sobota, 13 grudnia 2014

Rozdział 17 " Dom"

-Dziękuje-Szybko odparłam i wzięłam kawę
-A kwiaty?-Pokazał na nie palcem
-Wstawisz?,są śliczne-Powiedziałam i upiłam łyk kawy.
Za jakie grzechy to wszystko było takie skomplikowane..
-Co się stało?-Zapytał i usiadł obok mnie
-Nic takiego
-Wcale nie-Powiedział wyłączając mój komputer
-Dziękuje za pokój
-Nie ma za co, ale nie zmieniaj tematu
-Naprawdę nic się nie stało, idziemy dzisiaj do tego pubu?
-Jasne że tak, obiecałem ci. Musisz poznać ludzi wyjść gdzieś
-No właśnie a o której?
-20 pasuje?-Zapytał
-Tak, idealna godzina
Była dopiero 10, jeszcze 10 godzin. Mój boże nie miałam siły na to.
-Ja jadę do rodziny, wiesz?-Powiedział i wstał
-Jak to?
-No bo dopiero o 20 mamy gdzieś wyjść, a nie zamierzam całego dnia przesiedzieć i nic nie robić poza tym nie masz humoru i nie chce być ciężarem
-A mogę z tobą?-Będę tego żałować ale nie chciałam też tutaj zostać
-Ale masz brzuch a tam jest moja siostra..
-Nie uwierzy jak powiem że przytyłam?
-Uwierzy ale nie będziesz czuła się dziwnie?. Nie znasz ich a poza tym chciałaś wszystko ukryć
-Nie jestem sławna, jestem normalna, bogata ale nic więcej-Powiedziałam wstając
-Okej, to czekam w aucie.


Własnie to mnie wkurzało że byłam tak traktowana, przez każdego. Czy ja już zawsze dla każdego faceta będę bogata i sławna?
Poszłam do szafy i myślałam co ubrać. Skoro tam ma być jego siostra która się mną interesuje muszę wyglądać co najmniej tak jak wyglądam zazwyczaj.
Było zimno i musiałam poszukać czegoś specjalnego. Buty wysokie zakryte były odpowiednie. Hm ale co dalej?. Miałam czarny płaszczyk z jednej kolekcji, do tego mogłabym ubrać białą bluzkę na długi rękaw i spodnie z wysokim stanem z kolekcji dla ciężarnych które mi mama załatwiła. Spodnie były luźne na dole, to znaczy że nie rurki, wyglądały naprawdę niesamowicie, czarne i luźne ale tak naprawdę z wysokim stanem który mógł ukrywać mój brzuch.
Do tego rozpuściłam włosy ale zrobiłam kitkę bo jeszcze miałam długie włosy i dobrze to wyglądało. Żeby się nie wysilać przyczepiłam doczepiane rzęsy i pomalowałam się szminką w kolorze mojej skóry. Wszystko było gotowe. Sam na pewno jest wkurzony bo zajęło mi to 40 minut, ale musiałam dobrze wyglądać.
Zeszłam na dół i wsiadłam
-Wow, ale się ubrałaś
-Wiesz kiedyś zawsze tak wyglądałam-Zaśmiałam się i zapięłam pas
- ładny masz płaszczyk
-Poczekaj aż zobaczysz moje spodnie z kolekcji dla ciężarnych, są z wysokim stanem i maskują brzuch.
-To dobrze, ciesze się że mogłaś się tak ubrać
-Dlaczego?
-Bo pewnie ci tego brakowało
-Strasznie-Popatrzałam na niego-Brakuje mi wszystkiego z mojego starego życia. -Dodałam i zaczęłam robić coś na telefonie.
Sam ani drgnął, nawet nie patrzał na mnie. Może pomyślał że odwaliłam się bez sensu ale jadę do jego rodziny jako Lili Jenner a nie jako Lili w ciąży.
Zatrzymaliśmy się przy małym ale na swój sposób ślicznym domku. Otworzyłam drzwi i wysiadłam. Zanim Sam to zrobił byłam już przy wejściu.
Usłyszałam chyba jego mamę która własnie otworzyła mi drzwi
-Dzień dobry-Uśmiechnęłam się a za mną stał już Sam
-Mamo, to Lili, mieszkam z nią-Powiedział.
Jego mama była naprawdę miła, od razu mnie przytuliła i zaparzyła mi herbatę. Usiadłam w salonie i zobaczyłam zabawki dziecka. Od razu złapałam się za brzuch i pomyślałam o swojej przyszłości. Nagle prawdopodobnie tata Sama usiadł obok na fotelu
-Dzień dobry-Uśmiechnęłam się
-Wiem kim jesteś-Powiedział i się zaśmiał
Poczułam się niezręcznie
-Nie bój się, nie będziemy rozmawiać o twoim tacie-Ponownie się zaśmiał
-Mi to wcale nie przeszkadza ale teraz go nie widziałam
-Tak bo jest w trasie ze swoimi nowymi utworami, kupiłem tą płytę, mam każde. -Uśmiechnął się
-Ja nie poszłam w jego ślady
-Ani w mamy, jesteś zupełnie inną jednostką- Usłyszałam głos kobiety. Odwróciłam się
-Lindsay-Przedstawiła mi się i podała rękę. Wstałam i ją przytuliłam.
Wiedziałam że wszyscy strasznie się cieszą, może nawet czują się podnieceni i musiałam to skomentować
-Nie jestem sławna-Usiadłam i wzięłam łyka herbaty-Jestem bogata, moi rodzice po prostu tacy są, nie chce żebyście czuli się niezręcznie. Mieszkam z Samem bo mi pomógł a ja nie chciałam być sama.
-Lindsay złapała mnie za rękę, to było dziwne
-Wiem ale po prostu chce ci powiedzieć że uwielbiam cię. Śledzę cię i zawsze oglądam każdą kolekcje. Próbuje ubierać się podobnie do ciebie-Zaśmiała się-A tak poza tym masz niesamowity gust nawet teraz wyglądasz jak gwiazda
-To przez to że to wszystko jest drogie-Odparłam- Gdybym nie miała pieniędzy pewnie ubierałabym się inaczej ale po prostu mam to co chce i to mi ułatwia-Odparłam uśmiechem
-Masz dziecko prawda?
-Tak to dziewczyna, zaraz pewnie wstanie i będę musiała ją nakarmić
-Będę mogła ci towarzyszyć?
-Owszem


Kilka godzin minęło naprawdę szybko, pomogłam Lindsay z dzieckiem, porozmawiałam z ojcem Sama i z jego mamą. Czułam się tam naprawdę dobrze, jak w rodzinie. Było widać że ją tworzyli. Obiecałam że tata Sama pozna mojego i będzie mu mógł podziękować i porozmawiać bo będą w Nowym Yorku. Linds- Pozwoliła mi siebie tak nazywać zaprosiłam na kawę w niedziele i obiecałam że dam jej ubrania których nie noszę, a z mamą Sama pogadałam na poważnie i osobności bo zauważyła jak się uśmiechałam do dziecka i jak robiłam to wszystko z zapałem.. Dowiedziała się że jestem w ciąży.Sam miał racje że przed jego rodziną nie da się niczego ukrywać i choćbym nie wiem jak tego nie chciała musiałam powiedzieć, przecież ona była w ciąży z dwójką dzieci i tak jakby z Lindsay była, przechodziła przez to. Z dnia na dzień to było coraz łatwiejsze- Mówić o tym że spodziewam się dziecka. Przełamałam się


W drodze powrotnej rozmawiałam z Samem o wszystkim o jego rodzinie o mojej. Pytał się mnie czemu obiecałam tyle rzeczy a ja mu wyznałam że nie zamierzam go zostawić i wtedy stało się to.. Pocałowaliśmy się. Nie dlatego że mieliśmy ochotę na seks, chciałam to zrobić.
Tego dnia nawet nie myślałam o Richu, skupiałam się tylko na Samie, czułam że w końcu byłam dla kogoś ważna taka jaka byłam, on nie chciał mnie zmieniać, on chciał mnie taką jaką byłam i to było niesamowite.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz