Obudziło mnie słońce które przebijało się przez okna. Podniosłam głowę i zobaczyłam jak bardzo mi się tutaj nie podoba, brakuje tutaj przede wszystkim.. Mnie.
Podniosłam się i poszłam sobie zrobić kawę i jakąś kanapkę. Miałam dzisiaj tyle na głowie że musiałam brać się do roboty. Kiedy piłam kawę odpaliłam komputer i przeglądałam różne wiadomości. Nie było żadnej informacji o mnie, raczej wszyscy pisali o moim tacie i nowym projekcie mojej mamy i o tym że nie wystąpię w tej kolekcji. Nic ciekawego, zamknęłam komputer i poszłam ubrać dresy i zrobić koka
Zeszłam na dół do tak jakby recepcji, spisałam adres lokalu gdzie znajdują się wszystkie informacje, gdzie można płacić rachunki i tak dalej. Nie znałam Nowego Jorku jak kieszeni więc wsiadłam w taksówkę i poddałam adres.
Budynek nie był wielki ale całkiem ładny- O ile tak można to nazwać. weszłam tam i czekałam na dyrektora. Chyba nie za bardzo się tutaj mnie spodziewali ale wiedzieli kim jestem. Wpuścili mnie do dyrektora, usiadłam na wygodnym fotelu i się przedstawiłam. Powiedziałam że chce żeby anulowali pieniądze mojej mamy i że ja zapłacę za rok z góry. Poszło to bardzo szybko i nie obyło się bez telefonu do mojej mamy o tej informacji że przelew został anulowany. Odetchnęłam z ulgą jak wszystko się udało. Wyszłam z biura i od razu miałam telefon od mamy
-Lilianno, co zrobiłaś?
-To co powinnam. Anulowałam twoje pieniądze i zapłaciłam swoimi które miałam odłożone za cały rok. Jestem gotowa mamo by zrobić krok
-Ale jesteś pewna że sobie poradzisz?..Nie wątpię w ciebie ale jesteś w ciąży i nie ma przy tobie Richa, ja przynajmniej miałam tatę..
-Mamo najwyżej jak mi się nie uda, wrócę do was. Chce spróbować
-Okej, a wiesz że potrzebujesz pracy?
-Tak i to jest chyba najgorsze bo przecież jestem w ciąży kto da kobiecie w ciąży prace?-Zapytałam i czekałam na jakąś podpowiedź
-Nie wiem ale na pewno sobie poradzisz słonko-Powiedziała-Musze kończyć kocham cię, zadzwonię za kilka dni to mi powiesz jak sprawy się toczą
-Okej-Powiedziałam -Kocham cię- Ja ciebie też-Rozłączyłam się i wzięłam wdech. Nie miałam pojęcia gdzie mam się udać by zdobyć ramki, naczynia, pościel. Miałam w pudełku kilka zdjęć już z brzuchem, jeszcze przed i kilka z Richem. Miałam też parę zdjęć z dzieciństwa i zdjęcia usg. Potrzebowałam bardzo dużo rzeczy ale nie wiedziałam gdzie mam się udać. Wpisałam w internet i wyszło mi kilka ulic, złapałam taksówkę i udałam się na zakupy. Miałam tego naprawdę dużo, gdy wyszłam ze sklepu z wielką torbą- A to było tylko ramki taksówkarz się spojrzał i zapytał
-Będzie więcej tych zakupów?
-Tak...-Odparłam. Wiedziałam że nie zmieszczę tutaj połowy tego co planuje na dzisiaj
-Gdzie mogę kupić samochód?-Zapytałam się i wsiadłam do auta.
Chyba trochę go zawstydziłam bo nie nie uważał mnie za bogatą, bo byłam w dresie i całkiem sama bez mediów. Zaśmiał się i powiedział
-A stać cię?
-Tak-Powiedziałam
Rozmowa się urwała i zabrał mnie do serwisu. Wyszłam z taksówki, wzięłam swoją torbę i zapłaciłam za usługę.
Weszłam tam i zobaczyłam tyle ślicznych aut ale nie wiedziałam jakiego potrzebuje, poza tym nigdy nie kupowałam auta, tata to robił nie miałam pojęcia, oglądałam je wszystkie i każde było dla mnie wyjątkowe ale wiedziałam też że nie mam tyle pieniędzy, potrzebuje mieć auto duże na teraz bo mam zakupy ale potem poruszanie się dużym autem będzie tylko problemem ale jak urodzę dziecko to musi to być bezpieczne auto. Wszystkie które mi się podobały były za drogie, nie było mnie stać, tak dziwnie to było powiedzieć " nie było mnie stać"
Usiadłam na ławce i zadzwoniłam do mamy.
Powiedziała że powinnam mieć w portfelu jedną z kart i numer do banku. Mama powiedziała że tam zadzwoni. Po kilku minutach zadzwoniła do mnie i powiedziała że mam już wystarczająco dużo pieniędzy ale ona nie wie jakie mam kupić auto. Popłakałam się, może nie tyle co się popłakałam ale wzruszyłam, nie wiedziałam co mam zrobić, rozłączyłam się i w tym momencie podszedł do mnie pewien mężczyzna
-Dzień dobry, w czym mogę pomóc?
-Obejrzałam wszystkie auta i nie wiem jakie jest dla mnie odpowiednie, muszę je miec duże na teraza potem będę potrzebowała mniejszego a za pół roku mega bezpiecznego bo będę miała dziecko- Powiedziałam i spojrzałam się na faceta, wyglądał na rozbawionego
-Niech zgadnę,-Popatrzał na mnie i podał mi rękę, był bardzo miły
-Jesteś samotna i bogata, nigdy nie wybierałaś auta a poza tym w swoim rodzinnym domu masz ich tak dużo że właśnie mogłabyś mieć każde na inny tydzień, nie wiesz co masz zrobić i przyszłaś do serwisu ale nie możesz kupić trzech aut, poza tym nie znasz Nowego Jorku -Powiedział i popatrzał na mnie
-Jestem Lil Jenner-Wyszeptałam i się uśmiechnęłam
-Wiem, moja siostra bardzo cię lubi, a mój tata słucha twojego taty, znam cię-Uśmiechnął się
-Znasz moją rodzinę, ja nie jestem sławna
-No nie jesteś.
-I co mam zrobić z tym autem?
-Znam taki serwis..
-Jaki?
-Ale to nie są nowe auta
-Ale sprawne?
-Tak i mam pewien pomysł. Kupimy te trzy ale nie jednego dnia, kupisz dzisiaj jakiś wielki na te kilka dni, potem mniejszy a potem kupisz sobie jakiś tutaj..
-My?-Zapytałam bo gościu mówił w liczbie mnogiej a ja nawet nie znałam jego imienia
-Jestem Sam, Jesteś trochę zagubiona a ja chce ci pomóc poza tym tutaj pracuję i wiem że nie znajdziesz auta odpowiedniego
-Ale mówisz że mam kupić trzy auta a ja mogę mieć tylko jedno
-Słuchaj, to wypożyczysz je
-Co?-Nie rozumiałam nic
-Kupisz jeden, sprzedasz kupisz drugi, rozumiesz?-Zaśmiał się
-Ale jak mam tam trafić?
-A widzisz tak się składa że skończyłem własnie pracę i zabiorę cię tam
-Ale ja muszę dzisiaj mieć auto, ja muszę kupić bardzo dużo rzeczy...-Powiedziałam
-Okej, mogę nawet z tobą po nie pojechać
-Naprawdę? a co będę musiała zrobić?, jesteś dla mnie zbyt miły
-Pójdziesz ze mną kiedyś na kolacje?-Zapytał,
Niech to szlak był pewny siebie i bardzo przystojny. Miał brązowe włosy, i niebieskie wielkie oczy i niesamowity uśmiech. Jego figura przypominała jakiegoś modela, był bardzo przystojny i nie rozumiałam dlaczego pracuje tutaj bo mógłby zrobić karierę, na pewno był zajęty a jak nie to uganiały się za nim tłumy. Nie wiem czemu o tym pomyślałam przecież i tak mnie nic z nim nie połączy bo ja mam dziecko, i znając moje życie i tak by nam nie wyszło.
*kilka godzin później*
-Dziękuję-Powiedziałam do niego
-Za co?
-Za ten serwis, za chodzenie ze mną i trzymanie mi toreb, i za to że jutro jeszcze ze mną pojedziesz- Uśmiechnęłam się
-Nie chce być nachalny ale wniesiesz to wszystko?-Zapytał
-Nie za bardzo, ale nie chce cię już tak wykorzystywać
-Nie robisz tego, tylko po prostu nie wiem czy mogę wejść na górę, czy mogę ci to zanieść
-Możesz a czemu by nie?
-To trochę dziwnie ale twoi rodzice są sławni, pewnie nie lubisz obcych ludzi
-Dla mnie już nie jesteś obcy a teraz mi pomóż-Powiedziałam i zamknęłam drzwi.
Byłam strasznie głodna ale nie mówiłam tego mu bo nie byłam jeszcze na etapie by mu cokolwiek mówić, okej spędziliśmy kilka fajnych godzin i jutro on ma wolne i czeka nas to samo ale to nic nie znaczyło
Sam wniósł ostatnią torbę i czekał na przedpokoju
-Wejdź-Krzyknęłam z kuchni
-Okej-Powiedział i przyszedł do mnie
-Urządzasz się-Stwierdził-Chcesz się czuć jak w domu?
-Tak, a co?
-Bo masz tyle ramek.
-Ha, tak i jeszcze nie zapomnij o pościeli, naczyniach, ozdobach. -Stwierdziłam
-Tak, a masz tutaj sprzęty AGD?
-Tak tutaj jest full wypas, mam tutaj wszystko i co najlepsze to wszystko tak jakby należy do mnie-Zaśmiałam się
-Więc jakbyś chciała nową kanapę to tą możesz wyrzucić?
-Tak właśnie, bo to wszystko jest ubezpieczone i jest totalnie moje-Zaśmiałam się
-Napijesz się czegoś? Mam tutaj na myśli wodę, tylko to posiadam-Znowu się zaśmiałam
-Okej, możesz mi nalać
-Właśnie takie jutro czekają nas zakupy-Powiedziałam i podałam mu szklankę wody
-Jedzenie?
-Tak, ubrania i kosmetyki, wtedy będę miała już z głowy-Powiedziałam i poczułam jak dziecko mnie kopie. o Szlak zapomniałam totalnie o tym że Sam nie wiedział że jestem w ciąży ale nie ufałam mu na tyle by to powiedzieć bo co jeśli powie coś swojej siostrze, albo prasie albo komukolwiek kiedykolwiek.Nie wiedziałam co mam zrobić przecież jutro oddajemy auto i kupujemy jakieś małe, jak ja potem poradzę sobie z taką ilością?.
-Hm?-Zapytał
-Tak?
-Trochę się zamyśliłaś
-Tak, myślałam o tym co dzisiaj muszę jeszcze zrobić
-Mogę ci pomóc?-Zapytał
-Jest późno, nie będziesz zmęczony
-Jutro mam wolne, poza tym mamy jutro też tyle spraw
-Dlaczego to wszystko robisz?-Zmieniłam temat-Dlatego że jestem bogata, że moi rodzice są sławni? czy o co chodzi?-Zapytałam i trochę się od niego odsunęłam, szczerze to byłam trochę przerażona z obcym człowiekiem zrobiłam tyle i teraz go wpuściłam do domu, rodzice by mnie zabili, jestem zbyt łatwo wierna
-Bo widziałem jak płakałaś-Odpowiedział to tak przyjemnie że aż zrobiło mi się ciepło w sercu
-Naprawdę?
-Widziałem jak wchodziłaś z tą torbą, oglądałaś te auta i wiedziałem kim jesteś więc nie zwracałem uwagi, bo do nas dużo takich osób przychodzi ale potem siedziałaś i płakałaś. Wtedy skojarzyłem każde fakty, twój tata jest w trasie a mama ma nowy projekt i podróżuje a ty chcesz się usamodzielnić, bałem się podejść ale to zrobiłem, tylko nie znałem twojej reakcji, nie wiedziałem czy nawet się do mnie odezwiesz
-Jestem strasznie naiwna prawda?-Zaśmiałam się i napiłam wody
-Trochę tak ale to dlatego że jesteś przyzwyczajona pewnie do rozmów o sobie, o dzieleniu się sobą z ludźmi.
-Trochę tak ale wiesz.. Moje nazwisko mi często przeszkadza, nie mam przyjaciółek czy znajomych od serca, mam tylko rodzinę.
-No własnie i teraz masz mnie tutaj-Powiedział
-Okej to możesz mi pomóc.-Wstałam i zaprowadziłam go do pokoju.
Zaczęliśmy rozpakowywać zdjęcia i wkładać w ramki, i układać na półkach, nagle zobaczyłam że Sam wyciągnął zdjęcie usg
-A to w ramkę?-Zapytał
Totalnie osłupiałam, chyba mi się świat zawalił pod nogami
-To będzie szło.. do pokoju dla dziecka-Powiedziałam niepewnie i podeszłam do niego
-Jesteś w ciąży?-Powiedział kiedy brałam od niego to cholernie zdjęcie
-Yhm.. mhm..Tak..Nikt o tym nie wie, Sam proszę to jest moja tajemnica rodzinna-Powiedziałam ze łzami w oczach
-Ej, ej Lil nie płacz-Otarł moje łzy-Nie powiem
-Ale skąd mam mieć pewność, twoja siostra mnie lubi, twój tata słucha mojego taty i .. Ja nie chce by ktokolwiek się dowiedział
-Więc dlatego tutaj przyjechałaś, bo pewnie chciałaś zacząć nowy etap
-Tak, znaczy nie.. Chciałam zapomnieć o ojcu tego dziecka. Zdałam wszystkie testy w szkole i odbieram dyplom w czerwcu, kilka dni po porodzie, to miał być sekret
-Dobrze nie powiem, nie chce tego robić, rozumiem że jest ci ciężko
-Tak
-I pewnie jutro będziemy jechać także po rzeczy do tego pustego pokoju co tam widzę-Pokazał palcem
-Tak.. -Popatrzałam na niego
-Chcesz mi opowiedzieć o ojcu tego dziecka?
-Nie nie jestem gotowa, ale chciałabym żebyś tutaj dzisiaj ze mną został. Jesteśmy przyjaciółmi teraz?-Zapytałam
-Tak, i tak, zostanę skoro jutro mamy tyle do zrobienia
-Tak, będziesz musiał na pewno składać łóżko dla dziecka
-Wiedziałem!-Przytulił mnie.
Uf nie sądziłam że ten dzień tak się skończy że poznam Sama że zrobię takie zakupy że kupię używane auto i że powiem komuś o ciąży..Może to dobry znak?
niedziela, 30 listopada 2014
sobota, 29 listopada 2014
Rozdział 12 " dwa serca"
Minęły dwa miesiące od mojego powrotu do domu. Strasznie dużo się zmieniło. Mój tata pojechał w trasę a mama zajmuję się wszystkim co związane z naszym nazwiskiem, ludzie chcą zobaczyć mnie w pewnej kolekcji, a ja miałam już mały brzuszek.. Mama nie chciała żeby ktokolwiek wiedział i to była tak bardzo skrywana tajemnica że szkołę skończyłam szybkimi testami z których mnie oceniono no i swój dyplom dostanę wtedy kiedy wszyscy ale po prostu tak jakby mam zaliczony semestr.
Regularnie chodziłam na badania i miałam już powieszone zdjęcia z usg mojego dziecka. Byliśmy zdrowi, tak bardzo kochałam to maleństwo w sobie. Za 6 miesięcy mam poród w czerwcu. Jeśli chodzi o święta, sylwester i tak dalej -Każdy dzień przepłakałam za Richem. Często tęskniłam i przestałam wychodzić też ze znajomymi bo one dużo o nim gadali, o nas.. Przez ten wywiad. Totalnie się zamknęłam. Nie mogłam spokojnie iść zrobić zakupów dla dziecka poza tym nie znałam płci, nie chciałam bałam się ale będę musiała to zrobić na następnej wizycie bo musimy z mamą zaprojektować pokój, właściwie nie musimy bo chcą mi kupić mieszkanie ale sami nie wiedza czy chce apartament w innym miejscu, czy jakiś wielki dom czy ten na plaży. Wszystko było powiązane z dzieckiem co czasami bardzo mnie bolało. Rich nie odzywał się do mnie ale z tego co podsłuchałam mój tata z nim gadał, mama nie chciała mi powiedzieć o czym i chyba na tym się zamknęło.
Zbyt często płakałam i mama się bała że mam depresje, czasami też się tak czułam. Chodziłam w brudnym dresie i obżerałam się w salonie.
Strasznie chciałam iść na tą kolekcje, być w to ubrana dlatego mama starała się z całych sił ale nic z tego, ubrania będą obcisłe a oni myślą że mam idealną figurę a teraz tak nie było.
Moje piersi zrobiły się wielkie i obolałe. Brakowało mi komplementów od Richa i jego dotyków. Miałam dni kiedy chciałam go przeprosić, wybaczyć.. żyć z nim ale nie wiedziałam jak mam to zrobić a poza tym ta ostatnia rozmowa z moim tatą na temat mamy, tak się bałam stracić to wszystko, bo z czego będę żyć? W czerwcu mam poród i odebranie świadectw. Byłam przerażona z dnia na dzień.Traciłam ochotę na wszystko, swój dom znałam na pamięć. Mój pokój już nie musiał być czysty i idealny bo nikt tutaj nie wchodził, mało kto nas odwiedzał, mama często latała a ja po prostu zamykałam się w garderobie i rzucałam ubraniami, butami i wszystkimi dodatkami przeklinając Richa i to dziecko. Zazwyczaj po takich atakach kładłam się i płakałam i dopiero rano wychodziłam z garderoby i sprzątałam w pokoju.
Miałam się zapisać na grupę samotne matki ale bałam się że ktoś może się dowiedzieć. Chciałam wyjechać gdzieś na trochę bo czym dłużej tutaj siedziałam tym bardziej płakałam. Moja mama ciągle latała a tata zarabiał pieniądze.
Długo myślałam o Nowym Jorku. Tam mogłabym mieć apartament, może poznałabym kogoś, to duże miasto i dawałabym sobie radę. Mama powiedziała że jeśli tylko chce mogę tam wyjechać i chyba chciałam.
Spakowałam jedną walizkę, małą bo mój rozmiar zmieniał się co chwile więc muszę kupować wszystko na teraz. Kosmetyków nie używałam bo nie wychodziłam z domu.. Szczerze to nie wiedziałam co będzie mi potrzebne i wzięłam to co najważniejsze.
Oh miała być jedna walizka a wyszły 3- Trudno pomyślałam. Bilet miałam na lotnisku zarezerwowany telefonicznie.
Na lotnisko pojechałam własnym autem a potem ktoś miał je odebrać. Długo się zastanawiałam nad tym czym ja tam będę jeździć. Chciałabym być niezauważona tam przez ludzi i poznać kogoś normalnego, mieć jakieś problemy i siedzieć w barze, nie mam ochoty wychodzić i widzieć prasę, poza tym nie byłam nikim, dosłownie nikim miałam sławnego tatę i sławną mamę projektantkę a to że ja czasami coś reklamowałam nic nie znaczyło.
*Po locie*
Nowy Jork był piękny, duży i szybki. Brakowało mi tego. Z lotniska pojechałam od razu do mojego nowego mieszkania, apartamentu.
Pachniało tam miętą i wszystko było takie nowe i drogie. Zadzwoniłam do mamy i się rozpakowałam. Mama cieszyła się że mi się podoba a ja dużo płakałam przez telefon, próbowała mnie uspokoić i mówiła że dam radę, ale wtedy ja jej powiedziałam że wiem że ona chce żebym się usamodzielniła żebym zrobiła to co ona.. Była pomiędzy nami cisza a potem ona powiedziała " Tak chce tego ale teraz jesteś w rozsypce i nie chce cię z tym zostawić" Dobrze wiedziałam że chciała, bo przyleciałam tutaj bez pieniędzy i nie znajdę pracy, poza tym kto da mi pracę w ciąży?. Miałam swoje konto gdzie dostawałam pieniądze za różne reklamy, akcje i tak dalej. Okej było tam dużo ale chciałam mieć to konto na oszczędności. Nie wiedziałam co mam zrobić, przecież i tak urodzić miałam tam więc po co tutaj mam wydawać te pieniądze i szukać pracy? Ale z drugiej strony jakbym tutaj nic nie robiła czułabym się jak śmieć i chyba bym musiała się przyznać do tego że jestem rozpieszczona i nic nie potrafię.
Usiadłam na kanapie i patrzyłam się przez okno-Miałam piękny widok na Manhattan. Złapałam się za brzuch bo poczułam jak moje dziecko kopie \
-Tak teraz tylko ja i ty, kochanie nie zawiodę cie- Wyszeptałam. Chyba wpadłam na genialny pomysł w końcu odetnę się od pępowiny, zrobię to po swojemu, zacznę żyć, przestanę być dzieckiem i dorosnę. Znajdę jakąś prace. Jutro pójdę i powiem żeby oddali pieniądze mojej mamie i że ja zapłace z góry na rok, potem pójdę na zakupy które kupię do domu a na sam koniec urządzę pokój dla dziecka i znajdę znajomych. Chyba byłam gotowa.Tak byłam przerażona ale teraz tata i mama będą dumni, a Rich?.. Rich... on na pewno by się wzruszył i powiedział że robię dobrze.. Ale teraz go tutaj nie było.. I nie będzie.
Regularnie chodziłam na badania i miałam już powieszone zdjęcia z usg mojego dziecka. Byliśmy zdrowi, tak bardzo kochałam to maleństwo w sobie. Za 6 miesięcy mam poród w czerwcu. Jeśli chodzi o święta, sylwester i tak dalej -Każdy dzień przepłakałam za Richem. Często tęskniłam i przestałam wychodzić też ze znajomymi bo one dużo o nim gadali, o nas.. Przez ten wywiad. Totalnie się zamknęłam. Nie mogłam spokojnie iść zrobić zakupów dla dziecka poza tym nie znałam płci, nie chciałam bałam się ale będę musiała to zrobić na następnej wizycie bo musimy z mamą zaprojektować pokój, właściwie nie musimy bo chcą mi kupić mieszkanie ale sami nie wiedza czy chce apartament w innym miejscu, czy jakiś wielki dom czy ten na plaży. Wszystko było powiązane z dzieckiem co czasami bardzo mnie bolało. Rich nie odzywał się do mnie ale z tego co podsłuchałam mój tata z nim gadał, mama nie chciała mi powiedzieć o czym i chyba na tym się zamknęło.
Zbyt często płakałam i mama się bała że mam depresje, czasami też się tak czułam. Chodziłam w brudnym dresie i obżerałam się w salonie.
Strasznie chciałam iść na tą kolekcje, być w to ubrana dlatego mama starała się z całych sił ale nic z tego, ubrania będą obcisłe a oni myślą że mam idealną figurę a teraz tak nie było.
Moje piersi zrobiły się wielkie i obolałe. Brakowało mi komplementów od Richa i jego dotyków. Miałam dni kiedy chciałam go przeprosić, wybaczyć.. żyć z nim ale nie wiedziałam jak mam to zrobić a poza tym ta ostatnia rozmowa z moim tatą na temat mamy, tak się bałam stracić to wszystko, bo z czego będę żyć? W czerwcu mam poród i odebranie świadectw. Byłam przerażona z dnia na dzień.Traciłam ochotę na wszystko, swój dom znałam na pamięć. Mój pokój już nie musiał być czysty i idealny bo nikt tutaj nie wchodził, mało kto nas odwiedzał, mama często latała a ja po prostu zamykałam się w garderobie i rzucałam ubraniami, butami i wszystkimi dodatkami przeklinając Richa i to dziecko. Zazwyczaj po takich atakach kładłam się i płakałam i dopiero rano wychodziłam z garderoby i sprzątałam w pokoju.
Miałam się zapisać na grupę samotne matki ale bałam się że ktoś może się dowiedzieć. Chciałam wyjechać gdzieś na trochę bo czym dłużej tutaj siedziałam tym bardziej płakałam. Moja mama ciągle latała a tata zarabiał pieniądze.
Długo myślałam o Nowym Jorku. Tam mogłabym mieć apartament, może poznałabym kogoś, to duże miasto i dawałabym sobie radę. Mama powiedziała że jeśli tylko chce mogę tam wyjechać i chyba chciałam.
Spakowałam jedną walizkę, małą bo mój rozmiar zmieniał się co chwile więc muszę kupować wszystko na teraz. Kosmetyków nie używałam bo nie wychodziłam z domu.. Szczerze to nie wiedziałam co będzie mi potrzebne i wzięłam to co najważniejsze.
Oh miała być jedna walizka a wyszły 3- Trudno pomyślałam. Bilet miałam na lotnisku zarezerwowany telefonicznie.
Na lotnisko pojechałam własnym autem a potem ktoś miał je odebrać. Długo się zastanawiałam nad tym czym ja tam będę jeździć. Chciałabym być niezauważona tam przez ludzi i poznać kogoś normalnego, mieć jakieś problemy i siedzieć w barze, nie mam ochoty wychodzić i widzieć prasę, poza tym nie byłam nikim, dosłownie nikim miałam sławnego tatę i sławną mamę projektantkę a to że ja czasami coś reklamowałam nic nie znaczyło.
*Po locie*
Nowy Jork był piękny, duży i szybki. Brakowało mi tego. Z lotniska pojechałam od razu do mojego nowego mieszkania, apartamentu.
Pachniało tam miętą i wszystko było takie nowe i drogie. Zadzwoniłam do mamy i się rozpakowałam. Mama cieszyła się że mi się podoba a ja dużo płakałam przez telefon, próbowała mnie uspokoić i mówiła że dam radę, ale wtedy ja jej powiedziałam że wiem że ona chce żebym się usamodzielniła żebym zrobiła to co ona.. Była pomiędzy nami cisza a potem ona powiedziała " Tak chce tego ale teraz jesteś w rozsypce i nie chce cię z tym zostawić" Dobrze wiedziałam że chciała, bo przyleciałam tutaj bez pieniędzy i nie znajdę pracy, poza tym kto da mi pracę w ciąży?. Miałam swoje konto gdzie dostawałam pieniądze za różne reklamy, akcje i tak dalej. Okej było tam dużo ale chciałam mieć to konto na oszczędności. Nie wiedziałam co mam zrobić, przecież i tak urodzić miałam tam więc po co tutaj mam wydawać te pieniądze i szukać pracy? Ale z drugiej strony jakbym tutaj nic nie robiła czułabym się jak śmieć i chyba bym musiała się przyznać do tego że jestem rozpieszczona i nic nie potrafię.
Usiadłam na kanapie i patrzyłam się przez okno-Miałam piękny widok na Manhattan. Złapałam się za brzuch bo poczułam jak moje dziecko kopie \
-Tak teraz tylko ja i ty, kochanie nie zawiodę cie- Wyszeptałam. Chyba wpadłam na genialny pomysł w końcu odetnę się od pępowiny, zrobię to po swojemu, zacznę żyć, przestanę być dzieckiem i dorosnę. Znajdę jakąś prace. Jutro pójdę i powiem żeby oddali pieniądze mojej mamie i że ja zapłace z góry na rok, potem pójdę na zakupy które kupię do domu a na sam koniec urządzę pokój dla dziecka i znajdę znajomych. Chyba byłam gotowa.Tak byłam przerażona ale teraz tata i mama będą dumni, a Rich?.. Rich... on na pewno by się wzruszył i powiedział że robię dobrze.. Ale teraz go tutaj nie było.. I nie będzie.
poniedziałek, 24 listopada 2014
Rozdział 11 " pewna gra do odegrania "
Stałam przed wejściem do domu. Bałam się że jak tutaj zostanę to nie zapomnę nawet te cholernie łóżko mi się z nim kojarzyło. Bardzo cierpiałam ale pokazywałam mamie że dobrze zrobiłam przecież on nawet nie wie czy jest "totalnie" we mnie zakochany i czy chce tego dziecka. Mama się cieszyła że tak to się potoczyło a ja nie zaprzeczyłam i nie powiedziałam że cierpię, ona uznała że nie potrzebny mi on, dziecko wychowam i spotkam miłość swojego życia, ale to chyba on nią był. Ja to czułam.. Własnie o takiej miłości marzyłam, nie dobrej i idealnej, chciałam mieć wybuchową i trudną bym zawsze mogła o nią walczyć, walczyć z ukochanym... Nikt na mnie tak nie patrzył jak on, a przecież byłam.. całkiem w dobrej formie że tak powiem.. Ja też na nikogo tak nie patrzyłam jak na niego, a przecież tyle było tych niesamowitych twarzy.
Pod sercem miałam jego dziecko więc jak miałam o nim zapomnieć?. Na pewno te dziecko będzie podobne do niego, przecież to jest z naszej miłości.. Może nie miłości nie wiem jak to nazwać, tak czy siak cierpiałam strasznie ale z głową do góry weszłam do domu. Tata siedział i pisał jakąś piosenkę, myślałam że mnie nie zauważy, nie chciałam teraz z nim rozmawiać bo przecież musiał być zawiedziony z jego postawy a poza tym sam mnie teraz wepchnął do niego. Poszłam na górę po cichutku, weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko Bogu dziękując że nie zauważył mnie i teraz nie muszę tego opowiadać i nie muszę nic robić, mogę siedzieć tak do końca dnia. Chyba chciałam płakać ale nie mogłam, chciałam też krzyczeć ale nie mogłam, czułam pustkę.
Usiadłam na dywanie obok łóżka i przeglądałam telefon. Nie było nic ciekawego. Weszłam na swój profil na Facebook'u i usnęłam różne wspomnienia związane z Richem. Nagle ktoś zapukał do drzwi, modliłam się w duchu żeby to była pokojówka, ktokolwiek ale nie żaden z moich rodziców.
A niech to szlak, wiedziałam to był tata.
Patrzał na mnie z góry, chciało mi się płakać.
-On cię kocha, to ty źle zrobiłaś-Wypowiedział słowa które uderzyły we mnie z ogromną siłą
-Nie prawda- Pokiwałam głową
-Ależ tak, ty go do tego zmusiłaś.Bałaś się bo już od dawna wiedziałaś że jesteś w ciąży, potem dowiedziałaś się że mama jedzie i poczułaś się zagrożona, poczułaś że mama tego nie zaakceptuje i nie wiedziałaś co masz zrobić, nie miałaś pomysłu.
-Tak było-Nie zaprzeczyłam
-No własnie i kiedy pojawiła się mama i była miła to poczułaś ból bo chciałaś awantury, chciałaś żeby tak naprawdę ona cię od niego zabrała a ty miałabyś z głowy jego i dziecko i nie musiałabyś się już niczym przejmować, bo przecież gdyby twoja mama na to nie pozwoliła to teraz mieszkałabyś z nim i nie miała grosza przy duszy, tego się Lilianno bałaś.. Mama ci tak naprawdę podrzuciła pomysł a ty to zrobiłas i wymusiłaś na nim presje.. Kiedy zobaczył cię z twoją mamą szlak go trafił a jak powiedziałaś o ciąży to tak naprawdę on nie pomyślał że nie chce tego dziecka, tylko wkurzył się bo zrobiłaś to przy twojej mamie której on nienawidził bo ona mogła zabrać ciebie, a on kocha cię nad życie. Poczuł się źle i chciał powiedzieć coś żebyś i ty cierpiała. Powiedział pierwsze lepsze słowa i pozwolił ci odejść bo tak chciałaś- Gdy tata skończył mówić usiadł obok mnie, a ja płakałam bo własnie tak było
-Skąd wiesz, gadałeś z nim?-Zapytałam
-Nie musiałem, bo 18 lat temu tak postąpiła twoja matka-Powiedział a ja wtedy chyba wszystko zrozumiałam dlaczego taka była
-Jak to?-Chciałam żeby mi opowiedział, może w tej historii znajdę jakiś sens i zrobię coś, cokolwiek
-To było tak kochanie. Ja i twoja mama bardzo się w sobie zakochaliśmy wiesz ja już jako nastolatek czułem rock'a i chciałem to robić i robiłem. Miałem tatuaże, paliłem i ćpałem- Zaśmiał się. Ona była spokojna, delikatna. Połączyło nas uczucie. Ja wtedy byłem biedny, żyłem z tego co miałem, jakieś koncerty małe ale zawsze coś, czasami coś się okradło lub sprzedało a twoja mama była bogata, może nie tyle co ona ale jej rodzice. Potem w efekcie połączenia alkoholu i nas dwoje - powstałaś ty. Dowiedziała się o tym kilka dni przed wyjazdem z rodzicami. Strasznie płakała, powiedziała mi że nie chce ciebie i usunie. Ja uważałem że to dobry pomysł bo nie miałem pieniędzy, chciałem żeby to zrobiła ale po kilku dniach kazałem jej tego nie robić i wtedy ona zrobiła to co ty, wzięła mnie pod lupę z Babcią.. Stałem tam wpatrzony z nią a ona mówiła mi że jest w ciąży i usunie, tego dnia powiedziałem jej że nie kocham jej i niech tak zrobi, ona uśmiechnęła się i wyjechała. Kochanie serce mi pękło wtedy na milion kawałków, napisałem przez miesiąc tyle piosenek że w końcu stałem się sławny bo bardzo dużo robiłem, nie spałem przestałem pic, palić ćpać.. Chciałem ją odzyskać ale nie wiedziałem gdzie ona jest. Pewnej nocy pojawiła się w klubie w którym grałem przed trasą koncertową, wtedy już miałem pieniądze, trochę więcej pieniędzy. Ona mnie zauważyła i po koncercie poszła do mojej garderoby, stała tam zapłakana i powiedziała że nie usunęła dziecka, że nie mogła ale wie że ja nie mam pieniędzy i nie damy rady wychować ciebie. Mówiła też że myślała że mama jej pomoże tak samo jak pieniądze i dobre nazwisko ale tak naprawdę umierała każdego dnia.. Wtedy ja jej powiedziałem że mam trasę, że odkładam pieniądze dla dziecka i matki tego dziecka. Ona się wzruszyła i powiedziała że strasznie mnie kocha i wie że ja ją też ale strasznie mnie zraniła i dlatego tak powiedziałem. To była prawda.
Po dwóch miesiącach było mnie stać już na więcej rzeczy i powoli budowaliśmy się, aż do twoich narodzin ja zyskałem bardzo dużo a twoja mama zaczęła te projekty bo było nas stać... Nigdy już potem nie gadała ze swoją mamą o tym a jak się urodziłaś to płakała przez miesiąc bo nie mogła uwierzyć że chciała ciebie usunąć. Nie mogła uwierzyć że ja zarobię na nas. Widzisz, to był cały jej problem kochanie..-Popłakałam się z ostatnim zdaniem i wtuliłam się w tatę
- To dlaczego mi tak zrobiła?
-Bo to jest wasz ruch obrony. Ucieczka, zrobienie wszystkiego by chłopak się zgubił i nie wiedział czego chce. Twoja mama na pewno o tym myślała całą drogę, poza tym gotuje.. Ma wyrzuty sumienia bo przypomniało jej się nasza historia, ale ci nigdy tego nie powie. Kochanie musze ci zdradzić sekret
-Jaki?
-Ona czeka aż dorośniesz i zrobisz to co ona...
-Co?
-Będziesz potrafiła wyrzec się dziedzictwa i jej, będziesz umiała odejść bez grosza ale mieć cel w życiu.Ona oczekuję od ciebie decyzji takiej jaką ona podjęła. Nie pokaże ci tego ale tego właśnie chce, ja to wiem.. Kochanie ja ją kocham tak jak kochałem 18 lat temu, znam ją i wiem że gdy to zrobisz ona wcale cię nie zostawi, wtedy będzie z tobą jeszcze bliżej, ona cię kocha tak samo jak ja ciebie
-Tato ale ja nie jestem jeszcze gotowa..
-Wiem, masz jeszcze dużo czasu-Wstał i pocałował mnie w czoło.
Miał cholerną racje, a ta cała historia z moją mamą.. Bardzo się wzruszyłam. Usiadłam i złapałam się za brzuch.. Teraz jest nas dwoje-Wyszeptałam.
Pod sercem miałam jego dziecko więc jak miałam o nim zapomnieć?. Na pewno te dziecko będzie podobne do niego, przecież to jest z naszej miłości.. Może nie miłości nie wiem jak to nazwać, tak czy siak cierpiałam strasznie ale z głową do góry weszłam do domu. Tata siedział i pisał jakąś piosenkę, myślałam że mnie nie zauważy, nie chciałam teraz z nim rozmawiać bo przecież musiał być zawiedziony z jego postawy a poza tym sam mnie teraz wepchnął do niego. Poszłam na górę po cichutku, weszłam do swojego pokoju i rzuciłam się na łóżko Bogu dziękując że nie zauważył mnie i teraz nie muszę tego opowiadać i nie muszę nic robić, mogę siedzieć tak do końca dnia. Chyba chciałam płakać ale nie mogłam, chciałam też krzyczeć ale nie mogłam, czułam pustkę.
Usiadłam na dywanie obok łóżka i przeglądałam telefon. Nie było nic ciekawego. Weszłam na swój profil na Facebook'u i usnęłam różne wspomnienia związane z Richem. Nagle ktoś zapukał do drzwi, modliłam się w duchu żeby to była pokojówka, ktokolwiek ale nie żaden z moich rodziców.
A niech to szlak, wiedziałam to był tata.
Patrzał na mnie z góry, chciało mi się płakać.
-On cię kocha, to ty źle zrobiłaś-Wypowiedział słowa które uderzyły we mnie z ogromną siłą
-Nie prawda- Pokiwałam głową
-Ależ tak, ty go do tego zmusiłaś.Bałaś się bo już od dawna wiedziałaś że jesteś w ciąży, potem dowiedziałaś się że mama jedzie i poczułaś się zagrożona, poczułaś że mama tego nie zaakceptuje i nie wiedziałaś co masz zrobić, nie miałaś pomysłu.
-Tak było-Nie zaprzeczyłam
-No własnie i kiedy pojawiła się mama i była miła to poczułaś ból bo chciałaś awantury, chciałaś żeby tak naprawdę ona cię od niego zabrała a ty miałabyś z głowy jego i dziecko i nie musiałabyś się już niczym przejmować, bo przecież gdyby twoja mama na to nie pozwoliła to teraz mieszkałabyś z nim i nie miała grosza przy duszy, tego się Lilianno bałaś.. Mama ci tak naprawdę podrzuciła pomysł a ty to zrobiłas i wymusiłaś na nim presje.. Kiedy zobaczył cię z twoją mamą szlak go trafił a jak powiedziałaś o ciąży to tak naprawdę on nie pomyślał że nie chce tego dziecka, tylko wkurzył się bo zrobiłaś to przy twojej mamie której on nienawidził bo ona mogła zabrać ciebie, a on kocha cię nad życie. Poczuł się źle i chciał powiedzieć coś żebyś i ty cierpiała. Powiedział pierwsze lepsze słowa i pozwolił ci odejść bo tak chciałaś- Gdy tata skończył mówić usiadł obok mnie, a ja płakałam bo własnie tak było
-Skąd wiesz, gadałeś z nim?-Zapytałam
-Nie musiałem, bo 18 lat temu tak postąpiła twoja matka-Powiedział a ja wtedy chyba wszystko zrozumiałam dlaczego taka była
-Jak to?-Chciałam żeby mi opowiedział, może w tej historii znajdę jakiś sens i zrobię coś, cokolwiek
-To było tak kochanie. Ja i twoja mama bardzo się w sobie zakochaliśmy wiesz ja już jako nastolatek czułem rock'a i chciałem to robić i robiłem. Miałem tatuaże, paliłem i ćpałem- Zaśmiał się. Ona była spokojna, delikatna. Połączyło nas uczucie. Ja wtedy byłem biedny, żyłem z tego co miałem, jakieś koncerty małe ale zawsze coś, czasami coś się okradło lub sprzedało a twoja mama była bogata, może nie tyle co ona ale jej rodzice. Potem w efekcie połączenia alkoholu i nas dwoje - powstałaś ty. Dowiedziała się o tym kilka dni przed wyjazdem z rodzicami. Strasznie płakała, powiedziała mi że nie chce ciebie i usunie. Ja uważałem że to dobry pomysł bo nie miałem pieniędzy, chciałem żeby to zrobiła ale po kilku dniach kazałem jej tego nie robić i wtedy ona zrobiła to co ty, wzięła mnie pod lupę z Babcią.. Stałem tam wpatrzony z nią a ona mówiła mi że jest w ciąży i usunie, tego dnia powiedziałem jej że nie kocham jej i niech tak zrobi, ona uśmiechnęła się i wyjechała. Kochanie serce mi pękło wtedy na milion kawałków, napisałem przez miesiąc tyle piosenek że w końcu stałem się sławny bo bardzo dużo robiłem, nie spałem przestałem pic, palić ćpać.. Chciałem ją odzyskać ale nie wiedziałem gdzie ona jest. Pewnej nocy pojawiła się w klubie w którym grałem przed trasą koncertową, wtedy już miałem pieniądze, trochę więcej pieniędzy. Ona mnie zauważyła i po koncercie poszła do mojej garderoby, stała tam zapłakana i powiedziała że nie usunęła dziecka, że nie mogła ale wie że ja nie mam pieniędzy i nie damy rady wychować ciebie. Mówiła też że myślała że mama jej pomoże tak samo jak pieniądze i dobre nazwisko ale tak naprawdę umierała każdego dnia.. Wtedy ja jej powiedziałem że mam trasę, że odkładam pieniądze dla dziecka i matki tego dziecka. Ona się wzruszyła i powiedziała że strasznie mnie kocha i wie że ja ją też ale strasznie mnie zraniła i dlatego tak powiedziałem. To była prawda.
Po dwóch miesiącach było mnie stać już na więcej rzeczy i powoli budowaliśmy się, aż do twoich narodzin ja zyskałem bardzo dużo a twoja mama zaczęła te projekty bo było nas stać... Nigdy już potem nie gadała ze swoją mamą o tym a jak się urodziłaś to płakała przez miesiąc bo nie mogła uwierzyć że chciała ciebie usunąć. Nie mogła uwierzyć że ja zarobię na nas. Widzisz, to był cały jej problem kochanie..-Popłakałam się z ostatnim zdaniem i wtuliłam się w tatę
- To dlaczego mi tak zrobiła?
-Bo to jest wasz ruch obrony. Ucieczka, zrobienie wszystkiego by chłopak się zgubił i nie wiedział czego chce. Twoja mama na pewno o tym myślała całą drogę, poza tym gotuje.. Ma wyrzuty sumienia bo przypomniało jej się nasza historia, ale ci nigdy tego nie powie. Kochanie musze ci zdradzić sekret
-Jaki?
-Ona czeka aż dorośniesz i zrobisz to co ona...
-Co?
-Będziesz potrafiła wyrzec się dziedzictwa i jej, będziesz umiała odejść bez grosza ale mieć cel w życiu.Ona oczekuję od ciebie decyzji takiej jaką ona podjęła. Nie pokaże ci tego ale tego właśnie chce, ja to wiem.. Kochanie ja ją kocham tak jak kochałem 18 lat temu, znam ją i wiem że gdy to zrobisz ona wcale cię nie zostawi, wtedy będzie z tobą jeszcze bliżej, ona cię kocha tak samo jak ja ciebie
-Tato ale ja nie jestem jeszcze gotowa..
-Wiem, masz jeszcze dużo czasu-Wstał i pocałował mnie w czoło.
Miał cholerną racje, a ta cała historia z moją mamą.. Bardzo się wzruszyłam. Usiadłam i złapałam się za brzuch.. Teraz jest nas dwoje-Wyszeptałam.
piątek, 21 listopada 2014
Rozdział 10 " bo choćbym nie wiem jak go nienawidziła"
Dzisiaj mijał 7 dzień naszych spotkań. Muszę przyznać że przyzwyczaiłam się do herbaty i tej bułki, przyzwyczaiłam się do kremu z filtrem i tych ubrań w szafie, ale szczerze cieszyłam się że to ostatni dzień z nim w takim stylu. Brakowało mi wszystkiego, oprócz telefonu bo dostałam go z powrotem przez niemiłą sytuacje z moją mama. Powiedziała że wpadnie na kilka dni jutro. Muszę powiedzieć o tym Rich'owi ale cholernie się bałam, będzie musiał zabrać wszystkie rzeczy stąd i będziemy musieli się rozstać, on chyba mnie znienawidzi a poza tym była jeszcze jedna zła wiadomość, okres mi się spóźniał i miałam mdłości, o tym też nie chciałam mu wspominać bo miał idealny tydzień ze mną, właściwie dwa.Nie wiem czemu przed nim to wszystko ukrywałam, po prostu nie chciałam go stracić, zbyt bardzo go kochałam a te fakty tylko niszczyły nasze uczucie.
Wstałam z łóżka i jak zawsze jak poczułam zapach herbaty poszłam zwymiotować, dobrze że Richa nigdy nie było rano, mogłam wszystko ukrywać.
Ubrałam dzisiaj długie spodnie i zwykłą białą bluzkę, nie wiem jak to się działo, nie jadłam prawie w ogóle ale miałam taki brzuszek który sprawiał że czułam się niekomfortowo bo mogłam dostać jakieś pytanie od niego, nie chciałam tego. Chyba cieszyłam się że mama przyjedzie, chciałam jej o tym powiedzieć ale nie wspominać o Richu.
Zeszłam na dół, do Richa
-Co dzisiaj chcesz robić księżniczko?-Zapytał mnie i pocałował w policzek.
-Chce ci coś powiedzieć, może wrócimy do pokoju, nie chce dzisiaj nic robić-Powiedziałam i schowałam twarz w swoje dłonie
-Okej, szczerze to wyczerpały mi się pomysły co można robić bez pieniędzy bo już wszystko robiliśmy
-Tak, nawet pamiętam nasze żebranie i skakanie do fontanny
-Podobało ci się?
-Tak, to były niesamowite chwile, albo jak prosiłeś o jakąś wodę, naprawdę super się bawiłam w tym tygodniu-Zapewniłam go i złapałam za rękę. Równym krokiem weszliśmy do windy i pojechaliśmy na samą górę.
Trzymając go za rękę naprawdę przypominałam sobie ten tydzień, nasza kąpiel w nocy albo jedna noc pod namiotem, to było coś niesamowitego, takiego niezwykłego, typowe dla niego. To był udany tydzień mimo wszystko.. Bałam się czym bliżej byliśmy tym bardziej chciało mi się zwymiotować ale nie miałam już wyjścia, nie miałam zamiaru mu dzisiaj wspominać o ciąży tylko o mamie, to było ważniejsze
Gdy weszliśmy do pokoju, spojrzałam się na niego, pokazałam mu ręką żeby usiadł a ja usiadłam obok niego. Drżałam.
- To chyba poważna sprawa-Powiedział i mnie przytulił
-Moja mama będzie jutro rano- Po tych słowach oczekiwałam wybuchu
-Jak to?-Wstał i patrzał na mnie z góry
-Dzwoniła że chce zrobić jakieś zakupy a ja jestem tutaj jeszcze tydzień to przyjedzie na dwa dni i porobimy coś razem, a potem wróci. Rich zapłacę ci za pokój obok, zapewnię ci wszystko nie denerwuj się
-Czy ty w ogóle siebie słyszysz?.Czemu musisz mi wszystko zapewniać to ja jestem facetem w tym związku
-No ale nie pozwolę ci spać gdzieś nie wiadomo gdzie !!- wstałam i zaczęłam krzyczeć
- To sprzedam prezenty od ciebie!- Oboje krzyczeliśmy
-Nawet się nie waż rozumiesz?. -Byłam tak zdenerwowana że rzuciłam czymś w niego, nie sadziłam że jestem do tego zdolna
-Co ty robisz?
-Denerwujesz mnie!-Rzuciłam kolejną rzeczą w niego- Okej, jestem bogata i wiesz co? Wynoś się, skoro nie chcesz pokoju obok to nie, skoro nie możesz zrozumieć że moja mama tutaj jedzie bo myśli że ciebie nie ma to też wynoś się, ja mam rodziców których kocham, rozumiesz? Zrozum w końcu, wiem że to jest trudne- Załamałam się jak spojrzałam na jego twarz- Chyba musimy zakończyć nasz związek, nie wybiorę cię i nie zostawię rodziców ale też nie zostawię ciebie.. Wole przestań cię kochać i pozwolić ci odejść- Powiedziałam i popłakałam się.
Rich stał ogłupiały nie wiedział, byłam przerażona tą sytuacją i jakoś zrobiło mi się słabo, na chwilę straciłam kontrolę i upadłam uderzając kątem brzucha w stolik, poleciałam
Kilka minut później
Obudziłam się w jego ramionach, jego serce biło wszystko
-Rozumiem-Wyszeptał w moje usta- Nie chce żebyś wybierała nas, nie zrezygnuje z ciebie, dobrze?
-Dobrze-Kłamałam, jeszcze nie wiedział nic o ciąży może nie byłam jej pewna
Próbowałam wstać ale on trzymał mnie w swoich ramionach
-Rich, okej wybaczam ci-Pocałowałam go w policzek i wtedy mnie puścił,.Poleciałam prosto do toalety bo czułam że coś ze mnie leci.
Gdy usiadłam na toaletę zobaczyłam krew ale to nie była miesiączka, to był strumień. Krzyknęłam a Rich zjawił się w moich drzwiach
-Co się dzieje?
-POGOTOWIE ! -Ponownie uniosłam głos.
Zjechałam na dół, karetka już czekała, zabrała mnie do szpitala. Byłam zdenerwowana, ale chyba Rich bardziej. Bałam się że poroniłam czy coś, uderzyłam przecież brzuchem, może to jeszcze nie było dziecko , może tylko zarodek ale ja nie nie chciałam go stracić.
W szpitalu wsadzili mnie w wózek i pojechałam na usg.
Gdy byłam sama w pokoju bez Richa, powiedziałam prawdę
-Ja chyba jestem w ciąży-Powiedziałam do pielęgniarki
-To zmienia postać rzeczy
-Ale nie chce by ktoś się o tym dowiedział-Dodałam i położyłam się
-Rozumiem, w takim razie pierw musimy iść do gabinetu.
Położyłam się i zostałam zbadana. Nie było na razie nic co mogło grozić mi lub dziecku, ale lekarze jeszcze nie byli pewni czy na pewno jestem w ciąży
-Ile miesiączka się spóźnia?
-Od mojego drugiego razu, jakieś dwa tygodnie temu to było ale po moim pierwszym stosunku nie dostałam okresu, miałam go tylko przez kilka dni
-Okej rozumiem, to jakiś miesiąc tak?
-Tak a który dzisiaj jest ?
-20
-to tak, miesiąc
-Okej, to teraz usg
Zabrali mnie z powrotem do tej sali. Miałam dopochwowe usg nie było miłe ale tak.. Byłam w ciąży. Pokazała mi lekarz jego serduszko. Strasznie się wzruszyłam. Było stać mnie na to dziecko i na wszystko. Po prosiłam o zdjęcia z usg. Doktor też powiedziała że nic mi nie dolega, to był tylko krwotok ale nawet nie wewnętrzny więc wszystko jest dobrze, poprosiłam ją także żeby wysłała to do mojego prywatnego lekarza bo nie jestem z Paryża.
Wyszłam z gabinetu cała szczęśliwa.
-Ale jesteś szczęśliwa, coś się stało?
-Nie nic,wszystko jest okej, nic mi nie jest, wracajmy do domu
-Do hotelu
-Tak właśnie to miałam na myśli.
* w pokoju*
Spakowałam Richa, oboje baliśmy się tego rozstania ale ja chyba bardziej bo miałam jego dziecko w brzuchu a on nie miał o tym zielonego pojęcia.
-Poradzisz sobie?-Zapytał się mnie
-Tak, przecież będziesz w pokoju obok, jak coś to dam znać, kocham cię- Wyszeptałam
-Ja ciebie też, to tylko dwa dni.
-Tak, dokładnie to nic poważnego.-Pocałowałam go na dobranoc i wróciłam do łóżka. Oczywiście moje rzeczy były już w szafie, cała gama kosmetyków i wszystkiego co Rich pochował.Teraz naprawdę wyglądało jakbym tutaj była sama. Położyłam głowę i od razu usnęłam.
Rano obudziła mnie mama. nie wiem jak ona to robi ale nawet po nie przespanej nocy wygląda ślicznie. Poczułam mdłości jak wstałam i od razu pobiegłam do toalety. Gdy wróciłam mama siedziała na łóżku, uśmiechnięta
-Jak byłam z tobą w ciąży to też miałam mdłości, bardzo długo i były nietypowe bo nie musiałam czuć nawet zapachu ale szczególnie reagowałam na te perfumy które mam na sobie, wtedy często moja przyjaciółka je miała
-Dlaczego mówisz o ciąży nie jestem, przecież-Powiedziałam i się w nią wtuliłam
-Strasznie za tobą tęskniłam mamo-Powiedziałam i pocałowałam ją. Brakowało mi jej cholernie
-Lil, ja też ale proszę- Spojrzała się na mnie i wyrwała z moich pocałunków
-Jesteś w ciąży
-Dlaczego tak stwierdzasz?
-Masz zupełnie inny biust i mały brzuszek -Kiedy to wypowiedziała popłakałam się, wszystko szło nie tak jak powinno. Miałam zamiar jej powiedzieć a ona miała mi pomóc i się na mnie nie wydzierać a tym czasem ona się uśmiechała
-Mamo-Powiedziałam płacząc
-Lilianno proszę nie płacz-Przytuliła mnie'
-Czemu na mnie nie krzyczysz?
-Bo tak bardzo za tobą tęskniłam..
Oparłam się o jej ramie
-Mamo... Jestem z Richem w ciąży
-Wiedziałam-Znowu mówiła spokojnym głosem
-Jak to?-Wzięłam oddech
-Tata się wygadał
-Dlaczego nie robisz awantury ?
-Bo kiedy cię nie było te dwa tygodnie, rozmawiałam z twoim tatą, wspominaliśmy wszystko i kochanie po prostu zrozumiałam że go kochasz i nie mogę ci zakazać bycia z nim..-Powiedziała
-Ale tak naprawdę nie chcesz żebym z nim była, prawda?
-Tak nie chce ale jesteś teraz w ciąży
-Mamo, on o tym nie wie, z trudem mu powiedziałam że przyjedziesz, wtedy się pokłóciliśmy i ja zemdlałam, uderzyłam brzuchem o stolik i trafiłam do szpitala, zrobili mi usg, wszystko jest okej, ale on o tym nie wie.. Mamo ja -Znowu się popłakałam- Go nie stać na dziecko, analizowałam nasz związek, ja mam przecież 18 lat, górę pieniędzy i szkołę na głowie a poza tym nie chce wybierac pomiędzy moją rodziną a nim, ale nie umiem go także zostawić.. Czasami mam wrażenie że go nie kocham i że go wcale nie potrzebuje-Rozpłakałam się
-Wiem że nienawidzisz mnie kiedy cieszę się jak płaczesz ale jestem z ciebie dumna. Tak szczerze to cała krzyczałam jak tutaj jechałam, miałam ochotę od razu cię zabić jak się o tym dowiedziałam ale obiecałam twojemu ojcu że będę spokojna, wiem że to twoje szczęście ale nie mogę tego zaakceptować a teraz kiedy mówisz mi że ty sama nie potrafisz czuje ulgę.. Kochanie zabiorę cię stąd, wrócisz do domu zapomnisz o nim
-Mamo ale ja nawet nie wiem czy tego chce..
-Zawołaj go, powiedz mi o ciąży a potem zdecyduj czy tego chcesz, ja ukryje się-Powiedziała to pewna siebie, tak też zrobiłam. Moja mama jakby nie patrzeć była moją przyjaciółką.
Rich stanął przy łóżku
-Nie ma twojej mamy?
-Nie ma. Rich jestem w ciąży-Powiedziałam i pokazałam mu usg. Stał i widziałam jak w nim budowała się nienawiść do mnie
-Więc dlatego ten krwotok!. Ukrywałaś wszystko przede mną. mówiłam ci przecież że będziesz w ciąży.Lil okłamałaś mnie, jakim kurwa prawem?- Zaczął krzyczeć i rzucać rzeczami
-Ja nawet nie wiem czy jestem totalnie w tobie zakochany i czy chce to dziecko!- Gdy wypowiedział te słowa, świat mi się załamał
-Ja też nie wiem czy jestem w tobie zakochana, dlatego odejdę- Mam wyszła i złapała mnie za rękę.
Rich wcale nie był zdziwiony
-Żałuje że napisałem do ciebie ten list, że chciałem z tobą spróbować być
-Ja też tego Rich żałuje -Powiedziałam i wysłałam mu spojrzenie. Nie miałam czasu się pakować, byłam zapłakana, zła i wolna nie wiem czemu czułam się wolna. Mama zostawiła w recepcji dużą sumę i prosiła o zwrot moich rzeczy na nasz adres. Nawet dziwnym trafem mieliśmy dopasowane godziny odlotu. Cieszyłam się że zostawiam te miasto, wiedziałam że Rich pewnie jutro zrobi to samo, bo choćbym nie wiem jak go teraz nienawidziła zostawiłam mu pieniądze, na powrót i na życie.
Teraz zaczynałam nową podróż, bez niego ale z dzieckiem i w końcu byłam pogodzona z mamą
Wstałam z łóżka i jak zawsze jak poczułam zapach herbaty poszłam zwymiotować, dobrze że Richa nigdy nie było rano, mogłam wszystko ukrywać.
Ubrałam dzisiaj długie spodnie i zwykłą białą bluzkę, nie wiem jak to się działo, nie jadłam prawie w ogóle ale miałam taki brzuszek który sprawiał że czułam się niekomfortowo bo mogłam dostać jakieś pytanie od niego, nie chciałam tego. Chyba cieszyłam się że mama przyjedzie, chciałam jej o tym powiedzieć ale nie wspominać o Richu.
Zeszłam na dół, do Richa
-Co dzisiaj chcesz robić księżniczko?-Zapytał mnie i pocałował w policzek.
-Chce ci coś powiedzieć, może wrócimy do pokoju, nie chce dzisiaj nic robić-Powiedziałam i schowałam twarz w swoje dłonie
-Okej, szczerze to wyczerpały mi się pomysły co można robić bez pieniędzy bo już wszystko robiliśmy
-Tak, nawet pamiętam nasze żebranie i skakanie do fontanny
-Podobało ci się?
-Tak, to były niesamowite chwile, albo jak prosiłeś o jakąś wodę, naprawdę super się bawiłam w tym tygodniu-Zapewniłam go i złapałam za rękę. Równym krokiem weszliśmy do windy i pojechaliśmy na samą górę.
Trzymając go za rękę naprawdę przypominałam sobie ten tydzień, nasza kąpiel w nocy albo jedna noc pod namiotem, to było coś niesamowitego, takiego niezwykłego, typowe dla niego. To był udany tydzień mimo wszystko.. Bałam się czym bliżej byliśmy tym bardziej chciało mi się zwymiotować ale nie miałam już wyjścia, nie miałam zamiaru mu dzisiaj wspominać o ciąży tylko o mamie, to było ważniejsze
Gdy weszliśmy do pokoju, spojrzałam się na niego, pokazałam mu ręką żeby usiadł a ja usiadłam obok niego. Drżałam.
- To chyba poważna sprawa-Powiedział i mnie przytulił
-Moja mama będzie jutro rano- Po tych słowach oczekiwałam wybuchu
-Jak to?-Wstał i patrzał na mnie z góry
-Dzwoniła że chce zrobić jakieś zakupy a ja jestem tutaj jeszcze tydzień to przyjedzie na dwa dni i porobimy coś razem, a potem wróci. Rich zapłacę ci za pokój obok, zapewnię ci wszystko nie denerwuj się
-Czy ty w ogóle siebie słyszysz?.Czemu musisz mi wszystko zapewniać to ja jestem facetem w tym związku
-No ale nie pozwolę ci spać gdzieś nie wiadomo gdzie !!- wstałam i zaczęłam krzyczeć
- To sprzedam prezenty od ciebie!- Oboje krzyczeliśmy
-Nawet się nie waż rozumiesz?. -Byłam tak zdenerwowana że rzuciłam czymś w niego, nie sadziłam że jestem do tego zdolna
-Co ty robisz?
-Denerwujesz mnie!-Rzuciłam kolejną rzeczą w niego- Okej, jestem bogata i wiesz co? Wynoś się, skoro nie chcesz pokoju obok to nie, skoro nie możesz zrozumieć że moja mama tutaj jedzie bo myśli że ciebie nie ma to też wynoś się, ja mam rodziców których kocham, rozumiesz? Zrozum w końcu, wiem że to jest trudne- Załamałam się jak spojrzałam na jego twarz- Chyba musimy zakończyć nasz związek, nie wybiorę cię i nie zostawię rodziców ale też nie zostawię ciebie.. Wole przestań cię kochać i pozwolić ci odejść- Powiedziałam i popłakałam się.
Rich stał ogłupiały nie wiedział, byłam przerażona tą sytuacją i jakoś zrobiło mi się słabo, na chwilę straciłam kontrolę i upadłam uderzając kątem brzucha w stolik, poleciałam
Kilka minut później
Obudziłam się w jego ramionach, jego serce biło wszystko
-Rozumiem-Wyszeptał w moje usta- Nie chce żebyś wybierała nas, nie zrezygnuje z ciebie, dobrze?
-Dobrze-Kłamałam, jeszcze nie wiedział nic o ciąży może nie byłam jej pewna
Próbowałam wstać ale on trzymał mnie w swoich ramionach
-Rich, okej wybaczam ci-Pocałowałam go w policzek i wtedy mnie puścił,.Poleciałam prosto do toalety bo czułam że coś ze mnie leci.
Gdy usiadłam na toaletę zobaczyłam krew ale to nie była miesiączka, to był strumień. Krzyknęłam a Rich zjawił się w moich drzwiach
-Co się dzieje?
-POGOTOWIE ! -Ponownie uniosłam głos.
Zjechałam na dół, karetka już czekała, zabrała mnie do szpitala. Byłam zdenerwowana, ale chyba Rich bardziej. Bałam się że poroniłam czy coś, uderzyłam przecież brzuchem, może to jeszcze nie było dziecko , może tylko zarodek ale ja nie nie chciałam go stracić.
W szpitalu wsadzili mnie w wózek i pojechałam na usg.
Gdy byłam sama w pokoju bez Richa, powiedziałam prawdę
-Ja chyba jestem w ciąży-Powiedziałam do pielęgniarki
-To zmienia postać rzeczy
-Ale nie chce by ktoś się o tym dowiedział-Dodałam i położyłam się
-Rozumiem, w takim razie pierw musimy iść do gabinetu.
Położyłam się i zostałam zbadana. Nie było na razie nic co mogło grozić mi lub dziecku, ale lekarze jeszcze nie byli pewni czy na pewno jestem w ciąży
-Ile miesiączka się spóźnia?
-Od mojego drugiego razu, jakieś dwa tygodnie temu to było ale po moim pierwszym stosunku nie dostałam okresu, miałam go tylko przez kilka dni
-Okej rozumiem, to jakiś miesiąc tak?
-Tak a który dzisiaj jest ?
-20
-to tak, miesiąc
-Okej, to teraz usg
Zabrali mnie z powrotem do tej sali. Miałam dopochwowe usg nie było miłe ale tak.. Byłam w ciąży. Pokazała mi lekarz jego serduszko. Strasznie się wzruszyłam. Było stać mnie na to dziecko i na wszystko. Po prosiłam o zdjęcia z usg. Doktor też powiedziała że nic mi nie dolega, to był tylko krwotok ale nawet nie wewnętrzny więc wszystko jest dobrze, poprosiłam ją także żeby wysłała to do mojego prywatnego lekarza bo nie jestem z Paryża.
Wyszłam z gabinetu cała szczęśliwa.
-Ale jesteś szczęśliwa, coś się stało?
-Nie nic,wszystko jest okej, nic mi nie jest, wracajmy do domu
-Do hotelu
-Tak właśnie to miałam na myśli.
* w pokoju*
Spakowałam Richa, oboje baliśmy się tego rozstania ale ja chyba bardziej bo miałam jego dziecko w brzuchu a on nie miał o tym zielonego pojęcia.
-Poradzisz sobie?-Zapytał się mnie
-Tak, przecież będziesz w pokoju obok, jak coś to dam znać, kocham cię- Wyszeptałam
-Ja ciebie też, to tylko dwa dni.
-Tak, dokładnie to nic poważnego.-Pocałowałam go na dobranoc i wróciłam do łóżka. Oczywiście moje rzeczy były już w szafie, cała gama kosmetyków i wszystkiego co Rich pochował.Teraz naprawdę wyglądało jakbym tutaj była sama. Położyłam głowę i od razu usnęłam.
Rano obudziła mnie mama. nie wiem jak ona to robi ale nawet po nie przespanej nocy wygląda ślicznie. Poczułam mdłości jak wstałam i od razu pobiegłam do toalety. Gdy wróciłam mama siedziała na łóżku, uśmiechnięta
-Jak byłam z tobą w ciąży to też miałam mdłości, bardzo długo i były nietypowe bo nie musiałam czuć nawet zapachu ale szczególnie reagowałam na te perfumy które mam na sobie, wtedy często moja przyjaciółka je miała
-Dlaczego mówisz o ciąży nie jestem, przecież-Powiedziałam i się w nią wtuliłam
-Strasznie za tobą tęskniłam mamo-Powiedziałam i pocałowałam ją. Brakowało mi jej cholernie
-Lil, ja też ale proszę- Spojrzała się na mnie i wyrwała z moich pocałunków
-Jesteś w ciąży
-Dlaczego tak stwierdzasz?
-Masz zupełnie inny biust i mały brzuszek -Kiedy to wypowiedziała popłakałam się, wszystko szło nie tak jak powinno. Miałam zamiar jej powiedzieć a ona miała mi pomóc i się na mnie nie wydzierać a tym czasem ona się uśmiechała
-Mamo-Powiedziałam płacząc
-Lilianno proszę nie płacz-Przytuliła mnie'
-Czemu na mnie nie krzyczysz?
-Bo tak bardzo za tobą tęskniłam..
Oparłam się o jej ramie
-Mamo... Jestem z Richem w ciąży
-Wiedziałam-Znowu mówiła spokojnym głosem
-Jak to?-Wzięłam oddech
-Tata się wygadał
-Dlaczego nie robisz awantury ?
-Bo kiedy cię nie było te dwa tygodnie, rozmawiałam z twoim tatą, wspominaliśmy wszystko i kochanie po prostu zrozumiałam że go kochasz i nie mogę ci zakazać bycia z nim..-Powiedziała
-Ale tak naprawdę nie chcesz żebym z nim była, prawda?
-Tak nie chce ale jesteś teraz w ciąży
-Mamo, on o tym nie wie, z trudem mu powiedziałam że przyjedziesz, wtedy się pokłóciliśmy i ja zemdlałam, uderzyłam brzuchem o stolik i trafiłam do szpitala, zrobili mi usg, wszystko jest okej, ale on o tym nie wie.. Mamo ja -Znowu się popłakałam- Go nie stać na dziecko, analizowałam nasz związek, ja mam przecież 18 lat, górę pieniędzy i szkołę na głowie a poza tym nie chce wybierac pomiędzy moją rodziną a nim, ale nie umiem go także zostawić.. Czasami mam wrażenie że go nie kocham i że go wcale nie potrzebuje-Rozpłakałam się
-Wiem że nienawidzisz mnie kiedy cieszę się jak płaczesz ale jestem z ciebie dumna. Tak szczerze to cała krzyczałam jak tutaj jechałam, miałam ochotę od razu cię zabić jak się o tym dowiedziałam ale obiecałam twojemu ojcu że będę spokojna, wiem że to twoje szczęście ale nie mogę tego zaakceptować a teraz kiedy mówisz mi że ty sama nie potrafisz czuje ulgę.. Kochanie zabiorę cię stąd, wrócisz do domu zapomnisz o nim
-Mamo ale ja nawet nie wiem czy tego chce..
-Zawołaj go, powiedz mi o ciąży a potem zdecyduj czy tego chcesz, ja ukryje się-Powiedziała to pewna siebie, tak też zrobiłam. Moja mama jakby nie patrzeć była moją przyjaciółką.
Rich stanął przy łóżku
-Nie ma twojej mamy?
-Nie ma. Rich jestem w ciąży-Powiedziałam i pokazałam mu usg. Stał i widziałam jak w nim budowała się nienawiść do mnie
-Więc dlatego ten krwotok!. Ukrywałaś wszystko przede mną. mówiłam ci przecież że będziesz w ciąży.Lil okłamałaś mnie, jakim kurwa prawem?- Zaczął krzyczeć i rzucać rzeczami
-Ja nawet nie wiem czy jestem totalnie w tobie zakochany i czy chce to dziecko!- Gdy wypowiedział te słowa, świat mi się załamał
-Ja też nie wiem czy jestem w tobie zakochana, dlatego odejdę- Mam wyszła i złapała mnie za rękę.
Rich wcale nie był zdziwiony
-Żałuje że napisałem do ciebie ten list, że chciałem z tobą spróbować być
-Ja też tego Rich żałuje -Powiedziałam i wysłałam mu spojrzenie. Nie miałam czasu się pakować, byłam zapłakana, zła i wolna nie wiem czemu czułam się wolna. Mama zostawiła w recepcji dużą sumę i prosiła o zwrot moich rzeczy na nasz adres. Nawet dziwnym trafem mieliśmy dopasowane godziny odlotu. Cieszyłam się że zostawiam te miasto, wiedziałam że Rich pewnie jutro zrobi to samo, bo choćbym nie wiem jak go teraz nienawidziła zostawiłam mu pieniądze, na powrót i na życie.
Teraz zaczynałam nową podróż, bez niego ale z dzieckiem i w końcu byłam pogodzona z mamą
wtorek, 18 listopada 2014
Rozdział 9 " To inny dzień"
Obudziłam się w ten nietypowy poniedziałek. Szczerze? Oczekiwałam jakiegoś zwrotu akcji na przykład Richa z walizkami który informuje mnie że wyprowadzamy się pod namioty, cokolwiek ale nie widziałam nic, właściwie nawet się zastanawiałam czy wczoraj Rich poszedł ze mną spać. PO tej idealnej palcówce padłam jak zabita.
Podniosłam się z łóżka, przetarłam zmęczone oczy. Ah nie wiedziałam co mam teraz robić. Zrobiłam kilka ruchów do stolika gdzie była wczorajsza bułka, ugryzłam ją,Auł! była twarda, boże zaczęłam się rozglądać dookoła pokoju, o znalazłam herbatę, podeszłam i się napiłam. PFUU- wyplułam na ziemie, boże niedobra, co to jest? zwykła herbata? oczekiwałam jakieś.. cokolwiek innego tylko nie to.
Usiadłam załamana i dopiero teraz ujrzałam kartkę.
Było napisane na niej że mój telefon został zabrany, moje markowe ubrania schowane, wszystko co było drogie nie istniało w mojej szafie, natomiast miałam kilka tanich ubrań. O! nawet znalazła się odpowiedzieć na śniadanie- Powiedziałam sama do siebie i przeczytałam.
" Śniadanie dostaniesz proste, często takie jadałem, nie jest drogie, może nie pyszne ale się najesz do obiadu". Płakać mi się chciało, serio nigdy się tak nie czułam, mogłam mieć wszystko a teraz musiałam zjeść to obrzydlistwo, nie zjadłam, chyba wolałabym głodować niż jeszcze raz tego spróbować. Poddałam się.
Podeszłam do szafy NOSZ KURWA- Chyba pierwszy raz powiedziałam przekleństwo. Myślałam że przeklnę jak będę rodzić bo to byłby odpowiedni moment ale nie, zaczęłam teraz. Zobaczyłam.. Boże nigdy nie widziałam takiego czegoś.
Była to sukienka w kwiatki - Boże litości!. Żółta, z niebieskimi kwiatkami i jakiś różowy sweterek a do tego sandałki. Boże jak ja mam to ubrać? To nawet nie był pewnie mój rozmiar. Popłakałam się, Usiadłam w kącie i płakałam. To chyba był zły pomysł, myślałam że Rich ograniczy nasze wydatki, nie wiem zmieni hotel i będziemy robić inne rzeczy ale on naprawdę się w to zaangażował i sprawił że płakałam, targały mną emocje, chciałam krzyczeć. Nie wiedziałam czy mam to ubrać czy nie, nawet nie wiedziałam kiedy on przyjdzie więc po prostu dalej płakałam.
Gdy minęło 15 minut wstałam i powiedziałam " Lil ogarnij się". Wzięłam wdechy i po prostu ubrałam to na siebie, bałam się spojrzeć na siebie. Sięgnęłam do kosmetyczki i posmarowałam się kremem z filtrem, właściwie tylko to tam miałam. Teraz serio zastanawiałam się jak to się stało, jak on to szybko dał radę usunąć. Gdy już skończyłam podeszłam do lustra.
O mój boże, wyglądałam tragicznie, ta sukienka nie była aż tak zła gdy spojrzałam się na te sandały, jakieś rzymskie, śmierdziały chiną, oh...
Usiadłam na łóżku i zadzwonił telefon.
-Rich Finally czeka już na Panią na dole
-Dziękuję-Odpowiedziałam.\
Była godzina 12 i byłam mega głodna ale wiedziałam że teraz nic nie zjemy bo ponoć to śniadanie miało starczyć do obiadu.
Zjechałam windą na dół, chyba nie myślałam w tych momentach jakie to dziwne nosić takie ubrania, chciałam zobaczyć Richa i usłyszeć jakieś dobre wiadomości i tak też było. Stanęłam przed nim, nie powiedział mi że ładnie wyglądam ale chyba właśnie o to chodziło.
-Jaki plan?-Zapytałam z nadzieją że usłyszę OBIAD ale tak nie było
-Spacer, to robią ludzie bez tak dłużej sumy na koncie- Zaśmiał się i chwycił mnie za rękę.
Chodziliśmy tu i tam, uśmiechałam się i udawałam że się ciesze, tego dnia wcale nie byłam szczęśliwa ale robiłam to dla niego.
godzina 14, umierałam z głodu
-Teraz coś zjemy-Powiedział całując mnie po dłoni.
Bogu dzięki-Pomyślałam.
Usiedliśmy w taniej knajpie, tam zjedliśmy ciepły posiłek, porozmawialiśmy. Szczerze? teraz mi się podobało ale nie potrafiłam mu nie powiedzieć nie miłej rzeczy
-Rich, to wcale nie był dobry pomysł-Wyszeptałam
-Dlaczego?
-Zabrałeś mi dobre ubrania, na śniadanie herbata i stara bułka..Chodzimy bez celu, nie podoba mi się a te buty..Nigdy nie nosiłam czegoś gorszego. Płakałam dzisiaj jak spojrzałam do szafy. Długo płakałam, wcale nie byłam szczęśliwa.. i nie będę przez ten tydzień.
-Dlaczego tak od razu to widzisz? Daj mi się rozkręcić, jak skończy się tydzień, podziękujesz mi za to, wtedy zobaczysz jakie to było piękne.. Jeśli będziesz do tego tak podchodzić to nigdy nic w sobie nie zmienisz i nigdy nie będziesz się cieszyła z naszego życia bo ja taki jestem a ty zupełnie inna.
Miał racje, znowu niech to szlak.. Czasami o nas myślałam w wolnych chwilach jak na przykład dzisiaj podczas spaceru i też to stwierdzałam, nie pasowaliśmy do siebie a mimo to jednak coś nas do siebie ciągnęło. Czasami miałam dość i rozumiałam dlaczego mama nie chciała go w naszym życiu, bałam się że odkocham się w nim bo nie ma tego co ja a ja przy nim czuję się strasznie dziwnie, jestem zbyt bogata
-Dobrze masz rację, obiecałam ci-Powiedziałam i wzięłam ostatni kęs.
Była godzina 16, boże pozwól mi umrzeć
Wróciliśmy do hotelu, rozebrałam się z tych zabawnych ubrań i usiadłam na łóżku, teraz potrzebowałam seksu, strasznie.
Rich oparł się o mnie i całował mój brzuch a ja się śmiałam, to powoli zaczynało być przyjemne.
Jego jedna ręka zjechała do mojego punktu. Dotykał mnie tam
-Boże, jaka ty jesteś mokra i gorąca- Wyszeptał.
-To twoja wina-Odpowiedziałam i go pocałowałam.
Zawsze gdy dotykał mnie tam nie umiałam się z nim całować bo cała skakałam ze szczęścia więc nasz pocałunek raczej polegał na gryzieniu warg. Zdjął ze mnie majtki i bluzkę. Popatrzył na moje nabrzmiałe piersi, znowu się uśmiechałam. Wziął je w swoje dłonie i dotykał a ustami przegryzał moje sutki, było mi coraz lepiej.
-Rich, proszę wejdź we mnie-Wyszeptałam
-Nie, pierw muszę zasmakować ciebie-Powiedział pewny siebie.
Zjechał ustami do mojej mokrej, nabrzmiałej cipki i zaczął ją całować, zawsze robił to w idealny sposób przegryzał, dotykał, trochę lizał a potem ah. Potem wchodził we mnie.
Krzyknęłam i wbiłam swoje paznokcie w pościel, był taki wielki !. Czasami strasznie mnie bolało ale dzisiaj był ten dzień kiedy nie. Robił kilka ruchów, tych typowych. Było mi jak zawsze dobrze, idealnie. Kiedy już doszłam, a chyba to było za 5 razem, Rich go wyjął i skończył na moim brzuchu.
-Nie ruszaj się- Powiedział i poszedł po papier.
Wszystko ze mnie zmył a ja przeglądałam się jego twarzy, chyba w takich momentach go kochałam, kiedy nie liczyły się dla nas pieniądze i nic innego, tylko widziałam go a on mnie. Strasznie go kochałam
-Kocham cię Lil-Powiedział przytulając się do mnie
-Ja ciebie też-Wyszeptałam w jego ucho.
Byłam ciekawa kolejnych dni, miałam nadzieję że będą lepsze niż ten, bo ten był koszmarny, nigdy takiego dnia nie miałam, nigdy tyle nie płakałam i nie złościłam się co dzisiaj, jak Boga kocham a kocham go całym sercem.
Podniosłam się z łóżka, przetarłam zmęczone oczy. Ah nie wiedziałam co mam teraz robić. Zrobiłam kilka ruchów do stolika gdzie była wczorajsza bułka, ugryzłam ją,Auł! była twarda, boże zaczęłam się rozglądać dookoła pokoju, o znalazłam herbatę, podeszłam i się napiłam. PFUU- wyplułam na ziemie, boże niedobra, co to jest? zwykła herbata? oczekiwałam jakieś.. cokolwiek innego tylko nie to.
Usiadłam załamana i dopiero teraz ujrzałam kartkę.
Było napisane na niej że mój telefon został zabrany, moje markowe ubrania schowane, wszystko co było drogie nie istniało w mojej szafie, natomiast miałam kilka tanich ubrań. O! nawet znalazła się odpowiedzieć na śniadanie- Powiedziałam sama do siebie i przeczytałam.
" Śniadanie dostaniesz proste, często takie jadałem, nie jest drogie, może nie pyszne ale się najesz do obiadu". Płakać mi się chciało, serio nigdy się tak nie czułam, mogłam mieć wszystko a teraz musiałam zjeść to obrzydlistwo, nie zjadłam, chyba wolałabym głodować niż jeszcze raz tego spróbować. Poddałam się.
Podeszłam do szafy NOSZ KURWA- Chyba pierwszy raz powiedziałam przekleństwo. Myślałam że przeklnę jak będę rodzić bo to byłby odpowiedni moment ale nie, zaczęłam teraz. Zobaczyłam.. Boże nigdy nie widziałam takiego czegoś.
Była to sukienka w kwiatki - Boże litości!. Żółta, z niebieskimi kwiatkami i jakiś różowy sweterek a do tego sandałki. Boże jak ja mam to ubrać? To nawet nie był pewnie mój rozmiar. Popłakałam się, Usiadłam w kącie i płakałam. To chyba był zły pomysł, myślałam że Rich ograniczy nasze wydatki, nie wiem zmieni hotel i będziemy robić inne rzeczy ale on naprawdę się w to zaangażował i sprawił że płakałam, targały mną emocje, chciałam krzyczeć. Nie wiedziałam czy mam to ubrać czy nie, nawet nie wiedziałam kiedy on przyjdzie więc po prostu dalej płakałam.
Gdy minęło 15 minut wstałam i powiedziałam " Lil ogarnij się". Wzięłam wdechy i po prostu ubrałam to na siebie, bałam się spojrzeć na siebie. Sięgnęłam do kosmetyczki i posmarowałam się kremem z filtrem, właściwie tylko to tam miałam. Teraz serio zastanawiałam się jak to się stało, jak on to szybko dał radę usunąć. Gdy już skończyłam podeszłam do lustra.
O mój boże, wyglądałam tragicznie, ta sukienka nie była aż tak zła gdy spojrzałam się na te sandały, jakieś rzymskie, śmierdziały chiną, oh...
Usiadłam na łóżku i zadzwonił telefon.
-Rich Finally czeka już na Panią na dole
-Dziękuję-Odpowiedziałam.\
Była godzina 12 i byłam mega głodna ale wiedziałam że teraz nic nie zjemy bo ponoć to śniadanie miało starczyć do obiadu.
Zjechałam windą na dół, chyba nie myślałam w tych momentach jakie to dziwne nosić takie ubrania, chciałam zobaczyć Richa i usłyszeć jakieś dobre wiadomości i tak też było. Stanęłam przed nim, nie powiedział mi że ładnie wyglądam ale chyba właśnie o to chodziło.
-Jaki plan?-Zapytałam z nadzieją że usłyszę OBIAD ale tak nie było
-Spacer, to robią ludzie bez tak dłużej sumy na koncie- Zaśmiał się i chwycił mnie za rękę.
Chodziliśmy tu i tam, uśmiechałam się i udawałam że się ciesze, tego dnia wcale nie byłam szczęśliwa ale robiłam to dla niego.
godzina 14, umierałam z głodu
-Teraz coś zjemy-Powiedział całując mnie po dłoni.
Bogu dzięki-Pomyślałam.
Usiedliśmy w taniej knajpie, tam zjedliśmy ciepły posiłek, porozmawialiśmy. Szczerze? teraz mi się podobało ale nie potrafiłam mu nie powiedzieć nie miłej rzeczy
-Rich, to wcale nie był dobry pomysł-Wyszeptałam
-Dlaczego?
-Zabrałeś mi dobre ubrania, na śniadanie herbata i stara bułka..Chodzimy bez celu, nie podoba mi się a te buty..Nigdy nie nosiłam czegoś gorszego. Płakałam dzisiaj jak spojrzałam do szafy. Długo płakałam, wcale nie byłam szczęśliwa.. i nie będę przez ten tydzień.
-Dlaczego tak od razu to widzisz? Daj mi się rozkręcić, jak skończy się tydzień, podziękujesz mi za to, wtedy zobaczysz jakie to było piękne.. Jeśli będziesz do tego tak podchodzić to nigdy nic w sobie nie zmienisz i nigdy nie będziesz się cieszyła z naszego życia bo ja taki jestem a ty zupełnie inna.
Miał racje, znowu niech to szlak.. Czasami o nas myślałam w wolnych chwilach jak na przykład dzisiaj podczas spaceru i też to stwierdzałam, nie pasowaliśmy do siebie a mimo to jednak coś nas do siebie ciągnęło. Czasami miałam dość i rozumiałam dlaczego mama nie chciała go w naszym życiu, bałam się że odkocham się w nim bo nie ma tego co ja a ja przy nim czuję się strasznie dziwnie, jestem zbyt bogata
-Dobrze masz rację, obiecałam ci-Powiedziałam i wzięłam ostatni kęs.
Była godzina 16, boże pozwól mi umrzeć
Wróciliśmy do hotelu, rozebrałam się z tych zabawnych ubrań i usiadłam na łóżku, teraz potrzebowałam seksu, strasznie.
Rich oparł się o mnie i całował mój brzuch a ja się śmiałam, to powoli zaczynało być przyjemne.
Jego jedna ręka zjechała do mojego punktu. Dotykał mnie tam
-Boże, jaka ty jesteś mokra i gorąca- Wyszeptał.
-To twoja wina-Odpowiedziałam i go pocałowałam.
Zawsze gdy dotykał mnie tam nie umiałam się z nim całować bo cała skakałam ze szczęścia więc nasz pocałunek raczej polegał na gryzieniu warg. Zdjął ze mnie majtki i bluzkę. Popatrzył na moje nabrzmiałe piersi, znowu się uśmiechałam. Wziął je w swoje dłonie i dotykał a ustami przegryzał moje sutki, było mi coraz lepiej.
-Rich, proszę wejdź we mnie-Wyszeptałam
-Nie, pierw muszę zasmakować ciebie-Powiedział pewny siebie.
Zjechał ustami do mojej mokrej, nabrzmiałej cipki i zaczął ją całować, zawsze robił to w idealny sposób przegryzał, dotykał, trochę lizał a potem ah. Potem wchodził we mnie.
Krzyknęłam i wbiłam swoje paznokcie w pościel, był taki wielki !. Czasami strasznie mnie bolało ale dzisiaj był ten dzień kiedy nie. Robił kilka ruchów, tych typowych. Było mi jak zawsze dobrze, idealnie. Kiedy już doszłam, a chyba to było za 5 razem, Rich go wyjął i skończył na moim brzuchu.
-Nie ruszaj się- Powiedział i poszedł po papier.
Wszystko ze mnie zmył a ja przeglądałam się jego twarzy, chyba w takich momentach go kochałam, kiedy nie liczyły się dla nas pieniądze i nic innego, tylko widziałam go a on mnie. Strasznie go kochałam
-Kocham cię Lil-Powiedział przytulając się do mnie
-Ja ciebie też-Wyszeptałam w jego ucho.
Byłam ciekawa kolejnych dni, miałam nadzieję że będą lepsze niż ten, bo ten był koszmarny, nigdy takiego dnia nie miałam, nigdy tyle nie płakałam i nie złościłam się co dzisiaj, jak Boga kocham a kocham go całym sercem.
poniedziałek, 17 listopada 2014
Rozdział 8 " Więc weź moją miłość zanim odejdę"
Kolejne dni przebiegały następująco, nic specjalnego.
Dzisiaj miał być ostatni dzień kiedy to pieniądze miały rządzić.
Nie chciałam nic mówić ale naprawdę zaplanowałam to idealnie.Limuzyna miała przyjechać o 22. Do tego czasu Rich dostał kartkę z instrukcjami. A mianowicie miał zrobić sobie ciepłą kąpiel, ubrać smoking, odpocząć. o godzinie 20 przyjedzie po niego auto.
Ja w tym czasie byłam u kosmetyczki, u stylistki i wszystko załatwiałam. Zamówiłam kelnera, i wszystko. Wykupiłam ten stolik, zapłaciłam podwójnie bo bez rezerwacji...
Byłam cały czas zdenerwowana, bo nie wiedziałam czy to mu się spodoba poza tym to było takie dominujące, nie chciałam być dominantą a jednak w tym momencie byłam.
Godzina 20 wiedziałam że Rich teraz schodzi do auta. Czekałam i czekałam. Miał być zabrany do mnie , na most. Czekałam tam ubrana w czerwoną, długa, błyszczącą sukienkę. Była od stopy do głowy. Idealnie pasowała do czerwonych szpilek. Do tego miałam swoje długie włosy pokręcone i zrobione w koka który idealnie opadał na mój kark. Miałam czerwone, wypełnione usta, długie rzęsy i zrobione paznokcie. Wyglądałam jak gwiazda i tak się czułam.
Brałam szybkie wydechy kiedy zobaczyłam auto które przyjechało. Z niego wyszedł Rich. Podszedł do mnie i się uśmiechnął.
Pokazałam mu naszą kłódkę. Była z naszymi imionami i napisem " na zawsze" Typowa, nie różniła się niczym, oprócz tego że była pozłacana.
Pocałowałam ją a potem on zrobił to samo. Przypięłam ją do mostu i nic nie powiedziałam. Wskazałam auto. Rich wiedział że to nie koniec, czekałam aż odjedzie.
Kiedy nie było go już na widoku, przyjechała i moja limuzyna.
Wtedy pojechałam ponownie do stylistki, teraz żeby wyprostować moje włosy i ubrać w krótką sukienkę. Rich był przewieziony na lotnisko. Tam czekał na nas helikopter. Ja już tam siedziałam. Wylecieliśmy. Oglądaliśmy piękny Paryż. Trzymaliśmy się za ręce. Nie rozmawialiśmy bo było nam idealnie, nigdy czegoś takiego nie czułam, to było mocne uczucie.
Gdy się już wszystko skończyło, wylądowaliśmy w miejscu gdzie to się wszystko zaczęło, on wsiadł do swojego auta a ja do swojego.
Znowu pojechałam zmienić kreację.
Bardzo długo się zastanawiałam nad odpowiednim strojem, Chciałam utrzymać coś w stylu czerwonej sukienki, ale odradzały mi to dziewczyny. Stwierdziły że czerwone będzie odpowiednie na most, a teraz muszę wyglądać słodko, żebym nie musiała bardziej dominować.
Więc miałam delikatny makijaż, włosy proste, może lekko skręcone. Czarne szpilki (oczywiście otwarte, więc stopy też musiałam mieć pomalowane) Sukienka była tak samo długa jak czerwona ale była zupełnie inna.
Zaczynała się od szyi, nie miała kołnierza ale zakrywała całe obojczyki i piersi. Była bardzo obcisła. Na biodrach był czarny pasek który podkreślał to co miałam najlepsze- Moją pupę.
Kończyła się na udach- to był jeden czarny, mocny materiał. A od ud do końca miała czarną falbankę, prostą zwyczajną. Otóż ta sukienka była bardzo piękna, było widać moje nogi. Bardzo lubiłam swoje nogi, dlatego ta kreacja tak mi się podobała. Nie wyglądałam jak aniołek ale byłam śliczna i chyba to najważniejsze.
Kiedy dojechałam na wierze i byłam już niemal stolika, zabrakło mi tchu, stresowałam się dosłownie wszystkim, nawet ta wysokością. Nagle ktoś mnie objął w tali
-Naprawdę dałaś z siebie wszystko-Wyszeptał do mojego ucha
-Dziękuję, starałam się-Odpowiedziałam szybko.
Usiedliśmy przy stoliku i rozkoszowaliśmy się pysznymi daniami.
Czułam się jak w niebie i naprawdę mnie mało dzieliło żeby tam dzisiaj być.
Po skończonym posiłku, patrzeliśmy w gwiazdy. Czułam jak moje motyle stają się coraz szybsze. Nie mogłam ponownie oddychać gdy czułam jego perfumy, kiedy on mnie trzymał w objęciach. Przez te kilka dni nie kłóciliśmy się, nawet nie poruszaliśmy tematu mojej matki, nawet naszego ostatniego razu. Wszystko było idealnie. Mu też się bardzo podobało, dawno nie byliśmy tacy idealni jak teraz, brakowało mi tego ale wiedziałam także że z każdym dniem będzie koniec. Od jutra, od poniedziałku on miał mi pokazać inny świat, bałam się, szczerze? to byłam przerażona.
-Przerażona jesteś, wiem kochanie-Wyszeptał
-Tak, od jutra pokazujesz mi inny świat
-Wiem, dasz radę, postaram się- Zapewnił mnie.
Wsiedliśmy do windy i pojechaliśmy na dół. Czekała już na nas limuzyna. Teraz mieliśmy pojeździć trochę po mieście ale ani ja ani on tego nie chcieliśmy wiec pojechaliśmy od razu do hotelu.
* trochę później*
Kiedy już tylko mogłam zdjąć swoją sukienkę i stanik i buty - poczułam wielką ulgę. Rich chyba też, Oboje staliśmy nago i patrzeliśmy się na siebie
-Jesteś piękna-Powiedział kiedy moje włosy całkowicie straciły blask, moje usta nie były pomalowane, oczy zmyte- stałam tam zupełnie naga
- Taka ci się najlepiej podobam?-Zapytałam biorąc wdech
-Tak. Jesteś piękna właśnie taka i co najlepsze- Powiedział zbliżając się do mnie
-Jesteś tylko i wyłącznie moja, tylko moja, na zawsze moja
-Weź moją miłość zanim odejdę do nieba- Powiedziałam.
I w tym momencie straciłam kontrolę nad panowaniem, każdy jego dotyk mnie pobudzał jeszcze bardziej. BOŻE jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze.. nigdy nikt nie robił mi takiej zajebistej palcówki. Chyba miałam najlepszy orgazm na świecie i Rich też to zauważył więc obmył mnie pod prysznicem i położył do łóżka. Kochałam go, najmocniej....
Dzisiaj miał być ostatni dzień kiedy to pieniądze miały rządzić.
Nie chciałam nic mówić ale naprawdę zaplanowałam to idealnie.Limuzyna miała przyjechać o 22. Do tego czasu Rich dostał kartkę z instrukcjami. A mianowicie miał zrobić sobie ciepłą kąpiel, ubrać smoking, odpocząć. o godzinie 20 przyjedzie po niego auto.
Ja w tym czasie byłam u kosmetyczki, u stylistki i wszystko załatwiałam. Zamówiłam kelnera, i wszystko. Wykupiłam ten stolik, zapłaciłam podwójnie bo bez rezerwacji...
Byłam cały czas zdenerwowana, bo nie wiedziałam czy to mu się spodoba poza tym to było takie dominujące, nie chciałam być dominantą a jednak w tym momencie byłam.
Godzina 20 wiedziałam że Rich teraz schodzi do auta. Czekałam i czekałam. Miał być zabrany do mnie , na most. Czekałam tam ubrana w czerwoną, długa, błyszczącą sukienkę. Była od stopy do głowy. Idealnie pasowała do czerwonych szpilek. Do tego miałam swoje długie włosy pokręcone i zrobione w koka który idealnie opadał na mój kark. Miałam czerwone, wypełnione usta, długie rzęsy i zrobione paznokcie. Wyglądałam jak gwiazda i tak się czułam.
Brałam szybkie wydechy kiedy zobaczyłam auto które przyjechało. Z niego wyszedł Rich. Podszedł do mnie i się uśmiechnął.
Pokazałam mu naszą kłódkę. Była z naszymi imionami i napisem " na zawsze" Typowa, nie różniła się niczym, oprócz tego że była pozłacana.
Pocałowałam ją a potem on zrobił to samo. Przypięłam ją do mostu i nic nie powiedziałam. Wskazałam auto. Rich wiedział że to nie koniec, czekałam aż odjedzie.
Kiedy nie było go już na widoku, przyjechała i moja limuzyna.
Wtedy pojechałam ponownie do stylistki, teraz żeby wyprostować moje włosy i ubrać w krótką sukienkę. Rich był przewieziony na lotnisko. Tam czekał na nas helikopter. Ja już tam siedziałam. Wylecieliśmy. Oglądaliśmy piękny Paryż. Trzymaliśmy się za ręce. Nie rozmawialiśmy bo było nam idealnie, nigdy czegoś takiego nie czułam, to było mocne uczucie.
Gdy się już wszystko skończyło, wylądowaliśmy w miejscu gdzie to się wszystko zaczęło, on wsiadł do swojego auta a ja do swojego.
Znowu pojechałam zmienić kreację.
Bardzo długo się zastanawiałam nad odpowiednim strojem, Chciałam utrzymać coś w stylu czerwonej sukienki, ale odradzały mi to dziewczyny. Stwierdziły że czerwone będzie odpowiednie na most, a teraz muszę wyglądać słodko, żebym nie musiała bardziej dominować.
Więc miałam delikatny makijaż, włosy proste, może lekko skręcone. Czarne szpilki (oczywiście otwarte, więc stopy też musiałam mieć pomalowane) Sukienka była tak samo długa jak czerwona ale była zupełnie inna.
Zaczynała się od szyi, nie miała kołnierza ale zakrywała całe obojczyki i piersi. Była bardzo obcisła. Na biodrach był czarny pasek który podkreślał to co miałam najlepsze- Moją pupę.
Kończyła się na udach- to był jeden czarny, mocny materiał. A od ud do końca miała czarną falbankę, prostą zwyczajną. Otóż ta sukienka była bardzo piękna, było widać moje nogi. Bardzo lubiłam swoje nogi, dlatego ta kreacja tak mi się podobała. Nie wyglądałam jak aniołek ale byłam śliczna i chyba to najważniejsze.
Kiedy dojechałam na wierze i byłam już niemal stolika, zabrakło mi tchu, stresowałam się dosłownie wszystkim, nawet ta wysokością. Nagle ktoś mnie objął w tali
-Naprawdę dałaś z siebie wszystko-Wyszeptał do mojego ucha
-Dziękuję, starałam się-Odpowiedziałam szybko.
Usiedliśmy przy stoliku i rozkoszowaliśmy się pysznymi daniami.
Czułam się jak w niebie i naprawdę mnie mało dzieliło żeby tam dzisiaj być.
Po skończonym posiłku, patrzeliśmy w gwiazdy. Czułam jak moje motyle stają się coraz szybsze. Nie mogłam ponownie oddychać gdy czułam jego perfumy, kiedy on mnie trzymał w objęciach. Przez te kilka dni nie kłóciliśmy się, nawet nie poruszaliśmy tematu mojej matki, nawet naszego ostatniego razu. Wszystko było idealnie. Mu też się bardzo podobało, dawno nie byliśmy tacy idealni jak teraz, brakowało mi tego ale wiedziałam także że z każdym dniem będzie koniec. Od jutra, od poniedziałku on miał mi pokazać inny świat, bałam się, szczerze? to byłam przerażona.
-Przerażona jesteś, wiem kochanie-Wyszeptał
-Tak, od jutra pokazujesz mi inny świat
-Wiem, dasz radę, postaram się- Zapewnił mnie.
Wsiedliśmy do windy i pojechaliśmy na dół. Czekała już na nas limuzyna. Teraz mieliśmy pojeździć trochę po mieście ale ani ja ani on tego nie chcieliśmy wiec pojechaliśmy od razu do hotelu.
* trochę później*
Kiedy już tylko mogłam zdjąć swoją sukienkę i stanik i buty - poczułam wielką ulgę. Rich chyba też, Oboje staliśmy nago i patrzeliśmy się na siebie
-Jesteś piękna-Powiedział kiedy moje włosy całkowicie straciły blask, moje usta nie były pomalowane, oczy zmyte- stałam tam zupełnie naga
- Taka ci się najlepiej podobam?-Zapytałam biorąc wdech
-Tak. Jesteś piękna właśnie taka i co najlepsze- Powiedział zbliżając się do mnie
-Jesteś tylko i wyłącznie moja, tylko moja, na zawsze moja
-Weź moją miłość zanim odejdę do nieba- Powiedziałam.
I w tym momencie straciłam kontrolę nad panowaniem, każdy jego dotyk mnie pobudzał jeszcze bardziej. BOŻE jeszcze nigdy nie było mi tak dobrze.. nigdy nikt nie robił mi takiej zajebistej palcówki. Chyba miałam najlepszy orgazm na świecie i Rich też to zauważył więc obmył mnie pod prysznicem i położył do łóżka. Kochałam go, najmocniej....
czwartek, 13 listopada 2014
Rozdział 7 " jeśli tylko chcesz"
Rich bardzo długo czasu spędził przy tych drzwiach ale nie byłam smutna czy zła, rozmawiał a raczej próbował się dogadać, nie udało mu się i w ataku złości zamknął drzwi Panu przed nosem. Śmiałam się bo w tym momencie przypominał mnie.
Wszedł do pokoju i popatrzał się na mnie
-Gotowa?
-Tak- Szczerze to nie byłam, to miał być mój drugi raz, cała się trzęsłam i miałam ochotę zwymiotować. Już zapomniałam jakie to uczucie. Rich chyba to wyczuł i gdy zbliżał się do mnie, zapytał się
-Nie musimy tego robić, jeśli nie czujesz się gotowa
-Zadajesz mi takie pytanie jakby to miałby być mój pierwszy raz. Przecież jestem gotowa, tylko... Nie wiem jak to teraz zacząć
-Spokojnie- Zapewnił mnie i złapał moje ciemne włosy w swoje delikatne dłonie. Miałam długie włosy które miałam ściąć ale dla takich momentów bym je zostawiła. Złapał moją brodę i popatrzał się w moje rozpalone oczy. Delikatnie mnie całował i dotykał. Czułam jak rozpalam się w jego dotyku. Mogłabym tak codziennie ale szczerze czym bliżej tam był mnie tym bardziej chciało mi się płakać. Pocałunkami mnie uspokajał ale ja nie mogłam, Wyrwałam się z jego objęć.
-Kochanie rozpływam się jak mnie dotykasz i przez to tracę zmysły. Nie jestem gotowa znowu na kolejną dawkę miłości- Popatrzałam na niego
-Zróbmy to niegrzecznie i szybko
-Ale nie będzie cie boleć? Przecież to twój drugi raz
-Nawet jeśli, chce to zrobić ostro... Nie mogę tak słodko bo boję się
-Czego?
-Że pokocham cię jeszcze bardziej i to złamie mi serce.
Zaśmiał się pod nosem. Myślałam że moje słowa go ucieszą że chce zrobić to tak, ale on chyba sam nie był gotowy zadać mi bólu więc znowu wróciliśmy do punktu A, gdzie całował mnie i włożył palce we mnie. Rozpływałam się, oddech miałam płytki. Rozłożyłam się na całym łóżku i oddałam mu się cała.
Uśmiechnął się pod nosem, skurczybyk, był zbyt idealny. Jego ruchy we mnie były coraz szybsze i potem.. I potem schylił tam swoją twarz i przejechał po moich wargach. Umarłam, przysięgam umarłam. Dopchnął mnie bardziej a ja doszłam w jego ustach
-Jesteś taka słodka- Powiedział-Doszłaś- Dodał a ja miałam chyba kolejny zawał
-Tak.. Yhm, tak- Wykrztusiłam.
-Jesteś na mnie zła?
-A dlaczego miałabym być?
-No nie wiem, zrobiłem ci super palcówkę ale ani razu.. Nie poczułaś
-Ah poczułam!- Krzyknęłam-Czułam wszystko tak dobrze-Dodałam żeby go zapewnić
-To dobrze bo teraz w ciebie wejdę- Dodał tak pewnie siebie.
Nie zaprzeczałam. Rozebrał się do końca. Jego penis już był nabrzmiały. Idealnie. Rozchyliłam nogi a on wszedł
-Kochanie mówiłem ci że jesteś bardzo ciasna?
-nie, ale to logiczne jesteś pierwszy tam
-I ostatni- Dodał i mnie pocałował.
Czułam go tak idealnie w sobie. pasował do mnie. Każdy kolejny jego ruch przybliżał mnie do orgazmu, czym to wolniej robił ja jeszcze bardziej się otwierałam. On to czuł i robił mi to po złości. Chciał jak najdłużej a ja już się poddałam i wykrzyczałam jego imię w kolejnym pchnięciu i nim się zorientowałam, poczułam ciepłą substancje..
-Doszedłeś.. we mnie?-Zapytałam po woli. Tak to było logiczne
-Tak.. Przepraszam- Wstał i od razu wybiegł do łazienki. Nie rozumiałam tego zachowania.
Po 3 minutach wyszedł, cały zmartwiony. Miał w ręku mokre chusteczki. Usiadł obok moich ud i mnie obmył.
-Skończyłem w tobie, jestem cholernym kretynem..
-Ale czemu?-Zadawałam głupie pytania jak idiotka
-Lil, pomyśl. W tobie, moja sperma..
i mnie olśniło
-Dziecko..
-Bierzesz tabletki? Boże głupie pytanie, byłem twoim pierwszym, nie byłaś na to gotowa, czemu ja nie założyłem..
-Ci..Kochanie bo ja ci nie pozwoliłam założyć
-Czemu ty do tego tak spokojnie podchodzisz? Jeśli będziesz miała ze mną dziecko, twoja matka cię zabije
-Ale na razie jesteśmy tutaj a ja tego dziecka nie mam. Pozwól mi się cieszyć chwilą tą którą teraz mamy.
-Nie, ja nie mogę się nią cieszyć, przepraszam.
Nie rozumiałam dlaczego on robił taki problem, okej skończył we mnie i moglibyśmy mieć dziecko ale teraz nic mi nie jest, poza tym .. Może nie byłabym gotowa na to, zostało mi kilka miesięcy szkoły ale kochałam go do szaleństwa że to dziecko byłoby tylko znakiem dla każdego że ten facet jest mój a ja jestem tylko jego. Położyłam się obok niego i przez cały wieczór znowu nie rozmawialiśmy.
Rozumiałam jego strach, moja matka go nienawidzi ale nie mógł jej stawiać przede mną, Ja wybrałam go i byłam gotowa na każde poświęcenie
-O czym myślisz Lil?
-O tobie.
-Okej.. Powiedz
-Rozumiem twoje obawy, moja matka.. Okej rozumiem ale nie możesz jej stawiać przede mną ja wybrałam ciebie i stawiam ponad wszystko. Jeśli nie jesteś na to gotowy to po prostu odejdź z mojego życia i daj mi święty spokój
-Przecież to ty mnie chciałaś
-Chyba zmieniłam zdanie, nie pojmujesz mojego uczucia i przez to czuję się źle...
Nic nie powiedział. Chyba zrobiło mi się głupio
-Masz racje. Wariuję za każdym razem gdy cię dotykam i myślę o tobie to wtedy widzę też twój dom i twoja mamę. Jestem tchórzem ale ja po prostu myślę o tobie
-To nie myśl, skup się tylko na mnie. Niech ja będę całym twoim życiem bo ty jesteś moim.
Wszedł do pokoju i popatrzał się na mnie
-Gotowa?
-Tak- Szczerze to nie byłam, to miał być mój drugi raz, cała się trzęsłam i miałam ochotę zwymiotować. Już zapomniałam jakie to uczucie. Rich chyba to wyczuł i gdy zbliżał się do mnie, zapytał się
-Nie musimy tego robić, jeśli nie czujesz się gotowa
-Zadajesz mi takie pytanie jakby to miałby być mój pierwszy raz. Przecież jestem gotowa, tylko... Nie wiem jak to teraz zacząć
-Spokojnie- Zapewnił mnie i złapał moje ciemne włosy w swoje delikatne dłonie. Miałam długie włosy które miałam ściąć ale dla takich momentów bym je zostawiła. Złapał moją brodę i popatrzał się w moje rozpalone oczy. Delikatnie mnie całował i dotykał. Czułam jak rozpalam się w jego dotyku. Mogłabym tak codziennie ale szczerze czym bliżej tam był mnie tym bardziej chciało mi się płakać. Pocałunkami mnie uspokajał ale ja nie mogłam, Wyrwałam się z jego objęć.
-Kochanie rozpływam się jak mnie dotykasz i przez to tracę zmysły. Nie jestem gotowa znowu na kolejną dawkę miłości- Popatrzałam na niego
-Zróbmy to niegrzecznie i szybko
-Ale nie będzie cie boleć? Przecież to twój drugi raz
-Nawet jeśli, chce to zrobić ostro... Nie mogę tak słodko bo boję się
-Czego?
-Że pokocham cię jeszcze bardziej i to złamie mi serce.
Zaśmiał się pod nosem. Myślałam że moje słowa go ucieszą że chce zrobić to tak, ale on chyba sam nie był gotowy zadać mi bólu więc znowu wróciliśmy do punktu A, gdzie całował mnie i włożył palce we mnie. Rozpływałam się, oddech miałam płytki. Rozłożyłam się na całym łóżku i oddałam mu się cała.
Uśmiechnął się pod nosem, skurczybyk, był zbyt idealny. Jego ruchy we mnie były coraz szybsze i potem.. I potem schylił tam swoją twarz i przejechał po moich wargach. Umarłam, przysięgam umarłam. Dopchnął mnie bardziej a ja doszłam w jego ustach
-Jesteś taka słodka- Powiedział-Doszłaś- Dodał a ja miałam chyba kolejny zawał
-Tak.. Yhm, tak- Wykrztusiłam.
-Jesteś na mnie zła?
-A dlaczego miałabym być?
-No nie wiem, zrobiłem ci super palcówkę ale ani razu.. Nie poczułaś
-Ah poczułam!- Krzyknęłam-Czułam wszystko tak dobrze-Dodałam żeby go zapewnić
-To dobrze bo teraz w ciebie wejdę- Dodał tak pewnie siebie.
Nie zaprzeczałam. Rozebrał się do końca. Jego penis już był nabrzmiały. Idealnie. Rozchyliłam nogi a on wszedł
-Kochanie mówiłem ci że jesteś bardzo ciasna?
-nie, ale to logiczne jesteś pierwszy tam
-I ostatni- Dodał i mnie pocałował.
Czułam go tak idealnie w sobie. pasował do mnie. Każdy kolejny jego ruch przybliżał mnie do orgazmu, czym to wolniej robił ja jeszcze bardziej się otwierałam. On to czuł i robił mi to po złości. Chciał jak najdłużej a ja już się poddałam i wykrzyczałam jego imię w kolejnym pchnięciu i nim się zorientowałam, poczułam ciepłą substancje..
-Doszedłeś.. we mnie?-Zapytałam po woli. Tak to było logiczne
-Tak.. Przepraszam- Wstał i od razu wybiegł do łazienki. Nie rozumiałam tego zachowania.
Po 3 minutach wyszedł, cały zmartwiony. Miał w ręku mokre chusteczki. Usiadł obok moich ud i mnie obmył.
-Skończyłem w tobie, jestem cholernym kretynem..
-Ale czemu?-Zadawałam głupie pytania jak idiotka
-Lil, pomyśl. W tobie, moja sperma..
i mnie olśniło
-Dziecko..
-Bierzesz tabletki? Boże głupie pytanie, byłem twoim pierwszym, nie byłaś na to gotowa, czemu ja nie założyłem..
-Ci..Kochanie bo ja ci nie pozwoliłam założyć
-Czemu ty do tego tak spokojnie podchodzisz? Jeśli będziesz miała ze mną dziecko, twoja matka cię zabije
-Ale na razie jesteśmy tutaj a ja tego dziecka nie mam. Pozwól mi się cieszyć chwilą tą którą teraz mamy.
-Nie, ja nie mogę się nią cieszyć, przepraszam.
Nie rozumiałam dlaczego on robił taki problem, okej skończył we mnie i moglibyśmy mieć dziecko ale teraz nic mi nie jest, poza tym .. Może nie byłabym gotowa na to, zostało mi kilka miesięcy szkoły ale kochałam go do szaleństwa że to dziecko byłoby tylko znakiem dla każdego że ten facet jest mój a ja jestem tylko jego. Położyłam się obok niego i przez cały wieczór znowu nie rozmawialiśmy.
Rozumiałam jego strach, moja matka go nienawidzi ale nie mógł jej stawiać przede mną, Ja wybrałam go i byłam gotowa na każde poświęcenie
-O czym myślisz Lil?
-O tobie.
-Okej.. Powiedz
-Rozumiem twoje obawy, moja matka.. Okej rozumiem ale nie możesz jej stawiać przede mną ja wybrałam ciebie i stawiam ponad wszystko. Jeśli nie jesteś na to gotowy to po prostu odejdź z mojego życia i daj mi święty spokój
-Przecież to ty mnie chciałaś
-Chyba zmieniłam zdanie, nie pojmujesz mojego uczucia i przez to czuję się źle...
Nic nie powiedział. Chyba zrobiło mi się głupio
-Masz racje. Wariuję za każdym razem gdy cię dotykam i myślę o tobie to wtedy widzę też twój dom i twoja mamę. Jestem tchórzem ale ja po prostu myślę o tobie
-To nie myśl, skup się tylko na mnie. Niech ja będę całym twoim życiem bo ty jesteś moim.
wtorek, 11 listopada 2014
Rozdział 6 " Gdziekolwiek pójdziesz"
To był nasz trzeci dzień w Paryżu. Miałam wybrać miejsce gdzie tylko ja ma się pieniądze to się tam wejdzie i wierzcie mi lub nie ale nie miałam pojęcia,co można robić we dwójkę. Przecież Rich nie pójdzie ze mną na zakupy a potem do specjalnego spa które tutaj uwielbiam. Wszystkie fajne miejsca zwiedziliśmy wczoraj i trochę się pokłóciliśmy bo musiałam mamie wysyłać zdjęcia. Mówił do mnie że to nieodpowiedzialne bo raczej mama nie uwierzy że ja sama chodzę do takich miejsc ale miałam to gdzieś. Robiłam zdjęcia i dobrze się bawiłam. Dzień był naprawdę cudowny.
Miałam kilka pomysłów na dzisiaj i jutro i chyba zacznę od tych.
Wstałam i ubrałam się, poprosiłam Richa żeby też się ubrał. Nie wiedział gdzie idziemy, dopóki nie zobaczył mojego uśmieszku znaczącego- Zakupy.
Weszliśmy na droga alejkę tylko z dobrymi i drogimi sklepami. Jemu oczy świeciły na samą myśl że może to wszystko mieć, bo naprawdę mógł, i pierwszy raz będę w paryskich sklepach dla mężczyzn. Pomachałam mu kartą i zaczęliśmy zakupy.
W pierwszych trzech sklepach kupiłam torebki, buty, i marynarki. Poprosiłam o dostarczenie do hotelu na dzisiaj.
W kolejnych dwóch skupiłam się na sukienkach. Chyba kupiłam wszystkie które podobały się Rich'owi, bo mi nie, ale chciałam żeby był szczęśliwy.
W kolejnym kupiłam wszystkie spodnie i kilka butów oraz dodatków.
Rich miał dosyć ale ja nie.
Kolejne dwa były poświęcone na bluzki.
Kiedy już usiadłam ze zmęczenia przy fontannie Rich zapytał się mnie
-To wszystko?
-nie-Pokiwałam głową.
-A co teraz?
-Teraz te 10 sklepów dla ciebie-Pokazałam mu palcem. Chyba się zdziwił i chciał mi odmówić ale nie zrobił tego bo wiedział że to ja tutaj żądze.
Rich nie wiedział co ma wybierać więc stał cały czas obok nas stylista i doradzał mu. Każdy strój był ważny i ładny a zdanie Pana stylisty było obojętne bo chciał znać tylko moje. Kupił sobie marynarki, koszule, bluzki, buty nawet majtki !.Ah to było cudowne. Myślał że to koniec ale potem weszliśmy do sklepów typu "Nike" i tam powybierał sobie jeszcze kilka rzeczy. Potem znowu wróciliśmy i kazałam mu wybrać spodnie, multum spodni. Kiedy i on był okupiony oboje usiadaliśmy przy fontannie
-I teraz już wiesz jak się czułam dwie godziny temu
-Tak, cholernie szczęśliwa?
-Tak, zawsze mam dużo ubrań z Paryża, moja mama zawsze też wysyła tutaj swoją stylistkę i jej wybiera. to dla mnie taka norma.. Ale mam jeszcze coś- Przytuliłam się do niego-Teraz kosmetyki.
Rich się zaśmiał i mnie objął
-Ja też?
-Tak, ale musimy poczekać na Andrée ona ma zawsze dobre pomysły i ma świetny węch
-To nie możemy wybierać tego co lubimy?
-Owszem tak będziemy robić, ale jesteśmy w Paryżu, musimy też brać to co nam się nie podoba ale musi być stylowe i musi stać na kosmetyce w domu żeby pokazać że masz gust mimo że coś ci się nie podoba
-Skąd to wiesz?
-Mama mnie tego uczyła, jak byłam mała i pierwszy raz zabrała mnie na zakupy z tatą,mówiła tak do taty i on naprawdę brał takie rzeczy których nie nosi ktoś taki jak on, ale ja miał i ludzie to widzieli, pisali że ma gust, dzięki temu był bardziej popularny. Ja zawsze chciałam pierdoły i nie podobało mi się to co było " PARYSKIE" ale musiałam to brać i mama tez zaczęła mówić do mnie te słowa..
-Twoja mama dba o co właściwie w waszym domu? Bo naprawdę dużo robi
-O wszystko, o wystrój, o stylizacje mebli o dobre nazwisko, o kontakty, finanse, wystrój i nasze gusty. Robi naprawdę dużo, dlatego ją kocham bo wydaję się być Bogatą suką ale ona naprawdę jest dobra w tym co robi wiesz?.Tak krzywdzi mnie nawet teraz kiedy od dziecka wpajała mi takie rzeczy ale uwierz mi.. Ja zawsze będę sławna i ktoś będzie chciał mi zajrzeć do szafy- Mama też mi to powtarzała. Jak była biedna naprawdę brała tylko to co jej się podobało. Jak zaczęła chodzić z moim tatą i być na studiach była wciąż biedna a tata sławny, ona wtedy nic o tym nie wiedziała i miała tanie rzeczy nawet używanych, i trzymała to w domu. Pewnego dnia przyszła prasa i to zauważyła, afera na maksa, i tatę i mamę oczernili. I wtedy ona zrozumiała że bycie bogatym to nie tylko pieniądze dla siebie ale też dla tego czego się nie chce ale trzeba mieć dla prasy, dla ludzi którzy mają cię lubić. Wiesz to będzie śmieszne ale gdyby nie ona, może już tata nie byłby sławny a ona nie byłaby taka dobra w tym czym jest, może nie mielibyśmy już pieniędzy bo ani ona ani tata nie mieliby pracy dlatego że nikt by nie dbał o takie beznadziejne fakty a przez to że wciąż jesteśmy na topie i w modzie, i we wszystkim co możliwe jesteśmy bogaci i te pieniądze rosną. Mój tata jak na razie jest najlepiej zarabiającym rockman'em w tym wieku, bo zarabia jakieś 20 milionów rocznie a mama 5 milionów, ale ona się nie przejmuje mówi że niedługo będzie ta liczba większa..
-Wow, tyle mi powiedziałaś, Jestem pod wrażeniem, teraz rozumiem jakie to skomplikowane..
-No właśnie, dziwne nie?, Wydaje się że nasze życie jest proste ale nie
-No tak, teraz mogę wszystko zrozumieć.
-A ty coś zarabiasz?
-Właściwie to nie, ale mam coś takiego że jeśli kupię coś i dzięki mnie sprzeda się o 20% więcej tej rzeczy ja dostaję 50% wartości tej rzeczy. Ale jeśli tak jakby ludziom się coś nie spodoba w ubraniu z jakieś marki, a ja zapłaciłam naprawdę dużo to oddają mi te pieniądze.
-Dziwne nie jesteś modelką
-Tak ale byłam więcej razy na bankietach, galach, ślubach, i wszelkich uroczystościach niż ktokolwiek inny. Moja mama na tylu nie była co ja. Znamy bardzo dużo osób, znaczy mama zna, ja nigdy nie poznałam żadnej takiej na przykład gwiazdy popu której bym chciała, nie mam dostępu do tego. Moi rodzice tez udzielają się charytatywnie i to tez dobrze działa na ich status. Kiedy założyłam facebooka takiego oficjalnego po dwóch godzinach dostałam ten ptaszek że jestem prawdziwa a like'ów było tak dużo..
-Boże i to wszystko za nic
-Za pieniądze.
-Jakbyś teraz się zbuntowała, odeszła to co by było z tobą.
-Nie wiem nie umiem sobie nawet tego wyobrazić.
Gdy skończyliśmy rozmowę, ujrzałam Andrée
-O to ona-Pomachałam jej. Jak zawsze idealna.
Przywitała się z nami i od razu wzięliśmy się do roboty
Wybrałam jak zawsze rożne balsamy, kosmetyki do ciała, peelingi, odżywki, perfumy i pierdoły do makijażu.
Rich praktycznie to co ja, oprócz makijażu. Znowu było tego tak dużo... Po skończonych zakupach pożegnałam Andrée i odwróciłam się do Richa
-Wow ile wydałaś?
-Zaraz będę miała telefon, poczekaj za 3 minuty-Powiedziałam opierając się o niego. Ah było mi przy nim tak cudownie, nawet jak było tak gorąco.
To był nasz trzeci dzień na bogato, dzisiaj jeszcze czekało nas spa i potem kolacja na balkonie, jutro miałam zdecydowanie lepszy pomysł ale nie wspomniałam mu o niczym, to miała być niespodzianka.
Gdy już rozkoszowałam się jego zapachem i dotykiem, zadzwonił telefon.
-Czy ona będzie krzyczeć
-Nie wiem-Odparłam i odebrałam
-Hej kochanie, cudowne są te zdjęcia co robiłaś, poznałaś kogoś fajnego?
-Tak,Jest przystojny i tak dalej..
-O to świetnie ! ale pamiętaj nie do hotelu
-Tak wiem mamo !- krzyknęłam i się zaśmiałam.
-Wydałaś bardzo dużą sumę, ale to dobrze, potrzebowałaś tego. Będziesz planowała jeszcze jakieś zakupy?
-Nie a co?
-Bo bym przyjechała na dwa dni i coś z tobą porobiła
-Mamo, przecież miałam odpocząć od tego. Dobrze się bawię, wydaję pieniądze i tak dalej..
-Wiem, kochanie wiem. Prasa już pisała że córka Jenner jest na wakacjach i ..-Przerwała
-No mamo, czytaj, chce wiedzieć, dawno nie byłam w gazecie ! i w ogólnie nie jestem popularna to cud że napisali !! -Krzyczałam
-Więc pisała że robisz szalone rzeczy i że są ciekawi jak to się odbije na nas, bo to sa twoje pierwsze wakacje sama. Nie było żadnych obelg, tylko pisali że pozwalasz sobie na wyjazd w środku roku szkolnego. I właściwie to tyle. Twój tata był wczoraj w wywiadzie i jak wrócił powiedział mi że została jedna piosenka i będzie wydany album
-O mamo, to naprawdę super, ciesze się!-Naprawdę się cieszyłam.
-A ci jak idzie?-Zapytałam
-Wiesz, skończyłam najważniejsze projekty, zaczęłam też gotować, zapisałam się na kurs, Razem z ojcem byliśmy też na akcjach charytatywnych i za dwa dni mamy wyjazd taki z kilkoma osobami i będziemy pomagać przy moście czy coś. Wiesz nie robimy teraz nic specjalnego, odpoczywamy, cieszymy się sobą.. Strasznie za tobą tęsknie-Powiedziała bardzo miło-Jest mi przykro że wspominasz ostatnie tygodnie jak tortury.. Wiem że jestem straszną matką ale kiedyś to docenisz a jak nie to jest szansa że może ja zrozumiem jak bardzo cię skrzywdziłam. Kocham cię
-Mamo ja ciebie też.. Nie chce się już z tobą kłócić.
-To dobrze, kochanie ja kończę, buziaki baw się dobrze.
Kiedy się rozłączyła ja poczułam ulgę jakoś ta rozmowa nie była dla mnie super fajna.
Podeszłam do Richa i go pocałowałam w policzek.
-A teraz spa-Powiedziałam i poszliśmy w kierunku naszego auta które było wynajęte.
Ah potrzebowałam relaksu, Wiedziałam że Rich się ucieszy ale nie będzie wiedział co chce wybrać w tym spa więc już wszystko ułożyłam. Weszliśmy tam i daliśmy się ponieść odprężeniu które było cudowne. Dawno tak bardzo tego nie potrzebowałam jak teraz. Wszystko odchodziło ode mnie. Rich też był bardzo szczęśliwy
Po kilku godzinach pojechaliśmy do naszego hotelu.
Usiadłam na łóżku cała zrelaksowana
-A teraz kochanie .-Powiedział te słowa i przerwał nam dzwonek. A niech to szlak, byłam gotowa na seks z nim tutaj w tym łóżku. Zdecydowałam się poczekać aż to otworzy i się rozebrałam.
......
:)
Miałam kilka pomysłów na dzisiaj i jutro i chyba zacznę od tych.
Wstałam i ubrałam się, poprosiłam Richa żeby też się ubrał. Nie wiedział gdzie idziemy, dopóki nie zobaczył mojego uśmieszku znaczącego- Zakupy.
Weszliśmy na droga alejkę tylko z dobrymi i drogimi sklepami. Jemu oczy świeciły na samą myśl że może to wszystko mieć, bo naprawdę mógł, i pierwszy raz będę w paryskich sklepach dla mężczyzn. Pomachałam mu kartą i zaczęliśmy zakupy.
W pierwszych trzech sklepach kupiłam torebki, buty, i marynarki. Poprosiłam o dostarczenie do hotelu na dzisiaj.
W kolejnych dwóch skupiłam się na sukienkach. Chyba kupiłam wszystkie które podobały się Rich'owi, bo mi nie, ale chciałam żeby był szczęśliwy.
W kolejnym kupiłam wszystkie spodnie i kilka butów oraz dodatków.
Rich miał dosyć ale ja nie.
Kolejne dwa były poświęcone na bluzki.
Kiedy już usiadłam ze zmęczenia przy fontannie Rich zapytał się mnie
-To wszystko?
-nie-Pokiwałam głową.
-A co teraz?
-Teraz te 10 sklepów dla ciebie-Pokazałam mu palcem. Chyba się zdziwił i chciał mi odmówić ale nie zrobił tego bo wiedział że to ja tutaj żądze.
Rich nie wiedział co ma wybierać więc stał cały czas obok nas stylista i doradzał mu. Każdy strój był ważny i ładny a zdanie Pana stylisty było obojętne bo chciał znać tylko moje. Kupił sobie marynarki, koszule, bluzki, buty nawet majtki !.Ah to było cudowne. Myślał że to koniec ale potem weszliśmy do sklepów typu "Nike" i tam powybierał sobie jeszcze kilka rzeczy. Potem znowu wróciliśmy i kazałam mu wybrać spodnie, multum spodni. Kiedy i on był okupiony oboje usiadaliśmy przy fontannie
-I teraz już wiesz jak się czułam dwie godziny temu
-Tak, cholernie szczęśliwa?
-Tak, zawsze mam dużo ubrań z Paryża, moja mama zawsze też wysyła tutaj swoją stylistkę i jej wybiera. to dla mnie taka norma.. Ale mam jeszcze coś- Przytuliłam się do niego-Teraz kosmetyki.
Rich się zaśmiał i mnie objął
-Ja też?
-Tak, ale musimy poczekać na Andrée ona ma zawsze dobre pomysły i ma świetny węch
-To nie możemy wybierać tego co lubimy?
-Owszem tak będziemy robić, ale jesteśmy w Paryżu, musimy też brać to co nam się nie podoba ale musi być stylowe i musi stać na kosmetyce w domu żeby pokazać że masz gust mimo że coś ci się nie podoba
-Skąd to wiesz?
-Mama mnie tego uczyła, jak byłam mała i pierwszy raz zabrała mnie na zakupy z tatą,mówiła tak do taty i on naprawdę brał takie rzeczy których nie nosi ktoś taki jak on, ale ja miał i ludzie to widzieli, pisali że ma gust, dzięki temu był bardziej popularny. Ja zawsze chciałam pierdoły i nie podobało mi się to co było " PARYSKIE" ale musiałam to brać i mama tez zaczęła mówić do mnie te słowa..
-Twoja mama dba o co właściwie w waszym domu? Bo naprawdę dużo robi
-O wszystko, o wystrój, o stylizacje mebli o dobre nazwisko, o kontakty, finanse, wystrój i nasze gusty. Robi naprawdę dużo, dlatego ją kocham bo wydaję się być Bogatą suką ale ona naprawdę jest dobra w tym co robi wiesz?.Tak krzywdzi mnie nawet teraz kiedy od dziecka wpajała mi takie rzeczy ale uwierz mi.. Ja zawsze będę sławna i ktoś będzie chciał mi zajrzeć do szafy- Mama też mi to powtarzała. Jak była biedna naprawdę brała tylko to co jej się podobało. Jak zaczęła chodzić z moim tatą i być na studiach była wciąż biedna a tata sławny, ona wtedy nic o tym nie wiedziała i miała tanie rzeczy nawet używanych, i trzymała to w domu. Pewnego dnia przyszła prasa i to zauważyła, afera na maksa, i tatę i mamę oczernili. I wtedy ona zrozumiała że bycie bogatym to nie tylko pieniądze dla siebie ale też dla tego czego się nie chce ale trzeba mieć dla prasy, dla ludzi którzy mają cię lubić. Wiesz to będzie śmieszne ale gdyby nie ona, może już tata nie byłby sławny a ona nie byłaby taka dobra w tym czym jest, może nie mielibyśmy już pieniędzy bo ani ona ani tata nie mieliby pracy dlatego że nikt by nie dbał o takie beznadziejne fakty a przez to że wciąż jesteśmy na topie i w modzie, i we wszystkim co możliwe jesteśmy bogaci i te pieniądze rosną. Mój tata jak na razie jest najlepiej zarabiającym rockman'em w tym wieku, bo zarabia jakieś 20 milionów rocznie a mama 5 milionów, ale ona się nie przejmuje mówi że niedługo będzie ta liczba większa..
-Wow, tyle mi powiedziałaś, Jestem pod wrażeniem, teraz rozumiem jakie to skomplikowane..
-No właśnie, dziwne nie?, Wydaje się że nasze życie jest proste ale nie
-No tak, teraz mogę wszystko zrozumieć.
-A ty coś zarabiasz?
-Właściwie to nie, ale mam coś takiego że jeśli kupię coś i dzięki mnie sprzeda się o 20% więcej tej rzeczy ja dostaję 50% wartości tej rzeczy. Ale jeśli tak jakby ludziom się coś nie spodoba w ubraniu z jakieś marki, a ja zapłaciłam naprawdę dużo to oddają mi te pieniądze.
-Dziwne nie jesteś modelką
-Tak ale byłam więcej razy na bankietach, galach, ślubach, i wszelkich uroczystościach niż ktokolwiek inny. Moja mama na tylu nie była co ja. Znamy bardzo dużo osób, znaczy mama zna, ja nigdy nie poznałam żadnej takiej na przykład gwiazdy popu której bym chciała, nie mam dostępu do tego. Moi rodzice tez udzielają się charytatywnie i to tez dobrze działa na ich status. Kiedy założyłam facebooka takiego oficjalnego po dwóch godzinach dostałam ten ptaszek że jestem prawdziwa a like'ów było tak dużo..
-Boże i to wszystko za nic
-Za pieniądze.
-Jakbyś teraz się zbuntowała, odeszła to co by było z tobą.
-Nie wiem nie umiem sobie nawet tego wyobrazić.
Gdy skończyliśmy rozmowę, ujrzałam Andrée
-O to ona-Pomachałam jej. Jak zawsze idealna.
Przywitała się z nami i od razu wzięliśmy się do roboty
Wybrałam jak zawsze rożne balsamy, kosmetyki do ciała, peelingi, odżywki, perfumy i pierdoły do makijażu.
Rich praktycznie to co ja, oprócz makijażu. Znowu było tego tak dużo... Po skończonych zakupach pożegnałam Andrée i odwróciłam się do Richa
-Wow ile wydałaś?
-Zaraz będę miała telefon, poczekaj za 3 minuty-Powiedziałam opierając się o niego. Ah było mi przy nim tak cudownie, nawet jak było tak gorąco.
To był nasz trzeci dzień na bogato, dzisiaj jeszcze czekało nas spa i potem kolacja na balkonie, jutro miałam zdecydowanie lepszy pomysł ale nie wspomniałam mu o niczym, to miała być niespodzianka.
Gdy już rozkoszowałam się jego zapachem i dotykiem, zadzwonił telefon.
-Czy ona będzie krzyczeć
-Nie wiem-Odparłam i odebrałam
-Hej kochanie, cudowne są te zdjęcia co robiłaś, poznałaś kogoś fajnego?
-Tak,Jest przystojny i tak dalej..
-O to świetnie ! ale pamiętaj nie do hotelu
-Tak wiem mamo !- krzyknęłam i się zaśmiałam.
-Wydałaś bardzo dużą sumę, ale to dobrze, potrzebowałaś tego. Będziesz planowała jeszcze jakieś zakupy?
-Nie a co?
-Bo bym przyjechała na dwa dni i coś z tobą porobiła
-Mamo, przecież miałam odpocząć od tego. Dobrze się bawię, wydaję pieniądze i tak dalej..
-Wiem, kochanie wiem. Prasa już pisała że córka Jenner jest na wakacjach i ..-Przerwała
-No mamo, czytaj, chce wiedzieć, dawno nie byłam w gazecie ! i w ogólnie nie jestem popularna to cud że napisali !! -Krzyczałam
-Więc pisała że robisz szalone rzeczy i że są ciekawi jak to się odbije na nas, bo to sa twoje pierwsze wakacje sama. Nie było żadnych obelg, tylko pisali że pozwalasz sobie na wyjazd w środku roku szkolnego. I właściwie to tyle. Twój tata był wczoraj w wywiadzie i jak wrócił powiedział mi że została jedna piosenka i będzie wydany album
-O mamo, to naprawdę super, ciesze się!-Naprawdę się cieszyłam.
-A ci jak idzie?-Zapytałam
-Wiesz, skończyłam najważniejsze projekty, zaczęłam też gotować, zapisałam się na kurs, Razem z ojcem byliśmy też na akcjach charytatywnych i za dwa dni mamy wyjazd taki z kilkoma osobami i będziemy pomagać przy moście czy coś. Wiesz nie robimy teraz nic specjalnego, odpoczywamy, cieszymy się sobą.. Strasznie za tobą tęsknie-Powiedziała bardzo miło-Jest mi przykro że wspominasz ostatnie tygodnie jak tortury.. Wiem że jestem straszną matką ale kiedyś to docenisz a jak nie to jest szansa że może ja zrozumiem jak bardzo cię skrzywdziłam. Kocham cię
-Mamo ja ciebie też.. Nie chce się już z tobą kłócić.
-To dobrze, kochanie ja kończę, buziaki baw się dobrze.
Kiedy się rozłączyła ja poczułam ulgę jakoś ta rozmowa nie była dla mnie super fajna.
Podeszłam do Richa i go pocałowałam w policzek.
-A teraz spa-Powiedziałam i poszliśmy w kierunku naszego auta które było wynajęte.
Ah potrzebowałam relaksu, Wiedziałam że Rich się ucieszy ale nie będzie wiedział co chce wybrać w tym spa więc już wszystko ułożyłam. Weszliśmy tam i daliśmy się ponieść odprężeniu które było cudowne. Dawno tak bardzo tego nie potrzebowałam jak teraz. Wszystko odchodziło ode mnie. Rich też był bardzo szczęśliwy
Po kilku godzinach pojechaliśmy do naszego hotelu.
Usiadłam na łóżku cała zrelaksowana
-A teraz kochanie .-Powiedział te słowa i przerwał nam dzwonek. A niech to szlak, byłam gotowa na seks z nim tutaj w tym łóżku. Zdecydowałam się poczekać aż to otworzy i się rozebrałam.
......
:)
niedziela, 9 listopada 2014
Rozdział 5 "Niemożliwe"
Zeszłam na dół do rodziców. Jedli tosty i pili czerwone wino
-Hej mamo
-O w końcu zeszłaś, tak?-popatrzyła się na mnie tą swoją miną wrednej..nie dokończę
-Mogłabyś mi zarezerwować bilet
-Gdzie i na kiedy?
-Chciałabym na jutro.. Hmm a co proponujesz?
-A szkoła?-Dodał tata.
-Kochanie, niech leci i wróci taka jak kiedyś, to zdecydowanie lepszy pomysł.. Hmm co ja mogę ci proponować, byłaś wszędzie gdzie teraz chcesz?
Myślałam chwile nad miejscem gdzie byłoby mi najlepiej ale nigdzie i wtedy mnie oświeciło
-Chce do Paryża, i nie na jutro ale za 3 dni, teraz pojadę do Nikol i spędzę z nią trochę czasu.
-Okej, od razu na powrót?
-Tak-Odpowiedziałam.
Poczekałam aż zamówi, rany były takie drogie ! niemożliwe że .. ah miałam dość. Kiedy odeszła od komputera zrobiłam minę
-A mogę sobie popatrzeć na jakieś twoje projekty?
-Jasne, Wow od kiedy się tym interesujesz, jesteś strasznie..-Nie dokończyła
-Mamo, Rich to był błąd, masz racje nie powinnam tego robić, i teraz żałuję, chce być z tobą blisko tak jak kiedyś
-O,bardzo mnie to cieszy-Powiedziała a potem dodał tata- Tak, skarbie cieszymy się że to zrozumiałaś- Powiedział tak przekonująco że już nie byłam pewna czy jest ze mną czy z nią.
Zignorowałam to i podeszłam do komputera, zmieniłam bilety na dwa które miały być za trzy dni, skserowałam kserem
-O mogłaś powiedzieć bym to zrobiła-Powiedziała mama, już chciała podejść kiedy tatą ją zatrzymał-Kochanie, wiem że jej nie ufasz - Powiedział do niej, ja podejdę i to zrobię
-Wiedziałam że nie będziesz przeglądać moich projektów.
Serce mi stanęło, nie wiedziałam co mam zrobić, mam ksero dwóch biletów, tamto usnęłam jak ona się skapnie, to będzie wiedzieć i po moim planie i po wszystkim.
Kiedy tata do mnie podszedł cała się trzęsłam a on mnie przytulił i usunął to co przed chwilą zrobiłam i skserował jeden na teraz ,drugi na powrót, nie ważne że znowu za nie zapłacił, a potem skserował dwa na powrót za 3 tygodnie. Serce mi stało, ledwo co oddychałam . Tata się na mnie spojrzał i pokazał mamię. Myślałam że to koniec ale od podszedł za mną do kuchni
-Kochanie, jestem po twojej stronie, okej? Wszystko ci załatwię, hotel.. Zrób sobie sama zdjęcia, udawaj że go tam nie ma.. Ale ma być, i będzie
-Jak to będzie? Ja miałam go odnaleźć..
-Zamawiasz dwa bilety za które tyle płacimy i nie masz pewności czy jeszcze z nim pojedziesz?-Zapytał
-Teraz ty też zapłaciłeś..No nie mam pewności.
-Gadałem z nim. to ja mu poleciłem list do ciebie i on wiedział że wyjedziesz.. Kochanie-Powiedział a mi łzy leciały. Nie wiedziałam co jest prawdą-Ale ten list.. -Nie wszystko jest takie idealnie kochanie, ty trafiłaś na naprawdę dobrego ojca. Myślisz że mnie to nie bolało, jak widziałem twoje szczęście które odeszło przez nasze pieniądze i możliwości? Wszystko załatwiłem, tylko nie wiedziałem czy ty się w porę skapniesz żeby pojechać gdzieś i pojechać z nim. Myślałem że naprawdę pojedziesz sama czy coś i będę musiał go do ciebie przysłać.. Ale jednak masz coś po mnie- Uśmiechnął się do mnie a ja popłakałam się w jego ramionach.
-Nie jedź do Nikol, jedź do domku na plaże a potem pojedź na lotnisko, zostaw mi jeden bilet dla niego ja wszystko załatwie
-Dobrze tato.. Dziękuję
-I nie płacz aniołku, pomogę ci- Powiedział a ja poczułam ulgę. Mam nadzieję że teraz nam się uda.. Ale marne były szansę, przecież nie mógł tu być, przecież nie możemy wyjeżdżać by być razem .. Nie wiem jak to będzie, i co to będzie. Chciałam tylko już być obok niego.
Naprawdę jestem szczęściarom że mam takich rodziców, takiego tatę który mi pomaga w moich sprawach sercowych. Byłam dumna i smutna, szczęśliwa i przerażona ale w końcu czułam coś więcej niż tylko smutek.
* Dwa dni później *
Siedzenie w tym wielkim pustym domu gdzie przytulałam Richa było bardzo smutne. Nie mogłam się doczekać jutra rana ale z drugiej strony serce mi waliło na samą myśl że usiądzie obok mnie. Nie wiedziałam szczerze mówiąc czy to ma sens. chciałam się wycofać.Naprawdę się czułam jak rozpieszczona bogaczka, przecież tata mi to załatwił. Kurde ja mam 18 lat i to wszystko jest chore.
* w samolocie*
odprawa była naprawdę miła, wszystko było idealne, selfie też było dla mamy żeby widziała że siedzę tutaj sama. Czekałam na niego. Chyba się nie zjawi, chyba.. Dla niego to było też zbyt trudne.
Popatrzałam się przed siebie, no cóż zaraz lecimy.
Włożyłam słuchawki i patrzyłam przez okno. Poczułam jak obok ktoś mnie siada ale to nie był on, nie pachniał jak on. Nie zwróciłam na to uwagi, dopóki nie poczułam ciepła na swojej dłoni, odwróciłam się to ON-krzyknęłam w sercu i zdjęłam słuchawki
-Myślałam że nie będziesz tutaj
-Ale jestem
Popatrzałam w jego zagubione oczy, wiedziałam że nie ma ochoty rozmawiać.
Cały lot nie rozmawialiśmy, nawet już na siebie nie patrzeliśmy.
Gdy wylądowaliśmy, ja i on wzięliśmy swój bagaż i poszliśmy w stronę naszego auta które było zarezerwowane dla nas. Czułam że będzie coraz gorzej i że chyba będę tego żałować ale dalej siedziałam cicho nic nie mówiłam. Hotel był piękny, weszliśmy, wszystko gotowe, no tak tata się postarał, windą pojechaliśmy na samą gorę a za nami bagaże. Miałam już łzy na swoich policzkach, próbowałam je wycierać żeby tylko on ich nie zobaczył...
pokój też był piękny ale starałam się tego nie pokazywać i wtedy on przemówił
-Naprawdę jesteś.. taka żałosna- To były jego pierwsze słowa, popłakałam się ale nie odwróciłam się w jego stronę
-Wszystko załatwiał twój tata, nawet pieprzona rejestracja. Kochanie przez całą drogę zastanawiałem się kiedy w końcu coś zrobisz żeby mi pokazać że jesteś dojrzała.. Ale nie jesteś, idziesz na łatwiznę. Leżałaś w domu i płakałaś za mną, będąc zła na cały świat, potem głupi list a ty nagle się pakujesz. Dobrze że chociaż ty wymyśliłaś Paryż i próbowałaś skserować te bilety, ale potem.. Wszystko załatwił twój tata. Przykro mi, wiem że nie tak powinniśmy zacząć ale jestem cholernie na ciebie zły
-Przepraszam wydusiłam i w końcu odwróciłam się w jego stronę.
-Masz rację, jestem do dupy i wszystko załatwił za mnie ojciec.Może twoje pierwsze wrażenie było prawdą, jestem rozpieszczoną bogaczką, przepraszam możesz wrócić..
-Ej, Lil nie o to chodziło, nie płacz
-Ja.. Ja nie płacze ja po prostu wiem że masz rację. Skoro tak jest teraz to w przyszłości będzie gorzej jak stracę majątek dla ciebie. Nie umiem żyć bez pieniędzy i pomocy taty oraz mamy. Przez całe życie byłam uczona tak żyć i teraz robię wszystko wbrew zasadą. Może odejdź i znajdź kogoś kto umie gotować coś innego niż makaron. Stać cię na coś lepszego, bo ja nie widzę siebie w szopie w domku. Wiem że zrobiłam na tobie inne wrażenie.. Dalej pieniądze nie są dla mnie ważne ale nie umiem bez nich żyć. Nie jestem gotowa ich oddać.. Wszystko przemyślałam, musisz odjeść.
-nie mogę-Wydusił przez zęby
-Dlaczego? Są lepsze.-Powiedziałam wrednie i ozięble
-Bo to w tobie się zakochałem, W tej bogatej niuni która wie że pieniądze nie są ważne ale i tak nie umie bez nich żyć. W tobie, takiej bez makijażu i w dresie który i tak jest wart miliony. Kocham patrzeć nawet na to jak uśmiechasz się na widok butów i kupiłem ci jedne, pewnie takie masz.. -Zobacz tam stoją. Były to nike, nigdy nie miałam Nike'ów to było cudowne i były śliczne- Podobają się?- Pokiwałam głową- Nie w twoim stylu ale nieważne to mój prezent. To ciebie kocham całym sercem i chociaż nie umiesz żyć inaczej to pogodziłem się z tym. Lilianno te dni bez ciebie były jak koszmar, nigdy się tak w życiu nie czułem.. Nienawidzę siebie że zakochałem się w tobie do takich granic. Ej proszę nie płacz.
Nie umiałam przestać płakać, kiedy on wypowiadał te słowa z taką miłością
-Teraz będzie najtrudniej wiesz o tym?-Zapytałam się wciąż patrząc w jego oczy
-Tak, ale na razie mamy całe 3 tygodnie dla siebie, i pokaże ci piękno bez pieniędzy przez tydzień a przez kolejny ty pokażesz mi z pieniędzmi a potem przez kolejny.. Będziemy robić spontany. Kochanie dobrze?-Powiedział tak czule że wymiękłam
-Tak, zgadam się na wszystko bo kocham cię Rich'u Finally !- Krzyknęłam i rzuciłam się w jego objęcia.
-Hej mamo
-O w końcu zeszłaś, tak?-popatrzyła się na mnie tą swoją miną wrednej..nie dokończę
-Mogłabyś mi zarezerwować bilet
-Gdzie i na kiedy?
-Chciałabym na jutro.. Hmm a co proponujesz?
-A szkoła?-Dodał tata.
-Kochanie, niech leci i wróci taka jak kiedyś, to zdecydowanie lepszy pomysł.. Hmm co ja mogę ci proponować, byłaś wszędzie gdzie teraz chcesz?
Myślałam chwile nad miejscem gdzie byłoby mi najlepiej ale nigdzie i wtedy mnie oświeciło
-Chce do Paryża, i nie na jutro ale za 3 dni, teraz pojadę do Nikol i spędzę z nią trochę czasu.
-Okej, od razu na powrót?
-Tak-Odpowiedziałam.
Poczekałam aż zamówi, rany były takie drogie ! niemożliwe że .. ah miałam dość. Kiedy odeszła od komputera zrobiłam minę
-A mogę sobie popatrzeć na jakieś twoje projekty?
-Jasne, Wow od kiedy się tym interesujesz, jesteś strasznie..-Nie dokończyła
-Mamo, Rich to był błąd, masz racje nie powinnam tego robić, i teraz żałuję, chce być z tobą blisko tak jak kiedyś
-O,bardzo mnie to cieszy-Powiedziała a potem dodał tata- Tak, skarbie cieszymy się że to zrozumiałaś- Powiedział tak przekonująco że już nie byłam pewna czy jest ze mną czy z nią.
Zignorowałam to i podeszłam do komputera, zmieniłam bilety na dwa które miały być za trzy dni, skserowałam kserem
-O mogłaś powiedzieć bym to zrobiła-Powiedziała mama, już chciała podejść kiedy tatą ją zatrzymał-Kochanie, wiem że jej nie ufasz - Powiedział do niej, ja podejdę i to zrobię
-Wiedziałam że nie będziesz przeglądać moich projektów.
Serce mi stanęło, nie wiedziałam co mam zrobić, mam ksero dwóch biletów, tamto usnęłam jak ona się skapnie, to będzie wiedzieć i po moim planie i po wszystkim.
Kiedy tata do mnie podszedł cała się trzęsłam a on mnie przytulił i usunął to co przed chwilą zrobiłam i skserował jeden na teraz ,drugi na powrót, nie ważne że znowu za nie zapłacił, a potem skserował dwa na powrót za 3 tygodnie. Serce mi stało, ledwo co oddychałam . Tata się na mnie spojrzał i pokazał mamię. Myślałam że to koniec ale od podszedł za mną do kuchni
-Kochanie, jestem po twojej stronie, okej? Wszystko ci załatwię, hotel.. Zrób sobie sama zdjęcia, udawaj że go tam nie ma.. Ale ma być, i będzie
-Jak to będzie? Ja miałam go odnaleźć..
-Zamawiasz dwa bilety za które tyle płacimy i nie masz pewności czy jeszcze z nim pojedziesz?-Zapytał
-Teraz ty też zapłaciłeś..No nie mam pewności.
-Gadałem z nim. to ja mu poleciłem list do ciebie i on wiedział że wyjedziesz.. Kochanie-Powiedział a mi łzy leciały. Nie wiedziałam co jest prawdą-Ale ten list.. -Nie wszystko jest takie idealnie kochanie, ty trafiłaś na naprawdę dobrego ojca. Myślisz że mnie to nie bolało, jak widziałem twoje szczęście które odeszło przez nasze pieniądze i możliwości? Wszystko załatwiłem, tylko nie wiedziałem czy ty się w porę skapniesz żeby pojechać gdzieś i pojechać z nim. Myślałem że naprawdę pojedziesz sama czy coś i będę musiał go do ciebie przysłać.. Ale jednak masz coś po mnie- Uśmiechnął się do mnie a ja popłakałam się w jego ramionach.
-Nie jedź do Nikol, jedź do domku na plaże a potem pojedź na lotnisko, zostaw mi jeden bilet dla niego ja wszystko załatwie
-Dobrze tato.. Dziękuję
-I nie płacz aniołku, pomogę ci- Powiedział a ja poczułam ulgę. Mam nadzieję że teraz nam się uda.. Ale marne były szansę, przecież nie mógł tu być, przecież nie możemy wyjeżdżać by być razem .. Nie wiem jak to będzie, i co to będzie. Chciałam tylko już być obok niego.
Naprawdę jestem szczęściarom że mam takich rodziców, takiego tatę który mi pomaga w moich sprawach sercowych. Byłam dumna i smutna, szczęśliwa i przerażona ale w końcu czułam coś więcej niż tylko smutek.
* Dwa dni później *
Siedzenie w tym wielkim pustym domu gdzie przytulałam Richa było bardzo smutne. Nie mogłam się doczekać jutra rana ale z drugiej strony serce mi waliło na samą myśl że usiądzie obok mnie. Nie wiedziałam szczerze mówiąc czy to ma sens. chciałam się wycofać.Naprawdę się czułam jak rozpieszczona bogaczka, przecież tata mi to załatwił. Kurde ja mam 18 lat i to wszystko jest chore.
* w samolocie*
odprawa była naprawdę miła, wszystko było idealne, selfie też było dla mamy żeby widziała że siedzę tutaj sama. Czekałam na niego. Chyba się nie zjawi, chyba.. Dla niego to było też zbyt trudne.
Popatrzałam się przed siebie, no cóż zaraz lecimy.
Włożyłam słuchawki i patrzyłam przez okno. Poczułam jak obok ktoś mnie siada ale to nie był on, nie pachniał jak on. Nie zwróciłam na to uwagi, dopóki nie poczułam ciepła na swojej dłoni, odwróciłam się to ON-krzyknęłam w sercu i zdjęłam słuchawki
-Myślałam że nie będziesz tutaj
-Ale jestem
Popatrzałam w jego zagubione oczy, wiedziałam że nie ma ochoty rozmawiać.
Cały lot nie rozmawialiśmy, nawet już na siebie nie patrzeliśmy.
Gdy wylądowaliśmy, ja i on wzięliśmy swój bagaż i poszliśmy w stronę naszego auta które było zarezerwowane dla nas. Czułam że będzie coraz gorzej i że chyba będę tego żałować ale dalej siedziałam cicho nic nie mówiłam. Hotel był piękny, weszliśmy, wszystko gotowe, no tak tata się postarał, windą pojechaliśmy na samą gorę a za nami bagaże. Miałam już łzy na swoich policzkach, próbowałam je wycierać żeby tylko on ich nie zobaczył...
pokój też był piękny ale starałam się tego nie pokazywać i wtedy on przemówił
-Naprawdę jesteś.. taka żałosna- To były jego pierwsze słowa, popłakałam się ale nie odwróciłam się w jego stronę
-Wszystko załatwiał twój tata, nawet pieprzona rejestracja. Kochanie przez całą drogę zastanawiałem się kiedy w końcu coś zrobisz żeby mi pokazać że jesteś dojrzała.. Ale nie jesteś, idziesz na łatwiznę. Leżałaś w domu i płakałaś za mną, będąc zła na cały świat, potem głupi list a ty nagle się pakujesz. Dobrze że chociaż ty wymyśliłaś Paryż i próbowałaś skserować te bilety, ale potem.. Wszystko załatwił twój tata. Przykro mi, wiem że nie tak powinniśmy zacząć ale jestem cholernie na ciebie zły
-Przepraszam wydusiłam i w końcu odwróciłam się w jego stronę.
-Masz rację, jestem do dupy i wszystko załatwił za mnie ojciec.Może twoje pierwsze wrażenie było prawdą, jestem rozpieszczoną bogaczką, przepraszam możesz wrócić..
-Ej, Lil nie o to chodziło, nie płacz
-Ja.. Ja nie płacze ja po prostu wiem że masz rację. Skoro tak jest teraz to w przyszłości będzie gorzej jak stracę majątek dla ciebie. Nie umiem żyć bez pieniędzy i pomocy taty oraz mamy. Przez całe życie byłam uczona tak żyć i teraz robię wszystko wbrew zasadą. Może odejdź i znajdź kogoś kto umie gotować coś innego niż makaron. Stać cię na coś lepszego, bo ja nie widzę siebie w szopie w domku. Wiem że zrobiłam na tobie inne wrażenie.. Dalej pieniądze nie są dla mnie ważne ale nie umiem bez nich żyć. Nie jestem gotowa ich oddać.. Wszystko przemyślałam, musisz odjeść.
-nie mogę-Wydusił przez zęby
-Dlaczego? Są lepsze.-Powiedziałam wrednie i ozięble
-Bo to w tobie się zakochałem, W tej bogatej niuni która wie że pieniądze nie są ważne ale i tak nie umie bez nich żyć. W tobie, takiej bez makijażu i w dresie który i tak jest wart miliony. Kocham patrzeć nawet na to jak uśmiechasz się na widok butów i kupiłem ci jedne, pewnie takie masz.. -Zobacz tam stoją. Były to nike, nigdy nie miałam Nike'ów to było cudowne i były śliczne- Podobają się?- Pokiwałam głową- Nie w twoim stylu ale nieważne to mój prezent. To ciebie kocham całym sercem i chociaż nie umiesz żyć inaczej to pogodziłem się z tym. Lilianno te dni bez ciebie były jak koszmar, nigdy się tak w życiu nie czułem.. Nienawidzę siebie że zakochałem się w tobie do takich granic. Ej proszę nie płacz.
Nie umiałam przestać płakać, kiedy on wypowiadał te słowa z taką miłością
-Teraz będzie najtrudniej wiesz o tym?-Zapytałam się wciąż patrząc w jego oczy
-Tak, ale na razie mamy całe 3 tygodnie dla siebie, i pokaże ci piękno bez pieniędzy przez tydzień a przez kolejny ty pokażesz mi z pieniędzmi a potem przez kolejny.. Będziemy robić spontany. Kochanie dobrze?-Powiedział tak czule że wymiękłam
-Tak, zgadam się na wszystko bo kocham cię Rich'u Finally !- Krzyknęłam i rzuciłam się w jego objęcia.
piątek, 7 listopada 2014
rozdział 4 " powiedz coś"
*tego samego dnia, wieczór*
Nie ruszyłam się nawet na krok z łóżka. Mój telefon ciągle wibrował od powiadomień. Nie musiałam wstawać żeby wiedzieć jakie to są powiadomienia.. Znajomi, nie obchodziło mnie to. Wciąż wspominam co wtedy się stało.. Co się stało? Popełniłam błąd.
Kiedy już wszystko idealnie układało się w naszym związku, mój tata dostałam propozycje wywiadu o nas o naszej rodzinnie i wszyscy bardzo się z tego cieszyliśmy.
Wiedziałam z podsłuchania rozmowy mamy z tatą że będą pytania o mnie i nawet mnie będą takowe zadawać. Wiedziałam że zapytają się o wpłatę tych pieniędzy o których mama nie miała pojęcia tylko tata. I głupia pomyślałam że zaproszę Richa i go przedstawię tam. .I tak też zrobiłam.
Kiedy tylko przyleciały moje ubrania do wywiadu, zjawiły się kosmetyczki i nawet taty menadżer wiedziałam że to już na pewno poważna sprawa. Wszyscy się wyszykowaliśmy. Mój tata od dawna nie miał żadnego wywiadu, koncerty się skończyły odkąd się urodziłam, ale teraz postanowił wrócić więc i także to musiało wrócić.Nie miałam z tym problemu ale Mama.. Ona miała problem ze mną.
Wywiad przebiegał zgodnie z planem moich rodziców. A potem zaprosili mnie
-O kogo ja tu widzę. Liliana Jenner, witamy ! - Powiedział miły głos.
Usiadłam obok mamy i czekałam na pytania. Pierw były proste, pytali się mnie jak mi się żyje, jak szkoła, jakie plany. A potem zadali mi jedno pytanie " Wpłaciłaś dobrą sumę na akcję kto cię do tego namówił?. Zawsze sprawiałaś wrażenie dziewczyny której nie obchodzą takie akcje, a szczególnie dobre nazwisko rodziców a tu proszę nagle wpłaciłaś sumę i zaczęłaś się udzielać publicznie.
Przełknęłam ślinę i odpowiedziałam
-Za namową mojego chłopaka. Wiesz.. nasze światy są zupełnie inne. Mogę go tutaj zawołać?
Zgodził się i on wszedł do studia i usiadł obok mnie
-Kończąc moja odpowiedź tak zawsze sprawiałam takie wrażenie i taka byłam. Ale potem pojawił się on- spojrzałam na niego- Zrozumiałam wiele rzeczy których się nie nauczyłam bo moja mama była zbyt zajęta.. Ja nie mam jej tego za złe, kocham ją i dorosłam. Wpłaciłam te pieniądze i będę wpłacać.. i nie zamierzam rezygnować także ze społeczności
Uśmiechnęłam się a on powiedział coś w rodzaju że każdego z nas zmienia prawdziwa miłość.
Nie pamiętam co było potem bo już tylko w mojej głowie miałam postać tego co się działo jak wróciłam do domu. Mama bardzo się darła że takie coś o niej powiedziałam. Rodzice nie byli źli że wpłacałam pieniądze, nawet mama się tak bardzo nie wkurzyła na to że Rich tam był. Wkurzyła się o moje słowa i miała gdzieś to czy ja już dorosłam. Kazała mi zerwać z Richem i być sobą bo jak myślała miałam klapki na oczach. Tata całą kłótnie stał i ją uspokajał ale nie dało się, ona była jadowita i w tamtym momencie pluła żarem na mnie.
I tak się stało, nie od razu.. Byliśmy jeszcze razem przez chwilę dopóki ona nie zabrała mi wszystkiego.. Rich nie mógł patrzeć jak ona mi to robi, i nie mógł znieść myśli że jestem nie lubiana i nie kochana w domu. Mówił coś w rodzaju że założymy kiedyś idealny dom ale ja mu nie wierzyłam bo miał wyjechać. Nieważne jak bardzo mnie w tamtych momentach pocieszał. On nie był gotowy na złość mojej mamy. Ona zabrała mi wszystko, łącznie z moją wolnością i nawet te moje osiemnaście lat nie sprawiało że czułam się dorosła.
Nasz związek nie mógł tego przetrwać. On nie był przyzwyczajony do moich łez przez Matkę a ja nie mogłam mu powiedzieć żeby został. Oboje podjęliśmy tą decyzje. On miał odejść a ja tutaj zostać.. I odszedł, nie było go miesiąc..
I wrócił .. pamiętam.
Leżałam wtedy i czytałam książkę, nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Byłam wtedy sama i otworzyłam je bo nie bałam się, chciałam wtedy umrzeć.. I ujrzałam go. Zabrał mi całe powietrze które miałam dookoła siebie.
Przybliżył się do mnie i mnie pocałował
-Tęskniłaś moja słodka Lil?-Powiedział
-Tak.
Weszliśmy na górę i usiadł ze mną na łóżku. Opowiadał mi o tym mieście gdzie teraz był- ale jak twierdził nie mógł żyć beze mnie i wrócił po mnie. Chciałam się spakować natychmiast ale on nie to miał na myśli. Chciał sprawdzić jak się czuję i wiedział że moi rodzice wyjechali..
Tamtej nocy oddałam mu siebie. Byłam bardzo przerażona.. Nie chce tego wspominać jakie to było dobre gdy jego dłonie mnie pieściły a jego oczy były wpatrzone tylko w moje.. Nie chce rozpłacze się na samą myśl gdy sobie przypomnę jak był blisko. Myślałam .. Nie myślałam - Moje koleżanki opowiadały mi swoje pierwsze razy i mówiły że to nic specjalnego i ja powinnam już dawno zrobić to z jakimś przystojniakiem ale ja nie chciałam.. wierzyłam im że takie sa pierwsze razy mimo że nie chciałam zrobić to z nikim specjalnym wiedziałam że mają rację to nic specjalnego to tylko seks. Kurczę, myliłam się. Mój pierwszy raz nie był tylko seksem ale czymś więcej. Zbliżeniem o którym nigdy nie śniłam. Jak Boga kocham chciałam być z nim jednością i tak się stało. Jeśli tak ma wyglądać " tylko seks" to chce to robić codziennie. Ahw, to nie był tylko seks, to była miłość, uprawialiśmy miłość.
Wtedy wszystko wróciło do normy-Normy.. Mieszkał w moich domku na plaży i nikt nie wiedział że wrócił z mojej rodzinny, chodził do szkoły. Miał takie dobre oceny że po prosił dyrektora a szybkie testy.. Nie mógł tu zostać. Powiedział mi że.. dlatego nie może mi zdradzić swoich uczuć bo to zbyt bardzo mnie za boli.
Płakałam, dużo płakałam. Każdego dnia wiedziałam że on odchodzi na zawsze, kawałek po kawałku.. I tak się stało. Odszedł trzy dni temu. na zawsze..
Nasza historia.. Ah-Popłakałam się kiedy już moje myśli od nowa przeanalizowały nasz związek.
Miałam dość. musiałam mieć jakiś plan, przecież musiałam go znaleźć, ja wiem że on mnie kocha, nigdy mi tego nie powiedział ale wiem że tak jest.. Ja go znajdę-Powiedziałam na głos gdy w moich drzwiach zjawił się tata.
-Kochanie.. wiem jak bardzo jesteś załamana, ja też polubiłem tego chłopaka .Blair'e twoja mama tego nie zrozumie, chyba że dasz jej powody
-Jakie powody?
-Pokażesz że żyjesz i wtedy ona da ci święty spokój a wtedy ja go dla ciebie znajdę
-Tato, ja go muszę znaleźć, ja go w to wmieszałam, ja mu kazałam być w tych momentach kiedy on prosił mnie żeby nie.Ja chciałam z niego zrobić.. -Przerwałam
-Nie powinnaś była go zmieniać
-Ja go nie zmieniłam, ja chciałam z niego zrobić kogoś kogo wszyscy pokochają
-A ty go nie pokochałaś? Przecież byłaś taka szczęśliwa
-Tato, kochałam go nie o to mi chodziło. Miałam na myśli... Czasami zbyt blisko go trzymałam spraw które powinnam mieć w dupie wiesz?
-Rozumiem cię skarbie. Musisz to naprawić.
-Naprawię.. ale muszę wypłakać.. się
-Dobrze rozumiem.
Gdy tata wyszedł chwyciłam za Iphona i zobaczyłam te wszystkie powiadomienia.
Ah te dziewczyny z mojej szkoły piszące głupie posty, to chyba nigdy się nie skończy. Wysłałam wesołego Snapa do wszystkich że żyję i mam się dobrze oraz napisałam że wyjeżdżam. Potem odczytałam kilka wiadomości, odrzuciłam zaproszenia do wydarzeń i chwyciłam za walizkę.
Mój wyjazd był dobrym pomysłem, mama pomyśli że czuję się dobrze, ja wyjadę na tydzień naprawdę a powiem że na miesiąc, co znaczy że będę miała trzy tygodnie na znalezienie go. A co jeśli on nie chce już mnie? Nie chce być znaleziony?. Nagle zawołała mnie Norma- Norma zazwyczaj ona odbiera listy, otwiera drzwi, interesuje się wydarzeniami.
Zeszłam na dół
-List do ciebie, proszę-Podała mi kartkę. Nie było w tym liście nic nie zwykłego ale czułam że nie powinnam go teraz otworzyć. Weszłam na górę i go otworzyłam
Nie ruszyłam się nawet na krok z łóżka. Mój telefon ciągle wibrował od powiadomień. Nie musiałam wstawać żeby wiedzieć jakie to są powiadomienia.. Znajomi, nie obchodziło mnie to. Wciąż wspominam co wtedy się stało.. Co się stało? Popełniłam błąd.
Kiedy już wszystko idealnie układało się w naszym związku, mój tata dostałam propozycje wywiadu o nas o naszej rodzinnie i wszyscy bardzo się z tego cieszyliśmy.
Wiedziałam z podsłuchania rozmowy mamy z tatą że będą pytania o mnie i nawet mnie będą takowe zadawać. Wiedziałam że zapytają się o wpłatę tych pieniędzy o których mama nie miała pojęcia tylko tata. I głupia pomyślałam że zaproszę Richa i go przedstawię tam. .I tak też zrobiłam.
Kiedy tylko przyleciały moje ubrania do wywiadu, zjawiły się kosmetyczki i nawet taty menadżer wiedziałam że to już na pewno poważna sprawa. Wszyscy się wyszykowaliśmy. Mój tata od dawna nie miał żadnego wywiadu, koncerty się skończyły odkąd się urodziłam, ale teraz postanowił wrócić więc i także to musiało wrócić.Nie miałam z tym problemu ale Mama.. Ona miała problem ze mną.
Wywiad przebiegał zgodnie z planem moich rodziców. A potem zaprosili mnie
-O kogo ja tu widzę. Liliana Jenner, witamy ! - Powiedział miły głos.
Usiadłam obok mamy i czekałam na pytania. Pierw były proste, pytali się mnie jak mi się żyje, jak szkoła, jakie plany. A potem zadali mi jedno pytanie " Wpłaciłaś dobrą sumę na akcję kto cię do tego namówił?. Zawsze sprawiałaś wrażenie dziewczyny której nie obchodzą takie akcje, a szczególnie dobre nazwisko rodziców a tu proszę nagle wpłaciłaś sumę i zaczęłaś się udzielać publicznie.
Przełknęłam ślinę i odpowiedziałam
-Za namową mojego chłopaka. Wiesz.. nasze światy są zupełnie inne. Mogę go tutaj zawołać?
Zgodził się i on wszedł do studia i usiadł obok mnie
-Kończąc moja odpowiedź tak zawsze sprawiałam takie wrażenie i taka byłam. Ale potem pojawił się on- spojrzałam na niego- Zrozumiałam wiele rzeczy których się nie nauczyłam bo moja mama była zbyt zajęta.. Ja nie mam jej tego za złe, kocham ją i dorosłam. Wpłaciłam te pieniądze i będę wpłacać.. i nie zamierzam rezygnować także ze społeczności
Uśmiechnęłam się a on powiedział coś w rodzaju że każdego z nas zmienia prawdziwa miłość.
Nie pamiętam co było potem bo już tylko w mojej głowie miałam postać tego co się działo jak wróciłam do domu. Mama bardzo się darła że takie coś o niej powiedziałam. Rodzice nie byli źli że wpłacałam pieniądze, nawet mama się tak bardzo nie wkurzyła na to że Rich tam był. Wkurzyła się o moje słowa i miała gdzieś to czy ja już dorosłam. Kazała mi zerwać z Richem i być sobą bo jak myślała miałam klapki na oczach. Tata całą kłótnie stał i ją uspokajał ale nie dało się, ona była jadowita i w tamtym momencie pluła żarem na mnie.
I tak się stało, nie od razu.. Byliśmy jeszcze razem przez chwilę dopóki ona nie zabrała mi wszystkiego.. Rich nie mógł patrzeć jak ona mi to robi, i nie mógł znieść myśli że jestem nie lubiana i nie kochana w domu. Mówił coś w rodzaju że założymy kiedyś idealny dom ale ja mu nie wierzyłam bo miał wyjechać. Nieważne jak bardzo mnie w tamtych momentach pocieszał. On nie był gotowy na złość mojej mamy. Ona zabrała mi wszystko, łącznie z moją wolnością i nawet te moje osiemnaście lat nie sprawiało że czułam się dorosła.
Nasz związek nie mógł tego przetrwać. On nie był przyzwyczajony do moich łez przez Matkę a ja nie mogłam mu powiedzieć żeby został. Oboje podjęliśmy tą decyzje. On miał odejść a ja tutaj zostać.. I odszedł, nie było go miesiąc..
I wrócił .. pamiętam.
Leżałam wtedy i czytałam książkę, nagle usłyszałam pukanie do drzwi. Byłam wtedy sama i otworzyłam je bo nie bałam się, chciałam wtedy umrzeć.. I ujrzałam go. Zabrał mi całe powietrze które miałam dookoła siebie.
Przybliżył się do mnie i mnie pocałował
-Tęskniłaś moja słodka Lil?-Powiedział
-Tak.
Weszliśmy na górę i usiadł ze mną na łóżku. Opowiadał mi o tym mieście gdzie teraz był- ale jak twierdził nie mógł żyć beze mnie i wrócił po mnie. Chciałam się spakować natychmiast ale on nie to miał na myśli. Chciał sprawdzić jak się czuję i wiedział że moi rodzice wyjechali..
Tamtej nocy oddałam mu siebie. Byłam bardzo przerażona.. Nie chce tego wspominać jakie to było dobre gdy jego dłonie mnie pieściły a jego oczy były wpatrzone tylko w moje.. Nie chce rozpłacze się na samą myśl gdy sobie przypomnę jak był blisko. Myślałam .. Nie myślałam - Moje koleżanki opowiadały mi swoje pierwsze razy i mówiły że to nic specjalnego i ja powinnam już dawno zrobić to z jakimś przystojniakiem ale ja nie chciałam.. wierzyłam im że takie sa pierwsze razy mimo że nie chciałam zrobić to z nikim specjalnym wiedziałam że mają rację to nic specjalnego to tylko seks. Kurczę, myliłam się. Mój pierwszy raz nie był tylko seksem ale czymś więcej. Zbliżeniem o którym nigdy nie śniłam. Jak Boga kocham chciałam być z nim jednością i tak się stało. Jeśli tak ma wyglądać " tylko seks" to chce to robić codziennie. Ahw, to nie był tylko seks, to była miłość, uprawialiśmy miłość.
Wtedy wszystko wróciło do normy-Normy.. Mieszkał w moich domku na plaży i nikt nie wiedział że wrócił z mojej rodzinny, chodził do szkoły. Miał takie dobre oceny że po prosił dyrektora a szybkie testy.. Nie mógł tu zostać. Powiedział mi że.. dlatego nie może mi zdradzić swoich uczuć bo to zbyt bardzo mnie za boli.
Płakałam, dużo płakałam. Każdego dnia wiedziałam że on odchodzi na zawsze, kawałek po kawałku.. I tak się stało. Odszedł trzy dni temu. na zawsze..
Nasza historia.. Ah-Popłakałam się kiedy już moje myśli od nowa przeanalizowały nasz związek.
Miałam dość. musiałam mieć jakiś plan, przecież musiałam go znaleźć, ja wiem że on mnie kocha, nigdy mi tego nie powiedział ale wiem że tak jest.. Ja go znajdę-Powiedziałam na głos gdy w moich drzwiach zjawił się tata.
-Kochanie.. wiem jak bardzo jesteś załamana, ja też polubiłem tego chłopaka .Blair'e twoja mama tego nie zrozumie, chyba że dasz jej powody
-Jakie powody?
-Pokażesz że żyjesz i wtedy ona da ci święty spokój a wtedy ja go dla ciebie znajdę
-Tato, ja go muszę znaleźć, ja go w to wmieszałam, ja mu kazałam być w tych momentach kiedy on prosił mnie żeby nie.Ja chciałam z niego zrobić.. -Przerwałam
-Nie powinnaś była go zmieniać
-Ja go nie zmieniłam, ja chciałam z niego zrobić kogoś kogo wszyscy pokochają
-A ty go nie pokochałaś? Przecież byłaś taka szczęśliwa
-Tato, kochałam go nie o to mi chodziło. Miałam na myśli... Czasami zbyt blisko go trzymałam spraw które powinnam mieć w dupie wiesz?
-Rozumiem cię skarbie. Musisz to naprawić.
-Naprawię.. ale muszę wypłakać.. się
-Dobrze rozumiem.
Gdy tata wyszedł chwyciłam za Iphona i zobaczyłam te wszystkie powiadomienia.
Ah te dziewczyny z mojej szkoły piszące głupie posty, to chyba nigdy się nie skończy. Wysłałam wesołego Snapa do wszystkich że żyję i mam się dobrze oraz napisałam że wyjeżdżam. Potem odczytałam kilka wiadomości, odrzuciłam zaproszenia do wydarzeń i chwyciłam za walizkę.
Mój wyjazd był dobrym pomysłem, mama pomyśli że czuję się dobrze, ja wyjadę na tydzień naprawdę a powiem że na miesiąc, co znaczy że będę miała trzy tygodnie na znalezienie go. A co jeśli on nie chce już mnie? Nie chce być znaleziony?. Nagle zawołała mnie Norma- Norma zazwyczaj ona odbiera listy, otwiera drzwi, interesuje się wydarzeniami.
Zeszłam na dół
-List do ciebie, proszę-Podała mi kartkę. Nie było w tym liście nic nie zwykłego ale czułam że nie powinnam go teraz otworzyć. Weszłam na górę i go otworzyłam
Droga Lili/Lilianno
wiem ile czasu minęło. Nie żebym liczył. Wiem ile łez wypłakałaś w poduszki.
Nie wiem co mam powiedzieć, przecież mi nie uwierzysz. Chce żebyś wróciła ale nie mogę pozwolić ci na utracenie rodziny.
Płacze.. to takie niemęskie ale ja płacze kiedy przypominam sobie twoje serce. przepełnione dobrem i tym co najlepsze. Chciałbym żeby to był długi list, najlepiej taki romantyczny gdzie ty się popłaczesz a ja wrócę. Nie, przepraszam.
Pewnie się zastanawiasz skąd znam twój adres- Spisałem, tak na wszelki wypadek.
Wiem też że ty pewnie wyjedziesz i zaczniesz mnie szukać, dlatego nie ma tutaj nigdzie mojego adresu.. Kochanie nie szukaj mnie.. Proszę...
Co ja gadam i tak wiem że za niedługo pojawisz się w moich drzwiach, pewnie jestem mało co romantyczny bo nie chce żebyś mnie szukała ale wiem że to zrobisz i otwarcie o tym ci piszę.
Jestem głupcem bo nawet nie zdążyłem Ci powiedzieć
Jak bardzo wiele dla mnie znaczysz.
Kocham cię Lilianno Jenner, pragnę byś zawsze uśmiechała się i gotowała makaron. Chce budzić się i myśleć o tym jakie będziesz miała buty. Ale jeśli...
Jeśli stracisz dla mnie cały majątek wtedy żadne moje uczucie się nie zmieni, i tak będę myślał o twoich butach i tak będziemy jeść makaron. Możesz być spłukana, będziemy mieszkać w szopie co ty na to ? I kupimy małego psa i będziemy go tak karmić że kiedyś go zjemy co?-Śmieje się skarbie bo..
Chce by moje zycie takie było wiesz? Cholernie.. Nie zjem ci psa ale kupię ci go. Co tylko ze chcesz.
To dziwne ale to ja cię błagam żebyś wróciła do mojego życia chociaż chciałem żebyś odeszła.
Byłem głupcem... Nie szukaj mnie Lil.. Stać cię na coś.. Proszę uśmiechnij się księżniczko. Wiem list jest do dupy, najlepiej go spal bo pisze o niczym.. i zapomniałem..
Ah zapomniałem ci powiedzieć że Kocham cię i to się nigdy nie zmieni.
Przepraszam.
Zgniotłam kartkę, znał mnie tak.. ah znał mnie całą. Nie byłam wstanie nie śmiać się i nie płakać. Nigdy nie dostałam takiego listu.. Takiego beznadziejnego listy ale tu były jego uczucia..
Ja też cię kocham Rich'u i znajdę cię i .. zjemy tego psa- Powiedziałam głośno do kartki którą zgniotłam i schowałam do walizki......
czwartek, 6 listopada 2014
Rozdział 3 " to coś większego"
Otarłam łzy ze swojego policzka i powróciłam do tamtej nocy, do tamtej chwili.
Wtuleni.. Wciąż pamiętam jego zapach i słowa po moich słowach " Ja wiedziałem jak cholernie jesteś bogata i że nie mogę nawet z tobą być, ale dali nam te projekty.. Mówiłem ci dużo o sobie bo myślałem że jesteś bogatą snobką która tego wysłucha i może nawet pożyczy mi trochę pieniędzy, wtedy ja odpowiedziałam " Naprawdę tak myślałeś?, to smutne że ludzie za taką mnie uważali, za bogatą która oddaje pieniądze" -Tak powiedziały twoje najlepsze przyjaciółki-Rzekł.
-One nie są najlepszymi przyjaciółkami
-Ej.. Lily skończmy temat, ja po prostu miałem inne zdanie o tobie.. Uważałem cię za piękną dziewczynę która jest pusta w środku ale wszystko mi udowodniłaś
-Jak ci udowodniłam? Przecież jeszcze nie zdążyłam nic zrobić żeby pokazać ci kim naprawdę jestem..
-Pokazałaś, ani razu przez trzy tygodnie nie wspomniałaś o swoim majątku i nie chciałaś być w moich oczach najważniejsza.. To sprawiło że.. Lily ja ci nie powiedziałem wszystkiego
-Czego?
-Tego że ja też byłem kiedyś bogaty, i posiadałem wielki dom, pokojówkę i sprzątaczkę ale straciliśmy to jak miałem 10 lat. Wtedy byłem niegrzecznym chłopcem, mieszkaliśmy w takim małym mieszkaniu.. Byłem bardzo. .zły ale potem zrozumiałem..
-Nie mów mi dalej- Przerwałam- Zrozumiałeś że tak nie można i pewnie łamałeś serca
-Tak dokładnie. Wydajesz się być taka inteligenta chociaż na pierwszy rzut oka można pomyśleć że jesteś pusta.. Te ubrania, szczególnie twoje buty, codziennie inne i te.. Ah te oczy doczepiasz rzęsy?-ledwo co z siebie wydusił te słowa
-nie, taką mam naturę- Powiedziałam i popatrzałam w jego oczy
-Nieważne, zajmijmy się projektem.
Ah.. Jęknęłam na samą myśl wspominając tą noc. Była wyjątkowa, staliśmy się przyjaciółmi. To nie było tak że nagle wszyscy wiedzieli o nas, my sami nie wiedzieliśmy że tworzymy parę. Minął miesiąc.. i ten pamiętny dzień, moje 18 urodziny. Nie zapomnę- Powiedziałam i znowu wróciłam do tego dnia
-Mamo, mogę zrobić imprezę?
-Jasne kochanie, kup co tylko ze chcesz i zrób to o czym pragniesz
-Okej, nie potrzebuje dużo -Powiedziałam
-Okej. My i tak wyjeżdżamy jutro
-To nie będzie was na moich urodzinach?
-Nie, ale mamy już kilka prezentów
-Co?
-Nie powiemy ci.. Kochanie jak wrócimy-Powiedziała mama pakując wielką walizkę
-Gdzie jedziecie?
-Do Włoch-Odpowiedziała.
Nie obchodziło mnie wtedy to co było potem, to nie istotne.
Zaprosiłam tylko jego, zrobiłam kolację, sama !, ugotowałam coś w rodzaju makaronu, posprzątałam cały dom sama, cały dom sama. Długo się zastanawiałam czy mam ubrać dresy czy coś wyjątkowego, i doszłam do wniosku że on na pewno odstawi się, więc ubrałam czerwoną sukienkę, pomalowałam się i czekałam na niego z winem.
Sam sobie otworzył-Był na tyle bezczelny i pewny siebie że wszedł i popatrzał na mnie
-O kurde - wykrztusił a w ręku miał bukiet kwiatów
-Dużo kosztowały cię te piękne kwiaty-Powiedziałam i je wzięłam. Poszłam do kuchni by je wstawić do wody a on za mną
-Nie tyle co ciebie żeby zrobić imprezę i jak moje oczy widzą..Tylko dla nas
-Bo muszę ci coś powiedzieć, wiesz?
-Okej, a mogę pierw zjeść?
Usiadaliśmy i jedliśmy moje danie, moje danie które sama ugotowałam
-Kto to robił?-Zapytał się mnie
-Nie uwierzysz-Uśmiechnęłam się
-Ty-Powiedział z błyskiem w oku
-Chce ci pokazać mój świat, dobrze?-Zapytałam.
Gdy tylko zjedliśmy oprowadziłam go po tych zakamarkach które chciałam mu pokazać.Pierw zeszliśmy do garażu i pokazałam mu auta które były moje.. A potem moich rodziców. Piętro niżej, pod ziemią.. Było spa które też mu pokazałam. A potem pojechaliśmy małą windą do mojego wielkiego pokoju. Pierw pokazałam mu taką cześć która lubiłam, a mianowicie moje łóżko, moja półkę.. Moje miejsce, moje książki, telewizor.. a potem spojrzałam się w lewo..
-Co tam jest?
-kawałek pokoju którego nie lubię
-Dlaczego?-Zapytał
-Wejdź..
Chłopak wszedł i zobaczył moje wielkie zdjęcie z magazynu z rodzicami, i różne zdjęcia z rodzicami
-Co w tym pokoju jest nie tak?
-Jest sztuczny, nie mogę trzymać takich rzeczy u siebie bo czasami mamy bardzo.. dziwnych gości i moja mama uważa że nie powinni oglądać mojego pokoju i takich zdjęć,według niej to źle wpływa na nią..Oni ją uważają za zimną kobietę i taką jest w oczach innych, ostra.. A ja mam być jej słodką dziewczynką.. A nasz tata ma być zwariowany.. -Powiedziałam ze łzami.. Wtedy on złapał moją brodę i spojrzał w moje oczy " A tak nie jest? " -wypowiedział -Nie.. mama jest zbyt miła a tata nie ma nic w sobie z wariata a ja nie jestem wcale słodka..-Ależ jesteś, moja słodka Lily, nie płacz, kochanie nie płacz.. Powiedział
-Teraz pokaże ci część.. która kocham.
Pociągnęłam go za rękę i zaprowadziłam do garderoby, było tam wszystko, wszystko o czym każdy marzył.Nie da się tego opisać słowami, każde marki, dotykowy projektor gdzie mogłam tylko pokazywać swoje zdjęcie a on mi pokazywał jak będę w tym się prezentować.. I tam.. Tam pierwszy raz się pocałowaliśmy. A to było mianowicie tak
-Lily.. Co chciałaś mi powiedzieć?
-Że zakochałam się w tobie.. ale to głupie i -Nie zdążyłam dokończyć a on już był tak blisko mnie, trzymał w ramionach .. przybliżył swoje usta, pierw delikatnie przegryzł wargę, a potem ja otworzyłam usta, nigdy się nie całowałam tak naprawdę i to było niesamowite uczucie.. Nasze języki były stworzone dla siebie " Ja też cię .. To coś większego niż myślę"
Od tego dnia byliśmy parą.Nawet zmusił mnie do oddania pieniędzy w fundacji. Zrobiłam to.
Razem z nim doganiałam niebo. Moje oceny w szkole z umiarkowanych zrobiły się bardzo dobre, moje dni były przepełnione Rich'em.. a moje sny..Ah były zbyt erotyczne,Nigdy tego nie robiłam i nie byłam pewna czy chce mu to oddać ale byłam gotowa zrobić coś czego się nie spodziewałam.. Pokazałam się z nim w miejscu .. Bardzo publicznym. Na wystawię mojej mamy. Ona wtedy myślała że mnie zabije chociaż Rich wyglądał na bogatego i dobrego ona już wiedziała że to zło. Natomiast kilka tygodni później byliśmy na koncercie u mojego taty. On go od razu polubił, nawet chodzili razem do barów i się upijali, oczywiście Rich nigdy-Tata zawsze...
Ah co dostałam na 18 od taty i mamy?.Nic ważnego, dostałam prywaty samolot gdybym kiedyś chciała gdzieś polecieć. Nie był mi potrzebny. Ja wtedy czułam miłość i chęć do życia. Byłam taka szczęśliwa że nie potrafię tego opisać. Zrozumiałam że miłość jest miłością, no i w końcu się zbliżyłam do taty. To też dzięki Rich'emu. Dowiedziałam się że mój tata też nie mógł być z moją mamą i powiedział mi że ona taka już jest ale kocha mnie i kiedyś zrozumie to co czuję, bo ona czuła to samo z nim. Ja naprawdę wtedy nie chciałam dłużej czekać.. I Stało się to.
Otuliłam się kołdrą kiedy mama weszła do pokoju z obiadem
-nie powinnaś leżeć całymi dniami w łóżku. Odszedł i wiem że obwiniasz mnie o to ale masz szkołę masz przyszłość, zrozum to Lilianno. Takie to jest.. Życie kochana
-Mamo ja wiem o tobie więcej niż ci się wydaję -Krzyknęłam - Ty też nie mogłaś być z tatą a to zrobiłaś. Nienawidzę cię, pogódź się z tym i w dupie mam majątek, chce jego tylko jego- Westchnęłam
-Ah zachowujesz się jak mała dziewczynka.. Jak w końcu zdecydujesz się żyć to daj mi znać-Powiedziała.
Nie... ja nigdy nie zdecyduje się żyć. Kocham cię Richu finally. wróć- Pomyślałam..
:)
-
środa, 5 listopada 2014
rozdział 2 " nie musisz się zbyt mocno starać"
*tego samego dnia,wieczór*
Leżałam, i starałam się po woli oddychać, nie miałam ochoty znowu go wspominać. Odszedł z mojego życia a ja musiałam się z tym pogodzić, wrócić do szkoły, do starych znajomych.. Niech to szlak straciłam przecież ich odkąd w nim się zakochałam. Rodzice prawie mnie z domu wyrzucili !. No tak, nie miałam nikogo oprócz rodzinnego majątku ale kogo to obchodzi?. Oddałam mu to wszystko... w przenośni bo przecież nie oddałam mu pieniędzy, mojego domu, moich znajomych czy czegokolwiek co do mnie należało... Po prostu byłam z nim.. Co było niedorzeczne bo jak taka dziewczyna jak ja- Bogata nastolatka, która ma ojca znanego rockman'a - Rush'a i matkę Blair'e najlepszą chodzącą projektantkę. No tak... A ja miałam mieć rodzinną firmę która należała do babci z Alaski. Ah- jęknęłam wspominając to wszystko- Gówno mi to warte, pragnęłam jego.. Nie było mi dane być z kimś kto nie jest bogatszy ode mnie, nie mogłam nawet na takich patrzeć,rodzice od dziecka uczyli mnie wszystkiego co nie potrzebne na przykład manier i jakich tematów nie poruszać z ważnymi osobami. Nie mogłam praktycznie nic, byłam szkolona na bycie cholernie bogatą. Nawet nie miałam prawdziwych znajomych którzy mnie wspierali, moja rodzina to kłamstwo i miałam tego dość ale dopóki nie skończę 18 lat nie zrobię z tym nic i muszę się godzić na sobotnie lekcje języków i na niedziele gdzie idziemy wszyscy do klubu pobyć ze znajomymi. Nic to nie jest warte.. Przecież nigdy nie zapomnę tego pierwszego dnia kiedy zawitał do naszej szkoły. Nie był lubiany, był tajemniczy i inny niż wszyscy inni- Ja wtedy miałam iść do prywatnej szkoły ale jeszcze się nad tym zastanawiałam i wtedy on wszedł do klasy i uśmiechnął się.. Żadna z moich koleżanek nie spojrzała na niego, tylko ja i zaparło mi wdech w piersiach,Usiadł na samym końcu i rzucił torbą a w niej była paczka papierosów które zawsze palił jak się denerwował. Potem minęło kilka tygodni a ja wciąż patrzałam się na niego. Z chłopaka nie lubianego zrobił się dosyć fajny i dużo dziewczyn- takich które były normalne i nie miały na drugie śniadanie 200 dolarów podanych na talerzu, zaczęło z nim gadać i jak Boga kocham wkurzałam się, aż w końcu na biologii dostaliśmy prace którą musiałam zrobić z nim bo nas pani wybrała- Jak twierdziła nie mogę ciągle robić pracy z koleżankami które miały gorsze oceny ode mnie a on był naprawdę dobry.. I wtedy pojechałam do niego. Nie miał super domu, praktycznie nie miał niczego dobrego. Było to mieszkanie- Dom a raczej szopa którą dostał od taty w testamencie. Pamiętam, zapytałam się go gdzie jego rodzice a on mi tak o po prostu powiedział że umarli, mieli wypadek, a potem dodał że cholernie chce mnie pocałować ale musimy robić prace z biologii.. To była miłość od pierwszego wejrzenia ale oboje baliśmy się zaufać sobie więc nie pocałował mnie, a ja wykonałam z nim wspólnie pracę.
Po tygodniu dostaliśmy kolejną pracę, z fizyki. Mieliśmy obserwować gwiazdy i coś zapisać, nie pamiętam dokładnie bo tego dnia skupiałam się na tym o czym mi opowiadał a mówił dużo- O swoim bracie i siostrze o rodzinie.
Minął kolejny tydzień i mieliśmy prace z geografii i tylko ten dzień pamiętam najbardziej. Powiedział mi że nie pojedziemy nad morze jego autem bo się rozwaliło i musi je naprawić ale nie ma pieniędzy i się mnie zapytał czy mogę jakoś nam załatwić transport.. Ah był wtedy kochany bo nie wiedział ile mam pieniędzy i że mam własne auto- Odpowiedziałam wtedy " Tak ! ".
Przyjechałam do niego swoim range rover'em a on się uśmiechnął-Nigdy tego nie zapomnę. Wsiadł i zapytał się co okradłam a ja powiedziałam "Teraz ja ci opowiem coś o sobie"
Przez całą drogę nie rozmawialiśmy, dopóki nie ujrzałam plaży. Zatrzymałam auto przed parkingiem mojego domu- o którym on nie miał pojęcia a " mój dom" to za duże słowo, mama go kupiła dla mnie na wakacje, na imprezy.. był mój ale dom.. to nie był dom nigdy tam nie czułam niczego co można byłoby nazwać domem. Wtedy on się zapytał dlaczego tu a ja powiedziałam że dzisiaj tu spędzimy noc. I tak właśnie to się zaczęło.Moje rozmyślanie przerwał telefon, odebrałam
-Tak, El?
-Co dzisiaj robisz?
-Nic, nie jesteśmy znajomymi daj mi spokój-Powiedziałam i z powrotem wróciłam do łóżka
Więc na czym skończyłam? -A no tak. Weszliśmy do domu który na samej górze był zrobiony ze szkła zamiast dachu. On się zapytał " czemu tutaj nie obserwowaliśmy gwiazd" a ja wtedy popatrzałam na niego i odpowiedziałam " Bo się bałam, jestem zbyt bogata. Ty tak dużo przeszedłeś a ja gram w klubie co niedziele a w sobotę uczę się języków" Zatkało go ale chciał żebym mówiła dalej " Mam tatę sławnego, muzyk 'Rush może znasz a moja mama to projektantka. Mam zbyt dużo pieniędzy, mam wszystko co chce ale nie mam prawdziwych znajomych i przyjaciół. Nie powinnam na ciebie spojrzeć pierwszego dnia kiedy się pojawiłeś bo moje serce zaczęło bić inaczej, kiedy się pojawiłeś zrozumiałam że w życiu nie chodzi o pieniądze " -Tak mu powiedziałam, a on mnie przytulił.
Kolejna łza spadła na mój policzek- Kurczę, kocham go, tęsknie. Miałam już dzisiaj dość wspominania, na tyle do koniec.. Rich tęsknie za tobą...
:)
Leżałam, i starałam się po woli oddychać, nie miałam ochoty znowu go wspominać. Odszedł z mojego życia a ja musiałam się z tym pogodzić, wrócić do szkoły, do starych znajomych.. Niech to szlak straciłam przecież ich odkąd w nim się zakochałam. Rodzice prawie mnie z domu wyrzucili !. No tak, nie miałam nikogo oprócz rodzinnego majątku ale kogo to obchodzi?. Oddałam mu to wszystko... w przenośni bo przecież nie oddałam mu pieniędzy, mojego domu, moich znajomych czy czegokolwiek co do mnie należało... Po prostu byłam z nim.. Co było niedorzeczne bo jak taka dziewczyna jak ja- Bogata nastolatka, która ma ojca znanego rockman'a - Rush'a i matkę Blair'e najlepszą chodzącą projektantkę. No tak... A ja miałam mieć rodzinną firmę która należała do babci z Alaski. Ah- jęknęłam wspominając to wszystko- Gówno mi to warte, pragnęłam jego.. Nie było mi dane być z kimś kto nie jest bogatszy ode mnie, nie mogłam nawet na takich patrzeć,rodzice od dziecka uczyli mnie wszystkiego co nie potrzebne na przykład manier i jakich tematów nie poruszać z ważnymi osobami. Nie mogłam praktycznie nic, byłam szkolona na bycie cholernie bogatą. Nawet nie miałam prawdziwych znajomych którzy mnie wspierali, moja rodzina to kłamstwo i miałam tego dość ale dopóki nie skończę 18 lat nie zrobię z tym nic i muszę się godzić na sobotnie lekcje języków i na niedziele gdzie idziemy wszyscy do klubu pobyć ze znajomymi. Nic to nie jest warte.. Przecież nigdy nie zapomnę tego pierwszego dnia kiedy zawitał do naszej szkoły. Nie był lubiany, był tajemniczy i inny niż wszyscy inni- Ja wtedy miałam iść do prywatnej szkoły ale jeszcze się nad tym zastanawiałam i wtedy on wszedł do klasy i uśmiechnął się.. Żadna z moich koleżanek nie spojrzała na niego, tylko ja i zaparło mi wdech w piersiach,Usiadł na samym końcu i rzucił torbą a w niej była paczka papierosów które zawsze palił jak się denerwował. Potem minęło kilka tygodni a ja wciąż patrzałam się na niego. Z chłopaka nie lubianego zrobił się dosyć fajny i dużo dziewczyn- takich które były normalne i nie miały na drugie śniadanie 200 dolarów podanych na talerzu, zaczęło z nim gadać i jak Boga kocham wkurzałam się, aż w końcu na biologii dostaliśmy prace którą musiałam zrobić z nim bo nas pani wybrała- Jak twierdziła nie mogę ciągle robić pracy z koleżankami które miały gorsze oceny ode mnie a on był naprawdę dobry.. I wtedy pojechałam do niego. Nie miał super domu, praktycznie nie miał niczego dobrego. Było to mieszkanie- Dom a raczej szopa którą dostał od taty w testamencie. Pamiętam, zapytałam się go gdzie jego rodzice a on mi tak o po prostu powiedział że umarli, mieli wypadek, a potem dodał że cholernie chce mnie pocałować ale musimy robić prace z biologii.. To była miłość od pierwszego wejrzenia ale oboje baliśmy się zaufać sobie więc nie pocałował mnie, a ja wykonałam z nim wspólnie pracę.
Po tygodniu dostaliśmy kolejną pracę, z fizyki. Mieliśmy obserwować gwiazdy i coś zapisać, nie pamiętam dokładnie bo tego dnia skupiałam się na tym o czym mi opowiadał a mówił dużo- O swoim bracie i siostrze o rodzinie.
Minął kolejny tydzień i mieliśmy prace z geografii i tylko ten dzień pamiętam najbardziej. Powiedział mi że nie pojedziemy nad morze jego autem bo się rozwaliło i musi je naprawić ale nie ma pieniędzy i się mnie zapytał czy mogę jakoś nam załatwić transport.. Ah był wtedy kochany bo nie wiedział ile mam pieniędzy i że mam własne auto- Odpowiedziałam wtedy " Tak ! ".
Przyjechałam do niego swoim range rover'em a on się uśmiechnął-Nigdy tego nie zapomnę. Wsiadł i zapytał się co okradłam a ja powiedziałam "Teraz ja ci opowiem coś o sobie"
Przez całą drogę nie rozmawialiśmy, dopóki nie ujrzałam plaży. Zatrzymałam auto przed parkingiem mojego domu- o którym on nie miał pojęcia a " mój dom" to za duże słowo, mama go kupiła dla mnie na wakacje, na imprezy.. był mój ale dom.. to nie był dom nigdy tam nie czułam niczego co można byłoby nazwać domem. Wtedy on się zapytał dlaczego tu a ja powiedziałam że dzisiaj tu spędzimy noc. I tak właśnie to się zaczęło.Moje rozmyślanie przerwał telefon, odebrałam
-Tak, El?
-Co dzisiaj robisz?
-Nic, nie jesteśmy znajomymi daj mi spokój-Powiedziałam i z powrotem wróciłam do łóżka
Więc na czym skończyłam? -A no tak. Weszliśmy do domu który na samej górze był zrobiony ze szkła zamiast dachu. On się zapytał " czemu tutaj nie obserwowaliśmy gwiazd" a ja wtedy popatrzałam na niego i odpowiedziałam " Bo się bałam, jestem zbyt bogata. Ty tak dużo przeszedłeś a ja gram w klubie co niedziele a w sobotę uczę się języków" Zatkało go ale chciał żebym mówiła dalej " Mam tatę sławnego, muzyk 'Rush może znasz a moja mama to projektantka. Mam zbyt dużo pieniędzy, mam wszystko co chce ale nie mam prawdziwych znajomych i przyjaciół. Nie powinnam na ciebie spojrzeć pierwszego dnia kiedy się pojawiłeś bo moje serce zaczęło bić inaczej, kiedy się pojawiłeś zrozumiałam że w życiu nie chodzi o pieniądze " -Tak mu powiedziałam, a on mnie przytulił.
Kolejna łza spadła na mój policzek- Kurczę, kocham go, tęsknie. Miałam już dzisiaj dość wspominania, na tyle do koniec.. Rich tęsknie za tobą...
:)
wtorek, 4 listopada 2014
01 PROLOG " naucz mnie jak walczyć "
-Mów ciszej-Wykrzyczał
-nie potrafię-Powiedziałam na wydechu-Nie potrafię mówić cicho co czuje.
Twoje włosy opadły na mokre policzki -Nie potrafię mówić ciszej jeśli wiem że odchodzisz....
-nie odchodzę, po prostu wyjeżdżam, stać cię na kogoś lepszego Lily, już zbyt dużo przeszłaś a ja jestem tylko ciężarem.Żegnaj-Powiedział i po raz ostatni cię pocałował w czoło..
Blog nie będzie Blogiem.
Piszę tutaj dla ciebie Klaudia tylko ty to będziesz czytać, od nowa zacznę pisać i tworzyć.Nie obiecuje że wszystko zrozumiesz bo nawet nie wiem o czym teraz będę pisać bo brak weny ale po prostu.. będe tworzyć. Jutro nowy rozdział !
Subskrybuj:
Posty (Atom)