poniedziałek, 17 listopada 2014

Rozdział 8 " Więc weź moją miłość zanim odejdę"

Kolejne dni przebiegały następująco, nic specjalnego.
Dzisiaj miał być ostatni dzień kiedy to pieniądze miały rządzić.
Nie chciałam nic mówić ale naprawdę zaplanowałam to idealnie.Limuzyna miała przyjechać o 22. Do tego czasu Rich dostał kartkę z instrukcjami. A mianowicie miał zrobić sobie ciepłą kąpiel, ubrać smoking, odpocząć.  o godzinie 20 przyjedzie po niego auto.
Ja w tym czasie byłam u kosmetyczki, u stylistki i wszystko załatwiałam. Zamówiłam kelnera, i wszystko. Wykupiłam ten stolik, zapłaciłam podwójnie bo bez rezerwacji...
Byłam cały czas zdenerwowana, bo nie wiedziałam czy to mu się spodoba poza tym to było takie dominujące, nie chciałam być dominantą a jednak w tym momencie byłam.
Godzina 20 wiedziałam że Rich teraz schodzi do auta. Czekałam i czekałam. Miał być zabrany  do mnie , na most. Czekałam tam ubrana w czerwoną, długa, błyszczącą sukienkę. Była od stopy do głowy. Idealnie pasowała do czerwonych szpilek. Do tego miałam swoje długie włosy pokręcone i zrobione w koka który idealnie opadał na mój kark. Miałam czerwone, wypełnione usta, długie rzęsy i zrobione paznokcie. Wyglądałam jak gwiazda i tak się czułam.
Brałam szybkie wydechy kiedy zobaczyłam auto które przyjechało. Z niego wyszedł Rich. Podszedł do mnie i się uśmiechnął.
Pokazałam mu naszą kłódkę. Była z naszymi imionami i napisem "  na zawsze" Typowa, nie różniła się niczym,  oprócz tego że była pozłacana.
Pocałowałam ją a potem on zrobił to samo. Przypięłam ją do mostu i nic nie powiedziałam. Wskazałam auto. Rich wiedział że to nie koniec, czekałam aż odjedzie.
Kiedy nie było go już na widoku, przyjechała i moja limuzyna.
Wtedy pojechałam ponownie do stylistki, teraz żeby wyprostować moje włosy i ubrać w krótką sukienkę. Rich był przewieziony na lotnisko. Tam czekał na nas helikopter. Ja już tam siedziałam. Wylecieliśmy. Oglądaliśmy piękny Paryż. Trzymaliśmy się za ręce. Nie rozmawialiśmy bo było nam idealnie, nigdy czegoś takiego nie czułam, to było mocne uczucie.
Gdy się już wszystko skończyło, wylądowaliśmy w miejscu gdzie to się wszystko zaczęło, on wsiadł do swojego auta a ja do swojego.
Znowu pojechałam zmienić kreację.
Bardzo długo się zastanawiałam nad odpowiednim strojem, Chciałam utrzymać coś w stylu czerwonej sukienki, ale odradzały mi to dziewczyny. Stwierdziły że czerwone będzie odpowiednie na most, a teraz muszę wyglądać słodko, żebym nie musiała bardziej dominować.
Więc miałam delikatny makijaż, włosy proste, może lekko skręcone. Czarne szpilki (oczywiście otwarte, więc stopy też musiałam mieć pomalowane) Sukienka była tak samo długa jak czerwona ale była zupełnie inna.
Zaczynała się od szyi, nie miała kołnierza ale zakrywała całe obojczyki i piersi. Była bardzo obcisła. Na biodrach był czarny pasek który podkreślał to co miałam najlepsze- Moją pupę.
Kończyła się na udach- to był jeden czarny, mocny materiał. A od ud do końca miała czarną falbankę, prostą zwyczajną. Otóż ta sukienka była bardzo piękna, było widać moje nogi. Bardzo lubiłam swoje nogi, dlatego ta kreacja tak mi się podobała. Nie wyglądałam jak aniołek ale byłam śliczna i chyba to najważniejsze.



 Kiedy dojechałam na wierze i byłam już niemal stolika, zabrakło mi tchu, stresowałam się dosłownie wszystkim, nawet ta wysokością. Nagle ktoś mnie objął w tali
-Naprawdę dałaś z siebie wszystko-Wyszeptał do mojego ucha
-Dziękuję, starałam się-Odpowiedziałam szybko.
Usiedliśmy przy stoliku i rozkoszowaliśmy się pysznymi daniami.
Czułam się jak w niebie i naprawdę mnie mało dzieliło żeby tam dzisiaj być.
Po skończonym posiłku, patrzeliśmy w gwiazdy. Czułam jak moje motyle stają się coraz szybsze. Nie mogłam ponownie oddychać gdy czułam jego perfumy, kiedy on mnie trzymał w objęciach. Przez te kilka dni nie kłóciliśmy się, nawet nie poruszaliśmy tematu mojej matki, nawet naszego ostatniego razu. Wszystko było idealnie. Mu też się bardzo podobało, dawno nie byliśmy tacy idealni jak teraz, brakowało mi tego ale wiedziałam także że z każdym dniem będzie koniec. Od jutra, od poniedziałku on miał mi pokazać inny świat, bałam się, szczerze? to byłam przerażona.
-Przerażona jesteś, wiem kochanie-Wyszeptał
-Tak, od jutra pokazujesz mi inny świat
-Wiem, dasz radę, postaram się- Zapewnił mnie.
Wsiedliśmy do windy  i pojechaliśmy na dół. Czekała już na nas limuzyna. Teraz mieliśmy pojeździć trochę po mieście ale ani ja ani on tego nie chcieliśmy wiec pojechaliśmy od razu do hotelu.


* trochę później*
Kiedy już tylko mogłam zdjąć swoją sukienkę i stanik i buty - poczułam wielką ulgę. Rich chyba też, Oboje staliśmy nago i patrzeliśmy się na siebie
-Jesteś piękna-Powiedział kiedy moje włosy całkowicie straciły blask, moje usta nie były pomalowane, oczy zmyte- stałam tam zupełnie naga
- Taka ci się najlepiej podobam?-Zapytałam biorąc wdech
-Tak. Jesteś piękna właśnie taka i co najlepsze- Powiedział zbliżając się do mnie
-Jesteś tylko i wyłącznie moja, tylko moja, na zawsze moja
-Weź moją miłość zanim odejdę do nieba- Powiedziałam.
I w tym momencie straciłam kontrolę nad panowaniem, każdy jego dotyk mnie  pobudzał jeszcze bardziej. BOŻE jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze.. nigdy nikt nie robił mi takiej zajebistej palcówki. Chyba miałam najlepszy orgazm na świecie i Rich też to zauważył więc obmył mnie pod prysznicem i położył do łóżka. Kochałam go, najmocniej....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz