niedziela, 9 listopada 2014

Rozdział 5 "Niemożliwe"

Zeszłam na dół do rodziców. Jedli tosty i pili czerwone wino
-Hej mamo
-O w końcu zeszłaś, tak?-popatrzyła się na mnie tą swoją miną wrednej..nie dokończę
-Mogłabyś mi zarezerwować bilet
-Gdzie i na kiedy?
-Chciałabym na jutro.. Hmm a co proponujesz?
-A szkoła?-Dodał tata.
-Kochanie, niech leci i wróci taka jak kiedyś, to zdecydowanie lepszy pomysł.. Hmm co ja mogę ci proponować, byłaś wszędzie gdzie teraz chcesz?
Myślałam chwile nad miejscem gdzie byłoby mi najlepiej ale nigdzie i wtedy mnie oświeciło
-Chce do Paryża, i nie na jutro ale za 3 dni, teraz pojadę do Nikol i spędzę z nią trochę czasu.
-Okej,  od razu na powrót?
-Tak-Odpowiedziałam.
Poczekałam aż zamówi, rany były takie drogie ! niemożliwe że .. ah miałam dość. Kiedy odeszła od komputera zrobiłam minę
-A mogę sobie popatrzeć na jakieś twoje projekty?
-Jasne, Wow od kiedy się tym interesujesz, jesteś strasznie..-Nie dokończyła
-Mamo, Rich to był błąd, masz racje nie powinnam tego robić, i teraz żałuję, chce być z tobą blisko tak jak kiedyś
-O,bardzo mnie to cieszy-Powiedziała a potem dodał tata- Tak, skarbie cieszymy się że to zrozumiałaś- Powiedział tak przekonująco że już nie byłam pewna czy  jest ze mną czy z nią.
Zignorowałam to i podeszłam do komputera, zmieniłam bilety na dwa które miały być za trzy dni, skserowałam kserem
-O mogłaś powiedzieć bym to zrobiła-Powiedziała mama, już chciała podejść kiedy tatą ją zatrzymał-Kochanie, wiem że jej nie ufasz - Powiedział do niej, ja podejdę i to zrobię
-Wiedziałam że nie będziesz przeglądać moich projektów.
Serce mi stanęło, nie wiedziałam co mam zrobić, mam ksero dwóch biletów, tamto usnęłam jak ona się skapnie, to będzie wiedzieć i po moim planie i po wszystkim.
Kiedy tata do mnie podszedł cała się trzęsłam a on mnie przytulił i usunął to co przed chwilą zrobiłam i skserował jeden na teraz ,drugi na powrót, nie ważne że znowu za nie zapłacił, a potem skserował dwa na powrót za 3 tygodnie. Serce mi stało, ledwo co oddychałam . Tata się na mnie spojrzał i pokazał mamię. Myślałam że to koniec ale od podszedł za mną do kuchni
-Kochanie, jestem po twojej stronie, okej? Wszystko ci załatwię, hotel.. Zrób sobie sama zdjęcia, udawaj że go tam nie ma.. Ale ma być, i będzie
-Jak to będzie? Ja miałam go odnaleźć..
-Zamawiasz dwa bilety za które tyle płacimy i nie masz pewności czy jeszcze z nim pojedziesz?-Zapytał
-Teraz ty też zapłaciłeś..No nie mam pewności.
-Gadałem z nim. to ja mu poleciłem list do ciebie i on wiedział że wyjedziesz.. Kochanie-Powiedział a mi łzy leciały. Nie wiedziałam co jest prawdą-Ale ten list.. -Nie wszystko jest takie idealnie kochanie, ty trafiłaś na naprawdę dobrego ojca. Myślisz że mnie to nie bolało, jak widziałem twoje szczęście które odeszło przez nasze pieniądze i możliwości? Wszystko załatwiłem, tylko nie wiedziałem czy ty się w porę skapniesz żeby pojechać gdzieś i pojechać z nim. Myślałem że naprawdę pojedziesz sama czy coś i będę musiał go do ciebie przysłać.. Ale jednak masz coś po mnie- Uśmiechnął się do mnie a ja popłakałam się w jego ramionach.
-Nie jedź do Nikol, jedź do domku na plaże a potem pojedź na lotnisko, zostaw mi jeden bilet dla niego ja wszystko załatwie
-Dobrze tato.. Dziękuję
-I nie płacz aniołku, pomogę ci- Powiedział a ja poczułam ulgę. Mam nadzieję że teraz nam się uda.. Ale marne były szansę, przecież nie mógł tu być, przecież nie możemy wyjeżdżać by być razem .. Nie wiem jak to będzie, i co to będzie. Chciałam tylko już być obok niego.
Naprawdę jestem szczęściarom że mam takich rodziców,  takiego tatę który mi pomaga w moich sprawach sercowych. Byłam dumna i smutna, szczęśliwa i przerażona ale w końcu czułam coś więcej niż tylko smutek.


* Dwa dni później *
Siedzenie w tym wielkim pustym domu gdzie przytulałam Richa było bardzo smutne. Nie mogłam się doczekać jutra rana ale z drugiej strony serce mi waliło na samą myśl że usiądzie obok mnie. Nie wiedziałam szczerze mówiąc czy to ma sens. chciałam się wycofać.Naprawdę się czułam jak rozpieszczona bogaczka, przecież tata mi to załatwił. Kurde ja mam 18 lat i to wszystko jest  chore.



* w samolocie*
odprawa była naprawdę miła, wszystko było idealne, selfie też było dla mamy żeby widziała że siedzę tutaj sama. Czekałam na niego. Chyba się nie zjawi, chyba.. Dla niego to było też zbyt trudne.
 Popatrzałam się przed siebie, no cóż zaraz lecimy.
Włożyłam słuchawki i patrzyłam przez okno.  Poczułam jak obok ktoś mnie siada ale to nie był on, nie pachniał jak on. Nie zwróciłam na to uwagi, dopóki nie poczułam ciepła na swojej dłoni, odwróciłam się to ON-krzyknęłam w sercu i zdjęłam słuchawki
-Myślałam że nie będziesz tutaj
-Ale jestem
Popatrzałam w jego zagubione oczy, wiedziałam że nie ma ochoty rozmawiać.
Cały lot nie rozmawialiśmy, nawet już na siebie nie patrzeliśmy.
Gdy wylądowaliśmy, ja i on wzięliśmy swój bagaż i poszliśmy w stronę naszego auta które było zarezerwowane dla nas.  Czułam że będzie coraz gorzej i że chyba będę tego żałować ale dalej siedziałam cicho nic nie mówiłam. Hotel był piękny, weszliśmy, wszystko gotowe, no tak tata się postarał, windą pojechaliśmy na samą gorę a za nami bagaże. Miałam już łzy na swoich policzkach, próbowałam je wycierać żeby tylko on ich nie zobaczył...


pokój też był piękny ale starałam się tego nie pokazywać i wtedy on przemówił
-Naprawdę jesteś.. taka żałosna- To były jego pierwsze słowa, popłakałam się ale nie odwróciłam się w jego stronę
-Wszystko załatwiał twój tata, nawet pieprzona rejestracja. Kochanie przez całą drogę zastanawiałem się kiedy w końcu coś zrobisz żeby mi pokazać że jesteś dojrzała.. Ale nie jesteś, idziesz na łatwiznę. Leżałaś w domu i płakałaś za mną, będąc zła na cały świat, potem głupi list a ty nagle się pakujesz. Dobrze że chociaż ty wymyśliłaś Paryż i próbowałaś skserować te bilety, ale potem.. Wszystko załatwił twój tata. Przykro mi, wiem że nie tak powinniśmy zacząć ale jestem cholernie na ciebie zły
-Przepraszam wydusiłam i w końcu odwróciłam się w jego stronę.
-Masz rację, jestem do dupy i wszystko załatwił za mnie ojciec.Może twoje pierwsze wrażenie było prawdą, jestem rozpieszczoną bogaczką, przepraszam możesz wrócić..
-Ej, Lil nie o to chodziło, nie płacz
-Ja.. Ja nie płacze ja po prostu wiem że masz rację. Skoro tak jest teraz to w przyszłości będzie gorzej jak stracę majątek dla ciebie. Nie umiem żyć bez pieniędzy i pomocy taty oraz mamy. Przez całe życie byłam uczona tak żyć i teraz robię wszystko wbrew zasadą. Może odejdź i znajdź kogoś kto umie gotować coś innego niż makaron. Stać cię na coś lepszego, bo ja nie widzę siebie w szopie w domku. Wiem że zrobiłam na tobie inne wrażenie.. Dalej pieniądze nie są dla mnie ważne ale nie umiem bez nich żyć. Nie jestem gotowa ich oddać.. Wszystko przemyślałam, musisz odjeść.
-nie mogę-Wydusił przez zęby
-Dlaczego? Są lepsze.-Powiedziałam wrednie i ozięble
-Bo  to w tobie się zakochałem, W tej bogatej niuni która wie że pieniądze nie są ważne ale i tak nie umie bez nich żyć. W tobie, takiej bez makijażu i w dresie który i tak jest wart miliony. Kocham patrzeć nawet na to jak uśmiechasz się na widok butów i kupiłem ci jedne, pewnie takie masz.. -Zobacz tam stoją. Były to nike, nigdy nie miałam Nike'ów to było cudowne i były śliczne- Podobają się?- Pokiwałam głową- Nie w twoim stylu ale nieważne to mój prezent. To ciebie kocham całym sercem i chociaż nie umiesz żyć inaczej to pogodziłem się z tym. Lilianno te dni bez ciebie były jak koszmar, nigdy się tak w życiu nie czułem.. Nienawidzę siebie że zakochałem się w tobie do takich granic. Ej proszę nie płacz.
Nie umiałam przestać płakać, kiedy on wypowiadał te słowa z taką miłością
-Teraz będzie najtrudniej wiesz o tym?-Zapytałam się wciąż patrząc w jego oczy
-Tak, ale na razie mamy całe 3 tygodnie dla siebie, i pokaże ci piękno bez pieniędzy przez tydzień a przez kolejny ty pokażesz mi z pieniędzmi a potem przez kolejny.. Będziemy robić spontany. Kochanie dobrze?-Powiedział tak czule że wymiękłam
-Tak, zgadam się na wszystko bo kocham cię Rich'u Finally !- Krzyknęłam i rzuciłam się w jego objęcia.

1 komentarz:

  1. Smutny rozdział.. wiem ze się kochają ale zbyt mało uczuć jak na razie ukazują. Wiem ze zbyt dużo wymagam ale wiesz jak to jest jak się coś czyta, chciałoby się żeby byli już szczęśliwi na maxa i bez żadnych przeszkód. Ale przecież wiesz ze i tak mi się podoba. Tylko po prostu chciałam skomentować jak odczulam ten rozdział. Lovki!

    OdpowiedzUsuń