałam się z tych zabawnych ubrań i usiadłam na łóżku, teraz potrzebowałam seksu, strasznie.
Rich oparł się o mnie i całował mój brzuch a ja się śmiałam, to powoli zaczynało być przyjemne.
Jego jedna ręka zjechała do mojego punktu. Dotykał mnie tam
-Boże, jaka ty jesteś mokra i gorąca- Wyszeptał.
-To twoja wina-Odpowiedziałam i go pocałowałam.
Zawsze gdy dotykał mnie tam nie umiałam się z nim całować bo cała skakałam ze szczęścia więc nasz pocałunek raczej polegał na gryzieniu warg. Zdjął ze mnie majtki i bluzkę. Popatrzył na  moje nabrzmiałe piersi, znowu się uśmiechałam. Wziął je w swoje dłonie i dotykał a ustami przegryzał moje sutki, było mi coraz lepiej.
-Rich, proszę wejdź we mnie-Wyszeptałam
-Nie, pierw muszę zasmakować ciebie-Powiedział pewny siebie.
Zjechał ustami do mojej mokrej, nabrzmiałej cipki i zaczął ją całować, zawsze robił to w idealny sposób przegryzał, dotykał, trochę lizał a potem ah. Potem wchodził we mnie.
Krzyknęłam  i wbiłam swoje paznokcie w pościel, był taki wielki !. Czasami strasznie mnie bolało ale dzisiaj był ten dzień kiedy nie. Robił kilka ruchów, tych typowych. Było mi jak zawsze dobrze, idealnie. Kiedy już doszłam, a chyba to było za 5 razem, Rich go wyjął i skończył na moim brzuchu.
-Nie ruszaj się- Powiedział i poszedł po papier.
Wszystko ze mnie zmył a ja przeglądałam się jego twarzy, chyba w takich momentach go kochałam, kiedy nie liczyły się dla nas pieniądze i nic innego, tylko widziałam go a on mnie. Strasznie go kochałam
-Kocham cię Lil-Powiedział przytulając się do mnie
-Ja ciebie też-Wyszeptałam w jego ucho.
Byłam ciekawa kolejnych dni, miałam nadzieję że będą lepsze niż ten, bo ten był koszmarny, nigdy takiego dnia nie miałam, nigdy tyle nie płakałam i nie złościłam się co dzisiaj, jak Boga kocham a kocham go całym sercem.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz